Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
Kiwi

Problem z ojcem po śmierci mamy

Polecane posty

Witam wszystkie forumowiczki.

Potrzebuje się wygadać i poznać Wasze opinie na temat mojej relacji z ojcem. 

Moja mama zmarła rok temu. Już w czasie jej choroby wróciłam do rodzinnego domu i zamieszkałam z rodzicami. Ojciec od zawsze był nauczony że wszystko w domu robiła mama. Niczym nie musiał się przejmować. Jego jedynym obowiązkiem była praca 8 godzin dziennie i ewentualnie koszenie trawy czy pracę w ogrodzie ale to raczej dla rozrywki. W domu nie robił nic. Gdy mama zmarła wszystko zostało na mojej głowie. Jakiś czas później wzięłam ślub i zamieszkał z nami mój mąż, który jest bardzo pomocny. Potrafi posprzątać i ogarnia wszelkie remonty. Tata nie umie nawet pomalować ściany czy zmienić żarówki. Gotowanie pranie i prasowanie jest na mojej głowie. Robię to i dla męża i dla ojca. Generalnie nie przeszkadzało mi to jakoś bardzo bo mi się wydawało że tacie jest ciężko po śmierci mamy i skoro był tak nauczony przez całe życie to dalej będę wszystko za niego robić. On nawet nie ma prawa jazdy więc nie może nawet zrobić zakupow. Nie obsługuje rowniez komputera, więc rachunki itp też należą do mnie. Przed ślubem wszystko musiałam robić sama. Teraz pomaga mi mąż. 

Jednak od jakiegoś czasu ojciec zaczął wychodzić wieczorami. Najpierw kłamał, że tu do jednego kolegi tu do innego, ale zaczął też zamykać się w pokoju i rozmawiać przez telefon oraz całymi dniami pisze SMS y, których wcześniej pisać nie umiał... Oczywiste jest więc że ma nową kobietę. Nie chcę się jednak do tego przyznać. Gdy pytam go gdzie idzie, nie odpowie. 

W ogóle od tego czasu praktycznie się do mnie nie odzywa, tylko jak coś chce. Zaczęło mnie to bardzo irytować, jednak wszelką próba rozmowy na temat tego do kogo chodzi jest przez niego ignorowana. Zachowuje się jak dziecko. Ostatnio po praniu zaniosłam mu nie wyprasowane koszule do pokoju. Przyniósł je i powiedział żebym mu wypracowała. Jakoś strasznie mnie to wkurzylo i powiedziałam żeby sam sobie wypracował, ale chyba tego nie zrobił tylko schował takie pomięte do szafy. 

Wiem że to złośliwe ale czy myślicie że to jest ok że ja z mężem wszystko za niego robimy, a on się spotyka z jakąś kobietą, dobrze się bawi a nam nawet nie chce powiedzieć kto to? Postanowiłam że od teraz nie będę mu prasować, zmieniać pościeli, sprzątać itp... czy myślicie że to coś da? Że wtedy doceni ile dla niego robiłam i zacznie ze mną rozmawiać? Czy w ogóle uważacie że po śmierci mamy moim obowiązkiem jest usługiwanie mu skoro jest zdrowy i ma dużo wolnego czasu?

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Uff temat jest skomplikowany.

Co do tego, że robisz wszystko za ojca. Niestety fakt jest taki, że to Twoja mam go do tego przyzwyczaiła. Nie wiem ile razem byli ale zakładam, że nie dwa lata tylko X. Jeśli X lat ktoś coś za Ciebie robi, to w pewnym momencie po prostu sam nie jesteś w stanie tego zrobić, nie potrafisz, nie myślisz nawet o tym. Ja proponuje na spokojnie uczyć ojca (jak dziecko) np. prasowania. Stanąć z nim wytłumaczyć, że mamy już nie ma, a wy macie  swoje życie, że będziesz mu w miarę możliwości pomagać, ale musi też przejąć jakieś obowiązki. I tak kroczek po kroczku. 

