Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Problem z rodzicami przed ślubem

Polecane posty

Gość gość

Cześć dziewczyny! Mam mega problem z moimi rodzicami... 10 września jest mój ślub...a oni. Mają to gdzieś! Nic mi nie pomagają w przygotowaniach, ojciec powiedział, że nie będzie niczego załatwiał... Najgorsze w tym wszystkim jest to, że rodzice mojego faceta robią co mogą żeby wszystko dopiąć na ekstra. A moi rodzice chcą wszystko na nich zepchnąć i w ogóle zachowują się tak jakby to był ich obowiązek... szkoda gadać. Gdyby to wszystko działo się tylko między mną a moimi rodzicami to jakoś bym to przeżyła, ale oni w bezpośrednim kontakcie z tą ''drugą stroną'' tak mówią...Z matką wydawało mi się, że mam super relacje, wręcz przyjacielską. Może za bardzo? Ostatnio bardzo się o to wesele pokłóciłyśmy, powiedziałam jej co myślę, już nie odzywamy się od tygodnia. Ona ma tylko żądania, a mnie mówi, że to ''oni wymyślają głupoty'' i że nie organizujemy tego wesela jak ''normalni ludzie''. Ona sama o niczym zupełnie nie myśli, tylko o tym, jak ma się ubrać i przystroić dom. KONIEC. Chcieliśmy też z facetem doprowadzić do jakiegoś spotkania między nimi, na co moja mama powiedziała, żebym ja była pośrednikiem, bo spotykanie się z nimi jest bez sensu, i tak jej wszystko narzucą. A na tych spotkaniach ona się nigdy nie odzywa, a potem wszystkie żale wylewa na mnie i ma do mnie pretensje, że mam ''teściów snobów''.. strasznie mnie boli ta sytuacja, bardzo źle znoszę to pogorszenie relacji między mną a mamą...jestem słaba psychicznie, do tej pory we wszystkich problemach pomagał mi mój przyszły mąż, ale teraz przecież mu nie powiem, co moi rodzice wygadują na temat jego rodziców..i też zarzuca mi, że się zawsze tam umiem ''dostosować'' i tylko oni się dla mnie liczą. To jest bzdura! Owszem, mój facet jest osobą, która zawsze ma swoje zdanie, ale nie czuję się, żebym była zdominowana przez niego..Jestem szczęśliwa w tym związku, ale jak widzę podejście moich rodziców i słucham tych bzdur to mi się odechciewa wszystkiego...Jest mi bardzo źle, nie mam komu tego powiedzieć nawet:( najciekawsze jest to, że przyszli teściowie w ogóle nie generują problemów, raczej mówią, że wszystko jakoś będzie...a u mnie? tylko obgadywanie.. I też moi rodzice zarzucają mi, że bronię bardziej teściów niż ich...tylko że ja nie chce stać po niczyjej stronie tutaj...oni tylko tworzą problemy i kłótnie... mam dość :( poradźcie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja nie rozumiem. To jest WASZE wesele, więc wy je organizujcie, co mają robić wasi rodzice?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Pretensje miej do siebie ze nie pomyślałaś wcześniej aby rodzice sie poznali, jak chcesz wesela za ktore płaca rodzice to trzebabylo zaręczyny zrobić rodzinne . Mogliście ich zaprosić do knajpy i tam gadać o planach. Poza tym rodziców masz nieociosanych i nic z tym nie zrobisz. Kolejna sprawa to po ile macie lat? Moze sami powinniście sie wszystkim zając , nic na sile. Rodzicom wyraźnie cos nie pasuje. Kłócisz sie zamiast zapytać wprost o co chodzi. Moze o kasę , wyraźnie są z innej bajki niż tescie ale powinni dla waszego dobra robić dobra minę . Nie bądź roszczeniowa, nie pomagają to trudno czy ty zawsze jesteś kiedy oni cos musza miec.? Potem będziesz miała pretensje ze nie kupili wózka dla dziecka albo costam costam. Jesteś dorosła wiec nieoczekuj aby inni dorośli rozwiązywali twoje sprawy. Matka myśli w co sie ubrać i tyle ,dobrze ze ty nie musisz jej kupować aby wygladała , bo niektóre dziewczyny właśnie tak maja. Po prostu odpuść. Ja z moim mężem sami zapłaciliśmy i zorganizowaliśmy wesele a moja matka przyszła z kwiatami i tyle. Jakoś nie histeryzowalam i tobie tez polecam, jedyny efekt jaki masz to tydzień nie rozmawiania z rodzicami .nie chcą to nie, nie wymuszaj nie uszczęśliwiaj na sile

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie wiem kto placi za wesele. Ale moja mataka podobnie sie zakochywala bo dajc kase uwazala ze to sa pieniadze wyrzucene w bloto. byla wielce obraza wyzygala mi wszytko. ogolnie jest toksyczna osoba i nie chce miec z nia doczynienia. W ogole nie ma z nia teraz kontaktu i jestem z tego powodu zadowlona.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Zaręczyny były rodzinne i znają się od kilku lat. Nie w tym problem :) Chodzi raczej o podejście, to nie ja wszczynam kłótnie i nie ja zaczynam przy każdej okazji obgadywanie kogoś. Jestem raczej osobą wyważoną i na pewno nie roszczeniową, ale rozumiem, że można było to w ten sposób odebrać. Wesele jest organizowane wspólnie, co było ustalone od samego początku, więc mam prawo też poprosić ich o pomoc w załatwieniu tego czy tamtego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×