Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Renatka90

ciekawość

Polecane posty

Witam :) czy ktoś z Was odmawiał modlitwe pompejańską? Czy komuś pomogła? No i czy sprawa była beznadziejna?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ja właśnie odmawiam. Wierzę, że pomoże. Trzeba mocno w to uwierzyć, zaufać. Dużo mi jeszcze zostało. Ale wiesz co Ci powiem? Dawno już nie czułam takiej radości, tylu skumulowanych uczuć, otuchy i nadziei, które czuję, odkąd odmawiam. Po prostu czuć też spokój i bezpieczeństwo, że nie jest się samemu z problemem. I wiesz- czuję już tyle rzeczy (pozytywnych, a przecież dodatkowych, bo nie to jest moją intencją). I choćby dlatego myślę, że warto- sama zobaczysz, że dostaniesz więcej niż prosisz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
bo trzeba uwierzyć, że zadziała. Całym sobą. A chyba nie do końca wierzysz, skoro pytasz. Poza tym- skąd możemy wiedzieć, czy to, o co prosimy, jest dla nas dobre? Jakiś plan naszego życia jest już zapisany, możemy prosić o łaski i dobro, ale nieraz nie otrzymuje się wszystkiego, o co się prosi. Bo gdyby tak było, to ludzie nie byliby szczęśliwi, bo nie do końca wiedzą, co jest dla nich dobre. A kto wie lepiej niż Bóg? Wytrwałości- w modlitwie i w dostrzeganiu różnych łask

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Bo nic się nie dzieje. Wyobrażam sobie, ze modlitwa to nie czarodziejskie zaklęcie i natychmiast się nie zisci. W mojej intencji kompletna cisza... Bóg wie co dobre? No chyba nie skoro postawił na mojej drodze pijaka i klamcę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A skąd wiesz, jaki w tym wszystkim był sens? Czy gdyby postawił na Twojej drodze kogoś idealnego, to czy odnalazłabyś w ogóle taką modlitwę? Czasem wydaje nam się, że coś jest bez sensu, a dopiero po jakimś czasie dostrzegamy głębszy sens. Mówię Ci-zadziała jak będziesz szczerze prosić i ufać. Jak jedna nie wystarczy, odmawiaj kolejną. Problemy z alkoholem nie przejdą w dzień. Ale znam ludzi, którzy podjęli z tym walkę i zmienili się na lepsze. Poza tym- dostrzegaj też inne łaski, które dzieją się dzięki modlitwie- siła, otucha, nadzieja, jakieś dobre wydarzenia- niekoniecznie od razu związane z intencją. Modlitwa uczy wytrwałości, a to chyba też Ci w tym momencie jest potrzebne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
". Bóg wie co dobre? No chyba nie skoro postawił na mojej drodze pijaka i klamcę. " Może i postawił ale nie kazał wybierać no nie ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie kazał wybierać bo nie było z czego. Może masz rację... wierzę w Twoje słowa... chcę wierzyć

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Na pewno modlitwa w niczym nie zaszkodzi, a może przynieść wiele korzyści. Dlatego warto. Jednak wiadomo, że problem z alkoholem jest dużym problemem, samą modlitwą go nie wyleczysz- możesz się modlić o to, żeby nastąpiła w nim chęć zmiany, walki o trzeźwość. Jednak polecam Ci też poczytać o terapiach uzależnienia i o współuzależnieniach. Bo osoby będące w związku z alkoholikiem, często są współuzależnione i źle postępują (niszcząc też siebie). Nie chodzi o picie, ale chodzi o pewien typ zachowań. Dużo zależy od tego jak głęboki jest problem, czy on ma pracę i pije sporadycznie, czy np. siedzi w domu i całymi dniami pije. Czy wychodzi coś do ludzi, jak odnosi się do Ciebie, czy macie dzieci, czy masz kogoś, kto mógłby być dla Ciebie wsparciem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie mamy dzieci i to jest najbardziej pocieszające. Mieszkamy w dużym mieście. Właściwie nie mamy tutaj niczego swojego, bo on nie chce inwestować w mieszkanie, marzy o powrocie do miasteczka, z którego obydwoje pochodzimy, jednak nie wyobrażam sobie by przeprowadzić i skazać na bezrobocie . Dodatkowo mąż czuje się odpowiedzialny również finansowo za swoją matkę, brata i dziadka, a to kolejny argument by nie wracać. Pracuje i pije w każdy weekend, że niby z nudow

