Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Moja córka ostatnio była w porze obiadowej u swojej koleżanki i...

Polecane posty

Gość gość
W moim rodzinnym domu zawsze sie kazdego czestowalo wszystkim co sie jadlo. jak u mnie jest ktos w porze obiadowej to zawsze sie pytam czy chce jesc, tak samo robia moi znajomi, jeszcze nigdy sie nie spotkalam z taka syt.ze ktos je a ja czekam na kogos w drugim pokoju, no chyba,ze sama odmawiam obiadu, poczestunku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tu Autorka Zakładając ten temat chciałam poznać opinię innych osób, ale z tego co zauważyłam, to raczej jest przewaga takich, które uważają, że moje dziecko jest chamem, bo wchodzi do czyjegoś mieszkania w porze obiadowej, że jest obżartuchem, bo domaga się 3 obiadów, a jeszcze lepiej jak wyczytałam, że to ja wymagam, żeby moje dziecko stołowało sie u innych żebym ja miała problem z głowy! Po 1 uczę moją córkę, że nie ma do kogoś wchodzić do mieszkania bez wcześniejszego zaproszenia, ale jak już wspomniałam, tamta dziewczynka koniecznie chciała jej coś pokazać, a ja nie będę dzwonić do rodziców tego dziecka z zapytaniem, czy moja córka może wejść na chwilę, bo może a nuż załapie się na obiad i popełni nietakt. Po 2 moja córka nie obżera się, nie ma nadwagi i nie je 3 obiadów. Ten w szkole z reguły je jedno danie, ten w domu, to taka obiadokolacja na ciepło, więc nic jej by się nie stało, jakby zjadła u kogoś pół kotleta czy 1 naleśnika, chociaż podejrzewam, że nie zjadłaby nic, bo nie lubi jeść poza domem i szkołą. Po 3 nie wykluczam, że tamc***aństwo mieli wyliczony obiad, bo może faktycznie mieli 3 małe kotlety, chociaż córka twierdzi, że mieli jakąś zupę i naleśniki bo wyczuła po zapachu, a akurat naleśniki uwielbia. Po 4 ja zawsze częstuję obiadem. Uczę dziecko, żeby za dużo koleżanek mi nie przyprowadzała w porze obiadowej, chyba że ustali to ze mną szybciej Po 5, nikt się córki nie pytał czy zje z nimi, tylko po prostu matka tamtej dziewczynki powiedziała do mojej córki, żeby poczekała w pokoju A. bo A musi zjeść obiad. Moja córka nie ma 4 lat, nie fantazjuje i nie zmyśla, tylko mówi tak, jak jest. Jeszcze mówiła: tylko ty mamusiu tak nie rób, że przyprowadzę koleżankę, a ty jej nie poczęstujesz obiadem:-P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Hmm, w czasach mojego dzieciństwa to by było nie do pomyślenia, żeby kogoś obiadem nie poczęstować. Nieraz ja jadałam u koleżanek, one u mnie, i to było normalne. Ale to było 30 parę lat temu, widać teraz jest inaczej. Ale mam jedną taką traumę z dzieciństwa: poszłyśmy z koleżanką do takiej jednej koleżanki, akurat była to pora obiadowa - kolacyjna - nie pamiętam. Jej babcia smażyła frytki. Siedziałyśmy wszystkie w kuchni. I jej babka dała te frytki, a nas nie poczęstowała. Dwie wybrykane na dworze dziewczynki, siedzące obok trzeciej, która wcina te pachnące frytki, i babka, która jej dokłada. Kurde dziewczyny, mam prawie 40 lat, dwójkę dzieci, i do tej pory pamiętam, jak pachniały te fryty, i jakie my głodne byłyśmy:O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
bez sensu, mogli jej dać coś zamiast obiadu a nie wypraszać żeby siedziała sama o suchej mordzie:O mogli ją poczęstować kompotem czy jakąś przekąską, nie muszą mieć dodatkowej porcji zawsze:O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
mi mama tez zabarniala jesc u kogos, w dmou czestowalismi zawsze obiadem innych ale u kogos nie moglam jesc, choc i tak bylam niejadkiem i malo rzeczy libilam jesc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tydzien później przed zebraniem dostalam totalny opiernicz od mamy chłopca o zapychanie fast foodami x ledwo mi się w to chce wierzyc, ale bywaja i takie chamy, i co , uważasz że z powodu czyjegoś chamstwa i nawiedzenia, tez się masz prawo zmienić na czyjś wzór? Jak równac, to z góre a nie dół. A z burakami się zrywa kontakt i tyle

