Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Problem z facetem

Polecane posty

Gość gość

Jestem z moim narzeczonym 2 lata, na początku to był związek cudowny byliśmy zakochani bez pamięci, wszędzie razem, każda chwila nas cieszyła, on się starał, przygotowywał dla mnie kolacje, kupował wina, płatki róż, romantyczna muzyka, zabierał nad jeziora, nad morze, czułam, że mam wielkie szczęscie i o nic sie nie obawiałam. Było tak do czasu wspólnego wyjazdu za granicę do pracy, pojechaliśmy na sezon, było to po około pół roku związku. Kiedy wróciliśmy, pierwszy raz stało się coś złego. Pewnego wieczoru przestał się odzywać i odbierać telefon, po niedługim czasie okazało się, że jest z kolegami i zrobili sobie `małą imprezę`. Ja odkąd pamiętam, kiedy nie odbierał telefonu wpadałam w straszną panikę, nie mogłam sobie z tym poradzić, był to dla mnie ogromny ból i od razu wmawiałam sobie, że mnie chyba nie kocha i już nigdy więcej nie odbierze. Potem się pogodziliśmy było dobrze, był miły czuły, aż do następnego występku. Było ich potem jeszcze kilka. Ja bałam się coraz bardziej, byłam coraz bardziej niepewna. On za każdym razem przepraszał, żałował, mówił, że mnie kocha, ale po alkoholu mu odbiło, że nie wie dlaczego tak zrobił i że chce ze mną być zawsze. Na codzień do tej pory zdarzały się te występki ja niestety wybaczałam bo inaczej nie umiałam, ponieważ on ukajał mnie, mój strach i cierpienie, opiekował się mną jak potrafił, głaskał, tulił, poprostu był i nie mogłam go takiego dobrego odrzucić, ciągle miałam nadzieję na zmiany. Na codzień było świetnie. Wiadomo, czasami się kłociliśmy, ale to każdemu się zdarza. Ostatnio zaczęły się problemy z pieniędzmi, zaczynało brakować na chleb, on starał się z tym robić co się da i mnie zaniedbał, ale nawet jak byliśmy ze sobą to był jakiś nieobecny, brakowało mi czułości adoracji. Nie wiem do tej pory czy to przyczyna zbyt wielu spraw na głowie, czy się mną znudził... Boje się tego, ponieważ na imprezie sylwestrowej na której było wszystko w porządku, po upiciu się zrobił mi straszną awanturę i wygarnął, że juz mnie nie kocha i mam dać mu spokój, że nie miał odwagi mi wcześniej tego powiedzieć. Cały świat mi runął, nie mogłam w to uwierzyć. Rano przepraszał, mówił że to bzdura, że nigdy mnie nie przestanie kochać i żebym mu wybaczyła, niby był załamany tą sytuacją. Kiedy mówiłam, że ja tak nie mogę i odchodzę to płakał i prosił bym mu dała ostatnią szansę. Ale jak? Czy powinnam? Czy jest jakaś nadzieja, że jednak po pijaku nie mówił prawdy i mnie kocha? Może jest w tym jakiś głębszy problem i po pijaku tylko wyolbrzymił? Wiem, że pare razy mówił, że chce odpoczać, się dusi, ja zbyt wiele naciskałam, ale czy jest już za późno? Dodam, że on pochodzi z rodziny DDA i ma bardzo specyficzne zachowanie, trudno go rozszyfrować...Teraz chce sie starać. Nie wiem co myśleć, proszę o poradę. Ten związek jest dla mnie wszystkim.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mieszkacie razem? Może warto byłoby trochę się wycofać, zdystansować, dać mu wolną rękę. To on schrzanił i to on powinien walczyć. Moim zdaniem powinnaś dać mu tą przestrzeń, o którą prosi i przede wszystkim nie spodziewać się zbyt wiele. Być może tylko się pogubił i potrzebuje czasu i gonić króliczka. Być może faktycznie przestał kochać. Wycofaj się i czekaj.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość ja