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
" I tu zaczynają się schody bo uwierzyłam i przyjęłam pierścionek od człowieka, którego nie kochałam...ba..ja go nawet nie znałam" o rany, straszny błąd. Trzeba było wyjechać, zmienić otoczenie i zacząć życie na nowo. Wiem jak ludzie w małych miejscowościach umieją "plotkować".. v "Obsłuchana kazań Pawlukiewicza, postanowiłam, postępować tak, jak to w narzeczeństwie, modliliśmy się razem, rozmowy, sądziłam, że miłość nadejdzie, zwłaszcza, że on kochał za nas dwoje" dobrze postępowałaś, ale jak serce po jakimś czasie nie zabije mocniej do tej osoby, to potem to się już raczej nie zdarzy :/ v " Odbył się ślub, wyjechaliśmy na studia"= czemu w tak wczesnym wieku wychodziłaś za mąż? Ja mam 23 i nie czuję, żebym była gotowa na tak poważny krok. v "Dosłownie, odchodząc od ołtarza oznajmiono mi, że mąż kłamał by doprowadzić do ślubu"= w jakiej sprawie kłamał? z tym, że kocha? może to podstawy do unieważnienia ślubu? v "za plecami finansowo pomagał swojej rodzinie:" to akurat dobrze o nim świadczy, że nie zostawił bliskich w potrzebie. Może to nie tak, że stawiał ich ponad Ciebie, ale naprawdę mieli cięzko? v "sponsorował rodzinę, brata, dziadka, matkę," = jaką mieli sytuację finansową? Mam chłopaka, który nie dość, że sam musiał sobie zarobić na studia, bo jego rodzice są biedni, to jeszcze do tej pory pomaga im finansowo, jeździ do nich w odwiedziny itd. Ale ja uważam to za dobrą cechę, że nie odwrócił się tyłem od rodziny, która faktycznie jest w potrzebie. v "Nie rozumiał, że mam cięzkie studia i drogie książki, taką rozrzutnością w kierunku rodziny, musiałam wybrać między bogatym umysłem a pełnym garnkiem." = gadaliście o tym? ja też nie kupuję książek, ale korzystam z bibliotek v "(tutaj mam bardzo dobrą pracę)."= nie wracaj jak nie chcesz. v ", on jest za głupi... po pierwsze nie zgodził się, a po drugie by nie zrozumiał. " = ale mówiłaś mu o tym, czy tylko o tym myślałaś? czemu uważasz, że jest za głupi? aż tak z nim źle? v poznałam kogoś, ten facet jest w związku, tylko to dziewczyna, nie żona = wpychać się nie masz prawa. Dziewczyna też człowiek, też ma uczucia. Jak chcecie być razem, to rozwiedź się z mężem (bo według mnie to nie alkohol jest problemem, ale to, ze go nie kochasz, dlatego wszystko Ci w nim przeszkadza, nawet bez powodu.) a jak nigdy nawet przez chwilę nie kochałaś, to raczej już nie pokochasz. v "a może ratować swój związek." próbować zawsze warto, ale muszą być obustronne chęci. Pogadajcie szczerze o uczuciach, powiedz co Ci w nim przeszkadza, czego Ci brakuje, że chcesz iść na terapię. Może starajcie się o siebie, jakiś wspólny wyjazd itd. A jak to nie wyjdzie, jak dalej nie będziesz go kochać itd., to po co się męczyć, skoro nawet dzieci nie macie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pomoc może wydawać się szlachetna , chociaż ich niezaradnosc wynikała ze złej umiejętności gospodarowania kasa. Dziadek- facet codziennie, no dobra, dwa razy w tygodniu idzie do kiosku, nakupi gazet za jakieś 30 zl, trochę wyśle Rydzykowi i płacze bo nie ma na węgiel, a zdaje sobie z tego sprawe, kiedy jest mróz. Matka, nabierze providentow i zdziwiona, ze trzeba oddać. Do roboty nie pójdzie bo też nie ma, a jeśli znadzie to zapije . Brat- Jezu, pracuje, nie dokłada się do niczego a długu więcej niż matka w providencie . wypłata 1 a 3 ciągnie od męża. Szedł na wesele, o którym wiedział od roku, a w końcu uznał, ze nie ma 300 zl by włożyć do koperty... czujesz???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dlaczego nie wyjechalam i nie zmieniłam otoczenia? To było niemożliwe. Spójrz, po maturze, bez kasy, bez pracy, spakuj torby i wyjedź do obcego miasta , w którym nikogo nie znasz, bez mieszkania...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie powiedział, ze matka pije, ze utrzymuje wszystkich. Mówiłam mu, ze się zmienił, ze nie jest dobrze, ze pije to wybucha awantura i tekst, ze nie musi się tłumaczyć po czym wychodzi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
no dobra, może są niezaradni życiowo i bezmyślni. Może Twój mąż też to widzi. Ale co teraz? Ma w takiej sytuacji odmówić pomocy, jeśli ojciec płacze, że nie ma na węgiel? Ma powiedzieć "trzeba było myśleć, teraz marznij przy w zimie?". To trudna sytuacja, a Twój mąż może ma zbyt miękkie serce. No ale odwróćmy sytuację- co zrobiłabyś na jego miejscu? Gdybyś miała taką rodzinę, która jest niezaradna, a potem proszą Cię o pomoc, płacząc, że nie mają np. na węgiel? Odmówiłabyś pomocy? v Spójrz, po maturze, bez kasy, bez pracy, spakuj torby i wyjedź do obcego miasta , w którym nikogo nie znasz, bez mieszkania...= mam takich znajomych- idą po maturze na studia do innego miasta. Mieszkają w akademiku, mają stypendium socjalne, a w czasie roku i w wakacje pracują, żeby mieć na swoje utrzymanie. Mój chłopak tak miał- jego rodzie są biednymi rolnikami - żeby móc wyjechać na studia, mieć na utrzymanie itd, w każde wakacje wyjeżdżał za granicę i pracował ponad 10 h dziennie codziennie na stojąco, w pracach fizycznych. Mówi jak było cięzko, jak nieraz nie dawał rady i męczył się. Ale tylko dzięki temu skończył studia. v Nie powiedział, ze matka pije, ze utrzymuje wszystkich= może się wstydził? i bał, że jak się dowiesz, to go zostawisz? Ale przecież to nie jego wina, że matka pije. Wiesz, poczytaj sobie o DDA- bo według mnie w tym też może być problem. v Mówiłam mu, ze się zmienił, ze nie jest dobrze, ze pije= nie mów mu takich tekstów, żeby się zmienił. Tylko porozmawiaj o problemie. Powiedz, co CIę trapi, co czujesz, co Cię boli i co Ci nie pasuje. Mówiąc, skup się na komunikacie typu "JA"= w sensie, "czuję się źle, jest mi smutno, kiedy... " "troszczę się o Ciebie i chciałabym, żebyś..." A nie teksty w stylu "Zmień się", "jest źle, bo Ty coś tam itd." Nie oskarżaj od razu, bo komunikat typu "Ty" (Ty zawiniłeś) prowadzi do tego, że on czuje potrzebę obrony- i wszczyna kłótnię lub wychodzi itd. To normalne zjawisko, każdy człowiek by tak reagował

