Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Najpierw dziecko pozniej slub?

Polecane posty

Gość gość
dziś Kretynko autorka żyje w konkubinacie, a nie w małżeństwie i nikt już jej więcej radził nie będzie, bo wszystko już zostało napisane. Nie zmusi do ślubu faceta, który jej nie chce za żonę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
17.30 kretynko a ty dalej swoją śpiewke no i co z tego nie ma slubu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
17.30 papa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
do autorki - czy jetes szcześliwa w tym związku?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
już teraz wiemy dlaczego jego rodzina cię nie chce a on popiera rodzinę. bo ty jesteś głupia jak kilo gwoździ skoro nie wiesz że żyjesz w konkubinacie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
do autorki - czy jetes szcześliwa w tym związku? x idiotko zadaj sobie na forum jeszcze 10 razy to pytanie :D:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
dziś Tak cię to boli, ze w konkubinacie żyjesz? Ślubu nie będzie, bo tylko mądre kobiety za mąż wychodzą, a ty do nich nie należysz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jakie pytanie mu zadac zeby ewidentnie wiedziec na czym stoje? xxxx Jak często rypie mamusię? :D:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
wydaje ci się że jak zaciążysz to może się w końcu z tobą ożeni? zapomnij! na wiadomość o ciąży spierdzieli do mamuśki i więcej go nie zobaczysz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Rodzina mojego partnera pochodzi z katolicko-talibańskiego Podkarpacia. Dziecko mamy bez ślubu, bo mi zwisa. Kościółkowa rodzinka partnera czasami coś tam gada, a ja mam z tego niezłą bekę. Śmieję się patrząc jak ich skręca. To moje życie. Do kościoła nie chodzę, a moich rodziców blacha na palcu nie interesuje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tak się pocieszaj żałosna konkubino :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Autorko coz doradzic jak chlopiec wciaz zzyty z mamusia jakby malutkim dzieckiem byl. Nic nie poradzisz. Mysle ze ty znasz odpowiedz. Dziecko nic nie zmieni bo mamusia powie ze ma placic alimenty a z toba sie nie zadawac. Szkoda twojego zycia przy nim. Juz nie jestes szczesliwa wiec naprawde myslisz o dziecku z nim?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Znam podobna historie. Nie mieszkali razem ale byli ze soba para. Mamusia nie akceptowala synka wybranki. Wpadli. Dziecko w drodze a mamusia do walki stanela. Synus odpuscil. Awans za granica pojawil sie na horyzoncie i uciekl do singapuru. Ona zostala sama. Synus alimenty placi i czasem kontakt maja. To takie smutne historie wiec uwazaj autorko. Czasem warto powiedziec sobie dowidzenia i zaczac nowe zycie. Bo.potemmoze byc tylko zalze sie takiego zwiazkunie zakonczylo. Zrobisz jak uwazasz. Powodzenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie bedzie zadnego slubu przeciesz wiesz o tym prawda? On wciaz jest w rozkroku miedzy toba a matka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Autorko. U mnie byly nawet grozby-" nie ożenisz sie z nią" po moim trupie" nie przyjdę na ślub"-teść i tesciowa. Moja przyszly maz spakowal walizkę i w rym samym dniu do mni sie wprowadził:D na ślubie byli bo by im głupio bylo. AL bruzdzili jeszcze przed 3 lata. Teraz jestem 6 lat po ślubie mamy 3,5latke i przestali bruzdziec bo od roku prawie ich nie widziałam:D. Nie zeby maz calkiem byl za mną. Na poczatku byla pepowina. ALe ja mądrze z nią walczyłam. I udalo soe dopiero jak sam zrozumiał ze to ścierwa nic nie warte. Doszlo do tego gdy na 3 urodziny w pazdzierniku naszej córki nie zadzwonili nawet nie przyszli nie kupili lizaka a maja do nas kilometr troche ponad. A jak w grudniu samochód kupilismy to tego samego dnia przypiedolil traktorem pod brame(zastal klodke zamknieta-ale miał minę). . W grudniu maz powiedzial(ku mej radości) ze do kurew na wigilie nie idzzie. Huuuraaa!!!!. Spokój mam. Ale trwalo to tak po trochu ponad 3 lata i ostro od 2 lat. Az sam zalapal ze to pijawki kleszcze i kurwy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość dziś Na jak tak ma wygladac zycie rodzinne to ja dziekuję.Chyba skutecznie odstarszysz autorkę. I co nie boisz sie ze dzieci odzidzicza charakter tesciow? przeciez to ich krew, geny. Mowisz dzieciom, ze ich dziadkowie to k.., a tatus sk...syn? W zyciu nie ladowalabym sie w zwiazek budowany na nienawisci,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Autorko ja napisze jak mój kolega został "przymuszony "do ślubu :) jeździł do dziewczyny 4 lata nie mieszkali razem to tez inaczej, któregos razu