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Obrażasz się zupełnie bez powodu. Twoja córka nie jest chamką, ale nie są nimi także tamci ludzie. 1. Córka przyszła do ich domu nie w porę (nie ze swojej winy tylko przez beztroskę koleżanki - zdarza się). 2. Poczekała grzecznie i dziewczynki się bawiły. Dla porównania: idziesz do koleżanki, a ona właśnie rozmawia przez telefon (o czym nie wiedziałaś) - wycofujesz się i czekasz aż ta skończy rozmowę. Z jakiegoś powodu nie chcieli, żeby Twoja córka uczestniczyła w obiedzie - mogło być milion powodów, więc poprosili o poczekanie. Naucz najpierw sama się, a potem córkę, że ludzie mają prawo do postępowania po swojemu i nie muszą się z tego tłumaczyć. Skoro grzecznie poprosili o poczekanie nie należy tego drążyć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Powiem wam tak: U mnie w domu zawsze dla gości znalazł się ciepły posiłek o ile oczywiście ten ktoś chciał zjeść. Tego jestem nauczona z domu, ale tak też było u moich znajomych. Miło to wspominam i staram się aby koledzy i koleżanki moich dzieci też tak to wspominały.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ja to się w ogóle dziwię, że twoja 10 letnia córka znika na 3 godziny a ty w ogóle się tym nie przejmujesz, nie szukasz jej tylko złościsz na rodziców koleżanki, że nie dali twojej córce naleśnika :( A nie przyszło ci do głowy, że ktoś mógł ją porwać, uprowadzić, zrobić jej krzywdę???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a może ktoś przy okazji mi powie, co sadzicie o tym? Jezdze w jednej stajni, jestem stałym, dobrym klientem, prowadzi ja taka para z dzieckiem. Przyjezdza tam wiele osób, ostatnio zauważyłam, ze właściciel zaczał czestowac kawą jednego z klientów- który przyjezdza do niego prawie co dzień, tzn po zajęciach stoimy, rozmawiamy, i on przynosi na tacy kawe, bierze dla siebie, zony, daje temu swojemu najlepszemu klientowi, ja obok stoje, i marze żeby się napic ciepłej kawy, zwłaszcza, ze często było b zimno- tzn jezdzilismy tez zimą. Było mi nie bardzo, moim zdaniem to nietakt, częstowanie tego faceta, i tez nie bardzo, ze jak on był z zoną, to zonę pominęli, mimo ze ona nie jeździ, tylko zawsze stoi, i zimą z pewnoscia b zmarznie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość dziś ja to się w ogóle dziwię, że twoja 10 letnia córka znika na 3 godziny x że co??? To wy nie pozwalacie waszym dzieciom z domu wyjść na 3 godziny w tym wieku? Co za chore czasy, ja dobiegam 40 i jak byłam w tym wieku to człowiek całe dnie spędzał z kolegami/koleżankami na dworze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Moje 10l tez nigdy nie znika na tyle godzin. I nie ma co porównywać dzisiejszych czasów do tych z lat 80 czy 90. Wtedy każdy każdego na osiedlu znał, obecnie nie znamy nawet sasiadow. Jest na osiedlu ogrom przyjezdnych. Nie wiem jakim tepakiem trzeba być by nie dostrzegać zagrozenia na współczesnym blokowisku, i beztrosko puszczać 10latka na pół dnia niewiadomo gdzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie wiem jakim tepakiem trzeba być by nie dostrzegać zagrozenia na współczesnym blokowisku x czy wy myślicie, ze każdy mieszka na blokowisku??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Do osoby od stajni: jesteś dorosły, więc jeśli chcesz kawy możesz poprosić ("czy mógłby Pan i mnie poczęstować kawą, bo bardzo zmarzłem"). Od dzieci nie wymaga się jeszcze takiego obycia, zresztą wiem z doświadczenia, że 10-latka nie załapie dyskretnej aluzji, dlatego sama powiedziałabym wprost: "Zuzia jest teraz zajęta, nie możecie się dziś bawić" do takiego dziecka, bo wiem, że nie zrozumie dyskretnego chrząkania i zerkania na zegarek, a już na pewno samo nie wykoncypuje "ciekawe czy mamie Zuzi nie jest ciężko po 8 godzinach stać nad patelnią i smażyć naleśniki, a może chcą porozmawiać o swoim rozwodzie, toteż lepiej dyskretnie się usunę".