Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Kobiety czy macie dostęp do konta męża?

Polecane posty

Gość mężatka1991
W jakim świecie wy żyjecie facet co ogranicza komukolwiek dostęp do kąta to nie mąż jak niema intercyzy to nawet sąd by wyśmiał takie coś bez jaj co wyście powariowały czy co od wielu setek lat małżeństwa mają wspólność majatkowom i nie wyobrażam sobie żebym musiała męża prosić o kasę na każdą pierdołe to upokażające mój dostaje część piniędzy na kąto wspólne a reszte daje mi do ręki liczę place rachunki a jeśli nam zostanie więcej niż na jedzenie razem decydujemy co z tym zrobić nikt nie kupuje bo chce rozmawiamy o tym to sie nazywa szacunek i zaufanie a nie jakieś p*****lety jeśli se chce swoja kasę mieć osobno to niech sam żyje i powiem więcej mam bardzo liczna rodziny i wszedzie tak to funkcjonuje ale cóz to kwestja wychowania moim zdaniem a jak bd sobie chciała kupic podpaski bo dostane wczesniej okres a mąż da mi wiliczone piniadze to co mam zrobic na kolanach błagać o wiecej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Od 20 lat jestęmy małżeństwem i od samego początku mamy wspólne konto i nie wyobrażam sobie by mogło być inaczej. Bywały okresy kiedy ja zarabiałam więcej, potem mniej...Mąż stracił pracę i bez piśnięcia utrzymywałam dom. Kiedy urodziły się nasze dzieci dwukrotnie byłam na urlopie wychowawczym. Niedawno straciłam pracę i na dodatek poważnie się rozchorowałam. Usłyszałam wtedy słowa: Nie martw się niczym, kochanie. Najważniejsze jest twoje zdrowie a ja zadbam, żeby nigdy niczego nam nie zabrakło...I od tej pory to mąż utrzymuje cały dom, dzieci i mnie i nigdy nie słyszałam przykrego słowa...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
masakra naprawdę jak już widzicie że przed ślubem wilicza piniądzę od razu daje się nogę bo nigdy nie bd szczęscia małżeństwo to nie pół na pół wiadomo nikt nie bierze pod uwagę że coś pójdzie nie tak współczuje panom co uważają swoje doświadczenia jako powód dla tego żeby mężczyźni nami pomiatali i osobne kata żart wiecie ile kobiet nie pracuje i co są gorsze ja np mam dwójke dzieci 1.5 roku i 3 lata mam je po żłobkach dawać żeby zarobić tysiąc złotych bo mąż by mi wiliczał kopa w d**e i nara dupku pół kwiatu tego świata i są jeszcze ci tak wynormalni w tym kraju... ja chyba mojego jak wróci tak wyściskam że aż mu bokim wyjdzie ;p

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja nie mam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Następna z 'kątem' :-D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Hej, my z meżem mamy osobne konta bo kazde miało swoje konto przed slubem i tak zostało. Znamy wzajemnie swoje hasła,mamy dostęp. Gdy komus z nas wplynie kasa do ręki zamiast na konto albo dzielimy sie albo wkladamy do pierwszego lepszego portfela ktory lezy na półce. Jesli wychodzimy na impreze/do kina/na zakupy, portfel bierze osoba która ma gdzie go zmiescic np. ja w torebce, czy maz w kurtce gdy nie biore torebki. Pieniadze ktore zarabiamy uwazamy za nasze wspolne, tak bylo u mojego meza w domu i stad to wyniosł. U mnie bylo inaczej, to ojciec trzymal kase, mamie wydzielał, przegladal obsesyjnie paragony itp prowadzilo to do niezgody w domu. Zqkladajac swoja rodzine postanowilam wypracowac lepszy model finansowy w domu:) i jestesmy oboje zadowoleni

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośćAga
Seksistowskie pytanie. Maz ma dostęp do mojego, a właściwie naszego, bo po ślubie zlikwidował swoje. Obie pensje wpływają tam, oboje kontrolujemy wspólne wydatki, choć głównie ja z racji zawodu. Nie wyobrażam sobie innego modelu...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość delfin i rusałka
Często widze,ze kobiety piszą że wydają na głupstwa i dlatego nie chcą pieniedzy od męża. Coś w ten deseń. Czy głupstwami nazywacie kursy językowe dzieci, weekendy w górach, ksiązki których nie ma w bibiotece , rower rehabilitacyjny ? Ja takie zakupy robiłam. Mąż- 40 koszula w ten sam wzór, maseczki, husteczki intymne, majtki w paski po raz 50 ty. Drogie alkohole restauracje,Mamy kredyt hipoteczny . Chce rozdzielności bo komornik zagląda mi do drzwi. Ja 43 lata rozmiar 38 , 58 kg,Maż 140 kg rozmiar 58 leczy się z przeżarcia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość59
mężatka1991 tak powinno wyglądać małżeństwo jak piszesz , niestety niektórzy mężowie, są z tych co uważają że kobietę trzeba trzymać krótko, przed ślubem nie pokazują swego oblicza , wiem co mówię bo tak było z moim mężem, postanowiłam wprowadzić zmiany, i jest ciężko mąż obrażony, ale jak pisałam mam już dość takiej sytuacji, ze on nie traktuje mnie na równi ze sobą, po postu mnie nie szanuje, jak na razie odzywamy się do siebie służbowo, bo uważam że w małżeństwie większe wydatki powinno ustalać się wspólnie a nie robić coś poza plecami małżonka, nie mniej nie zamierzam się podawać .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mężatka1991
i tak trzymaj nie daj się ja bym sobie w życiu na to nie pozwoliła małżeństwo to wspólnota a nie cyrk

