Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

StarCook

Polecane posty

Gość gość
Polecam, bo urządzenie świetnie się sprawdza. Słyszałam, że ma spore możliwości, ale ja cały czas odkrywam nowe. Sporo przepisów już testowałam i jestem b. zadowolona. Idealna opcja dla tych, którzy chcą się zdrowo odżywiać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mi się najbardziej podoba to, że misa jest duża, wszystko się właśnie wypieka, można wygodnie włożyć do środka. Jakości gotowania nie komentuję, bo już po wcześniejszych opiniach widać że jest pierwszorzędna. Dostałam tego star.coka w prezencie, jestem bardzo zadowolona, dziękuję.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jestem bardzo zadowolona z dokonanego wyboru! Mój zachwyt po prostu nie ma granic! Obsługa urządzenia wbrew pozorom jest niezwykle prosta, a ja w końcu nie muszę się martwić, że coś przypali się lub wykipi. Jednym zdaniem wspaniałe urządzenie dla każdej, takiej jak ja, zabieganej pani domu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Bardzo mi się właśnie to podoba , że potrawy jest równomiernie nagrzana, a nie jak w co po niektórych sprzętach, że na dole wrzątek, a góra pół chłodna co najmniej. Kiedy używałam do gotowania takiego garnka z pokrywką coś ala szybkowar, ale starcook jest o niebo prostszy w obsłudze i zdecydowanie szybciej "załapuje" się wszystkie sposoby szykowania potraw. I ten łosoś jaki z niego wychodzi - poezja!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Thermomix lepszy!!! Mam thermomixa od 1,5 roku, używam go bardzo często, w zasadzie codziennie, a czasami np. w weekendy - kilka razy dziennie. Jak do tej pory urządzenie jest całkowicie niezawodne. A robię różne rzeczy - łącznie z mieleniem ziarna na chleb czy ciągłym przygotowywaniem ciasta drożdżowego albo "kręceniem" zamrożonej śmietany na lody. Przy tak częstym używaniu, nie zdarzyło się nawet żeby pojawił się jakiś dziwny komunikat na wyświetlaczu czy coś w tym rodzaju, a tego się chyba spodziewałam - w końcu to elektronika, która lubi płatać figle. Najmniej korzystam z varomy, bo jakoś nie gustuję w daniach przygotowywanych na parze, ale zastrzeżeń do jej funkcjonalności tez nie mam. W ogóle to nie umiem już żyć bez thermomixa, chociaż i ja byłam sceptycznie nastawiona na początku - na prezentacji zjawiłam się przez przypadek, zupełnie nie planując tego typu zakupu do domu. Polecam gorąco. Zajmuję się teraz też dystrybucją, wszystkich zainteresowanych proszę o kontakt biuro@leckerpolska.pl

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Thermomix lepszy!!! Mam thermomixa od 1,5 roku, używam go bardzo często, w zasadzie codziennie, a czasami np. w weekendy - kilka razy dziennie. Jak do tej pory urządzenie jest całkowicie niezawodne. A robię różne rzeczy - łącznie z mieleniem ziarna na chleb czy ciągłym przygotowywaniem ciasta drożdżowego albo "kręceniem" zamrożonej śmietany na lody. Przy tak częstym używaniu, nie zdarzyło się nawet żeby pojawił się jakiś dziwny komunikat na wyświetlaczu czy coś w tym rodzaju, a tego się chyba spodziewałam - w końcu to elektronika, która lubi płatać figle. Najmniej korzystam z varomy, bo jakoś nie gustuję w daniach przygotowywanych na parze, ale zastrzeżeń do jej funkcjonalności tez nie mam. W ogóle to nie umiem już żyć bez thermomixa, chociaż i ja byłam sceptycznie nastawiona na początku - na prezentacji zjawiłam się przez przypadek, zupełnie nie planując tego typu zakupu do domu. Polecam gorąco. Zajmuję się teraz też dystrybucją, wszystkich zainteresowanych proszę o kontakt biuro@leckerpolska.pl

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Już prawie na mówiłam męża :) dajcie mi jeszcze jedną noc ;) Aniu dziękuję za polecenie na reklamę tego starcoka :) ja też poleciła kilka psiapsiułek już dostałam sokowirówkę z oferty :) więc firma wygląda na uczciwą :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
DUSZONKA SKŁADNIKI: ziemniaki mała marchewka liść kapusty kiełbasa podwawelska cebula boczek wędzony przyprawy do smaku: przyprawa typu Vegeta, sól, pieprz, ziele angielskie, liść laurowy zioła: koperek, lubczyk, tymianek SPRZĘT: brytfanna TEMPERATURA: 200°C CZAS: ok. 15-20 minut PRZYGOTOWANIE: Wszystkie składniki pokroić w plastry i przyprawić. Ułożyć w brytfannie warstwami na przemian (boczek – ziemniaki – kiełbasa – cebula – przyprawy – zioła). Na górze umieścić liść kapusty. Rozgrzać urządzenie do 200°C . Umieścić brytfannę na rozgrzanej płycie i zamknąć Dusić ok. 15-20 minut.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ciekawe to prawda? Bimeks-Turbomeks www.ebay.de/bhp/lahmacun

