Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Tomek38

"szykowanie" się do rozwodu

Polecane posty

Gość Tomek38

10 lat po ślubie, dziecko 7 lat, 4 lata od pierwszej zdrady żony. Od 2 lat bez sexu, żyjemy jak znajomi, koledzy. Pierwszy raz jak dowiedziałem się o zdradzie....nie wierzyłem. Tłumaczenie, że to tylko kawa - kolega z pracy, że nic nie było. Nie miałem twardych dowodów, więc łatwo było jej manipulować. Obiecała poprawę, ja dałem szansę - dziecko, rodzina. Po roku sprawa wróciła...znowu nie miałem dowodów ale każdy wiedział, że to nie tylko kawa (smsy, wpadki, plątanie się w zeznaniach, maile) co nie co widziałem. Były kłótnie, nigdy się nie przyznała, zawsze zarzucała, że to ja szpieguje, posądzam nie wiadomo o co. Wiem książkowe teorie mówią, że pewnie coś było nie tak, skoro mnie zdradzała. Nie mnie w małżeństwie powinno się mówić o problemach. Coś jej nie pasuje, to mówi, rozwiązuję to albo odchodzi... a tu tego brakowało, nie było. Ułożyła sobie wygodny układ mąż i kochanek. Po tym wszystkim nasze życie "umarło", gadamy, szanujemy się niby są jakieś oznaki...że złapie za rękę...i ja mam odruchy....ale nikt niczego nie inicjuje. Nie wychodzę z inicjatywą, bo sprawę uważam za zamiecioną pod dywan. Moje próby rozmowy kończyły się kłótnią (bo wracam znowu do tematu, bo ja szpieguje, itp.). Nie gadamy o tym. Nie wiem czy się z nim spotyka. Czy coś chcą zmienić (on też ma żonę), może się z nim nie spotyka? Nie wiem nie interesuje się tym. Może już nie spotyka....ale jak pokazuje, że jej zależy. To, że złapie za rękę. Na ile to naprawa a na ile "granie", udawanie....? Opisując swoje problemy na pewnym forum poznałem kobietę - rozwódkę. Były spotkania, kontaktowaliśmy się. Otworzyła mi oczy ale nie na tyle bym podjął zdecydowany krok o rozwodzie. Ją trwanie straszenie bolało, czekanie, robienie nadziei... Była za mną, dostrzegła kogoś wyjątkowego. Miło było słyszeć, że moja żona nie wie jak wspaniałego gościa ma, że pewnie nie jedna kobieta chciałaby mieć kogoś takiego. Nie mniej cierpiała, czekając i trwając.... Zakończyłem to, piszemy raz na jakiś czas...ale jako znajomi. Wiemy, że nie ma co myśleć o czymkolwiek gdy nie uporzadkuje spraw w swoim małżeństwie. Piszę to nie po to by wrócić do niej. Najpierw chcę pobyć sam. Ja naprawdę chcę odejść od żony. Jestem psychicznie wykończony tą sytuacją. Martwię się o dziecko. Jestem strasznie związany z synem. Nie umiem uporządkować myśli, że będziemy jakoś rozdzieleni. W ogóle nie umiem tego uporządkować. Nie wiem od czego zacząć. Czy zacząć od rozmowy z żoną, czy być przezornym i najpierw pogadać z prawnikiem? Nie chcę być zaskoczony (mieszkanie żony) znajomi, rodzina, dziecko. Są tu osoby, które mają doświadczenie w tym temacie? Mam milion myśli....nawet takie, że martwię się jak po odejściu żona sobie poradzi z dzieckiem, ile będę je widział, co powiedzą znajomi, jak sobie z tym poradzę....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Przygotowania do rozwodu: 1. mieszkanie dla siebie 2. wiara, ze sobie poradzisz (wsparcie w kolegach, rodzinie) 3. co powiedzą znajomi? Niech mówią co chcą - licz się z tym, ze możesz starych znajomych stracić. 4. jesli masz zonę zołzę to byc może będzie utrudniała wizyty z dzieckiem 5 i jeszcze będzie kasę ciągnęła. Jak podejmiesz decyzję, ze to koniec, zanim zaczniesz działać. powiedz to zonie. Byc moze będzie to dla niej kubeł zimnej wody , a wtedy duzo może się zmienić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Roman1977
Z tej mąki już chleba nie będzie.Jestem w twoim wieku z tymże to moja była żona przed rozwodem kręciła z jakimś facetem a potem ściemniała mi że ją zdradzam i o byle głupstwo prowokowała awantury.To była jej zagrywka że to niby moja wina choć rozwód był bez orzekania o winie.A teraz ja jestem z fajną kobietą (poznaną po rozwodzie) a ona sama bo ten jej facio wg.moich informacji kopnął ją w tyłek kilka miesięcy po rozwodzie :) Składaj pozew z orzeczeniem o jej winie i basta !

