Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Jason123

Zostawiła mnie żona

Polecane posty

Witam wszystkich. 

Po 2 latach małżenstwa i ponad 12 latach związku zostawiła mnie żona. Wyprowadziła się ponad miesiąc temu, a od trzech tygodni zakazała się do siebie odzywać.

Jak to w życiu bywa przez okres związku trochę się zaniedbałem, przytyłem, nie zwracałem uwagi na mój wygląd. Przez to sam nabawiłem się kompleksow i nie za bardzo chciałem wychodzic z domu, a żona uwielbiała wychodzić, jeździć w różne miejsca i odwiedzac znajomych. Ja przez moje kompleksy zrobiłem się strasznie antysocjalny i często byłem nieprzyjemny. Przez to często się kłóciliśmy o byle co. Żona w koncu zdecydowała się że ma dosyć i wyjechała. Przez obecną sytuację z szalejącą epidemią miałem dużo czasu żeby prześwietlić swoje życie i pomyśleć nad wszystkim.

Zacząłem o siebie dbać, zacząłem się lepiej ubierać, zwalczyłem złe cechy charakteru, nabrałem wiekszej pewności siebie, zrzuciłem ponad 20kg w niecały miesiąc (głodówka tak działa). Doszło do mnie że to wszystko co chciała robić moja żona, czyli podróżowanie, spotkania ze znajomymi, fotografia, festiwale i wiele innych też mnie to ekscytuje i nie mogę się doczekać aż epidemia przejdzie żebym mógł znowu spotkać sie ze znajomymi.

Pomimo wszystko, dalej bardzo kocham moją żonę. Bardzo bym chciał żeby wróciła, ale jak wspomniałem, nie chce utrzymywać ze mną kontaktu, a podejrzewam że ludzie którzy ją teraz otaczają tym bardziej jej pomagają w myśleniu że robi dobrze zostawiając mnie. Szczerze to czesto nie mogę sobie z tą myslą poradzić. Wiem że przez lata życie ze mną było trudne, ale nawet teraz życie bym za nią oddał. Chciałbym jej zaproponować rodzinną terapie, czytalem że to często pomaga naprawić związek.

Czy jest ktoś kto był w podobnej sytuacji? Czy udało sie komuś uratować małżeństwo? Jak to widzicie? Czy jest jakiś sposób żeby jej pokazać że jestem innym i lepszym człowiekiem niż byłem kiedys?

Za wszelkie odpowiedzi serdecznie dziękuję. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bardzo przykra sytuacja po tylu latach wspólnie spędzonych.  😟

Gdyby chociaż od Ciebie odebrała telefon to już jakiś sukces , chciała ratować ten związek i uwierzyła że wszystko zrozumiałeś to już pół sukcesu.  Potem 90 % ! Zależy od Was.  Rzeczywiście ludzie nie pomagają w takich sytuacjach.  Wręcz nastawiają przeciwko.  Może jest szansa że telefon odbierze , SMS odczyta ? Gdyby się określiła że chce ratować to już jesteś w domu.  Gorzej gdy powie - zdecydowanie nie.  

Ale jeśli macie ciekawe wspomnienia nawet w domu.  I uczucie nie zgasło to wręcz należy dać podpałkę by wszystko na nowo rozpalić.  

Tym bardziej że 12/14 lat to nie nowość - że może być kryzys. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bardzo często - kompleksy rujnują związki.  Niestety jak ktoś się bardzo zaniedba to pojawia się mega duży kompleks i dyskomfort - potem mega zazdrość i zaborczość.  Nawet o blachostki bo na wszystko kręci się nosem a uśmiechu brak - bo z czego się tutaj cieszyć ? Dobrze że wykorzystałeś czas Pandemii na metamorfoze , czas pomyślunku bo otworzył Ci oczy i teraz już może być tylko lepiej. Chociaż by dlatego że jak z związku nici beda to w własnej skórze będziesz się dobrze czuł.  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dziękuę za odpowiedz Anastazjo.