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Może masz rację, może też bym pomogła.. tylko splacalismy kredyt i na koncie zostało tyle co na ratę.. jednak braciszek nie przygotował się finansowo do wesela i nie miał co włożyć do koperty, więc...mąż wspanialomyslnie wypłacił z konta dla brata... takich sytuacji było wiecej... mąż pożyczył bratu auto, tamten sprzedał a mój M nie widzi problemu.. wszystko za moimi plecami

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Może masz rację, może też bym pomogła.. tylko splacalismy kredyt i na koncie zostało tyle co na ratę.. jednak braciszek nie przygotował się finansowo do wesela i nie miał co włożyć do koperty, więc...mąż wspanialomyslnie wypłacił z konta dla brata... takich sytuacji było wiecej... mąż pożyczył bratu auto, tamten sprzedał a mój M nie widzi problemu.. wszystko za moimi plecami = po prostu ma rodzinę, która go wykorzystuje, bo widzą, że ma miękkie serce. Moze wynika to też z tego, że jest DDA -pomaga, bo ma nadzieję, że dostanie uczucie rodzinne, którego nigdy nie dostał jak był dzieckiem. Wiesz- w myśl- pomogę ,to będą mnie kochać, akceptować itd.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mnie nie przyslugiwal akademik. Gdzie zatem miałam spać? Na dworcu? = nie miałaś rodziny, która by Ci pomogła?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jfk35
Renia uciekaj od tego palanta !! jak Tyś sie dałaś w to wciagnąć? :o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jfk35
co teraz zamierzasz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jfk35
Renia?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jfk35
aby modlitwa pomogła potrzeba głębokiej wiary, a tego u Ciebie nie widać