a wcześniej (kiedy był bardzo kochany) pod wpływem alko też widziałaś jakieś inne zachowanie z jego strony?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie nie mieszkamy razem ale wiekszosc czasu spedzamy razem , wiem ze on ma tez na głowie jak zarobić szukamy oboje pracy ale on bardziej sie tym przejmuje przejal na siebie te odpowiedzialność i jak tylko ma jakis grosz pomaga mi.. nieraz faktycznie mówil ze potrzebuje przestrzeni ale zaraz cos sie wydarzało ze i tak do siebie wracalismy po niedlugim czasie albo kiedy on mial odpoczac robil inne rzeczy znow byl zalatany...wczesniej nie byl tak nerwowy. mysle ze chciałby pogonić przysłowiowego króliczka ale to co wyznał przeraziło mnie. jak myslicie jest jesczze jakas szansa jesli bym sie faktycznie zdystansowala? dziekuje za odpowiedzi bardzo:* dało mi do myslenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
do gosc ja : wczesniej nie wychodził wogole z kolegami, chcial caly swoj czas poswiecac mi, nie upijal sie bo nigdzie nie wychodził, chyba ze ze mna przy winie ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Moge dodac, ze on to dobry chlopak ale ma strasznie popapranych kolegów. Ale co mu zrobie jak on innych nie ma, zostałby sam. Pochodzi z małej wioski, w której jeszcze nie widzialam ani jednego normalnego kolesia. Gdyby nie kochał prosił by o ostatnią szanse czy to jego jakaś gra? Nie wiem co sie po nim spodziewać :( Dzis powiedzial zebym zajela sie bardziej sobą, ze nie mial okazji sie o mnie pomartwic, moze on kocha ale nie miał jak tego odczuć.. nie wiem juz :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Może jest zestresowany, bo nie macie pieniędzy, a on chciałby Ci zapewnić stabilność finansową? Jeśli się zdystansujesz i oddalisz trochę od niego, to uważam, że jest jakieś 70% szans, że coś z tego będzie. Swoją drogą facetowi najwyraźniej alkohol szkodzi i nie powinien pić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
sorry mala ale to jest twoja wina bo twoj facet NIE POWINIEN byc calym twoim swiatem ... wydajesz sie byc tez troche toksyczna ukrywal przed toba takie bzdury jak niewinna impreze z kumplami nie bez powodu pewnie w twojej glowie jakby powiedzial prawde bylyby tam jakies dziewczyny czytaj kolejne problemy z twojej strony widac ze mu sie podobasz zalezy mu na tobie ale dusi sie juz toba za duzo cie w tym zwiazku juz nie komentuje tych prezentow ze cie zaniedbal ... a wczesniej byl boski bo latal z kwaitkami hehe :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Zastanów się czy chcesz być z facetem, który potrzebuje ciągle gonić króliczka, jest podatny na opinię swoich marnych kolegów, źle zachowuje się po alkoholu i nigdy nie będzie potrafił być blisko, bo potrzebna będzie mu zawsze ta przestrzeń i dystans