 

Co do jego nowej kobiety. Mnie nie dziwi, że jest mu głupio z Tobą o tym rozmawiać. Daj mu czas. Może wcale nie ma nowej kobiety, tylko jak każdy facet ma swoje potrzeby i chodzi do prostytutki? Ma do tego prawo, ale w takim przypadku nie ma o czym opowiadać. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Przecież sama się na to zgodziłaś...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Witam wszystkie forumowiczki.

Potrzebuje się wygadać i poznać Wasze opinie na temat mojej relacji z ojcem. 

Moja mama zmarła rok temu. Już w czasie jej choroby wróciłam do rodzinnego domu i zamieszkałam z rodzicami. Ojciec od zawsze był nauczony że wszystko w domu robiła mama. Niczym nie musiał się przejmować. Jego jedynym obowiązkiem była praca 8 godzin dziennie i ewentualnie koszenie trawy czy pracę w ogrodzie ale to raczej dla rozrywki. W domu nie robił nic. Gdy mama zmarła wszystko zostało na mojej głowie. Jakiś czas później wzięłam ślub i zamieszkał z nami mój mąż, który jest bardzo pomocny. Potrafi posprzątać i ogarnia wszelkie remonty. Tata nie umie nawet pomalować ściany czy zmienić żarówki. Gotowanie pranie i prasowanie jest na mojej głowie. Robię to i dla męża i dla ojca. Generalnie nie przeszkadzało mi to jakoś bardzo bo mi się wydawało że tacie jest ciężko po śmierci mamy i skoro był tak nauczony przez całe życie to dalej będę wszystko za niego robić. On nawet nie ma prawa jazdy więc nie może nawet zrobić zakupow. Nie obsługuje rowniez komputera, więc rachunki itp też należą do mnie. Przed ślubem wszystko musiałam robić sama. Teraz pomaga mi mąż. 

Jednak od jakiegoś czasu ojciec zaczął wychodzić wieczorami. Najpierw kłamał, że tu do jednego kolegi tu do innego, ale zaczął też zamykać się w pokoju i rozmawiać przez telefon oraz całymi dniami pisze SMS y, których wcześniej pisać nie umiał... Oczywiste jest więc że ma nową kobietę. Nie chcę się jednak do tego przyznać. Gdy pytam go gdzie idzie, nie odpowie. 

W ogóle od tego czasu praktycznie się do mnie nie odzywa, tylko jak coś chce. Zaczęło mnie to bardzo irytować, jednak wszelką próba rozmowy na temat tego do kogo chodzi jest przez niego ignorowana. Zachowuje się jak dziecko. Ostatnio po praniu zaniosłam mu nie wyprasowane koszule do pokoju. Przyniósł je i powiedział żebym mu wypracowała. Jakoś strasznie mnie to wkurzylo i powiedziałam żeby sam sobie wypracował, ale chyba tego nie zrobił tylko schował takie pomięte do szafy. 

Wiem że to złośliwe ale czy myślicie że to jest ok że ja z mężem wszystko za niego robimy, a on się spotyka z jakąś kobietą, dobrze się bawi a nam nawet nie chce powiedzieć kto to? Postanowiłam że od teraz nie będę mu prasować, zmieniać pościeli, sprzątać itp... czy myślicie że to coś da? Że wtedy doceni ile dla niego robiłam i zacznie ze mną rozmawiać? Czy w ogóle uważacie że po śmierci mamy moim obowiązkiem jest usługiwanie mu skoro jest zdrowy i ma dużo wolnego czasu?

 

