Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Kobiety czy macie dostęp do konta męża?

Polecane posty

Gość gość
najlepsze sa laski ktore twierdza ze jak nie masz wspolnego konta to mieszkasz z wspollokatorem, heheh. ta bo to wlasnie jest wyznacznik udanego zwiazku- wspolne konto. nie gardze tymi ktore tak maja, wiec wy nie gardzcie mna, ktora tego nie ma! poza finansami jest jeszcze milosc, seks,wsparcie, dzieci, pomoc, zycie, a tego z wpollokatorem sie nie robi. szkoda ze dla was w osadzaniu innych wyznacznikiem sa pieniadze :( i wiedzcie jedno, skoro takie rozwiazanei dziala to jest to dobre rozwiazanie. dla kazdego indywidualne , ale jest!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość facet35lat
Nie mamy z żoną tajemnic, szczególnie jeśli chodzi o kasę. Jestem tak wychowany, że w małżeństwie kasa jest wspólna. Zaraz po ślubie (2 tyg. może?) zlikwidowaliśmy konto żony i dopisaliśmy ją do mojego, później zlikwidowaliśmy to konto i założyliśmy nowe (internetowe) oczywiście wspólne. Różnie się układa, raz oboje pracowaliśmy, raz jedno z nas. Po to jest małżeństwo, żeby być razem na dobre i złe, żeby się wspierać. Zarobiona kasa jest nasza wspólna, obojętnie z czyjej pracy. To chore mieć osobną kasę jak się jest w małżeństwie, chyba że jesteście b. bogaci ale nie ufacie sobie nawzajem... A wtedy tylko współczuć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ale dlaczego chore skoro zarabiamy po rowno, mamy po rowno, rownei dobrze mozemy wrzucic na wspolne konto i tez dzielic sie rowno, wiec co za roznica. mysle ze gdybys mnie poznal, to nie pomyslal bys ze nasze malzenstwo jest chore, przeciez to nie ma nic do zaufania. mi np jest latwiej kontrolowac moje wydatki na p*****ly majac wlasne konto :) moj maz ma wiele hobby : nurkowanie, snowboard i inne i placi ze swojego konta, ale jakby mu braklo to przeciez bym mu dala, no ludzie, litosci,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
mój oddaje mi całą wypłatę ,którą wpłacam na swoje konto do którego on nie ma dostępu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a czego bys mi mial wspolczuc skoro jestem szczesliwa ? :) latwo oceniasz... oj latwo,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a ja bym sie w*****ala jakby maz pomagal np swojej rodzince leniwej z naszej wspolnej kasy, juz bym wolala, zeby mial swoje konto :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość dziś gosc59 czytam twoje posty i zaczynam wierzyc ze to jakas marna prowokacja. Kazda normalna kobieta na twoim miejscy walnela by takiego faceta w morde i kazala mu sie wynosic. Nie chce ci dawac kasy na zycie to odejdz od niego , dostaniesz polowe wspolnego majatku i tyle. JA nie wiem jak mozna z takim facetem zyc. Placz i zalenie w necie nie pomoze, ty wez los w swoje rece." To nie jest takie proste...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ja z mężem małżeństwem jesteśmy 6 lat, przez 5 lat mieliśmy wspólne konto, ale potem była dość ostra kłótnia więc stwierdziłam że mam to gdzieś mimo że mąż zarabia 3 razy więcej niż ja mamy 4 konta... wspólne oszczędności na 1 koncie (do kłótni) moje wynagrodzenie wpływa na moje konto (czyli de facto 2 konto) męża na męża konto (3 konto) i z naszych wypłat co miesiąc przelewamy ja 1250 i mąż 1250 zł na 4 konto - kasa z konta idzie na prowadzenie domu, żywność, etc i jak ja zarabiam 2800 na rękę minus 1250 na prowadzenie wychodzi 1550 zostaje mi na swoje wydatki ew swoje oszczędności i tak się u nas przyjęło, wychowujemy 2 dzieci bliźniaki lat 3 to nie są już dzieci w wieku niemowlęcym gdzie na pampersy, mleczka etc szła duża kasa a przedszkole opłaca mąż 2 tys miesięcznie taka nasza polityka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a powinniście po 1000 :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
My mamy wspólne konta i wszystko co mamy razem jest normalnie wspólne. Nasz dzieciak jest również zarejestrowany na naszych kontach i posiada kartę kredytową na nasze konta. Nigdy nic nie wiadomo kiedy będzie potrzebna gotówka, ale żadne z nas nie robi jakichś kolosalnych zakupów. Ufamy sobie i tyle i wspólnie kupujemy prawie wszystko. Nie rozumiem osobne konta; moje pieniądze; twoje pieniądze itd..itd... Dziwny system wartości.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
tak, bo to takie nowoczesne teraz, wszystko osobno, ciekawa jestem tylko co by bylo z takim malzenstwem gdzie sie dziela wszystkim co do gorsza jakby ktores stracilo pracę:) wtedy co? kredyt u małżonka/i? Oby tylko zaoferowal atrakcyjne oprocentowanie:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