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość59 - jak cię nie szanował od początku to nigdy nie będzie - rozwód wisi w powietrzu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja też mam konto wspólne z mężem.Na bieżąco znamy jego stan,bo posiadamy dostęp przez internet. Z domu płacę wszystkie rachunki.Razem też planujemy większe wydatki. Niezależnie od tego kto zarabia więcej czy ja czy mąż /różnie bywało/ nigdy nie było na ten temat wymówek i komentarzy żadnej ze stron. Dom i dzieci są nasze, więc koszty utrzymania również. Wiemy też o tym ,że w pierszej kolejności obowiązki ,a przyjemności ? na ile starczy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A ja sie ciesze, ze nie mam , bo tak moge wydawac na p*****ly i nikt mi nic nie mowi. Maz placi za wszystko, a ja mam swoje pienieadze tylko na moje wydatki, ciuchy, profumy, czasem dentysta, od czasu do czasu cos mu zwine czy wyciagne bo jest roztrzepaniec hahhahahah Wiem, ze on tez wydaje na p*****ly i mnie zawsze oklamuje z cenami. Jakos wszystko co kupuje (drogie rzeczy) jemu jakims cudem udaje mu sie kupic za pol darmo. ..zawsze go chwale jaki to on sprytny hahhahaha

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośćgosc11
Fakt zycie dazy tylko do samolubności niestety ...teraz jest moje konto a to twoje ,potem bedzie twoje dziecko a tamto moje???chore .Jezeli bierzemy slub,prasujemy gotujemy wspolnie to dlaczego kasa ma byc oddzielna ??Małżeństwo to wspolnota to wspolne smutki ,zale ,wspolne mile chwile itd a nie wydzielanie sobie wszystkiego

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tak właśnie powinno być. Ale często co się wyniesie z domu to potem owocuje we własnym małzeństwie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość59
witam po paru dniach, u mnie jednak cos się zmieniło na lepsze, w sobotę np. mąż pierwszy raz gotował wspólnie ze mną obiad, co do konta to nie zgodził się żebym miała do niego dostęp ale postanowił że będzie mi przelewał pieniądze na konto(już założyłam) na rachunki i jedzenie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
W moim małżeństwie od zawsze wszystko jest wspólne, to dotyczy też konta. Nie rozliczamy siebie nawzajem z wydatków, chociaż to mąż dużo więcej zarabia. To chyba kwestia zaufania i racjonalnego rozporządzania finansami domowymi. Podwójne karty i po sprawie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jestesmy po slubie 29 lat i nie jestem upowazniona do jego konta i on do mojego też nie,nie wiem dokladnie ile zarabia...gdy potrzebuje pieniedzy daje mi odpowiednia kwotę lub daje mi swoja kartę do ktorej znam pin...zarabiam mniej i dokladam się do budzetu domowego w umowionej kwocie,resztę mam dla siebie...gdy mi na cos brakuje mąz mi doklada ale nie lubie prosic..wole być niezalezna