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przeczytaj uważnie
Fajny jest ten StarCook Bimeks Turbomeks

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Szymon Żołdak był u nas z urządzeniem Vulcan, pracuje w firmie Lecker M&G Mikołów, próbował nam wcisnąć grill za 4tys

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
bimeks-turbomeks-granit-jumbo, wystarczy wpisać w wyszukiwarce i zobaczycie gwiazdę :-) za 5000zł , kurs 1.33 X 399 = 530 zł Fajnie co?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To chyba podobnie, jak i w życiu? Zawsze byłem analityczny, w każdym aspekcie. Wolę się zastanowić, po co i dlaczego coś się wydarzyło. Teraz mam wreszcie czas, by wielu rzeczom się poprzyglądać, spróbować. Czuję się wolny, mogę jeździć na snowboardzie, motocyklu, skończyć szkolę fotograficzną, zainteresować się filmem. Całe życie piłkarza podporządkowane jest grze w piłkę. Monotonia. Boiska, dworce, lotniska, hotele, ślizganie się po powierzchni, milimetrowa warstwa miejsc, w których się przebywa. Mecz, trening, odnowa, analiza, kontuzja, rehabilitacja, mecz. Ciągle to samo. Dopiero zakończenie kariery to rewolucja, we wszystkich sferach życia, i prywatnych, i zawodowych. Dla każdego moment przełomowy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Chebli zapowiedziała, że minister spraw zagranicznych Niemiec Frank-Walter Steinmeier, który we wtorek wieczorem udaje się z wizytą do Moskwy, poruszy sprawę Sawczenko w rozmowach z przedstawicielami rosyjskich władz. Ma się spotkać m.in. z premierem Dmitrijem Miedwiediewem i szefem dyplomacji Siergiejem Ławrowem. Głównym tematem rozmów ma być poszukiwanie pokojowego rozwiązania dla Syrii oraz konflikt na Ukrainie. Chebli zaznaczyła, że rząd Niemiec od dawna domagał się zwolnienia Sawczenko "z powodów humanitarnych" z więzienia i "będzie się tego od Moskwy nadal domagać". Odnosząc się do sytuacji w Donbasie rzeczniczka MSZ powiedziała, że rozejm jest "kruchy" i "raz po raz dochodzi do potyczek". Berlin nie jest zadowolony z realizacji porozumienia z Mińska - oceniła Chebli. Rzecznik rządu Steffen Seibert podkreślił, że skazanie ukraińskiej lotniczki "jest sprzeczne z duchem i literą porozumienia z Mińska" przewidującego wymianę jeńców. Jak dodał, warunki, w jakich jest przetrzymywana w więzieniu, a także kontrowersyjne metody przesłuchań są niezgodne z międzynarodowymi standardami. Seibert poinformował, że zespół niemieckich lekarzy jest gotowy do wyjazdu do Rosji w celu zbadania Sawczenko. "Rozmowy z Rosją w tej sprawie trwają" - dodał rzecznik rządu. Sąd w Doniecku w obwodzie rostowskim na południu Rosji uznał w poniedziałek Nadiję Sawczenko za winną śmierci rosyjskich dziennikarzy Igora Korneluka i Antona Wołoszyna latem 2014 roku w Donbasie. Wymiar kary zostanie ogłoszony jutro. Proces Sawczenko rozpoczął się w lipcu zeszłego roku, a do rozpoznania sprawy sąd przystąpił we wrześniu. Według akt sprawy Sawczenko walczyła na wschodzie Ukrainy w szeregach batalionu Ajdar; w czasie starć z siłami prorosyjskimi w obwodzie ługańskim została wzięta do niewoli; 8 lipca znalazła się w Rosji, w areszcie śledczym w Woroneżu. Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej zarzucił Sawczenko naprowadzanie na cel ognia moździerzy, w wyniku czego śmierć ponieśli dwaj dziennikarze państwowej telewizji Rossija. Sawczenko zaprzeczała w sądzie, by naprowadzała ogień "na ludzi, którzy byli bez broni, nawet jeśli byli wrogami", i twierdziła, że została uprowadzona przez separatystów do Rosji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Chebli zapowiedziała, że minister spraw zagranicznych Niemiec Frank-Walter Steinmeier, który we wtorek wieczorem udaje się z wizytą do Moskwy, poruszy sprawę Sawczenko w rozmowach z przedstawicielami rosyjskich władz. Ma się spotkać m.in. z premierem Dmitrijem Miedwiediewem i szefem dyplomacji Siergiejem Ławrowem. Głównym tematem rozmów ma być poszukiwanie pokojowego rozwiązania dla Syrii oraz konflikt na Ukrainie. Chebli zaznaczyła, że rząd Niemiec od dawna domagał się zwolnienia Sawczenko "z powodów humanitarnych" z więzienia i "będzie się tego od Moskwy nadal domagać". Odnosząc się do sytuacji w Donbasie rzeczniczka MSZ powiedziała, że rozejm jest "kruchy" i "raz po raz dochodzi do potyczek". Berlin nie jest zadowolony z realizacji porozumienia z Mińska - oceniła Chebli. Rzecznik rządu Steffen Seibert podkreślił, że