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Tomek38
Dom jest jej (po ojcu), przed ślubem. Wpompowanej kasy w remont i wyposażenie nie odzyskam.... Ale olać kase, syn ma warunki chce psychicznie stanąć na nogi....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
O jej winie???? Mam wyciągnąć smsa z przed 2 lat? Jej maile? W sumie dowódów mam nie wiele. Powiedzieć, że tyle trwałem z tym a teraz mi to przeszkadza???? Może być zaporozumieniem, choć może lepiej zaczynać....winiąc ją...?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Tomek38
A Panie jak to widzą?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
idź do adwokata i tyle najpierw nie mów żonie o rozwodzie dobry adwokat ci doradzi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Współczuję. Do ślubu trzeba dwojga i do rozwodu też. Mlode małżeństwo, które nie zyje se sobą od 2 lat? To koniec związku. Dobrze, ze jestes sam, bo sąd nie " promuje" rozwodem nowych związków. Przygotuj się finansowo i lokalowo. Porozmawiaj z żoną o tym, że podjąłeś decyzję o...separacji. W czasie separacji nie nawiązuj ŻADNYCH kontaktów z kobietami. Słucham podpowiedzi męża, bo post piszemy razem. Być może Twoją żona chce Cię zmęczyć taką sytuacją, byś sam nawiązał jakiś romans, albo złożył pozew o rozwód, a ona będzie w sądzie udowadniać, ze to Twoja wina. Gdy zdecydujesz o separacji i wyprowadzisz się, zacznij dobrowolnie i systematycznie płacić alimenty na dziecko. W tytule przelewu pisz , ze to alimenty za miesiąc taki i taki. Nie zaczynaj nowych znajomości, związków, będziesz na pewno obserwowany.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Gdy juź zamieszkasz sam, wyciszysz się, i na spokojnie pomyślisz nad całą sytuacją. Separacja jest o tyle istotna, ze można ją w sądzie udowodnić, gdyby np. Żona robiła Ci złośliwie problemy przy rozwodzie. Acha, spróbuj namówić żonę, byście poszli razem do notariusza, i zrobili rozdzielność majątkową. To tylko krótki akt i podpis, a nie będziesz odpowiadał za jej wszelkie kredyty i pożyczki, jakie zaciągnie. Ani ona za Twoje, i tak jej to wytłumacz. To WAŻNA sprawa!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Tomek38
Oki separacja....na zasadzie ustalamy między sobą. Czy składam pozew i czas do rozprawy to czas separacji? Myślałem czy jeśli byśmy pogadali (zakładam, że nie chce) to może by się "ucieszyła" (uff narrszcie sama, wolna). Może tego chce...tylko sama nie potrafi? Lepiej jak to ja złożę pierwszy pozew???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Tomek38
Nie za bardzo rozumiem kwestie separacji. Tzn. Po wspólnym ustaleniu separacji. Czy po złożeniu pozwu do czasu rozprawy. Czemu w tym czasie nie mógłbym mieć kogoś (nie to że specjalnie planuje). Szpiegowanie jejnic nie da...wyprowadzając sie, odchodząc....dla sądu normalnym jesy że ta osoba musi się normalnie w społeczeństwie odnajdywać. Zrozumiałe...jest jak ta odkryta nowa kobieta...to kochanka od wielu lat...i żona to udowadnia...że to zaczęło się już gdy jeszcze byli ze sobą, przed wyprowadzką / separachą...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja widzę tylko swój związek, który lada dzień się rozpadnie bo nie kocham męża. Nive :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Narazie przygotowuję się do separacji. Nive # nie mogę się doczekać zwotu mojej wolności. Cieszę się, ale się boję:-\

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Tomek38
