Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Gość 937362

"Rodzina"

Polecane posty

Gość Gość 937362

Witam. Nie mam z kim się podzielić tym co siedzi we mnie więc postanowiłam wylać to tu. Otóż chodzi o to,że czuje że mogę liczyć tylko sama na siebie. Mam chłopaka kompletnie nie ogarniętego, nigdy nie może być tak jak zaplanujemy,bo z jego strony zawsze wyjdzie jakiś nie fart i plany idą daleko.... Moi rodzice , jak to przystało na rodziców powinni się martwić,interesować mną, a jest tak ,że poszłam na studia 400 km od domu i oni maja wszystko daleko,wysyłają co miesiąc tylko pieniądze na utrzymanie,od Świat Bożego Narodzenia mnie nie widzieli, chłopak mieszka daleko ode mnie Wiec widujemy się "od święta" ,ale pochodzi z tego samego miasta rodzinnego,bardzo mi zależało,abym pojechała teraz na weekend do domu,wzięła jedzenie ,zawiozła zbędne rzeczy ,miał przyjechać wspolnie mieliśmy pojechać tam,ale oczywiście mu coś wypadło i gdzie miał być w piątek po południu zjawia się na następny dzień po południu, gdzie mam weekend wolny tylko i z czego pół dnia na podróż idzie. Zdenerwowałam się bardzo na niego.A gdy wróciłam do domu i powiedziałam ze X nie przyjdzie na obiad (bo poprostu mnie zawiódł i nie chciałam go widzieć )to moi jakże kochani rodzice zaczeli mieć do mnie pretensje,że mam kaprysy wielkie,ze co ja sobie myśle,że sama nie wiem co chce. Przykre to było tak,że nie powiedziałam nic, poczułam węzeł w gardle (od kiedy wyjechałam moje kontakty z nimi i więzi są bardzo ograniczone). Co najlepiej nie powiedziałam na niego złego słowa,bo wiem że była by awantura,bo on sobie stworzył obraz dobrego,idealnego faceta,lizusa a nikt nie ma pojęcia jak jest między nami i nie mówię rodzicom o tym. Jest mi bardzo przykro,bo widzę,że od tego czasu bardzo się zmieniłam. Zamknelam w sobie. I patrząc na to,jestem sama ze wszystkim. Gdybym nie była na utrzymaniu rodziców,bym się od nich odcięła całkiem,bo jedynie wsparcie jakie mi dają to finansowe. Ojciec nawet nie zadzwonił do mnie na dzień kobiet,co było przykre bardzo,bo ma tylko jedną córkę. Nie wiem ,czy ktoś to przeczyta i dlaczego to pisze,ale jeśli tak to chciałabym wiedzieć co obcy ludzie myślą a takiej sytuacji. Mi wogole wstyd o tym komukolwiek pisać,że mam takich najbliższych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Uwierz mi są dzieci, które mają znacznie gorzej. Osobiście uważam, że taka relacja jaką macie jest zdrowsza, niż takie zwierzanie się rodzicom z każdego problemu. To świadczy, że dorastasz, masz pomoc finansową od rodziców, bądź im za to wdzięczna. A chłopak, to tylko chłopak, możesz mieć jeszcze wielu innych przecież jesteś młoda...Więcej dystansu w życiu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×