Sytuacja wygląda tak że telefon odbierze ale zawsze jest "Co chcesz?". Ona mówi że nie wierzy w moją zmiane bo już tyle razy obiecywałem (akurat prawda), tylko że jak ktoś wymaga od ciebie zmian to czesto zapał do tego jest bardzo słomiany, teraz zmieniłem się dla siebie. Z tego co mi powiedziała to ona mnie ani nie kocha, ani nie lubi jako osobę. Tylko nie wiem że tak mowi żebym się odczepił, czy mówi tak bo sama chce w to wierzyć. Jeszcze pare dni po tym jak się wyprowadziła to mowiła że mnie kocha. Jeżeli chodzi o SMS to albo nie odpisuje albo mowi mi żebym do niej nie pisał. Chcę to na nowo rozpalić, chcę jej pokazać ile ona dla mnie znaczy. Ale nie mam jak, a czuję że z każdym dniem ona jeszcze bardziej się odemnie oddala.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Między Bogiem, a prawdą, nie chcę wierzyć w to że mnie nie kocha. Czuję w kościach że dalej do mnie coś czuje tylko tłumi to z całych sił i zajmuje się czymkolwiek teraz żeby odwrócić swoją uwagę od wszystkich swoich myśli o mnie.

Może i brzmi to troche narcystycznie, ale takie mam przeczucie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

jak ci na niej zależy to o nią walcz. sposób to sprawa drugorzędna. kobieta potrzebuje przede wszystkim uwagi. po drugie zainteresowania. a po trzecie poczucia, że ci na niej zależy. w grę wchodzi jeszcze to, że ci się podoba. albo że jej pragniesz. itp.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Między Bogiem, a prawdą, nie chcę wierzyć w to że mnie nie kocha. Czuję w kościach że dalej do mnie coś czuje tylko tłumi to z całych sił i zajmuje się czymkolwiek teraz żeby odwrócić swoją uwagę od wszystkich swoich myśli o mnie.

Może i brzmi to troche narcystycznie, ale takie mam przeczucie.

Z powyższym się zgadzam że jak ktoś nagle zacznie od Nas czegokolwiek wymagać a nie robimy to dla siebie to klapa.  Człowiek rezygnuje i nic nie robi . Także jak teraz działasz wyłącznie w swoją stronę by czuć się dobrze to lepiej późno niż wcale i to duży plus.  

A odnośnie uczuc to też wątpię że ich nie ma ... Tak to by się wyniosła już dawno temu.  Teraz chyba najlepiej próbowac co jakiś czas dzwonić.  Jak ja 1000x przekonales to 1001 może też Ci się uda.  Juz definitywnie z zmiana własnego życia.  Jeśli są efekty i faktycznie zmieniasz Wszystko w Twoim życiu to przedstaw jej że tyle razy Ci dawała szansę na darmo , nic z tego nie było by spróbowała dać Ci z czasem teraz jak cokolwiek do Ciebie czuję .. 

Chyba tylko tyle da się zrobić. No i gorzej jak da ta 1001 sza a wszystko wróci do dawnych zasad.  Nawet święty by nie wytrzymał.  Także jak czujesz że ma rację i tak wyglądać to w życiu nie powinno , działasz w tym kierunku i przede wszystkim czujesz że od dziś zawsze tak będzie to walcz . Bo jak będzie nie wypał to się lubieć nie będziecie.  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Machu Picchu, tylko jak o nią walczyć jak ona nie chce kontaktu. Jak staram się poświecić uwage to wychodzi na to że ją prześladuje itp.

To nie kwiestia że ona mi się podoba, dla mnie to najpiękniejsza kobieta na tej ziemi. Nie widzę poza nią innej kobiety tak naprawdę. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Anastazjo, dziękuję za radę. 

Na początku mojej zmiany spojrzałem w lustro i powiedziałem do siebie że ty dzisiaj umierasz. Nigdy nie wrocę do tego jaki byłem, to była najbardziej toksyczna osoba jaką znam. 