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
haha jaka glupia wypowiedz to on chyba musi sie zastanowic czy chce byc z kobieta ktorej trzeba caly czas imponowac dopieszczac chuchac dmuchac i na raczkach nosic a jak chwile chce odsapnac to cos w zwiazku sie psuje i najczarniejsze mysli

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Sam juz dawno powiedzial ze nie tknie alkoholu i przez dlugi czas było naprawde okej i zaczal sie nawet przede mna otwierac, ale wiadomo sylwester to sylwester pil kazdy i to byl blad. Teraz obiecal ze juz nigdy nie bd pil bo to mu niszczy zycie i mnie rani. Ale nic sie nie dzieje bez powodu. Może rzeczywiscie potrzebuje przestrzeni, moze jest w tym jakis glebszy sens. bywalo ze nie dawalam mu sie starac bylam tak zaborcza to byl duzy blad zdaje sobie z tego sprawe i macie 100% rację. moze jak sie zmienie dostrzeze we mnie tą osobe co kiedyś

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ojj nie chodzi o kwiatki ani prezenty, chodzi o więcej uwagi i chętną rozmowę jakaś chec widoczna z jego strony i tak dalej ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
no może i głupia ta moja wypowiedź może sie wydawać, ale zdaje sobie sprawe z wlasnej glupoty ktora nieraz niestety ciezko było opanować szczegolnie po przejsciach. ale przyjmuje wszelkie slowa krytyki i kazdy komentarz mnie cieszy dziekuje za wszystkie szczere słowa. daliście mi wiele do myślenia i w sumie jak sie zastanawiam sama momentami tak z nim mialam ze az mnie jego `miłość` przytłaczała i nie potrafiłam swobodnie sie otowrzyc przed nim i pokazac swoją miłość. Mam nadzieje ze mu nie przeszło.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tak masz rację, zawsze to kobieta jest wszystkiemu winna. Jak on zabiegał, dmuchał i chuchał przez długi czas, to nie powinien się dziwić, że ona się martwi, kiedy przestaje dmuchać i chuchać. Co w tym dziwnego, że kobieta potrzebuje opieki? Dlaczego mężczyźni zapominają o tym jaka jest ich rola i tak bardzo gubią się w swojej męskości? Dlaczego branie odpowiedzialności za związek i kobietę ich przerasta? Z jednym się zgodzę. Każdy potrzebuje przestrzeni, swojego prywatnego świata i kiedy kobieta za bardzo uwiesza się jak bluszcz na mężczyźnie, to ten się dusi. Każdy powinien mieć swoje życie i zająć się nim. Ale jeśli do tej pory on zgadzał się na taką bliskość, to sorry ale domaganie się nagle ni z gruszki ni z pietruszki dystansu, jest niepoważne. Albo chcemy bliskości albo dystansu. Czy to tak trudno się określić? Gdyby na początku związku to było jasne, teraz nie byłoby takich problemów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Z jednym się zgodzę. Każdy potrzebuje przestrzeni, swojego prywatnego świata i kiedy kobieta za bardzo uwiesza się jak bluszcz na mężczyźnie, to ten się dusi. xxx nie myl prywatności czy hobby z chlaniem z kolegami!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ok, raz poszedł pochlać z kolegami i marnie skończył, a innym razem? Może samo chlanie było ucieczką od dziewczyny-bluszcza, może nagle poczuł wolność i za bardzo go poniosło. Skąd wiesz czy nie ma jakiegoś hobby i innych swoich spraw? To miałam na myśli. Pijaństwo potępiam, zwłaszcza dla kogoś DDA i dla takich reakcji poalkoholowych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
no wlasnie o to chodzi ze mi nie przeszkadza ze chce sobie z kolegami posiedziec przy piwie tylko wystarczy powiedziec a nie nagle sie odcinac i ja nie wiem co sie z nim dzieje.. tymbardziej ze nie mieszkamy w tej samej miejscowosci.. on ma problem nawet porozmawiac jak cos go wkurza.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Musicie się nauczyć ze sobą rozmawiać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
szczerze mówiąc jakiś powód musiał być. szczególnie jak mówie właśnie stało się to po wyjezdzie za granice gdzie krok w krok bylismy razem ale niewydawało mu sie to przeszkadzać wlasciwie wygladalo na to ze mu dobrze. a moze mu zbyt dobrze. nieraz bywalo ze mowil ze jestem za dobra eh co to za gry, facetow nie idzie zczaić

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja nieraz chce rozmawiać, on rzadziej. Mówi, że zabardzo naciskam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Może on chce od Ciebie uciec, uwolnić się. Odpycha Cię, a Ty nie dajesz się ruszyć, jesteś uparta jak osioł. Odsuń się, nabierz dystansu, poszukaj sobie zajęcia, zacznij żyć swoim życiem. Wtedy Cię zauważy i zacznie podziwiać, bo teraz trochę brakuje szacunku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
przecież jego tylko bzykanie przy niej trzyma on wcale nie kocha

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość ja
Ja to widzę tak.. Jest sobie chłopak który miał kolegów swój męski świat jednak pragnął mieć dziewczynę i był w stanie się jej bez reszty oddać tak też się stało pokochał poświęcał się koledzy odeszli na bok był bardzo szczęśliwy. Faceci już tak mają że kiedy już zdobędą dziewczynę to myślą że już nie muszą się starać może ma to swoje wytłumaczenie każdy wie że zakazany owoc bardziej smakuje. A więc stanęliśmy na etapie że Cię już zdobył przypomniało mu się o znajomych ciężko mu teraz pogodzić oba światy bo miał do tej pory albo jeden albo drugi a jak wiadomo do złego bardziej ciągnie jest rozdarty sceny napewno w niczym nie pomogą a tylko go bardziej przytłoczą. Tak naprawdę narazie nic się nie stało co było wybaczyłaś starałabym się na Twoim miejscu czymś nowym go zaskoczyć nie wiem czym akurat bo nie wiem jak wyglądało wasze życie do tej pory także jeśli podoba Ci się taki pomysł to zastanów się nad tym. Z kolegami raczej nie zamula więc pokaż mu też że nie rezygnuje z rozerwania się będąc w Twojej obecności. Co do picia jeśli potrafił by nie pić całe życie okej ale tej gwarancji nie będziesz miała że nie chwyci za kieliszek więc ważne by w odpowiednim momencie skończyć pić lepiej żeby się tego nauczył. A co do kolegów czy lepsi tacy niż żadni? No nie wiem ostatecznie zmieniłabym towarzystwo może jak pójdzie do pracy pozna nowych ludzi i samo się to zmieni ale się rozpisałam sorki że tak chaotycznie późno już :) Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×