skazanie ukraińskiej lotniczki "jest sprzeczne z duchem i literą porozumienia z Mińska" przewidującego wymianę jeńców. Jak dodał, warunki, w jakich jest przetrzymywana w więzieniu, a także kontrowersyjne metody przesłuchań są niezgodne z międzynarodowymi standardami. Seibert poinformował, że zespół niemieckich lekarzy jest gotowy do wyjazdu do Rosji w celu zbadania Sawczenko. "Rozmowy z Rosją w tej sprawie trwają" - dodał rzecznik rządu. Sąd w Doniecku w obwodzie rostowskim na południu Rosji uznał w poniedziałek Nadiję Sawczenko za winną śmierci rosyjskich dziennikarzy Igora Korneluka i Antona Wołoszyna latem 2014 roku w Donbasie. Wymiar kary zostanie ogłoszony jutro. Proces Sawczenko rozpoczął się w lipcu zeszłego roku, a do rozpoznania sprawy sąd przystąpił we wrześniu. Według akt sprawy Sawczenko walczyła na wschodzie Ukrainy w szeregach batalionu Ajdar; w czasie starć z siłami prorosyjskimi w obwodzie ługańskim została wzięta do niewoli; 8 lipca znalazła się w Rosji, w areszcie śledczym w Woroneżu. Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej zarzucił Sawczenko naprowadzanie na cel ognia moździerzy, w wyniku czego śmierć ponieśli dwaj dziennikarze państwowej telewizji Rossija. Sawczenko zaprzeczała w sądzie, by naprowadzała ogień "na ludzi, którzy byli bez broni, nawet jeśli byli wrogami", i twierdziła, że została uprowadzona przez separatystów do Rosji.Chebli zapowiedziała, że minister spraw zagranicznych Niemiec Frank-Walter Steinmeier, który we wtorek wieczorem udaje się z wizytą do Moskwy, poruszy sprawę Sawczenko w rozmowach z przedstawicielami rosyjskich władz. Ma się spotkać m.in. z premierem Dmitrijem Miedwiediewem i szefem dyplomacji Siergiejem Ławrowem. Głównym tematem rozmów ma być poszukiwanie pokojowego rozwiązania dla Syrii oraz konflikt na Ukrainie. Chebli zaznaczyła, że rząd Niemiec od dawna domagał się zwolnienia Sawczenko "z powodów humanitarnych" z więzienia i "będzie się tego od Moskwy nadal domagać". Odnosząc się do sytuacji w Donbasie rzeczniczka MSZ powiedziała, że rozejm jest "kruchy" i "raz po raz dochodzi do potyczek". Berlin nie jest zadowolony z realizacji porozumienia z Mińska - oceniła Chebli. Rzecznik rządu Steffen Seibert podkreślił, że skazanie ukraińskiej lotniczki "jest sprzeczne z duchem i literą porozumienia z Mińska" przewidującego wymianę jeńców. Jak dodał, warunki, w jakich jest przetrzymywana w więzieniu, a także kontrowersyjne metody przesłuchań są niezgodne z międzynarodowymi standardami. Seibert poinformował, że zespół niemieckich lekarzy jest gotowy do wyjazdu do Rosji w celu zbadania Sawczenko. "Rozmowy z Rosją w tej sprawie trwają" - dodał rzecznik rządu. Sąd w Doniecku w obwodzie rostowskim na południu Rosji uznał w poniedziałek Nadiję Sawczenko za winną śmierci rosyjskich dziennikarzy Igora Korneluka i Antona Wołoszyna latem 2014 roku w Donbasie. Wymiar kary zostanie ogłoszony jutro. Proces Sawczenko rozpoczął się w lipcu zeszłego roku, a do rozpoznania sprawy sąd przystąpił we wrześniu. Według akt sprawy Sawczenko walczyła na wschodzie Ukrainy w szeregach batalionu Ajdar; w czasie starć z siłami prorosyjskimi w obwodzie ługańskim została wzięta do niewoli; 8 lipca znalazła się w Rosji, w areszcie śledczym w Woroneżu. Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej zarzucił Sawczenko naprowadzanie na cel ognia moździerzy, w wyniku czego śmierć ponieśli dwaj dziennikarze państwowej telewizji Rossija. Sawczenko zaprzeczała w sądzie, by naprowadzała ogień "na ludzi, którzy byli bez broni, nawet jeśli byli wrogami", i twierdziła, że została uprowadzona przez separatystów do Rosji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Chebli zapowiedziała, że minister spraw zagranicznych Niemiec Frank-Walter Steinmeier, który we wtorek wieczorem udaje się z wizytą do Moskwy, poruszy sprawę Sawczenko w rozmowach z przedstawicielami rosyjskich władz. Ma się spotkać m.in. z premierem Dmitrijem Miedwiediewem i szefem dyplomacji Siergiejem Ławrowem. Głównym tematem rozmów ma być poszukiwanie pokojowego rozwiązania dla Syrii oraz konflikt na Ukrainie. Chebli zaznaczyła, że rząd Niemiec od dawna domagał się zwolnienia Sawczenko "z powodów humanitarnych" z więzienia i "będzie się tego od Moskwy nadal domagać". Odnosząc się do sytuacji w Donbasie rzeczniczka MSZ powiedziała, że rozejm jest "kruchy" i "raz po raz dochodzi do potyczek". Berlin nie jest zadowolony z realizacji porozumienia z Mińska - oceniła Chebli. Rzecznik rządu Steffen Seibert podkreślił, że skazanie