Co do dzwonienia, nie wiem jak mam do tego podejść bo ona nie chce kontaktu, a od wspolnych znajomych wiem że ja denerwują wszelkie proby kontaktu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No po prostu już Cię nie chce. Ludzie nie zmieniają się ot tak z dnia na dzień. Nawet jak u Ciebie jest chwilowa poprawa, to twoja żona już w to nie wierzy. Nie masz co walczyć. Możesz dać jej znać, że jesteś, czekasz i jak tylko zechce wrócić to będziesz szczęśliwy. I czekaj, zajmij się swoim życiem, znajdź hobby. Jak wróci to ok, a jak nie to przynajmniej będziesz miał fajne życie. Może wkrótce z kimś nowym.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Anastazjo, dziękuję za radę. 

Na początku mojej zmiany spojrzałem w lustro i powiedziałem do siebie że ty dzisiaj umierasz. Nigdy nie wrocę do tego jaki byłem, to była najbardziej toksyczna osoba jaką znam. 

Co do dzwonienia, nie wiem jak mam do tego podejść bo ona nie chce kontaktu, a od wspolnych znajomych wiem że ja denerwują wszelkie proby kontaktu.

Właśnie wyżej odpowiedziałeś innej osobie jak walczyć gdy Ona nie chce kontaktu ? Tutaj mówisz że wspólni znajomi ( logiczne że ich macie ) mówią że drażnią ja telefony ? 

Może lepiej dzialac , nastawić się na tak lub nie .. i dać jej czas.  Zdecydowanie za mało czasu jeszcze upłynęło.  Może jeszcze jest wściekła.  Ochlonie . I inaczej na to spojrzy.  Idzie lato.  Trochę wykorzystaj ten czas.  Może z czasem da się zaprosić chociaż na kawę.  By Cię zobaczyć i porozmawiać.  Przede wszystkim by uwierzyć ,trzeba zobaczyć na własne oczy.  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Janna83, akurat nie jestem gotowy się poddać. Zawsze jest o co walczyć. Zająłem się swoim życiem, dlatego jest poprawa. Dla mnie nie ma fajnego życia bez niej lub kimś innym. Jak dla mnie to nie ma osoby ktora mogłaby jej dorownać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Uczciwie mowiac, tez bym nie wierzyla w twoje “zmiany”. Przez 12 lat prosila, grozila, ty obiecywales I nic z tego nie wynikalo, a teraz w ciagu miesiaca nagle sie zmieniles? Nie wierze. Ludzie sie nie zmieniaja. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ale warto powalczyć - jak by to nie było to jeszcze jesteście małżeństwem.  Może tego nie skreśli.  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Lola, w tym problem ze ta zmiana wyszła odemnie, a nie przez nacisk żony czy środowiska. Jak mowisz sobie że idziesz na siłownie bo masz dosyć bycia pulpetem to jest chyba zmiana, prawda? Wiec ludzie potrafią się zmienic. Prawda jest taka że żeby się zmienić musisz odnaleźć nowego siebie i zakopać swoje stare truchło głeboko w lesie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Janna83, akurat nie jestem gotowy się poddać. Zawsze jest o co walczyć. Zająłem się swoim życiem, dlatego jest poprawa. Dla mnie nie ma fajnego życia bez niej lub kimś innym. Jak dla mnie to nie ma osoby ktora mogłaby jej dorownać.

No, ale nic nie jesteś w stanie niczego już zrobić. Staram się postawić w jej sytuacji. Gdyby do mnie mój były facet nadal agresywnie się dobijał po czymś takim to moje wkurzenie nie miałoby końca. Jeżeli już to musiałabym SAMA dojść do wniosku, że chcę do niego wrócić. Ale to musiałaby być całkowicie moja decyzje - żadne dobijanie, staranie się o mnie by nie pomogło. Wręcz przeciwnie. Myślisz, że ona serio chce, żebyś się o nią starał? Bo mi się wydaje, że nie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Ale warto powalczyć - jak by to nie było to jeszcze jesteście małżeństwem.  Może tego nie skreśli.  

No najpierw chciała separacji, ale 3 tygodnie temu wspomniała o szybkim rozwodzie jak się skończy epidemia, ale mogła to powiedzieć w złości.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Witam wszystkich. 

