Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Eveeve

Matka która porzuciła dziecko dla kochanka

Polecane posty

Pierwsza żona mojego męża odeszła do kochanka. Zaszła z nim w ciążę po 3 miesiącach ich romansu. Mąż i ona mają syna z tego małżeństwa. Dziecko miało 3,5roku jak odeszła. Rozwód odbył się po 4 miesiącach od jej wyprowadzki został orzeczony na pierwszej rozprawie która trwała 15 minut. Oznajmiła ze syn zostaje z mężem i nie ma co do tego przeciwskazań. Ograniczono jej władze  rodzicielska do maximum czyli tylko do wglądu w kartę zdrowia i wyniki w nauce. Także nie miała przeciwskazań co do decyzji sądu o ograniczeni jej wladzy. Alimenty zostały orzeczone na kwotę 400zl miesięcznie. Płaciła sporadycznie i przez 5 lat kwota u komornika sięga 15tysiecy zł. Wizyty dziecka u niej mieli ustalać między sobą. Kontaktowała się bardzo rzadko, wręcz od święta. Moim zdaniem była tak pochłonięta nowa miłością i nadchodzącym macierzyństwem ze odstawiła pierworodnego syna na drugi plan. Dodam że sama w sądzie przyznała ze nie telefonowała potem zbyt często bo syn także się z nią nie kontaktował więc uznała ze to powinno działać w dwie strony a nie wynikać tylko i wyłącznie z jej inicjatywy więc skupiła się na wychowywaniu drugiego dziecka. Nie dzwoniła na dzień dziacka czy święta tylko na urodziny. Z jej inicjatywy doszło to 4wizyt u niej na weekend i 1 na niecały tydzień ferii w styczniu i to wszystko przez 2 lata po odejściu i zostawieniu rodziny. Gdzie na ostatniej wizycie u niej doszło do tego że syn dzwonił po 2 dniach by go zabrać i płakał ze nie chce tam być. Oczywiście ona powiedziała że na siłę go trzymać nie będzie bo się nudzi więc jeśli chcemy to możemy sami przyjechać i go zabrać bo jej się nie opłaca jechać drugiego dnia tyle kilometrów bo on ma takie widzimisię. Pojechaliśmy zabraliśmy go i od tamtego momentu się zaczęło. Zero kontaktu aż do czerwca (w czerwcu syn ma urodziny) zadzwoniła i oznajmiła ze jest okazja więc chce porozmawiać z synem. Mąż powiedział jej że jest okazja to dzwoni a wcześniej przez pol roku nie dawała znaku życia. Powodzial że jeśli ma tak robić to żeby nie dzwoniła wcale. Ona poczuła się urażona że były mąż ja skrytykował w taki sposób. Przestała się kontaktować z synem z nami. Mija już 3 lata jak nie daje znaku życia. Założyliśmy sprawę o pozbawienie jej całkowicie praw rodzicielskich bo chce syna przysposobić. Wychowuję go z mężem od 5 lat. Czuję wewnętrznie że go kocham nad życie jak własne dziecko. Jest mi go strasznie szkoda że jego matka go zostawiła i nie interesuje się jego losem dodam że wysyłałam jej zdjęcia syna w różnych etapach życia ale zawsze było bez odzewu. Mąż potem ja poinformowaliśmy ją o zabiegu syna jaki będzie miał w wieku wtedy 5lat. Ale też nic tylko sms w dzień zabiegu czy już po. Nawet nie przyjechała choć wiedziała gdzie kiedy i o której bo sami jej to napisaliśmy 5 miesięcy wcześniej. Pomyślałem że ona naprawdę nie chce mieć z nim nic wspólnego. Przyznam że syn nigdy odkąd go znam nie mówił o niej nie tęsknił nie płakał ze jest mu jej brak czy cokolwiek co by mnie przekonało że on ją kocha i potrzebuje. Nie wiem jaka była kiedyś ale sądzę że nie była dla niego dobra skoro tak drastycznie go zostawiła bez mrugnięcia okiem i zaniechała jakiegokolwiek kontaktu i tym samym on nie utożsamia jej w roli bliskiej dla niego osoby. A widzę że miłość jego do mnie jest odwzajemniona. Co też wyszło na badaniach w Opiniodawczym Zespole Sądowych Specjalistów. Brak więzi i chęci syna do prawdziwej matki. Brak relacji z jej strony by stosunki z synem poprawić. Bezinteresowne zachowanie jej w stosunku do syna w pomieszczeniu gdzie byliśmy badani przez OZSS. Przez 3 h nie odezwała się do niego ani słowa. Ona zaś w sądzie twierdzi że bardzo jej zależy na spotykaniach się z synem na wizytowanie jego w swoim domu co tydzień lub dwa. Codzienne rozmowy chce z nim przeprowadzać czy wideorozmowy czy telefoniczne. Tyle tego opisała że głową mała. Pierwsza i ostatnia rozprawa miała miejsce w listopadzie 2019 roku. Została odroczona bo ona złożyła pismo w odwecie gdzie kiedy i na jakich zasadach kontakty mają być uregulowane. Ale dostaliśmy to od jej pełnomocniczki w czasie rozprawy więc nie mieliśmy możliwości na niego odpowiedzieć od razu. Oczywiście nadszedł czas pandemii koronawirusa więc kolejna rozprawa odbyła się w lipcu tego roku. Sprawa została odroczona gdyż ona w maju miała wypadek samochodowy ze swoim partnerem i dzieckiem i stwierdziła że nie może chodzić więc nie przybędzie osobiście na rozprawę i prosi o przełożenie bo jej tak zależy na relacjach z synem i chciałaby być na rozprawie. Tłumaczyła się oczywiście przez radcę prawnego którego otrzymała z urzędu  wypisem ze szpitala sprzed 2 miesięcy, stwierdziliśmy ze to nie jest dowód bo przez dwa miesiące można było zrobić aktualne wyniki skoro jest w tak poważnym stanie. Miała dostarczyć przez radcę aktualne wyniki ale nie dostarczyła do tej pory, na których widnialoby potwierdzenie ze nie może się pojawić w sądzie ze względow zdrowotnych. Napisałem do niej wiadomość że został miesiąc do rozprawy we wrześniu, a ona od listopada 2019 pomimo swoich deklaracji nie robi zupełnie nic jak i nie robiła przez ostanie 3lata.nic się nie zmieniło jakby sprawa w sądzie dla niej nie istniała.  Zero telefonu sms. Wiadomość odczytana na fb ale brak odzewu. Nawet nie mamy jej aktualnego numeru telefonu. Bo tamten ostatni jest nieaktywny  już rok może dwa bo kiedyś chciałam z nią porozmawiać dlaczego tak robi to odrazu załączała się wiadomość numer nieaktywny. My już teraz nie wiemy o co jej chodzi w tym wszystkim tak naprawę. Może to odwet na złożonym wniosku żeby ludzie nie gadali ze jest wyrodna i się nie stara.. Nie mam pojęcia mąż też dziecko ma ja gdzies po badaniach w OZSS stwierdziło że to obca kobietą która chce wymusić na nim spotkania. On ma teraz prawie 9 lat. Czuję się jak ...ka bo ja chce żeby on miał matkę i myślałem że jej też zaczęło zależeć żeby dać szansę sobie i jemu ale ona ponownie go skrzywdziła... A ja czuję się jeszcze gorzej bo wychodzi ze ja bardziej chce ich relacji niż ona sama.... 