u mnie mąż opłaca rachunki-przez internet i to on robi zakupy-ja mu daje liste co ma kupic.nie mam dostepu do konta.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
u mnie mąż opłaca rachunki-przez internet i to on robi zakupy-ja mu daje liste co ma kupic.nie mam dostepu do konta. x nie pracujesz? czy pracujesz i on wydaje kase zarobiona przez ciebie? nie masz dostepu i nie masz zadnych pieniedzy na wlasne potrzeby?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie mam. Ale kiedyś w nocy jak spał przelalam sobie 12000€ z jego na moje. Miałam dość zebrania sie o kasę zanim wyjechał na misje. Gotuje sprzątam piore zajmuje sie dziećmi , których oboje chcieliśmy . Raz nawet w ciąży mnie bez zostawił bo zapomniał i musiałam czekać aż wróci bo nie opłacało sie mu już robić przelewu. Dobrze ze miałam swoje zaskorniaki...a w rzeczy samej ja jeżdzę rowerem za 300 euraczy z koszami na zakupy, a przy jego rowerku to same światła są droższe niż mój cały bajcykiel!uważam, ze skoro chcą być samcami , tak jak kiedyś przynosili mamuta do jaskini a żonka pichcila, tak teraz kaske zdobywa mężczyzna a kobieta rozporządza :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
tylko frajer daje kobiecie dostęp do swojej kasy!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość GuciuPLPLD
Witam. Moja partnerka ma upoważnienie do mojego konta oraz kartę. Co miesiąc przelewam na swoje drugie konto połowę wynagrodzenia i robię wszystkie opłaty (przedszkole, szkoła itd) więc szybko mi się kasa kończy. Partnerka ma konto swoje i pracuje ale nie interesuję się ile zarabia ani nie mam dostępu do jej konta(nie chcę - nie potrzebuję). I jak nie mam kasy to problem z głowy bo nie wydam na niepotrzebna gadżety. Jeśli nie wiesz ile mąż zarabia ani nie masz dostępu do jego konta a nie chcesz z nim porozmawiać o tym to weź go na sposób i też miej tajemnice. Zapytaj chłopa ile zarabia, ile ma na koncie i zapamiętaj odpowiedź jeśli nie powie ile i jak będzie pytał o twoje sprawy udzielaj jego odpowiedzi, jeśli będzie drążył to zapytaj czy mu przeszkadza że masz tajemnice i powiedz że Ty się tak samo czujesz jak on ci nie ufa. Nie o to chodzi żeby mieć dostęp do konta i wybierać pieniądze tylko o zaufanie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja mam wspolne konto z mezem. moi rodzice tez maja wspolne konto i tesciowie. ja nie rozumiem jak mozna byc w malzenstwie i miec oddzielne konto..to albo maz sknera albo k****arz i sponsoruje dzivki albo zona jest zakupoholiczka/rozrzutna i musi jej ukrocic dostep do konta dla dobra domu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wspólne konto kończy się gdy facet ma słabiej płatną pracę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja mam dostęp do konta męża, a on do mojego - on płaci rachunki ja robię zakupy, ale mamy konta osobne i jedno wspólne, gdzie trzymamy oszczędności i przelewamy ze swoich kont wg uznania (możliwości). Nigdy nie było u nas problemu z rozdysponowywaniem środków. Potrzeby mamy duże, bo jest dwójka dzieci, ja zarabiam mniej, mąż więcej, ale wiadomo, ze ja mam jeszcze chałupę na głowie:) Nigdy nie kłócimy się o pieniądze i nigdy nie kłóciliśmy - u nas wychodzi to naturalnie. Ja mam do niego zaufanie, a on do mnie. Nie wydajemy na głupoty i potrafimy oboje oszczędzać. Dlatego pewnie dobrze nam się żyje:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mam pełny dostęp do konta męża i wszystkie nasze pieniądze sa wspólne mimo, ze maz zarabia raz tyle co ja i dostaje różne dodatki. Nie muszę się prosić o każdy grosz tylko po prostu biorę, oczywiście w granicach rozsądku. Większe zakupy robimy wspólnie, inwestycje różnego rodzaju tez razem uzgadniamy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aniołek100
Ja też inaczej sobie wyobrażałam funkcjonowanie małżeństwa zawsze byłam za "wszystko wspólne", tym bardziej że to ja zawsze zarabiałam więcej ale niestety wyszło inaczej - jest "moje i twoje" Wszystko by było ok ale w końcu wychodziło tak że ja za wszystko płaciłam, robiłam zakupy dla nas i dziecka a jak mi się już kasa skończyła i zwróciłam się do męża to on mówił "a ja nie mam" i musiałam pożyczać bo dostępu do jego konta nie mam. Potem już powstawały coraz większe kłótnie na tym polu. masakra.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jestem z chlopakiem 5lat,nie mieszkamy razem.,konta wspolnego nie mamy. On zarabia ok 1300zl miecej. Juz mi powiedzial,ze nigdy wspolnego konta. Oplaty pol na pol. A jakby mi zabraklo pieniedzy,to mam mu powiedziec,to mi cos da. Czytaj zebrac śie . Ja zarabiam 1300 on ok 3tys,czasem troche mniej. Sytuacja beznadziejna