Po 2 latach małżenstwa i ponad 12 latach związku zostawiła mnie żona. Wyprowadziła się ponad miesiąc temu, a od trzech tygodni zakazała się do siebie odzywać.

Jak to w życiu bywa przez okres związku trochę się zaniedbałem, przytyłem, nie zwracałem uwagi na mój wygląd. 

A co z rozwodem?, a co z mieszkaniem?- jest tylko twoje?  Przez okres związku się tak zaniedbałeś,  czy po ślubie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

No najpierw chciała separacji, ale 3 tygodnie temu wspomniała o szybkim rozwodzie jak się skończy epidemia, ale mogła to powiedzieć w złości.

Teraz już tylko czas.  Może przemyśli że rozwód to już ostateczność i da się przekonać a wtedy nie zmaść tego przez kolejne 13 lat ! 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

No, ale nic nie jesteś w stanie niczego już zrobić. Staram się postawić w jej sytuacji. Gdyby do mnie mój były facet nadal agresywnie się dobijał po czymś takim to moje wkurzenie nie miałoby końca. Jeżeli już to musiałabym SAMA dojść do wniosku, że chcę do niego wrócić. Ale to musiałaby być całkowicie moja decyzje - żadne dobijanie, staranie się o mnie by nie pomogło. Wręcz przeciwnie. Myślisz, że ona serio chce, żebyś się o nią starał? Bo mi się wydaje, że nie...

Niby czemu agresywnie? Przecież nie dzwonie do niej pijany o trzeciej nad ranem i nie wyzywam i nie groże niewiadomo czym. Normalna rozmowa to nie agresja. Nie wypisuje jej żeby wróciła, nie płaszczę się przed nią i nie robię z siebie smiecia czy ofiary losu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Lola, w tym problem ze ta zmiana wyszła odemnie, a nie przez nacisk żony czy środowiska. Jak mowisz sobie że idziesz na siłownie bo masz dosyć bycia pulpetem to jest chyba zmiana, prawda? Wiec ludzie potrafią się zmienic. Prawda jest taka że żeby się zmienić musisz odnaleźć nowego siebie i zakopać swoje stare truchło głeboko w lesie.

MIESIĄC - to żadna zmiana. Poczekajmy rok na jojo. Jesteś nagle wesołym, towarzyskim ekstrawertycznym imprezowiczem i chodzisz po kinach i znajomych? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Niby czemu agresywnie? Przecież nie dzwonie do niej pijany o trzeciej nad ranem i nie wyzywam i nie groże niewiadomo czym. Normalna rozmowa to nie agresja. Nie wypisuje jej żeby wróciła, nie płaszczę się przed nią i nie robię z siebie smiecia czy ofiary losu.

Oki, agresywnie to złe słowo. Przepraszam.

Chodzi mi o to, że aktywnie coś robisz - namawiasz ją, prosisz, albo nawet planujesz to robić. Ona nie chce kontaktu, a ty tego nie chcesz uszanować. To dla mnie już wystarczająca agresja. Daj jej spokój.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

MIESIĄC - to żadna zmiana. Poczekajmy rok na jojo. Jesteś nagle wesołym, towarzyskim ekstrawertycznym imprezowiczem i chodzisz po kinach i znajomych? 

W tym momencie nigdzie nie wychodze bo jest epidemia jakby nie patrzeć, ale mam umówionych wiele spotkań ze znajomymi jak się to wszystko skończy. I nie jestem imprezowiczem bo nie piję alkoholu, ani nie używam narkotyków. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Oki, agresywnie to złe słowo. Przepraszam.

Chodzi mi o to, że aktywnie coś robisz - namawiasz ją, prosisz, albo nawet planujesz to robić. Ona nie chce kontaktu, a ty tego nie chcesz uszanować. To dla mnie już wystarczająca agresja. Daj jej spokój.