jak przyjechal to go przyszły teść wziął na rozmowę i spytał ile on zamierza jeździć jeszcze do jego córki bo to już za długo trwa i trzeba by o ślubie pomyśleć i podzialalo tyle ze to nie jest koleś przyssanny do swoich rodziców, dziś są po ślubie kilka lat i maja córkę i żyją dobrze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tu autorka, wczoraj rozmawialismy. Powiedzialam: chce porozmawiac o naszej przyszlosci, wtedy on sie wkurzyl i zaczal nawijac o mamusi i tatusiu a ja do niego z krzykiem bo ile mozna, chce rozmawiac o nas a nie o twojej mamusi -za kazdym razem gdy wchodze na ten temat temat nas on zawsze mowi o nich zamiast o nas. Wtedy on, ze nie wyobraza sobie slubu, gdyby jego rodzice nie przyszli a ja mowie zaraz zaraz... slubu sobie nie wyobrazasz, ale dziecko pod koniec roku byc chcial robic? On na to, ze tak. To ja mu mowie, jak sobie wyobrazasz zabierac dziecko do twoich rodzicow a ja bym nie jechala? Ja nie rozumiem jego myslenia. Ja mu caly czas mowie, ze jedyna i glowna sprawa jakiej oczekuje, to to zeby przestal byc mamin synkiem, w ciagu dnia on wchodzi na temat matki million razy, dlatego mu mowie czuje, ze ona jest przy nas! Powiedzialam, ze jak mamusia mu wydzwania w dzien w dzien to ma ich trzymac krocej, czyli telefon raz na 2 dni. Wczoraj rano sie zaparl i powiedzial, ze nie bedzie od mamusi odbieral, co sie okazalo do godziny 16 mamusia dzwonila 7!!! razy i stwierdzil, ze musi odebrac w koncu. W rozmowie mamusia mu oswiadczyla, ze nie jest zadowolona, ze z nim jestem, ale rob co chcesz. Jesli ich rozmowy dzien w dzien sa typu, ja twoja mamusia nie jestem z niej zadowolona, nigdy jej nie zaakceptujemy to on sila rzeczy w koncu w to uwierzy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Z jednej strony tak, wolałabym zrobić odwrotnie, czyli najpierw dziecko, potem ślub, bo 6 lat po ślubie i dopiero zaczyna myśleć o dziecku, a jesteśmy 35+. Z drugiej strony co ma wisieć nie utonie - jak mamy mieć dzieci, to jaka różnica, czy w wieku 30 lat czy 40 - jak zajdziemy naturalnie, to znaczy że jesteśmy zdrowi i będziemy też mieć czas odchować ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość dziś Mój mąż dopiero w 5 roku małżeństwa zaczął ograniczać telefony do Mamusi. Wcześniej było tego więcej, bo żył też Teść. Cierpliwości. Zauważam, że dojrzewa też do ojcostwa (mi już trochę przeszło "parcie", bo jednak bez dzieci wygodniej). Zobaczymy, jak się poukłada. P.S. Mój mąż to jedynak.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
8:40 a kto sie nia zajmuje:bedzie zajmowal na starosc? skoro twoj maz jest jedynakiem?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość dziś No kto, my oczywiście.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja się dziwię autorko ze się jeszcze nie wykończyłas w takim związku bo ja bym z takim facetem nie wytrzymala tyle czasu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Czyli autorko jak zwykle - porozmawialas "o przyszlosci" i jak zwykle stanelo na niczym, prawda? Dalej zadnych ustalen w sprawie slubu, dalej pieprzenie o niby staraniach o dziecko "pod koniec roku" i dalej nie masz zielonego pojecia na czym stoisz - jedno tylko dalej pewne - tesciowie cie niebawidza i nigdy nie zaakceptuja - ale zalatwilas sprawe! Gratukacje!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Gdzie napisalam, ze zalatwilam sprawe? Przeciez nic nie zalatwilam. Probowalam rozmawiac i nic.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Czyli jak zwykle!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
My zaręczyliśmy się po 5 latach, ślub po dalszych dwóch, zaraz nam stuknie 5 rocznica ślubu a mąż nadal nie przekonany do dziecka (że go nie stać, że się nie sprawdzi, że jest zmęczony i za gruby, a nie chce żeby dziecko miało takiego ojca, że wszyscy znajomi narzekają, że dzieci to wampiry i dużo kosztują). Dwa lata po ślubie zaczęłam mieć "napinkę" na dziecko, no bo wszyscy dopytywali, życzyli na święta i tak dalej. Poza tym czas gonił, bo stuknęło mi już 34 lata. A teraz mi już przeszło, tzn. sprawdziłam stan zdrowia, wiem, że powinnam zajść chociaż jajniki jakoś leniwie pracują i mam słabsze owulacje, ale przestało mi zależeć. Wkurzałam sie na męża a teraz już nie :) Dzięki temu możemy się nie spinać też materialnie, mamy czas na swoje zainteresowania, żyjemy sobie slow i coraz nam w tym lepiej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To sie nazywa wyparcie wlasnych pragnien i szukanue wymowek dla faceta ktory zrobil cie w konia. Ach jak ci teraz dobrze! Powtarzej to sobie kazdego dnia - w sumie nie masz innego wyjscia!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×