Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Bianka 1

Oddałam mojego psa i cierpię...

Polecane posty

Gość Bianka 1

Cześć. Trzy miesiące temu rozpadł się mój wieloletni związek. Nie mieliśmy dzieci ale mieliśmy dwuletniego pieska. Po rozstaniu podjęliśmy decyzję, że piesek wyprowadzi się z Panem do domu na wieś ( do rodziny partnera), gdyż uznaliśmy, że jeśli zostanie ze mną sam w małym mieszkaniu w centrum miasta będzie to dla niego na niekorzyść. Piesek jest duży ( mieszaniec), żywiołowy, wcześniej jeździliśmy z nim do lasu lub nad jezioro na wycieczki, ale samochód należy do partnera. Tam ma podwórko, innego psa do wspólnej zabawy oraz rodzina jest liczna więc częściej ktoś bywa w domu, a ja 9 godzin dziennie poza domem... Decyzja ta była dla mnie bardzo trudno, wypłakałam wiele łez, jednocześnie tłumaczyłam sobie, że nie mogę się kierować egoizmem i chęcią zatrzymania go... Nadal uważam, że tak jest dla niego najlepiej, ale minęły 3 miesiące a ja codziennie płaczę za nim... Oglądam jego zdjęcia, filmiki... Zastanawiam się jak on się ma, czy wszystko ok. Na początku były partner informował mnie co i jak, mówił, że piesek kilka razy uciekł z podwórka i go szukali, ale poza tym wszystko ok... Teraz praktycznie były partner uciął kontakt ze mną, nie mam żadnych wieści. Nie mogę pogodzić się z tą stratą, z tą tęsknotą, to jest ogromy ból. Mam nadal jego pierwsze obróżki, na ścianach jego zdjęcia... Ktoś mi powiedział, żebym wzięła innego psa, może mniejszego do bloku, ale ludzie nie rozumieją, że mieszkając w centrum miasta w małym mieszkaniu, wychodząc na 9 godzin dziennie, nie mając samochodu nie jest się najlepszym opiekunem dla psa... Poza tym ja nie chcę żadnego innego. Nie planuję zakładać rodziny ( to już inna historia) i ten piesek naprawdę był moim światem. Czasem godzinami myślę tylko o nim, niewiele robię w domu, kilka razy zdarzyło mi się płakać w pracy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dziewczyno, so depresji jeden krok.. Sprobuj skontaktowac sie z ex i odwiedzaj psa. Wszystkie bedzie dobrze, nie zadreczaj sie, szukaj kontaktu, pozdrawiam cieplo, pa..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jechać i odwiedzać pieska. Skoro uciekał, to znaczy że Ciebie on również szuka... :( może uciął kontakt bo pozbył się psa i nie wie jak Ci o tym powiedzieć? :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bianka 1
Gdybym mogła to pojechałabym chociaż z daleka go zobaczyć. Ale to jest wieś gdzie nie ma jak dojechać bez samochodu ( a nie mam i nie stać mnie ). Nie chcę żeby piesek zwariował gdy mnie zobaczy a ja znowu będę musiała go opuścić. Wiem, że on ma psa na pewno, z tym, że spotyka się teraz z inną kobietą i zakładam, że to jest przyczyna, iż nie chce mieć ze mną kontaktu. Chodzi o to, że ja nie umiem sobie poradzić z tą tęsknotą...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jeśli tak bardzo kochałaś i kochasz pieska to dla niego zrobiłaś najlepszą rzecz na świecie jaką mogłaś zrobić. Opisałaś same plusy a przecież chodzi o to żeby pies był szczęśliwy. Ty nie nie jesteś. Trudno wymagać żebyś skakała z radości. Wręcz przeciwnie, pokazałaś że po mimo bólu nie jesteś samolubna. Ja odradzałabym kontatkty które tak naprawdę w niczym nie pomgą nikomu w tej syzuacji a tylko będą rozdzierać ranę. Kidyś, gdy będziesz miała taką sytuację żeby zaadoptować jakiegoś psiaka to tak zrobisz. Pozwól mu mieć nowe życie i sobie też.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Może skontaktuj się z byłym partnerem i porozmawiaj z nim o tym, poproś go, żeby na bieżąco informował cię co z psiakiem, np. co jakiś konkretny czas albo niech cię informuje, gdyby coś się działo. Wtedy byś wiedziała, że jeśli się nie odzywa tzn., że wszystko w porządku. Albo poproś go, abyś mogła widywać się z psem, np. w weekendy i zabrać go na długi spacer. Rozumiem co czujesz,bo sama musiałam kiedyś oddać mojego pieska, kiedy był w podobnym wieku do twojego. Nie wytrzymałam tego i po kilku miesiącach go odzyskałam. Jeśli nie chcesz kontaktować się z byłym partnerem to pozostaje ci spróbować przelać miłość na kogoś innego, jeśli nie pies to może królik, chomik... Albo kot lub pies ze schroniska.. wtedy nawet samotne 9 godzin w domu,ale pełna miska i miłość to lepsze niż siedzenie 24 godziny na dobę za kratami, wtedy masz świadomość, że ratujesz życie. To nie to samo, twój psiak zawsze będzie w twoim sercu, ale może to ci pomoże.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×