Doradźcie co robić w takiej sytuacji i co dalej... Jeśli sąd uznałby jakiś cudem ze mogą się spotykać na takich czy innych zasadach a ona znów będzie go ignorować i oleje to wszystko jak mu to wytłumaczyć co robić jak żyć? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie rozumiem tylko jednego zdania,o tym ze chcesz być dla chłopca matka... Naprawdę kawałek kartki cokolwiek zmieni? 

Naprawdę myślisz ze ona to robi by"ludzie nie gadali". Ja myślę ze bardziej ze złośliwości,a może czasem budzą się w niej jakieś uczucia,ale to bardzie słomiany zapał.

co do przysposobienia to,nie nie zrobilabym tego. Niech płaci alimenty,choćby przez fundusz. Może te 400zl dla Was to nic,ale za kolejne 10lat to już bedzie 48 tyś ,odkładać na konto,chłopak będzie miał na start,albo na zabawę jak skończy 18 lat.

A do matki chłopca napisalabym tylko "chciałam wyzwolić Cię od alimentów,robisz problemy to plac dalej. I poslala zdjęcie z wakacji... 😄

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
48 minut temu, .Gość napisał:

Nie rozumiem tylko jednego zdania,o tym ze chcesz być dla chłopca matka... Naprawdę kawałek kartki cokolwiek zmieni? 

