Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

MarzenaW39

Awans nauczyciela

Polecane posty

Jestem kobietą po 40. Uważam, że mądrą i wykształconą, a jednak nie. Wykonując zawód nauczyciela jestem w ciągłej drodze do doskonałości. Oczekuję się od nas kolejnych udoskonaleń, czyli szkoleń, kursów i podnoszenia swoich kwalifikacji. Faktycznie rozwój w życiu każdego człowieka jest pozytywny ale czy ktoś, oczekując od nas tego wszystkiego pomyślał o naszym życiu prywatnym? Ja jako nauczycielka wracam do domu po czym przygotowuję się do pracy tzn. sprawdzam kartkówki bądź zeszyty dzieci, a potem siadam do długotrwałej pracy notując swoje dotychczasowe osiągnięcia. Na dom, dzieci i męża brakuje mi czasu. Niestety ale w dzisiejszych czasach, chcąc utrzymać stanowisko pracy nauczyciel może zrezygnować z życia w domu ze swoją rodziną. Ja tak odbieram swój awans zawodowy a Wy drodzy koledzy i koleżanki? Może się mylę i macie odmienne stanowisko w tej sprawie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Każdego dnia notujesz osiągnięcia ? :) Ja wzięłam się za pisanie na sam koniec. Tylko ja lubie presję

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Masz duzo wiecej wolnego niz inni, wolne weekendy. Nie wiem co takie ludzie robia na stanowisku nauczyciela skoro im tak ciezko, mniej kartkowek i po problemie. Albo idz do zakladu, tam sa weekendy pracujace nie ma wakacji i ferii

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie przeczę, że cały ten awans to wielka bzdura i niewypał twórców "wielkiej reformy", ale przedstawianie wszystkich nauczycieli, którzy są już "dyplomowanymi" jako nierobów i krętaczy to chyba przesada. Czy nie ma w tym cienia zazdrości, że nam się jeszcze nie udało? Nie należałoby ich choć trochę docenić za to, że udało im się z tym wszystkim uporać i przebrnąć przez to pomyślnie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Faktycznie z awansem jest związana dodatkowa praca i wysiłek jednak nie ma nic za darmo. Należy pogodzić pracę z domem i rodziną bo jest to nieodłączną rzeczywistością nas wszystkich, nie tylko nauczycieli. Ja awansując na nauczyciela mianowanego postanowiłam że 30 min dziennie poświęcę pracom związanym z moim rozwojem. Nie zaniedbywałam męża ani dziecka, nie przemęczałam się, a dziś mogę pochwalić się moimi osiągnięciami zawodowymi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Potwierdzam, że praca w szkole zyskała na przestrzeni kilku nas nowe oblicze. Kiedyś było powiedzonko, że nauczycielka to dobra kandydatka na żonę, bo pracuje niezbyt długo wiec obiad ugotuje itp.. Teraz już się to nie sprawdza, bo pracujemy o wiele dłużej. Mamy dołożone dodatkowe godziny w tygodniu ponad etat a i tak w społeczeństwie pokutuje mit, że pracujemy jedynie 18 godzin. Jesteśmy na zawołanie dyrektora a często i naszej władzy w gminie. Często ,,ciągają" nas z dziećmi na różne imprezki w soboty czy niedziele /tego się nigdzie nie wykazuje/ a przygotowywanie dzieci do tych ,,atrakcji" trwa w ciągu tygodnia, po zajęciach lub na przerwach. Ale to zawsze jakoś się zniesie, gdy dzieci mają z tego jakąś radość czy satysfakcję. Najbardziej jednak ciąży mi biurokracja w szkole. Nie ma określonych jednolitych procedur, więc szkoli nas się godzinami jak tworzyć te procedury, programy, plany itp. itd. Często mam poczucie bezsensu tego wszystkiego. Zamiast z pasją przygotowywać się do zajęć, cieszyć się twórczą pracą z dziećmi muszę się stresować i głowić nad czymś co tak odbiega od typowej pracy nauczyciela z dziećmi a przy tym zajmuje drugie tyle czasu, a przy tym nie daje czasem satysfakcji. Dzisiaj nauczycielka to matka, której często nie ma w domu, na występach swoich dzieci w przedszkolu czy szkole, często będąca na kursach i szkoleniach. Zmieniło się oblicze tego zawodu. Niestety te minusy pracy wynikają z tego, że mamy wielkiego pecha jeśli chodzi o naszych ministrów, ale również z tego że reformy w edukacji są często poligonem doświadczalnym, a my musimy się z tym wszystkim mierzyć bez wsparcia i uznania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja robię mianowanie. Ostatni rok mi został. I szczerze mówiąc, to póki co nie przepracowałam się nad tym. Do egzaminu, wiadomo, trzeba się będzie trochę pouczyć, ale nie słyszałam, żeby ktoś go nie zdał, więc generalnie z dużym luzem do tego podchodzę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
W każdym poważniejszy zawodzie ludzie niezależnie od wieku muszą się dokształcać np. Lekarze bo medycyna wciąż idzie do przodu, prawnicy , księgowi bo prawo non stop się zmienia itp. Wierz mi twój awans to Pikuś z ciągłą nauką nowych przepisów prawnych. Inaczej wypadasz z rynku pracy. Ja jestem prawnikiem i zazdroszczę 2 miesięcy wakacji o których mogę tylko pomarzyć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
W każdym poważniejszy zawodzie ludzie niezależnie od wieku muszą się dokształcać np. Lekarze Sęk w tym, że szkolenia nauczycieli w przeważającej większości są organizowane po to, żeby ktoś na tym zarobił. Dla nauczycieli jest to strata czasu. Np. szkolenie pt.: "Jak sprawić, by uczniom chciało się uczyć?" - myślicie, że na takim szkoleniu nauczyciele zdobywają jakąś wiedzę tajemną, dzięki której uczniom się chce? Nie, są tam klepane same bzdury, ktoś za to zgarnia pieniądze i o to chodzi. W całej swojej karierze byłam może na jednym szkoleniu, które było jakoś tam pożyteczne. Na większości są nudy i każdy tylko patrzy, kiedy pójdzie do domu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×