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
aby modlitwa pomogła potrzeba głębokiej wiary, a tego u Ciebie nie widać = też nie widzę u niej wiary niestety. Nie chcesz tak naprawdę ratować małżeństwa- wymyślasz powody, żeby krytykować męża. Narzekasz, że pomagał rodzinie, a wynika z tego, że Ciebie też na studiach utrzymywał. Mam wielu znajomych, którzy studiują dziennie, dorabiają pracą w wolnym czasie i w weekendy, a w wakacje wyjeżdżają za granicę, żeby zarobić na życie. Ty tak nie mogłaś? Oczekiwałaś tylko od męża, a co dałaś w zamian od siebie? co wniosłaś w ten związek? Piszesz, że rodzina nie mogła ci pomóc- jak dochód mieli aż tak niski, to akademik musiał ci przysługiwać, wiem o tym, bo też jestem studentką. No ale wolałaś sobie wyjść za mąż, żeby ktoś inny cię utrzymywał, płacił za mieszkanie, za życie i inne zachcianki. (sama piszesz, że nigdy go nie kochałaś- wyszłaś więc za mąż, by ktoś ciebie utrzymywał, by mieć jego pieniądze. Nie wmawiaj mi, że w wieku 18-19 lat bałaś się, że zostaniesz starą panną i że nikt nigdy cię nie zechce, że musiałaś jak desperatka łapać się pierwszego lepszego). A jak okazało się, że mąż pomaga rodzinie, że mają długi itd., to zrozumiałaś, że nic na nim nie ugrasz i zaczęły się schody. nagle zaczęło ci przeszkadzać, że jest głupi (jakbyś nie dostrzegała tego przed ślubem). Że nie ma studiów. Jakbyś nie wiedziała tego przed ślubem. Że pomaga rodzinie. Jakby to nie było oczywiste, że każdy normalny by pomagał. Nagle okazało się, że nie ma życia jak w Madrycie, ale że macie mało pieniędzy. Musiałaś więc zrezygnować z studiów. Naprawdę? A czemu nie poszłaś do pracy na weekendy, w wakacje? Doskonale wiem też, że jest takie coś jak stypendium socjalne, jeśli ktoś ma bardzo niski dochód na 1 osobę w rodzinie. Więc coś kręcisz. To hipokryzja, bo chciałaś mieć łatwe życie i tyle. Kolejną hipokryzją jest twoja modlitwa. Mówisz o tym jak się modlisz- nie widać w tym żadnej wiary, tylko użalanie się nad sobą i chęć, by to TOBIE było lepiej. Wcale nie modlisz się o męża, o to, żeby wyszedł z nałogu. Bo raczej nie widać, żeby miał nałóg. Wcale nie martwisz się szczerze o niego i nie chcesz, żeby mu się poprawiło. Czytałam Twoje inne wątki o tym jak pytasz, jak zauroczyć faceta przez internet... faceta, który nie zwraca na ciebie uwagi, bo ma dziewczynę. Wiesz o tym. Ty masz męża. A mimo to knujesz co zrobić, żeby go zauroczyć. To podłe i wyrafinowane. Ty tak naprawdę nie chcesz ratować małżeństwa, tylko znaleźć kogoś nowego, bogatszego, lepiej ustawionego życiowo itd, żeby się pod niego podczepić. Po prostu boisz się być od razu sama. Inaczej odeszłabyś od męża od razu, jakby był taki zły jak opisujesz... ale nie robisz tego, bo czekasz na lepszą okazję. Twoja modlitwa w tej sytuacji jest hipokryzją, bo nie wierzysz szczerze, postępujesz źle i w tym jest problem. Bóg zna nasze prawdziwe intencje, nie dziwię się wcale, że nie wysłuchuje twojej modlitwy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jfk35
ciekawe spostrzeżenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×