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja jestem studentką mama daje mi 1600 zł co miesiąc, mąż po 30 starszy jak zarabiał 4000 tys to dawał mi 500 zł, teraz zarabia 6000 czasem więcej non-stop się chwali, że coś dorobił i daje mi góra 800 zł miesięcznie, płaci za zakupy i benzynę od tego roku bo lepiej mu się powodzi. Dodam, że będę maksymalnie zarabiać od 1500-3000 tys jako pracownik biurowy a mąć chce dziecko i pewnie do usranej śmierci będzie mi wydzielał. Sprzedałam ziemię i buduję z tego dom to do tego się też za bardzo nie dokłada i łaske robi, że wydaje benzyne na dojazd do tego miejsca a sam ma swoja nieruchomośc i tez mi nie zapisał połowy. ;(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
masakra, nie potrafilabym tak żyć. Z kalkulatorem w reku, to moje a to twoje. U nas nie wazne ile kto zarabia i czy pracuje, kasa jest wspolna, jestesmy malzenstwem a nie parą studentów na wynajmowanym mieszkaniu:) Szczerze wam wspolczuje takich ukladow, bo wydaje mi sie ze to do niczego dobrego nie prowadzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Larweczka
Dziwne jesteście, straszne materialistki. Na co Wam dostęp do konta męża skoro on ma tam też ewentualnie oszczędności przedmałżeńskie? To jego pieniądze. Nawet podczas małżeństwa, skoro on zarabia, a Wy nie, albo więcej zarabia niż Wy, to z jakiej racji macie dysponować jego całymi pieniędzmi? Najważniejsze że da na aktualne wydatki, a od reszty jego pieniędzy wara. Ja sama potrafię zapracować na swoje pieniądze i mnie to nie interesuje ile mój facet zarabia, lub ile ma Na koncie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mam osobne konto, mąż osobne. Ale ogolnie pieniądze mamy wspolne tzn. płacimy za wszystko czasem z jego pieniedzy, czasem z moich. Nie robi to dla nas różnicy. Jak na jednym koncie skoncza sie środki to wypłacamy z drugiego. Nie ma zadnego pożyczania sobie pieniędzy, składania się na rachunki czy jedzenie. Dla mnie to śmieszne jak żona musi od męża pożyczyć, bo jej się skonczyły pieniądze. Albo się tworzy rodzinę, ma do siebie zaufanie, albo tworzy się jakiś dziwny układ dwojga osób...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Z narzeczonym jesteśmy 3 lata razem i mamy wspólne konto. Zarabiamy podobne kwoty. Rachunki płacę ja, ponieważ on nigdy o nich nie pamięta:) Pozostałe pieniądze wydajemy nie pytając siebie nawzajem czy "mogę wydać na....? ".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Same na siebie zarabiajcie darmozjady!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja gdybym miał dziewczynę to by nie miała dostępu do moich pieniędzy. Piszę "dziewczynę" bo nie mam zamiaru brać ślubu ani formalizować związku w jakikolwiek inny sposób. Mam 28 lat.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
to może od razu przez ślubem podpiszcie intercyze, załóżcie sobie zeszycik z wydatkami i tam wszystko spisujcie co kto kupil i na koniec miesiąca sie z tego rozliczajcie:D:D:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
żona nigdy nie pracowała i ja utrzymuję i ją i cały dom, żadnego dostępu do mojego konta nie ma bo i po co, dostaje 5 tys. na swoje wydatki i to jej ma wystarczyć , ja nie wnikam ile i na co wydaje a ona się nie interesuje stanem mojego konta (kont)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A ja jestem mężczyzną, żona nie ma dostępu do konta. Miała kiedyś, ale to się absolutnie nie sprawdziło. Trzy lata wychodziłem z tego stanu, to była absolutna katastrofa. Jakiś czas temu stwierdziłem, że jest osobą o absolutnie pierwotnych instynktach np. nie potrafi zrozumieć liczb. Daję więc jej pieniądze w banknotach. Tylko zapach pieniędzy przekonuje ją, że coś ode mnie dostaje. Z psychologicznego punktu widzenia, dostęp do konta albo przelew na jej konto, jest traktowany przez nią jako coś oczywistego i nie wchodzi do rachunku punktowego małżonków. Scena dawania pieniędzy albo gdy jej coś kupuję liczy się w jej głowie i wywiera na nią korzystny wpływ. Pytanie: czy tylko ja mam taką dziką żonę? Czy robi wam różnicę, czy dostajecie gotówkę do ręki, czy też przelew na konto?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
najlepsze niedoceniane i zupełnie darmowe konto bankowe w Polsce! napisz aby dowiedzieć się więcej: cfm@op.pl

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość sobotni
Czytam te komentarze i włos mi się jeży. Jak można być razem, co zazwyczaj jest konsekwencją miłości i nie dzielić się ze sobą wszystkim? Jesteśmy małżeństwem od 22 lat i od kiedy tylko w pracy zaczęto nam przelewać wypłaty na konta, zamiast dawać forsę do ręki, mamy wspólne konto. Najpierw ja byłam przez parę lat głównym żywicielem rodziny, potem role się odwróciły i teraz on zarabia dużo więcej, ale dzięki wspólnocie wszystkiego co mamy, łatwiej nam było uzbierać na mieszkanie, samochód i ogólnie ciułać ziarnko do ziarnka. Nie wyobrażam sobie innej sytuacji. Dziecko też mamy w 100 % wspólne, a nie, że ja prawą rękę , nogę i dwunastnicę, a mąż ... Ludzie, co z miłością, zaufaniem, jednością?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×