ukraińskiej lotniczki "jest sprzeczne z duchem i literą porozumienia z Mińska" przewidującego wymianę jeńców. Jak dodał, warunki, w jakich jest przetrzymywana w więzieniu, a także kontrowersyjne metody przesłuchań są niezgodne z międzynarodowymi standardami. Seibert poinformował, że zespół niemieckich lekarzy jest gotowy do wyjazdu do Rosji w celu zbadania Sawczenko. "Rozmowy z Rosją w tej sprawie trwają" - dodał rzecznik rządu. Sąd w Doniecku w obwodzie rostowskim na południu Rosji uznał w poniedziałek Nadiję Sawczenko za winną śmierci rosyjskich dziennikarzy Igora Korneluka i Antona Wołoszyna latem 2014 roku w Donbasie. Wymiar kary zostanie ogłoszony jutro. Proces Sawczenko rozpoczął się w lipcu zeszłego roku, a do rozpoznania sprawy sąd przystąpił we wrześniu. Według akt sprawy Sawczenko walczyła na wschodzie Ukrainy w szeregach batalionu Ajdar; w czasie starć z siłami prorosyjskimi w obwodzie ługańskim została wzięta do niewoli; 8 lipca znalazła się w Rosji, w areszcie śledczym w Woroneżu. Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej zarzucił Sawczenko naprowadzanie na cel ognia moździerzy, w wyniku czego śmierć ponieśli dwaj dziennikarze państwowej telewizji Rossija. Sawczenko zaprzeczała w sądzie, by naprowadzała ogień "na ludzi, którzy byli bez broni, nawet jeśli byli wrogami", i twierdziła, że została uprowadzona przez separatystów do Rosji.Chebli zapowiedziała, że minister spraw zagranicznych Niemiec Frank-Walter Steinmeier, który we wtorek wieczorem udaje się z wizytą do Moskwy, poruszy sprawę Sawczenko w rozmowach z przedstawicielami rosyjskich władz. Ma się spotkać m.in. z premierem Dmitrijem Miedwiediewem i szefem dyplomacji Siergiejem Ławrowem. Głównym tematem rozmów ma być poszukiwanie pokojowego rozwiązania dla Syrii oraz konflikt na Ukrainie. Chebli zaznaczyła, że rząd Niemiec od dawna domagał się zwolnienia Sawczenko "z powodów humanitarnych" z więzienia i "będzie się tego od Moskwy nadal domagać". Odnosząc się do sytuacji w Donbasie rzeczniczka MSZ powiedziała, że rozejm jest "kruchy" i "raz po raz dochodzi do potyczek". Berlin nie jest zadowolony z realizacji porozumienia z Mińska - oceniła Chebli. Rzecznik rządu Steffen Seibert podkreślił, że skazanie ukraińskiej lotniczki "jest sprzeczne z duchem i literą porozumienia z Mińska" przewidującego wymianę jeńców. Jak dodał, warunki, w jakich jest przetrzymywana w więzieniu, a także kontrowersyjne metody przesłuchań są niezgodne z międzynarodowymi standardami. Seibert poinformował, że zespół niemieckich lekarzy jest gotowy do wyjazdu do Rosji w celu zbadania Sawczenko. "Rozmowy z Rosją w tej sprawie trwają" - dodał rzecznik rządu. Sąd w Doniecku w obwodzie rostowskim na południu Rosji uznał w poniedziałek Nadiję Sawczenko za winną śmierci rosyjskich dziennikarzy Igora Korneluka i Antona Wołoszyna latem 2014 roku w Donbasie. Wymiar kary zostanie ogłoszony jutro. Proces Sawczenko rozpoczął się w lipcu zeszłego roku, a do rozpoznania sprawy sąd przystąpił we wrześniu. Według akt sprawy Sawczenko walczyła na wschodzie Ukrainy w szeregach batalionu Ajdar; w czasie starć z siłami prorosyjskimi w obwodzie ługańskim została wzięta do niewoli; 8 lipca znalazła się w Rosji, w areszcie śledczym w Woroneżu. Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej zarzucił Sawczenko naprowadzanie na cel ognia moździerzy, w wyniku czego śmierć ponieśli dwaj dziennikarze państwowej telewizji Rossija. Sawczenko zaprzeczała w sądzie, by naprowadzała ogień "na ludzi, którzy byli bez broni, nawet jeśli byli wrogami", i twierdziła, że została uprowadzona przez separatystów do Rosji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Chebli zapowiedziała, że minister spraw zagranicznych Niemiec Frank-Walter Steinmeier, który we wtorek wieczorem udaje się z wizytą do Moskwy, poruszy sprawę Sawczenko w rozmowach z przedstawicielami rosyjskich władz. Ma się spotkać m.in. z premierem Dmitrijem Miedwiediewem i szefem dyplomacji Siergiejem Ławrowem. Głównym tematem rozmów ma być poszukiwanie pokojowego rozwiązania dla Syrii oraz konflikt na Ukrainie. Chebli zaznaczyła, że rząd Niemiec od dawna domagał się zwolnienia Sawczenko "z powodów humanitarnych" z więzienia i "będzie się tego od Moskwy nadal domagać". Odnosząc się do sytuacji w Donbasie rzeczniczka MSZ powiedziała, że rozejm jest "kruchy" i "raz po raz dochodzi do potyczek". Berlin nie jest zadowolony z realizacji porozumienia z Mińska - oceniła Chebli. Rzecznik rządu Steffen Seibert podkreślił, że skazanie