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Chore czasy, jakaś łaska tu się pluje, że 10latka była poza domem aż 3h?!!! Ja pierdykam, ja w tym wieku całe dnie spędzialam na dworze, wpadając do domu tylko po jedzenie. Za komuny to nie do pomyślenia było nie poczestowac obiadem. Teraz to bułkę przez bibułke, dzieciak ma nie chodzić do koleżanki w porze obiadowej, czyli jakiej? Bo u bezrobotnej obiad będzie na 13, u urzędniczki na 16, a ja ze swoją działalnością jem ok. 18! Czyli jaka to pora obiadowa? Pojęcie względne, no ale jakaś elokwentna tutaj doradza autorce uczyć córkę nie przychodzenia w gości w porze obiadowej WTF?! Autorko, to ci wielmozni państwo zachowali się chamsko i nietaktownie. Niepojęte jak można wyprosic dziecko do drugiego pokoju, bo oni konsumują :-o ja bym dziecku usmażyla tego kotleta żeby zjadlo z nami i nie odstawiala takiej szopki. Pamiętam taka sytuacje z dzieciństwa. Miałam kolegę, który mi dokuczal i bił, a ze jego babcia mieszkała 4 domy dalej, poszłam jej powiedzieć, że on się pastwi nade mną. Jego babcia powiedziała, że ona się z nim już rozprawi, poczym kazała mi usiąść do stołu i nałożyła mi pierogów ruskich :-) do dziś ja ciepło wspominam i to, że mnie wtedy poczestowala obiadem, pomimo, że przyszłam na skargę. Ale wtedy były inne czasy, liczył się człowiek a nie nietakt, że pora obiadowa. Zastanówcie się, jak chcecie, żeby was kiedyś wspominały koledzy i koleżanki waszych dzieci, jako ciepłe osoby, które poczestowaly tym naleśnikiem czy pierogami czy jako zołzy każące jak psu siedzieć w porze obiadu w drugim pokoju. Po topiku wnoszę, że w większości jako zimne zołzy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nawet jeśli nie mieli dodatkowej porcji, jak ktoś wcześniej napisał to i tak nie powinni się tak zachować. to przecież dziecko. szklanka soku czy coś takiego też by była ok byle przy wspólnym stole

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Do osoby od stajni: jesteś dorosły, więc jeśli chcesz kawy możesz poprosić ("czy mógłby Pan i mnie poczęstować kawą, bo bardzo zmarzłem"). x chyba oszalałeś/aś??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Uwazam, ze zachowali sie zle. Jak niemieli tyle ibiadu, to nalesnika by jej usmazyli, czy kromke chleba dali. Sknery i juz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Może powodem była jakas ogromna bieda u nich w domu, tak podejrzewam, bo naleśniki na obiad to b skromna potrawa, mimo to zachowanie straszne,...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja tam zawsze proponuję gościom dzieci obiad jak wpadną akurat w takiej porze, czasem jedzą czasem nie, wtedy proponuję coś do picia ale nie wyobrażam sobie wyprosić dzieciaka do innego pokoju.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dziecko powinno być nauczone, że jak widzi, że rodzina siada do obiadu to samo z siebie się odmeldowuje do domu. W ogóle nie wypada przychodzić do kogoś w porze posiłków. I to samo trzeba dzieciom wpoić w drugą stronę - nie zaprasza się koleżanek do domu przed obiadem. Nie miałabym jak częstować przypadkowego gościa, chyba że któryś z domowników by nie zjadł. Nie każdy gotuje z zapasem i duże porcje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Czyli jaka to pora obiadowa? Pojęcie względne, no ale jakaś elokwentna tutaj doradza autorce uczyć córkę nie przychodzenia w gości w porze obiadowej WTF?! x x to samo pisałam, to ktoś pomylił pojęcia nieprzychodzenia z wychodzeniem o wspomnianej porze. I poradził, ze dziecko ma być czujne podczas zabawy i nadsłuchiwać czy nie rozkładają zastawy lol

