Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość po 35 latach

Chce zmienić przyszłość

Polecane posty

Gość po 35 latach

Jestem na najlepszej drodze do stania się starą zgorzkniałą samotną kobietą. Tak bardzo zawiodłam się na ludziach :-(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
dlaczego?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośćonn
Coś co mógłbym powiedzieć również o sobie. Z tą różnicą, że przestało mi się chcieć cokolwiek działać :( [

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
to działaj :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość po 35 latach
Dlaczego?--- a dlatego że ludzie mnie bardzo rozczarowali. Jak tylko mi zależy to jestem wykorzystywana. Nie cierpię jedynie gdy przejawiam obojętność. A mam w sobie tyle pasji i ciepła :-( Co tu działać?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość po 35 latach
I nie myślcie sobie ze tu chodzi wyłącznie o miłość ale również o rodzinę ,przyjaciół ,znajomych . Nikomu na mnie nie zależy jeśli nie ma w tym interesu-smutne:-(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ej przesadzasz :D na pewno jest ktoś komu zależy na tobie... by cię wykorzystać :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość po 35 latach
Ha Ha i Ha Już mnie to nie rusza. Zaczynam się zamykać na ludzi i ich potrzeby.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jesteś za dobra dla ludzi, a oni to wyczuwają niestety, i dlatego cię wykorzystują.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a Tobie na kimś zależy? może Ty jesteś inna widzisz że ludzie wrednie się uśmiechają, odwracają, spoglądają i nie pasujeciedo siebie bo Ty byś jedynie wroga tak potraktowała?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość po 35 latach
Doszłam do momentu ze nawet jak widzę kogoś kto potrzebuje pomocy mam ochotę się odwrócić i odejść. Ile można z siebie tylko dawać i nic w zamian?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Miłość zwłaszcza do bliźnich powinna być bezinteresowna ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
to żyjcie dla siebie, proste, jęczydupstwo zawsze zniechęca innych,a ja osobiście mam na to uczulenie ,jestem taka biedna samotna nikt mnie nie kocha trans psychiczny słabo się robi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość po 35 latach
To prawda tylko wroga bym złe potraktowała i wiem ze nie wszyscy będą dla mnie mili tylko dlatego ze ja dla nich jestem . Ale partner ,rodzina nie powinni mnie tylko wykorzystywać. Nigdy się nie zapytają nawet jak się czuje (choć w niektórych sytuacja takie pytanie nasuwa się samo) nigdy nie zaoferowali pomocy a jak już pomagali to w rodzaju-jak musze to trudno

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ale co chciała byś w zamian dziękuję? próbujesz podejść gdy potrzebujesz pomocy? zagadujesz? może nie potrafisz odnaleźć się w towarzystwie macie odmienne zainteresowania , no i jesteś bardziej skryta niż inni bo jesteś inna i musisz troszkę ukrywać