ukraińskiej lotniczki "jest sprzeczne z duchem i literą porozumienia z Mińska" przewidującego wymianę jeńców. Jak dodał, warunki, w jakich jest przetrzymywana w więzieniu, a także kontrowersyjne metody przesłuchań są niezgodne z międzynarodowymi standardami. Seibert poinformował, że zespół niemieckich lekarzy jest gotowy do wyjazdu do Rosji w celu zbadania Sawczenko. "Rozmowy z Rosją w tej sprawie trwają" - dodał rzecznik rządu. Sąd w Doniecku w obwodzie rostowskim na południu Rosji uznał w poniedziałek Nadiję Sawczenko za winną śmierci rosyjskich dziennikarzy Igora Korneluka i Antona Wołoszyna latem 2014 roku w Donbasie. Wymiar kary zostanie ogłoszony jutro. Proces Sawczenko rozpoczął się w lipcu zeszłego roku, a do rozpoznania sprawy sąd przystąpił we wrześniu. Według akt sprawy Sawczenko walczyła na wschodzie Ukrainy w szeregach batalionu Ajdar; w czasie starć z siłami prorosyjskimi w obwodzie ługańskim została wzięta do niewoli; 8 lipca znalazła się w Rosji, w areszcie śledczym w Woroneżu. Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej zarzucił Sawczenko naprowadzanie na cel ognia moździerzy, w wyniku czego śmierć ponieśli dwaj dziennikarze państwowej telewizji Rossija. Sawczenko zaprzeczała w sądzie, by naprowadzała ogień "na ludzi, którzy byli bez broni, nawet jeśli byli wrogami", i twierdziła, że została uprowadzona przez separatystów do Rosji.Chebli zapowiedziała, że minister spraw zagranicznych Niemiec Frank-Walter Steinmeier, który we wtorek wieczorem udaje się z wizytą do Moskwy, poruszy sprawę Sawczenko w rozmowach z przedstawicielami rosyjskich władz. Ma się spotkać m.in. z premierem Dmitrijem Miedwiediewem i szefem dyplomacji Siergiejem Ławrowem. Głównym tematem rozmów ma być poszukiwanie pokojowego rozwiązania dla Syrii oraz konflikt na Ukrainie. Chebli zaznaczyła, że rząd Niemiec od dawna domagał się zwolnienia Sawczenko "z powodów humanitarnych" z więzienia i "będzie się tego od Moskwy nadal domagać". Odnosząc się do sytuacji w Donbasie rzeczniczka MSZ powiedziała, że rozejm jest "kruchy" i "raz po raz dochodzi do potyczek". Berlin nie jest zadowolony z realizacji porozumienia z Mińska - oceniła Chebli. Rzecznik rządu Steffen Seibert podkreślił, że skazanie ukraińskiej lotniczki "jest sprzeczne z duchem i literą porozumienia z Mińska" przewidującego wymianę jeńców. Jak dodał, warunki, w jakich jest przetrzymywana w więzieniu, a także kontrowersyjne metody przesłuchań są niezgodne z międzynarodowymi standardami. Seibert poinformował, że zespół niemieckich lekarzy jest gotowy do wyjazdu do Rosji w celu zbadania Sawczenko. "Rozmowy z Rosją w tej sprawie trwają" - dodał rzecznik rządu. Sąd w Doniecku w obwodzie rostowskim na południu Rosji uznał w poniedziałek Nadiję Sawczenko za winną śmierci rosyjskich dziennikarzy Igora Korneluka i Antona Wołoszyna latem 2014 roku w Donbasie. Wymiar kary zostanie ogłoszony jutro. Proces Sawczenko rozpoczął się w lipcu zeszłego roku, a do rozpoznania sprawy sąd przystąpił we wrześniu. Według akt sprawy Sawczenko walczyła na wschodzie Ukrainy w szeregach batalionu Ajdar; w czasie starć z siłami prorosyjskimi w obwodzie ługańskim została wzięta do niewoli; 8 lipca znalazła się w Rosji, w areszcie śledczym w Woroneżu. Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej zarzucił Sawczenko naprowadzanie na cel ognia moździerzy, w wyniku czego śmierć ponieśli dwaj dziennikarze państwowej telewizji Rossija. Sawczenko zaprzeczała w sądzie, by naprowadzała ogień "na ludzi, którzy byli bez broni, nawet jeśli byli wrogami", i twierdziła, że została uprowadzona przez separatystów do Rosji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dominik Sz. z Bieżunia popełnił samobójstwo. Miał zaledwie czternaście lat. Jak doszło do takiej tragedii? Podobno w szkole jego rówieśnicy mówili do niego "pedzio" i kpili z tego, że za bardzo dba o wygląd. Nawet po śmierci chłopca negatywne komentarze nie przestały się ukazywać na jednym z portali społecznościowych. - Dobrze, że zdechł - brzmi jeden z gorszych. Dominik Sz. z Bieżunia był wyzywany przez rówieśników, nie podobało się im to, że chłopak dbał o swój wygląd. Publiczna nagonka trwała już jakiś czas. Raz doszło do tego, że jego koledzy obrzucili go kamieniami. Ponoć nawet jedna z nauczycielek miała wyśmiewać się z chłopca. W dniu, kiedy Dominik popełnił samobójstwo, chłopiec prosił swoją mamę, żeby pozwoliła mu nie pójść do szkoły, ponieważ bał się jednej lekcji. Chłopiec napisał pożegnalny list, po czym powiesił się na