Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Moja córka ostatnio była w porze obiadowej u swojej koleżanki i...

Polecane posty

Gość gość
Ale po co ma się dopychać owocem po obiedzie? Obiad jest po to, żeby się najeść, a nie odejść od stołu głodnym, Nie dopychac krowo, tylko zjesc deser, zdrowo jesc male ilosci a czesciej. Ja gotuje na styk i nikomu sie krzywda nie dzieje,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
kafeteryjne s.u.k.i,krovo....o,wow,ja dziękuje,ale rynsztok,usta jak kloaka i wiązanki,pewnie jeszcze gorsze w życiu codziennym,skąd się takie prymitywne osoby biorą?na tym forum totalna patola siedzi...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wytlumaczyc jak chlop krowie na rowie. Kafeterianki nie znaja przyslow (madrosci narodu) i sie oburzaja wielce:).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
"nie dopychać krowo tylko zjeść deser"-to nie jest przysłowie,ani żadna mądrość ludowa tylko gadka patologii

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
no właśnie i o tym jest cały czas dyskusja. ktoś z rodziny owej koleżanki musiałby zrezygnować z części swojego posiłku na rzecz obcego dzieciaka i zamiast najeść się swoim obiadem musiałby się zapchać czymś innym. Już przestańcie zgrywać takie altruistki że same nie dojadacie ale dokarmiacie kogoś kto przyszedł z ulicy xxxxxx Podobno były naleśniki i zupa. Robię nie raz naleśniki i nie da się odmierzyć ciasta co do 1 naleśnika. A jak brakuje to wystarczy dolać troszkę mleka i już jest więcej ciasta. I też nie wierzę, że mieli zupę wyliczoną co do łyżki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Corka autorki podobno "wyczuła po zapachu" naleśniki, wiec to mogło być 10 innych potraw. A zupy mogła być resztka z wczoraj.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a dopychac i su.......ki to mowi sama elita

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mogli też mieć resztę naleśników z wczoraj wyliczone, np po 2 na osobę czy ile tam jedzą. Ja zawsze robie naleśniki na 2 dni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jeżeli mieli wyliczone to się nie dziwię. Kazali jej poczekać w pokoju bo po co ma siedzieć i patrzeć jak inni jedzą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Poza tym nie rozumiem tej kłótni tutaj, przecież w każdej rodzinie są inne zwyczaje. Jedni gotują i robią zakupy na zapas i maja możliwość wykarmic i 4 niespodziewanych gości, a inni gotują na styk, bo tak im wygodniej lub mroza jedzenie jak ta babka co ma mrożone po 20 pierogów. Jak tak lubią to ich sprawa i nikomu nic do tego. A niezapowiedziany gość w porze obiadu (zwyczajowo 15-17) w tygodniu to spory nietakt i tego należy uczyć dzieci :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Rozczeniowa postawa to dopiero buractwo!. Są rodziny, które nie życzą sobie nieproszonych gości podczas obiadu, i to był jasny sygnał dla ciebie autorko, że Twoje dziecko w tym czasie u nich nie jest mile widziane. Mogli ją poczestowac ale to tylko ich dobra wola, nie masz prawa zarzucać im prostactwa bo to nie ich dziecko w porze obiadu okupuje twoje mieszkanie, a twoja córka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
hej,patolki,co macie dziś na obiad-po jednym naleśniku z wczoraj i łyżka trąbizupki?:-D:-D:-D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Moje dziecko czasami bywa u koleżanki w porze obiadowej, ale... jedynie, gdy ja akurat ide do pracy i nikogo w domu nie ma. Po pierwsze dziewczynki się przyjaznia, po drugie ja i mama tej malej tez. Dziala to w dwie strony i ta dziewczynka tez jest u nas gościem, o roznych porach. Ale zawsze mamy to uzgodnione wcześniej i wtedy wiadomo, ze i porcje obiadowe dodatkowo mamy. Ja z reguly wlasnie robie na styk, bo po co wyrzucać?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja też robię na styk, ale nie aż taki, żeby mieć wyliczone 3 naleśniki dla dziecka, 5 dla męża i 4 dla mnie. Zupy też mi zazwyczaj zostanie trochę na dnie garnka (np pół talerza). Jak wy to robicie, że macie zupę na styk? Patrzycie na miarki na garnku czy jak?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Weszłam w wątek i nie chce mi się czytać 5 stron, bo pewnie same durne kłótnie. Moim zdaniem rodzina tej dziewczynki zachowała się trochę niekulturalnie. Pomimo, że to dziecko, to jednak była gościem. Ja sobie nie wyobrażam sytuacji, że np. jest ktoś u mnie w domu (koleżanka, kuzynka, mama, ktokolwiek) i każę tej osobie poczekać w innym pokoju, bo chcę zjeść obiad. Wtedy albo jem później, albo częstuję daną osobę. Nawet jeśli np. nie mieli dodatkowej porcji, to jednak wypadało zaproponować np. coś do picia, albo jakiś jogurt, owoc, ciastko. I tyle. Pewnie poruszyłam coś, o co się kłóciłyście, ale nie chce mi się czytać 5 stron.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Bo was inaczej niz s.u.k.i nazwac mie mozna. Ujadacie pilijecie te japy o goeno praktycznie. I to wy jestescie patologia na zasilkach co maja za duzo czasu. Bo kto normalny roztrzasa taki gowniany temat i liczy jakies nalesniki albo sie wykloca o takie p*****ly. I rozprswia nad tym czy dzieciak autorki poczul nalesniki czy grzybowa. Lubie poczytac jak takie pseudointeligentki udzielaja sie w takich gownianych dyskusjach usiluka zgrywac damesy madre i elokwentne a sa takimi samymi szczekaczkami jak ta PATOLA z ktora musza rzekomo obcoeac na tym fotum hahaha placze ze smiechu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
no właśnie przez 5 stron cisną tutaj prawie wyłącznie patologiczne mopy dla których chamstwo to styl życia ,jedyne co znają,coś takiego,jak grzecznościowa propozycja poczęstunku,coś do picia,ciastko,wcale nie musi być to obiad dwudaniowy z przystawką i deserem!!!) ale nie..."szlachta"- te wychowane na właściwych wzorcach- wyzywa od kafeteryjnych s.u.k. ,krów,poyebów,pięknie,pięknie:-D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja podczas obiadu razem z mężem omawiamy różne prywatne sprawy, a dzieci plotkarzy plotkuja poprostu na każdy temat, wiec ja sobie nie życzę dzieciaków przy stole. W takiej sytuacji moje dziecko je obiad wraz ze swoim gościem u siebie w pokoju. Prostactwo to raczej wymaganie od kogoś by radośnie podejmował na obiedzie nie swoje dzieci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Prostactwem jest wypraszanie gości do innego pokoju, podczas gdy samemu się je.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie czytałam wszystkiego , ale ja mając taką sytuacje nie podałabym obiadu temu dziecku . Podałabym sok i ciastko . Dlaczego ? poniewaz moja kolezanka podała obiad - dziecko było uczulone na produkt , wstzras anfilaktyczny i wielki problem i pretensje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Od soku i ciastka też może mieć uczulenie. weź się puknij w głowę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Na wzorcach? Co chata to obyczaj dameso. Jedni jedza razem przy stole i dyskutuja o rodzinnych sprawach i taki gosc to dla nich klopot inni jedza kazde w swoim pokoju albo osobno jedno na kanapie drugie przy stole trzecie w kuchmi i im wsio jedno czy jest ktos obcy czy nie. Ani tej ani tej rodziny nie nazwalabym prostakami bo nie poczestowali mnie obiadem. Chyba ze bym byla bezdomna. A dobry obyczaj to nie wpierdzielac sie nikomu na chate w porze obiadowej. No ale damesy i patolo.....to trzeba dzieciom wpajac zamiast pilowac jape w dennych dyskusjach haha