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jasne a potem byłby wrzask: obżerali się naleśnikami które moja córka uwielbia a jej kazali pić sok i patrzeć :) To raz. Po drugie: absolutnie do pomyślenia było za komuny nie dać komuś obiadu, tylko teraz się o tym nie pamięta, bo i nie ma o czym. Nikt się nie obrażał tylko leciał do domu po chleb z cukrem i nawet się nie zastanawiał. Po trzecie: jak ktoś cię nie częstuje to nieładnie się wpraszać, a nawet jak częstuje to wypada zjeść niewiele. A nie obrażać się, że ktoś nie zrobił Ci grzeczności.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie pojmuje jak mozna jie dac dziecki chocby jednego nalesnika z dzemem!Toz to grosze kosztuje,jak mieli ciasto wyliczone co do sztuki to trzeba bylo pod koniec dmazenia je rozwodnic i zrobic jednego ekstra dla dziewczynki!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Co to znaczy w porze obiadowej? Ja jem obiady o 16, rodzice o 15, teściowie po 14, siostra po 17. No chyba że mam akurat 2 zmianę to jem obiad o 11, a mąż z dziećmi po koło 15... wychodzi na to że pora obiadowa jest prawie cały dzień.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Do osoby od stajni: jesteś dorosły, więc jeśli chcesz kawy możesz poprosić ("czy mógłby Pan i mnie poczęstować kawą, bo bardzo zmarzłem"). x chyba oszalałeś/aś?? xx no bynajmniej. Sorry, ale człowiek dorosły albo ma własną kawę, bo umie o siebie zadbać, albo nie ma bo go sytuacja zaskoczyła (co się każdemu może zdarzyć) i wtedy po prostu należy poprosić a nie oczekiwać, że ktoś się domyśli. To samo dotyczy przenoszenia ciężkich paczek, ustępowania w tramwaju itp.: chcesz pomocy, poproś o nią.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
troche ujowo sie zachowali, ale moze maja niemile doswiadczenia ze znajomymi dzieci? moze wczesniej jakies dziecko raz poczestowali a ono pozniej non stop przychodzilo na obiad? ja w dziecinstwie mialam taka kolezanke co non stop przychodzila i wyzerala ciasto zrobione przez moja mame, i jeszcze kazala jej mowic ze to ja zjadlam :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Widzę że wścibstwo i ocenianie ludzi nie znając ich wersji się szerzy ;) Skąd niby wniosek, że przyczyną był brak pieniędzy? Mogło być wiele przyczyn, oto przykład: jeden z członków rodziny do jedzenia zdejmuje sztuczną szczękę i nie chce żeby dziecko o tym paplało (a wiadomo, że dyskrecja nie jest mocną stroną dzieci).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
no bynajmniej. Sorry, ale człowiek dorosły albo ma własną kawę, bo umie o siebie zadbać, albo nie ma bo go sytuacja zaskoczyła (co się każdemu może zdarzyć) i wtedy po prostu należy poprosić a nie oczekiwać, że ktoś się domyśli. To samo dotyczy przenoszenia ciężkich paczek, ustępowania w tramwaju itp.: chcesz pomocy, poproś o nią. x to nie ma nic do rzeczy o czym piszesz, temat jest o nietakcie, a nie pomocy. Wiadomo, ze bez kawy nie umarłabym, ale to było cholernie nieprzyjemne, jak tak zesmy stali, ze ten gość zawsze częstował po zajęciach kawa tego najlepszego klienta, pomijając wszystkich innych, reszta musiała patrzyć... Zaczełam sobie nosic kawe w termosie, żeby się nie męczyc, ale tu nie o to chodzi.... bo takie bezmózgi jak ty,pewnie poradzą każdemu na wspomniane sytuacje, żeby zawsze idąc do znajomych brac picie i jedzenie do termosu... lol prosić dorosły nie powiniec tym bardziej niż dziecko, moim zdaniem to dziecku można wybaczyć taki nietakt, bo ono jeszcze nie rozumie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja psa nie wyganiam jak jemy. Siedzi sobie w kuchni albo leży. W życiu bym tak nie potraktowała człowieka jak tamci ludzie córkę autorki. Gorzej niż zwierzę. Tyle w temacie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×