sznurowadłach. Najgorsze jest to, że nawet po śmierci Dominika, fala negatywnych komentarzy się nie skończyła. Na profilu chłopca pojawiło się wiele obrażających zdań. - Dobrze, że zdechł - napisał jeden z użytkowników portalu społecznościowego. - Dominik hańbił białą rasę - napisał następny. Pojawiają się również komentarze, które bronią Dominika. - Biedny chłopak sam przeciw całemu światu. Nawet teraz gdy odebrał sobie życie nie potraficie znaleźć w sobie odrobiny skruchy i zrozumienią. To był młody chłopak, miał całe życie przed sobą a Wy mu je odebraliście - napisała jedna z internautek. W czwartek o godzinie 12 przed Ministerstwem Edukacji Narodowej zebrali się ludzie i zapalili znicze dla Dominika. Do zgromadzonych wyszła Joanna Kluzik-Rostkowska, która zabrała głos w sprawie Dominika. Sprawa Dominika bardzo poruszyła znanego polskiego pisarza Jacka Dehnela, który podzielił się swoimi przemyśleniami na Facebooku: Nie wiedziałem nawet, gdzie jest Bieżuń. W powiecie żuromińskim, na Mazowszu. Mieszkał tam Dominik, lat 14, na zdjęciu. Mieszkał, już nie mieszka, właśnie się powiesił na sznurówkach, bo w szkole koledzy urządzili mu festiwal hejtu. Zasłużenie: w końcu nosił rurki, układał włosy i był "pedziem". Homofobia to nie jest jakaś oderwana od życia sprawa. Jakiś "pogląd", który można przyjmować, można się z nim nie zgadzać, ale ma miejsce w społeczeństwie. To jest zwykła podłość, podłość, która zbiera konkretne ofiary. Piszę o tym, bo po moim niedawnym poście o związkach wyrzuciłem szuflami z mojej fejsowej strony tony, tony gnoju, zablokowałem 20 czy 30 profilów, miałem przegląd całego wachlarza najrozmaitszych homofobów, od hardkorowych, skatologiczno-wulgarnych, do softkorowych, "nie jestem homofobem, ale", pochylonych z czułością nad "obrażonymi" moim postem biednymi hierarchami kościoła katolickiego. Piszę o tym, bo nawet ja, zaprawiony w bojach netowych, chodzę podminowany przez tę stężoną nienawiść i usprawiedliwianie nienawiści, i nawoływanie do "szacunku" dla homofobów. Bo przecież "wasze środowisko mówi o tolerancji, więc musi tolerować homofobów". Nie, nie musi. Więcej: nie powinno. Bo to prowadzi do konkretych śmierci, jak jazda po pijanemu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dominik Sz. z Bieżunia popełnił samobójstwo. Miał zaledwie czternaście lat. Jak doszło do takiej tragedii? Podobno w szkole jego rówieśnicy mówili do niego "pedzio" i kpili z tego, że za bardzo dba o wygląd. Nawet po śmierci chłopca negatywne komentarze nie przestały się ukazywać na jednym z portali społecznościowych. - Dobrze, że zdechł - brzmi jeden z gorszych. Dominik Sz. z Bieżunia był wyzywany przez rówieśników, nie podobało się im to, że chłopak dbał o swój wygląd. Publiczna nagonka trwała już jakiś czas. Raz doszło do tego, że jego koledzy obrzucili go kamieniami. Ponoć nawet jedna z nauczycielek miała wyśmiewać się z chłopca. W dniu, kiedy Dominik popełnił samobójstwo, chłopiec prosił swoją mamę, żeby pozwoliła mu nie pójść do szkoły, ponieważ bał się jednej lekcji. Chłopiec napisał pożegnalny list, po czym powiesił się na sznurowadłach. Najgorsze jest to, że nawet po śmierci Dominika, fala negatywnych komentarzy się nie skończyła. Na profilu chłopca pojawiło się wiele obrażających zdań. - Dobrze, że zdechł - napisał jeden z użytkowników portalu społecznościowego. - Dominik hańbił białą rasę - napisał następny. Pojawiają się również komentarze, które bronią Dominika. - Biedny chłopak sam przeciw całemu światu. Nawet teraz gdy odebrał sobie życie nie potraficie znaleźć w sobie odrobiny skruchy i zrozumienią. To był młody chłopak, miał całe życie przed sobą a Wy mu je odebraliście - napisała jedna z internautek. W czwartek o godzinie 12 przed Ministerstwem Edukacji Narodowej zebrali się ludzie i zapalili znicze dla Dominika. Do zgromadzonych wyszła Joanna Kluzik-Rostkowska, która zabrała głos w sprawie Dominika. Sprawa Dominika bardzo poruszyła znanego polskiego pisarza Jacka Dehnela, który podzielił się swoimi przemyśleniami na Facebooku: Nie wiedziałem nawet, gdzie jest Bieżuń. W powiecie żuromińskim, na Mazowszu. Mieszkał tam Dominik, lat 14, na zdjęciu. Mieszkał, już nie mieszka, właśnie się powiesił na sznurówkach, bo w szkole koledzy urządzili mu festiwal hejtu. Zasłużenie: w końcu nosił rurki, układał włosy i był "pedziem". Homofobia to nie jest jakaś oderwana od życia sprawa. Jakiś "pogląd", który można przyjmować, można się z nim nie zgadzać, ale ma miejsce w społeczeństwie. To jest zwykła