Nie miałem z nią kontaktu od dobrych 2 tygodni, nie wypisuje do niej, szanuje to że nie chce kontaktu. Jedyne co to odpisałem jej i tu cytuje "Ok, dziękuję" bo wysłała mi SMSa z jedna informacja. Nie dobijam się do niej. A co do użytego słowa to wybaczam 🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

W tym momencie nigdzie nie wychodze bo jest epidemia jakby nie patrzeć, ale mam umówionych wiele spotkań ze znajomymi jak się to wszystko skończy. I nie jestem imprezowiczem bo nie piję alkoholu, ani nie używam narkotyków. 

Nadal - miesiąc to nic. To nie zmiana. Nie da się w miesiąc zmienić na zawsze swojego podejścia do życia. Proszę Cię nie pisz tak, bo dajesz tylko dowód na to, że... nic się nie zmieniłeś i nie rozumiesz procesu zmian. Jesteś teraz zdesperowany i robisz to co ona chce twoim zdaniem, a nie ty. Nagle robienie czegoś, czego nie lubiłeś ma dać ci radość? Tak nasze mózgi nie działają.

Zmiana to długotrwały proces. Skoro piszesz, że nagle w miesiąc jesteś zupełnie innym człowiekiem, to przykro mi - nie zmieniłeś się. Wmawiasz sobie to i nie możesz brzmieć wiarygodnie w jej uszach.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

A co z rozwodem?, a co z mieszkaniem?- jest tylko twoje?  Przez okres związku się tak zaniedbałeś,  czy po ślubie?

Poki co nie do końca wiem co z rozwodem. Dom wynajmujemy bo wiele razy się przeprowadzaliśmy jak zmienialiśmy prace. Przez okres zwiazku się stopniowo zaniedbywałem, po slubie też.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Nie miałem z nią kontaktu od dobrych 2 tygodni, nie wypisuje do niej, szanuje to że nie chce kontaktu. Jedyne co to odpisałem jej i tu cytuje "Ok, dziękuję" bo wysłała mi SMSa z jedna informacja. Nie dobijam się do niej. A co do użytego słowa to wybaczam 🙂

To czekaj i zajrzyj wgłąb swojego ducha. Zastanów się nad tym co TY lubisz i co TY chcesz robić, a nie co jej by się spodobało. Wpadniesz tylko w depresję tak działając. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Twoja metamorfoza ale " dla niej" nie "dla siebie" mogłaby pomóc jeszcze. No i inna forma kontaktu, nie telefon. Wszystko jest już na końcówce, więc zostało ci mało by odwrócić bieg wydarzeń...ale...czasami końcówki mobilizują.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Nadal - miesiąc to nic. To nie zmiana. Nie da się w miesiąc zmienić na zawsze swojego podejścia do życia. Proszę Cię nie pisz tak, bo dajesz tylko dowód na to, że... nic się nie zmieniłeś i nie rozumiesz procesu zmian. Jesteś teraz zdesperowany i robisz to co ona chce twoim zdaniem, a nie ty. Nagle robienie czegoś, czego nie lubiłeś ma dać ci radość? Tak nasze mózgi nie działają.

Zmiana to długotrwały proces. Skoro piszesz, że nagle w miesiąc jesteś zupełnie innym człowiekiem, to przykro mi - nie zmieniłeś się. Wmawiasz sobie to i nie możesz brzmieć wiarygodnie w jej uszach.

 

Cieżko powiedzieć, nie mowię że to konieć moich zmian. Nie mowie że jestem na mecie i wygrałem wyścig. Nie jestem zdesperowany, nie w tym sensie. Nie robie tego co ona chce, bo nie wiem czego teraz ona chce. Aczkolwiek tak, jestem inny niż byłem, wziąłem się w garść i staram się mieć kontrole nad moim życiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Niby czemu agresywnie? Przecież nie dzwonie do niej pijany o trzeciej nad ranem i nie wyzywam i nie groże niewiadomo czym. Normalna rozmowa to nie agresja. Nie wypisuje jej żeby wróciła, nie płaszczę się przed nią i nie robię z siebie smiecia czy ofiary losu.

Zakomunikuj, że chcesz wrócić i daj podstawy by uwierzyła w zmianę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×