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Kiedyś było nie do pomyślenia, żeby kogoś wyprosić do innego pokoju w trakcie posiłku. Ale kiedyś ludzie byli bardziej ludzcy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ciekawe że co druga tu wyjeżdża że kiedyś.. ja dzieciństwo lata 90 i absolutnie zadni rodzice moich 5 bliskich koleżanek nie czestowali nikogo obiadem, a poza tym większość.nie wpuszczala nawet kolegów dzieci do domu. Taka prawda że dzieciaki bawiły sie pod blokiem lub klatcce schodowej, wiec co wy bredzicie. Byłam jednym z nielicznych dzieciaków które mogły gościć kolegów w mieszkaniu. A tu czytam bajki o polskiej komunistycznej goscinie smieche na sali

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Swoją matkę też byście wyprosiły?? Potem się wszyscy dziwią, że na świecie tyle chamstwa i egoizmu, skoro dzieci uczą się tego od małego. Niestety czasy się zmieniają, moim zdaniem na gorsze, bo za moich czasów dzieciństwa (mam 28 lat) wyglądało to zupełnie inaczej. Jak któraś koleżanka trafiła na obiad - zawsze była poczęstowana, jak ja trafiłam u kogoś - również. Teraz każdy widzi tylko czubek własnego nosa. Poza tym, autorka napisała, że to nie córka się wprosiła tylko tamta koleżanka nalegała, żeby przyszła, a Wy się rozwodzicie o wpraszaniu w porze obiadowej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Współczuję waszym gościom. Nawet łyka wody , czy kubka herbaty u was nie dostaną.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No właśnie, co byście zrobiły szczekaczki jakby to wasza mama przyszła??? No co? Mamusiu zaczekaj w pokoju, bo my tu sobie tylko obiad zjemy. Mamy naleśniki, wiemy, że lubisz, ale sorry mamy wyliczone co do jednego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja również pamiętam, że w czasach szkolnych zdarzało mi się gościć jakąś koleżankę na obiedzie. I w drugą stronę również, ja jadałam u koleżanek. Czasem po szkole szłyśmy do którejś z nas, zjadałyśmy obiad i siedziałyśmy potem razem. Nikt nigdy mnie nie wyprosił, ani ja jego. Kiedyś takie gościnne zachowanie było normalne. Jestem w szoku, że ludzie są teraz tacy niegościnni, bo w moim otoczeniu jest zupełnie inaczej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Moja mama ma takt i kulturę jesli chce przyjść w porze obiadu to sie ZAPOWIADA wtedy dostanie normalnie posiłek z nami. To nie chlew ze sie wpada jak do obory.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Moja mama ma takt i kulturę jesli chce przyjść w porze obiadu to sie ZAPOWIADA wtedy dostanie normalnie posiłek z nami. To nie chlew ze sie wpada jak do obory. xxxx A jakby się raz nie zapowiedziała i przyszła? To co?????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×