podłość, podłość, która zbiera konkretne ofiary. Piszę o tym, bo po moim niedawnym poście o związkach wyrzuciłem szuflami z mojej fejsowej strony tony, tony gnoju, zablokowałem 20 czy 30 profilów, miałem przegląd całego wachlarza najrozmaitszych homofobów, od hardkorowych, skatologiczno-wulgarnych, do softkorowych, "nie jestem homofobem, ale", pochylonych z czułością nad "obrażonymi" moim postem biednymi hierarchami kościoła katolickiego. Piszę o tym, bo nawet ja, zaprawiony w bojach netowych, chodzę podminowany przez tę stężoną nienawiść i usprawiedliwianie nienawiści, i nawoływanie do "szacunku" dla homofobów. Bo przecież "wasze środowisko mówi o tolerancji, więc musi tolerować homofobów". Nie, nie musi. Więcej: nie powinno. Bo to prowadzi do konkretych śmierci, jak jazda po pijanemu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dominik Sz. z Bieżunia popełnił samobójstwo. Miał zaledwie czternaście lat. Jak doszło do takiej tragedii? Podobno w szkole jego rówieśnicy mówili do niego "pedzio" i kpili z tego, że za bardzo dba o wygląd. Nawet po śmierci chłopca negatywne komentarze nie przestały się ukazywać na jednym z portali społecznościowych. - Dobrze, że zdechł - brzmi jeden z gorszych. Dominik Sz. z Bieżunia był wyzywany przez rówieśników, nie podobało się im to, że chłopak dbał o swój wygląd. Publiczna nagonka trwała już jakiś czas. Raz doszło do tego, że jego koledzy obrzucili go kamieniami. Ponoć nawet jedna z nauczycielek miała wyśmiewać się z chłopca. W dniu, kiedy Dominik popełnił samobójstwo, chłopiec prosił swoją mamę, żeby pozwoliła mu nie pójść do szkoły, ponieważ bał się jednej lekcji. Chłopiec napisał pożegnalny list, po czym powiesił się na sznurowadłach. Najgorsze jest to, że nawet po śmierci Dominika, fala negatywnych komentarzy się nie skończyła. Na profilu chłopca pojawiło się wiele obrażających zdań. - Dobrze, że zdechł - napisał jeden z użytkowników portalu społecznościowego. - Dominik hańbił białą rasę - napisał następny. Pojawiają się również komentarze, które bronią Dominika. - Biedny chłopak sam przeciw całemu światu. Nawet teraz gdy odebrał sobie życie nie potraficie znaleźć w sobie odrobiny skruchy i zrozumienią. To był młody chłopak, miał całe życie przed sobą a Wy mu je odebraliście - napisała jedna z internautek. W czwartek o godzinie 12 przed Ministerstwem Edukacji Narodowej zebrali się ludzie i zapalili znicze dla Dominika. Do zgromadzonych wyszła Joanna Kluzik-Rostkowska, która zabrała głos w sprawie Dominika. Sprawa Dominika bardzo poruszyła znanego polskiego pisarza Jacka Dehnela, który podzielił się swoimi przemyśleniami na Facebooku: Nie wiedziałem nawet, gdzie jest Bieżuń. W powiecie żuromińskim, na Mazowszu. Mieszkał tam Dominik, lat 14, na zdjęciu. Mieszkał, już nie mieszka, właśnie się powiesił na sznurówkach, bo w szkole koledzy urządzili mu festiwal hejtu. Zasłużenie: w końcu nosił rurki, układał włosy i był "pedziem". Homofobia to nie jest jakaś oderwana od życia sprawa. Jakiś "pogląd", który można przyjmować, można się z nim nie zgadzać, ale ma miejsce w społeczeństwie. To jest zwykła podłość, podłość, która zbiera konkretne ofiary. Piszę o tym, bo po moim niedawnym poście o związkach wyrzuciłem szuflami z mojej fejsowej strony tony, tony gnoju, zablokowałem 20 czy 30 profilów, miałem przegląd całego wachlarza najrozmaitszych homofobów, od hardkorowych, skatologiczno-wulgarnych, do softkorowych, "nie jestem homofobem, ale", pochylonych z czułością nad "obrażonymi" moim postem biednymi hierarchami kościoła katolickiego. Piszę o tym, bo nawet ja, zaprawiony w bojach netowych, chodzę podminowany przez tę stężoną nienawiść i usprawiedliwianie nienawiści, i nawoływanie do "szacunku" dla homofobów. Bo przecież "wasze środowisko mówi o tolerancji, więc musi tolerować homofobów". Nie, nie musi. Więcej: nie powinno. Bo to prowadzi do konkretych śmierci, jak jazda po pijanemu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Żory: Nie żyje 13-latek. Co zabiło Błażeja? Na to pytanie próbuje odpowiedzieć żorska prokuratura, która zleciła wykonanie sekcji zwłok. Zlecono także wykonanie badań toksykologicznych, które powinny wyjaśnić przyczyny śmierci chłopaka. Ciało nastolatka znalazł przechodzień w godzinach wieczornych 27 stycznia tuż przed drzwiami jego mieszkania na osiedlu Gwarków. Z kategorii Żory 500 zł na dziecko. Gdzie złożyć wniosek? Nie tylko MOPS, też szkoły i sklepy LISTA PUNKTÓW 500 PLUS 500 zł na dziecko. Gdzie złożyć wniosek? Nie tylko MOPS, też szkoły i sklepy LISTA