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość59
niestety moje posty to nie żadna prowokacja, taki jest mój mąż, jest kochany jak we wszystkim się z nim zgadzam, a jak nie to wtedy jest jazda, jak zamówił sobie te części miał mi nic nie mówić, ale się wydało, a teraz mówi żebym się tym nie interesowała bo to nie moja sprawa, i jest wielce obrażony, dostałam dzisiaj dodatkową pracę więc dorobię sobie parę groszy, będę pracować przez neta, wiec trochę mi się humor poprawił, męża olałam , nie wiem co zrobię bo zachowuje się chamsko i arogancko, pracuję, teraz dostałam te pracę dorywczą, mam samochód, więc nie jestem od niego uzależniona, postanowiłam się nim nie przejmować, koniec z pełną lodówką jak chce niech sam sobie kupi, tak samo z gotowaniem, zawsze robiłam to co mu smakuje, nie docenia mnie to niech sam o siebie zadba, sam wydaje duże kwoty a mi da okruszki i ja ze swoich praktycznie jedzenie, zresztą to jeszcze trzeba ruszyć tyłek do sklepu, a on tego nie robi, tylko myśli że lodówka sama się napełnia, wnerwił mnie tym że mam się nie interesować jego kontem, bo ono jest jego, ok jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość59
zawsze starałam się być miła i ciepła dla męża, jak sobie coś kupił męskiego to stwierdziłam że nie będę zołzą przecież facet czasem musi sobie kupić jakiś bajer , ale zobaczyłam że moja dobroć nie popłaca, on chciałaby żebym ja była zadowolona jak on wydaje coraz to więcej pieniędzy na męskie bajery, co trzy mies co innego i to w niemałej kwocie, a mi rzuci 150 zł i idź napełnić lodówkę na tyd. jeszcze wymagania obiad każdego dnia inny, myślałam że doceni to że pracuję , gotuję w domu, zajmuje się córką, bo ja ja ją zawożę i przywożę, lekcje tak samo zebrania i zajęcia pozalekcyjne jak basen, niestety widać dobroć nie popłaca, przestał mnie szanować kiedyś pytała się mnie o zdanie a teraz to są jego pieniądze, a człowiek jak kupi cos do domu, to mu się obrywa, jest takie powiedzenie dobre serce twardy tyłek, w nocy nie mogłam spać i przemyślałam sobie to wszystko i stwierdziłam że tak dalej być nie może, córka je obiady w szkole, więc w domu już niekoniecznie, a ja codziennie obiadu tez nie potrzebuję, a jeśli ktoś czegoś nie docenia wiec rachunek jest prosty nie warto się strać bo dostaje się tylko po łbie, postanowiłam że miarka się przebrała choć niestety musze stwierdzić że trochę sama sobie taki los zgotowałam , ale postaram się naprowadzić na dobry tor:) pozdrawiam wszystkich

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Brawo:) życzę powadzenia i wytrwałości

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
sorki za literówkę miało być POWODZENIA!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
My mamy oddzielne konta, ale mój mąż spłaca moj kredyty które zaciągnęłam kiedy byłam jeszcze,e głupia, jeszcze rok czasu po 4 tyś. On trzyma pieniądze. Ale ja mam do nich dostęp, mogę wszystko robić co chcę. Ale tak naprawdę to on ma zawsze lepsze pomysły i zdaję się na niego. Ja to bym najchętniej z nim siedziała na kanapie, dobrze mi z nim. Niczego więcej nie chcę. To świetny facet, czuję się przy nim kobietą. Zawsze się pyta czego potrzebuję i mi to kupuje, czasem wydaje mi się, że mnie rozpieszcza. Ja tyle z domu nie miałam i to jest dla mnie bardzo dużo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×