Po jakim czasie?, był konkretny powód?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Tomek38
I przyznaję szczerze tamta znajomość to coś więcej niż znajomość. Rozdwojenie...z jednej martwię się jak ten rozwod,zmiany, syn....z drugiej martwię czy tamta znajomość, czy mi to nie umknie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Tomek38
Nikt nie pomoże?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jesli potrafisz zyc z kims,kto Cie zawiodl,to powodzenia,probuj dalej.Jesli nie,nie ma sie nad czym zastanawiac.Ojcem mozna byc nie tylko w malzenstwie.Jedna tylko zasada,nie trzymaj kilku srok za ogon,jesli niczego pewien nie jestes.Uporzadkuj wlasne mysli i zycie,potem szukaj ukojenia lub rozrywki:-P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Tomek38
Jednej sroki nie chcę trzymać....ale przymocowany jakoś jestem....drugą chciałbym trzymać....a złapać nie potrafię i ona nie chce się dać złapać...gdy trzymam się pierwszej. Chyba nawet straciła nadzieję, że kiedyś się puszczę tej sroki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość prawo wyboru
Baby to jednak kur/wy, a szczególnie polki, dlatego nigdy w życiu ślub.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośćfacio
W kwestii udowodnienia zdrady żony... Jeśli wiesz z kim się zadała, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby sąd wezwał tego człowieka na świadka. NIe musisz mieć na niego teczki jak w IPN ;-) Sąd potrafi ustalić prawdę. Jeśli ma na to ochotę :-/ W kwestii rozwodu... A nie dociągniesz do 18 syna? U mnie też nie jest najlepiej, mówiąc szczerze jest beznadziejnie a żona mnie tak wkurza, że ledwo się powstrzymuję żeby jej nie uderzyć (dla nadwrażliwych: POWSTRZYMUJĘ SIĘ!!!), ale że mamy 2 dzieci, to zaciskam zęby i mówię sobie, że dla dobra dzieci wytrzymam te 10-15 lat a potem już będę wolny i niech sobie żonka żyje szczęśliwie beze mnie,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
tak to jest jak sie zyje bez Boga tylko bóg naprawi twoje małzenstwo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość mężatka
Wnioskuję po twoich postach, że jesteś bardzo dobrym facetem. Tylko zastanawiam się co tak naprawdę spowodowało u twojej żony zainteresowaniem innymi mężczyznami? Ja np zainteresowałam się innymi, bo jak emocje i motyle opadły, dotarło do mnie, ze mój mąż to prostak i gbur. Nie umie rozmawiać. Tylko bzykać by się chciał i jak z resztą potwierdził-ożenił się, bo było mu dobrze w łóżku. Więc skoro wyznacznikiem dobrych relacji jest seks, to nigdy nie będzie dobrze. Jestem z nim dla dziecka(5 lat). Wiem, co teraz przeżywasz. Sama mam rozterki. Wiem, że odejdę, nie wiem tylko kiedy. Czekam, ale nie wiem na co. Pytałeś o zdanie kobiet. Odpowiadam więc, że dopóki faceci będą potęgowali swoje pożądanie ogladając różnego rodzaju p****le i na pierwszym miejscu będzie seks, to nigdy nie będzie dobrze. Teraz wiem, ze aby znaleźć prawdziwego faceta, przyjaciela na całe życie, to trzeba na początku pokazać mu co znaczy 'celibat'.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wróg systemu
Śluby takie proste i szybkie a rozwody takie skomplikowane i długie. Powinno być odwrotnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Tomek38