PUNKTÓW 500 PLUS Prognoza pogody Prognoza pogody na 20 marca Żory: Nie żyje 13-latek. Co zabiło Błażeja? - Błażej grał z moim synem w piłkę, razem bawili się, chodzili na świetlicę. Niestety chłopak nie chodził do szkoły i wywodził się z "trudnej" - określę to - rodziny. Jego i trójkę rodzeństwa wychowywała samotna matka, która także "nie była święta". Również i ona nadużywała niedozwolonych środków - mówi nam jedna z mieszkanek osiedla Gwarków, która znała 13-letniego Błażeja. - Najstarsza siostra Błażeja też nie chodziła do szkoły, podobnie jak młodszy brat, który przebywa teraz w półotwartym ośrodku w Knurowie. Szkoda Błażeja, bo nie wadził nikomu, nie był chuliganem. Był dobrym nastoaltkiem, ale go chyba matka zniszczyła - dodaje nam mieszkanka osiedla Gwarków. Co mogło doprowadzić do śmierci 13-latka? - Podobno Błażej z kolegą wąchał gaz z zapalniczki, klej też, a może zażył dopalacze? - zastanawia się nam mieszkanka osiedla Gwarków. Na to pytanie powinniśmy poznać odpowiedź za około trzy tygodnie, kiedy to powinny być znane wyniki badań toksykologicznych 13-latka. - Błażej nie miał łatwego życia. Jego rodzina mieszkała w barakach, niedaleko noclegowni. Jego rodzinę wspomagała opieka. Rodzina dostawała żywność w sklepie, pomagała im żorska fundacja, która przekazała rodzinie nawet meble i ciuchy, gdy wszawica zaatakowała - mówi nam mieszkanka osiedla Gwarków. Błażeja, leżącego przed drzwiami swojego mieszkania na osiedlu Gwarków, znalazł przypadkowy przechodzień. Podjęta akcja reanimacyjna nie powiodła się. - Obecny na miejscu lekarz pogotowia stwierdził zgon chłopca. Mówimy o zgonie nagłym. Nie udzielamy więcej informacji w tym temacie - mówi nam asp. sztab. Kamila Siedlarz, rzeczniczka żorskiej policji. 13-letni Błażej został pochowany na cmentarzu komunalnym w Żorach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
super

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Żory: Nie żyje 13-latek. Co zabiło Błażeja? Na to pytanie próbuje odpowiedzieć żorska prokuratura, która zleciła wykonanie sekcji zwłok. Zlecono także wykonanie badań toksykologicznych, które powinny wyjaśnić przyczyny śmierci chłopaka. Ciało nastolatka znalazł przechodzień w godzinach wieczornych 27 stycznia tuż przed drzwiami jego mieszkania na osiedlu Gwarków. Z kategorii Żory 500 zł na dziecko. Gdzie złożyć wniosek? Nie tylko MOPS, też szkoły i sklepy LISTA PUNKTÓW 500 PLUS 500 zł na dziecko. Gdzie złożyć wniosek? Nie tylko MOPS, też szkoły i sklepy LISTA PUNKTÓW 500 PLUS Prognoza pogody Prognoza pogody na 20 marca Żory: Nie żyje 13-latek. Co zabiło Błażeja? - Błażej grał z moim synem w piłkę, razem bawili się, chodzili na świetlicę. Niestety chłopak nie chodził do szkoły i wywodził się z "trudnej" - określę to - rodziny. Jego i trójkę rodzeństwa wychowywała samotna matka, która także "nie była święta". Również i ona nadużywała niedozwolonych środków - mówi nam jedna z mieszkanek osiedla Gwarków, która znała 13-letniego Błażeja. - Najstarsza siostra Błażeja też nie chodziła do szkoły, podobnie jak młodszy brat, który przebywa teraz w półotwartym ośrodku w Knurowie. Szkoda Błażeja, bo nie wadził nikomu, nie był chuliganem. Był dobrym nastoaltkiem, ale go chyba matka zniszczyła - dodaje nam mieszkanka osiedla Gwarków. Co mogło doprowadzić do śmierci 13-latka? - Podobno Błażej z kolegą wąchał gaz z zapalniczki, klej też, a może zażył dopalacze? - zastanawia się nam mieszkanka osiedla Gwarków. Na to pytanie powinniśmy poznać odpowiedź za około trzy tygodnie, kiedy to powinny być znane wyniki badań toksykologicznych 13-latka. - Błażej nie miał łatwego życia. Jego rodzina mieszkała w barakach, niedaleko noclegowni. Jego rodzinę wspomagała opieka. Rodzina dostawała żywność w sklepie, pomagała im żorska fundacja, która przekazała rodzinie nawet meble i ciuchy, gdy wszawica zaatakowała - mówi nam mieszkanka osiedla Gwarków. Błażeja, leżącego przed drzwiami swojego mieszkania na osiedlu Gwarków, znalazł przypadkowy przechodzień. Podjęta akcja reanimacyjna nie powiodła się. - Obecny na miejscu lekarz pogotowia stwierdził zgon chłopca. Mówimy o zgonie nagłym. Nie udzielamy więcej informacji w tym temacie - mówi nam asp. sztab. Kamila Siedlarz, rzeczniczka żorskiej policji. 13-letni Błażej został pochowany na cmentarzu komunalnym w Żorach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość GRillowicz
Mam od tygodnia Jak narazie sprawdza sie i jest ok Fakt nie jest to tani zakup ale na lata

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×