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Autorko tematu, jaki masz znak zodiaku ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość po 35 latach
Nie jestem biedna ani samotna -samotność to akurat najlepsze stan dla mnie. Ale widzę że takie znieczulenie mnie ogarnia ze zaczynam stawać się wredna i zgorzkniała. Nie chce skończyć jako staruszka z 100 kotów wrzeszcząca na bachory za oknem tylko dlatego ze są szczęśliwe.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość po 35 latach
Strzelec-a co?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Hmm.. nie do konca rozumiem Twoj problem autorko. Slyszalam kilka razy podobne wypowiedzi od innych osob - o ich "bezinteresownosci" ktora dziala na ich niekorzysc bo zajezdzaja sie dla innych nie dostajac nic w zamian. Nie rozumiem tego i wydaje mi sie to byc jakas abstrakacja. O co chodzi z tym oczekiwaniem czegos w zamian? Czy robisz cos dla innych bo podswiadomie pragniesz ich akceptacji, chcesz sie czuc potrzebna, chcesz by swiat ci sie odwdzieczal za twoje wysilki czy pomagasz innym bo wiesz ze tak po prostu nalezy robic gdy ktos jest w potrzebie i sama doswiadczylas jak to jest byc w potrzebie i tobie tez nie raz pomagano? Cos mi wyglada ze to jednak opcja nr 1 - robic cos z nastawieniem ze dostaniesz cos w zamian. Pozwole sobie na stwierdzenie ze to dosc egoistyczne nastawienie i to jest powodem twojej frustracji - nastawienie, oczekiwania i rozczarowanie. A zadaj sobie pytanie czy rzeczywiscie tak mocno naginasz kark az do zajechania? Czy faktycznie dokonujesz jakiegos nadludzkiego wysilku ktory zmusza cie do przekraczania wlasnych granic cielesnych, mentalnych, duchowych itd? Moze na przyszlosc nie wybiegaj az tak ochoczo z checia udzielania pomocy tam gdzie wiesz ze obedzie sie bez twojej ingerencji i wszyscy beda cali i zdrowi. Przyjrzyj sie jak to dziala u ciebie - czy sama wychodzisz z jakas inicjatywa czy ludzie cie o to prosza i niechcacy wzbudzaja w tobie poczucie winy, obowiazku oraz budzi sie pragnienie udowodnienia innym ze jestes "dobra"?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość po 35 latach
To prawda ze nie odnajduje się w towarzystwie. Choć z drugiej strony dziwne ze przez 35 lat nie znalazłam osoby która by mnie pokochała albo polubiła bezinteresownie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Pytam z nudów. Żyj dla siebie. Mnie ludzie zniszczyli, stałem się lękliwy, ale też skupiony bardziej na sobie. Nawet ludzie nie muszą przychodzić na mój pogrzeb, żeby mnie opłakiwać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość po 35 latach
Opcja pomocy w zamian za to samo -odpada. Pomagam bo lubiłam to -czułam ze kocham ludzi za ich wyjątkowość i jako stworzenia Boże. Potem się okazuje ze jak już nie mam siły pomóc lub akurat ja potrzebuje pomocy to dostaje kopa w tyłek . Dobra nie chcą lub nie umieją pomóc, zgoda-i tak sama zawsze daje rade ale nie mogą oczekiwać ze zawsze ja będę na ich zawołanie a jak nie to spadaj. Tak się nie robi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Choć z drugiej strony dziwne ze przez 35 lat nie znalazłam osoby która by mnie pokochała albo polubiła bezinteresownie xxxxx Tak myslisz? Przeciez nie czytasz w ich umyslach i sercach ;-) Swoja droga to jestesmy tylko ludzmi wiec nie oczekujemy od siebie nawzajem super boskich cech i zachowan. Troche dystansu do siebie by sie przydalo i .. wydaje mi sie ze kiedy Ty naprawde polubisz SIEBIE to zauwazysz ze ludzie tez lubia Ciebie i nie bedzie przeszkadzalo ci w jakim stopniu ktos Cie kocha czy lubi. Dopoty dopoki patrzysz na zewnatrz i oczekujesz ze swiat zewnetrzny zapelni Twoj wewnetrzny deficyt milosci bedziesz wciaz nieszczesliwa i bedziesz narzekac bo ani ludzie na zewnatrz ani zadna sytuacja zyciowa nie uszczesliwi Ciebie wystarczajaco. Zawsze bedzie cos na co bedziesz krecic nosem. To dotyczy nas wszystkich i stad sie biora nasze frustracje. Spojrz w glab siebie i zadaj sobie pytanie - jesli samej siebie nie lubisz wystarczajaco to jakim cudem ktos inny ma zapelnic te dziure wewnatrz ciebie? Tylko gdy ty zaczniesz traktowac siebie z lagodnoscia i uczuciem (nie myl tego z egoizmem bo egoizm to brak milosci wlasnie) to bedziesz w stanie lubic i kochac innych w taki wlasnie sposob jakiego ci teraz brakuje - bezinteresownie! Wiec zamiast jeczec jaki ten swiat jest podly a ludzie to nienazarte prosiaki - bierz sie za siebie. Obserwuj kazda negatywna mysl i nie utozsamiaj sie z nia. Naucz sie ze to tylko mysl, cos co nie jest toba, ot taki smietnik w glowie. Polecam jakies ksiazki o tematyce duchowej, np Anita Moorjani "Umrzec by stac sie soba" - od razu sie serce otwiera przy czytaniu!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jeśli za pomoc chcesz nagrody niczym się nie różnisz od tych co nie pomagają nie masz wykształconego charakteru i to jest Twoje zadanie ,nie zajmuj się tyle innymi bo praca jest do realizacji w Tobie samej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość po 35 latach
To co piszesz jest bardzo interesowne. Czy może być możliwe ze wszystko sprowadza się do niskiej samooceny? A czy można pokochać kogoś kto ma takie problemy? Bo nie uwierzę w to ze inni mnie luba i kochają a tylko ja to widzę inaczej. Np.: Miałam przez parę lat przyjaciółka-ona przyjeżdżała do mnie ,ja do niej . Nasze dzieci bawiły się razem. Zwierzałyśmy się ze wszystkiego. Aż pewnego dnia przestała się do mnie odzywać. Dzwoniłam i pisałam zero odpowiedzi. Jak wyjaśnisz takie zachowanie-? bo ja myślę ze po paru latach chociaż jakieś wyjaśnienie mi się należy. Ale pewnie jestem zbyt wymagająca.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość po 35 latach
To nie tak ze chce cos w zamian. Nie rozumiem tylko ze jak dam palec to wszyscy wołają więcej nawet jak by to miało być moim kosztem .A jak nie chce lub nie mogę im tego dać to zrywają ze mną. Tak jak bym była tylko po to by służyć innym. A ja mam swoje ambicje, marzenia, poglądy-czy tak trudno to zaakceptować. Wiem ze mam ciężki charakter-bardzo honorowy i niezależny. Widzę do dokoła ludzi z gorszymi wadami a jakoś się integrują i nikt ich nie wysysa z wszystkiego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Może masz osobowość neurotyczną ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość po 35 latach
Ale nie o tym chciałam. Czy jest ktoś kto postawił na samotność i nie zmienia się w wedutę?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Masz dzieci, męża, więc jakoś samotnie nie powinnaś się czuć. Chyba, że brakuje ci koleżanki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość po 35 latach
Nie znam się na osobowościach neurotycznych -opisz więcej. Męża nie mam -wyssał ze mnie alkoholik cala młodość. Dzieci mam 2 -nastolatki już wiec mam więcej czasu dla siebie. Nie jestem samotna. Nie chce tylko być zgorzkniała. By jak dzieci przyjdą do mnie w odwiedziny to będę warcząc na wnuki a prędzej na synowa -jak to ona wykurzająca

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×