Mężatka dzięki za miłe słowa. Czemu to zrobiła? Nie doszukujmy się w tym od razu winy, że ktoś czegoś nie miał, ja nie dałem. Byłem po ślubie taki przed ślubem, wiedziała jaki jestem. Zresztą nawet jeśli coś by przeszkadzało...to powinna mówić o tym, wspierać, rozwiązywać. Kiedyś ktoś dobrze to podsumował...znudziłeś się jej, ona nie zna życia, nie rozumie... Kiedyś byłem jej kochankiem....miała faceta - wiem, wiem co powiecie... Ale naprawdę uwierzyłem, że to wyjątkowe, że się kochamy...że zdradzić może mnie każdy w przyszłości....nawet ktoś kto nigdy nie zdradził....nie ma zasady....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość mężatka
Racja to co piszesz. Nie ma zasady. A jaki jesteś? Może napisz coś więcej o sobie, o niej. Bedzie nam łatwiej wtedy zrozumieć i Ci cokolwiek doradzić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Tomek38
Trudno być obiektywnym w swojej sprawie. Ta którą poznałem w necie, z którą byłem na kilku kawach, z którą korespondowałem stwierdziła, że nie jedna mężatka by zamieniła swojego męża na mnie. Uznała, że moja żona nie wie jak wygląda prawdzio życie...,nie docenia tego co ma. Że jej z każdym po czasie będzie źle. Jest wygodna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość mężatka
Oo, to może i ja załapię się na kawę i poznam osobiście prawdziwego mężczyznę:). Ty nie czekaj aż zakończy się wszystko z jedną, bo skoro jest dziecko, to wszystko może trochę potrwać. Łap zycie, bo zawsze lepiej żałować czegoś co sie zrobiło, niz czegoś czego sie nie zrobiło....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Rozwódka34
Witaj, składam ręce przed Bogiem i dziękuję mu, że mój były małżonek pomimo że miał żonę, mieszkał z nią to spotkał na swojej drodze taką , która była "mądrzejsza", doradzała, wyśmiewała itp... O jak się cieszę, że nie jesteśmy już razem! Pomimo, że mieliśmy cudowne dziecko, mieszkaliśmy do samego końca, do samego końca współżyliśmy(chociaż wcześniej nic nie wiedziałam o jego złych zamiarach a on udawał głupa). Dziś nie wyobrażam sobie że mogłabym z nim dłużej być... Taki właśnie prostak i gbur, jak ktoś wspomniał. Tylko seks się liczył i nic poza tym... Gdzie ja oczy miałam?? Jaka głupia byłam! No ale wiadomo, kiedyś było się młodym, inaczej się myślało..Choć bardzo go kochałam... Dziś sama się sobie dziwię :) Także, myślę że i u Ciebie nic już z tego związku nie będzie. Nie ratuj go na siłę. Dziecko będzie zawsze Twoim dzieckiem. Jeśli oczywiście będzie Ci na tym (NIM) zależało, będziesz się nim zajmował, poświęcał czas itp...Był ojcem! A nie tylko płacił alimenty... Myślę, że jak już się rozejdziecie na dobre, daj sobie trochę czasu. Nie łap żadnej sroki. Bo i ona może Ci pokazać.... A będziesz wtedy żałował... Tak jak ktoś wspomniał, pożyj trochę sam. Zrozum pewne rzeczy, poukładaj różne sprawy... Co- tak bardzo seksu Ci trzeba?? Nie wierzę.... Czy to jest najważniejsze?? Co do tych rozmów ze sroczką...Każda pięknie mówi, jak nie przebywa na co dzień, nie żyje...To tylko słowa...Każda tak potrafi, pamiętaj! Oby Cię nie zwiodła... Na pewno jeśli jesteś wartościowym człowiekiem, to zasługujesz jeszcze na wiele dobrego..Tylko poczekaj, nie spiesz się... Ułoży się....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Tomek38
Rozwódka34 dzięki za miłe słowa. Sex nie jest najważniejszy... Dam radę. Skoro teraz poza sprawą ze sroką w tym małżeństwie jest prawie 3 lata bez sexu. Ona nie iniciuje, ja także (tyle, że ja myślę, że mam powód by się tak zachowywać - sprawa zdrad niezamknięta, nigdy szczerej rozmowy nie było..to ja czuje sie poszkodowany).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Rozwódka34
Tomek, jak sobie radzisz? :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×