Prawie tak samo zachowywał się mój św.pamięci dziadek. Twój tata nie będzie umiał funkcjonować bez kobiety. Tak jak mój dziadek.  Dwa razy żonaty,dwa razy wdowiec i trzy miesiące po śmierci drugiej żony poznał trzecią kobietę. Niestety szybko zmarł nagle,zawał serca. Pewnie gdyby nie to miała bym 3 babcie. Nie broń mu,niech się spotyka A Wy jako młode małżeństwo będziecie mieli okazję w końcu dla siebie pożyc i coś dla siebie  zrobić . I nie tylko dla swojego taty. A on niech zacznie się uczyć robić koło siebie  bo Poprostu zrobił się bardzo wygodny. A wskazuje na to,że wiele rzeczy umie tylko nie chce. Tak go przyzwyczaiła do tego Twoja mama. Błąd, że Od razu po śmierć wprowadziłaś się do niego. Mieszkając sam musiał  by te przyziemne rzeczy  zacząć w końcu robić. Mój dziadekokazali się że wiele rzeczy potrafił tylko wolał aby to kobieca ręka za niego zrobiła. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wprowadziłam się jeszcze jak mama żyła. Była ciężko chora więc znalazłam pracę na miejscu, żeby się nią zająć. Ojciec sam by sobie nie poradził. Poza tym dom, w którym teraz mieszkamy prawnie należy do mnie, jako spadek po mamie. Już część  wyremontowaliśmy z mężem więc ciężko by go teraz zostawić i wyprowadzić się. Jeszcze zanim mama zachorowała planowaliśmy ślub i powrót po studiach do tego domu. Mama bardzo chciała żebym w nim mieszkała ze swoją rodziną. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

I to nie chodzi o to, że ja mu bronie się spotykać. Po prostu dziwi mnie to że nie chce się przyznać i nie powie gdzie idzie. W razie czego nawet nie wiedzielibyśmy gdzie go szukać... No i ta sytuacja w domu, że praktycznie ze sobą nie rozmawiamy. Z moim mężem rozmawia normalnie bo on go o nic nie pyta a ze mną nie rozmawia...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

I to nie chodzi o to, że ja mu bronie się spotykać. Po prostu dziwi mnie to że nie chce się przyznać i nie powie gdzie idzie. W razie czego nawet nie wiedzielibyśmy gdzie go szukać... No i ta sytuacja w domu, że praktycznie ze sobą nie rozmawiamy. Z moim mężem rozmawia normalnie bo on go o nic nie pyta a ze mną nie rozmawia...

Wstydzi się i traktuje Cię jak mała dziewczynkę i nie wyobraża sobie aby z Tobą na ten temat rozmawiać. Rany sama Ci radze a mnie  moja mama tak traktuje. Tylko u mnie  to  już inny temat. A co do domu.  To dobrze że macie chociaż tu łatwiejszy start. I macie już prawie swój dom. 

Poczekaj daj mu czas....prędzej czy później piwie Wam. Wiecznie nie da się ukrywać. Może sam sobie chce dac czas na poznanie bardziej tej kobiety zanim Was by chciał z nią zapoznać . 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jak sobie znalazł kobiete to chyba dobrze co nie? Kobieta się nim zajmie i ty będziesz miała mniej do roboty, a że on to ukrywa, nie musisz wszystkiego wiedzieć, tak samo jak on o twoich sprawach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Jak sobie znalazł kobiete to chyba dobrze co nie? Kobieta się nim zajmie i ty będziesz miała mniej do roboty, a że on to ukrywa, nie musisz wszystkiego wiedzieć, tak samo jak on o twoich sprawach.

Tylko najgorsze jest to przez to że to ukrywa w ogóle ze sobą nie rozmawiamy i męczy mnie taka sytuacja, ale każda próba podjęcia rozmowy konczy się tak samo...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Tylko najgorsze jest to przez to że to ukrywa w ogóle ze sobą nie rozmawiamy i męczy mnie taka sytuacja, ale każda próba podjęcia rozmowy konczy się tak samo...

Czyli unika odpowiedzi czy od razu robi awanturę?  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Unika, nie robi awantury, po prostu nie odpowie i milczy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Skryty....ciężki charakter......przestań się interesować ale i też ogranicz "wyreczanie"jego z prac domowych do minimum. Może to pomoże..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Tylko najgorsze jest to przez to że to ukrywa w ogóle ze sobą nie rozmawiamy i męczy mnie taka sytuacja, ale każda próba podjęcia rozmowy konczy się tak samo...

Daj chłopu żyć, z czasem się rozmowa rozkręci. A jak było dawnej? Też niewiele romawialiście?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

×