Naprawdę myślisz ze ona to robi by"ludzie nie gadali". Ja myślę ze bardziej ze złośliwości,a może czasem budzą się w niej jakieś uczucia,ale to bardzie słomiany zapał.

co do przysposobienia to,nie nie zrobilabym tego. Niech płaci alimenty,choćby przez fundusz. Może te 400zl dla Was to nic,ale za kolejne 10lat to już bedzie 48 tyś ,odkładać na konto,chłopak będzie miał na start,albo na zabawę jak skończy 18 lat.

A do matki chłopca napisalabym tylko "chciałam wyzwolić Cię od alimentów,robisz problemy to plac dalej. I poslala zdjęcie z wakacji... 😄

 

Ten kawałek kartki pozwoli autorce na decyzję o kształceniu, leczeniu, o decyzjach odnośnie większych dalszych wyjazdów. Więc myślę, że jednak zmieni. Przez fundusz dostaniesz alimenty tylko w przypadku bardzo niskiego dochodu. Wątpię, żeby facet zarabiał na tyle mało, żeby się na to łapał.

Też myślę, że ze złośliwości. To ja urodziłam i to ja jestem matką. Nieważne jaką, ale matką.

7 godzin temu, Eveeve napisał:

Pierwsza żona mojego męża odeszła do kochanka.

Wiesz co? Chyba zrobiłaś jeden podstawowy błąd. Pochwaliłaś się jej, że chcesz adoptować jej syna. Po co? Nie mówić o swoich zamiarach i pozbawić władzy rodzicielskiej. A tak, to obudziłaś w niej instynkt lwicy matki, czyli inaczej mówiąc spie/rdalaj od mojego dziecka.

.Gość ma rację. Powiedzieć jej wyraźnie do słuchu, że adopcja anuluje jej alimenty na rzecz syna. Ale jak tak bardzo chce mieć długi, które jej utrudnią wzięcie nawet małego kredytu, bo nie płaci, albo płaci sporadycznie, to proszę bardzo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, Unlan napisał:

Ten kawałek kartki pozwoli autorce na decyzję o kształceniu, leczeniu, o decyzjach odnośnie większych dalszych wyjazdów. Więc myślę, że jednak zmieni. Przez fundusz dostaniesz alimenty tylko w przypadku bardzo niskiego dochodu. Wątpię, żeby facet zarabiał na tyle mało, żeby się na to łapał.

Też myślę, że ze złośliwości. To ja urodziłam i to ja jestem matką. Nieważne jaką, ale matką.

Wiesz co? Chyba zrobiłaś jeden podstawowy błąd. Pochwaliłaś się jej, że chcesz adoptować jej syna. Po co? Nie mówić o swoich zamiarach i pozbawić władzy rodzicielskiej. A tak, to obudziłaś w niej instynkt lwicy matki, czyli inaczej mówiąc spie/rdalaj od mojego dziecka.

.Gość ma rację. Powiedzieć jej wyraźnie do słuchu, że adopcja anuluje jej alimenty na rzecz syna. Ale jak tak bardzo chce mieć długi, które jej utrudnią wzięcie nawet małego kredytu, bo nie płaci, albo płaci sporadycznie, to proszę bardzo.

Dziecko ma jeszcze ojca i to w jego gestii pozostanie kierowanie synem. Tylko w skrajnych przypadkach ona miałaby decydujący głos. Jednak bierze na siebie ryzyko tego ze za parę lat,to na niej będzie ciażyć obowiązek alimentacyjny,na nie swoje dziecko.

Młody jak będzie chciał studiować,to przeciez dostanie alimenty  z FA nawet jeżeli teraz nie przysługują. 

Jeden sensowny powód dla którego matka która porzuciła dziecko,miałaby wyjść z tego bez szwanku i żyć jakby to dziecko nigdy się nie urodziło?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, .Gość napisał:

Dziecko ma jeszcze ojca i to w jego gestii pozostanie kierowanie synem. Tylko w skrajnych przypadkach ona miałaby decydujący głos. Jednak bierze na siebie ryzyko tego ze za parę lat,to na niej będzie ciażyć obowiązek alimentacyjny,na nie swoje dziecko.

Młody jak będzie chciał studiować,to przeciez dostanie alimenty  z FA nawet jeżeli teraz nie przysługują. 

Jeden sensowny powód dla którego matka która porzuciła dziecko,miałaby wyjść z tego bez szwanku i żyć jakby to dziecko nigdy się nie urodziło?

Racja. Jest jeszcze ojciec.

Drugie też racja. O tym nie pomyślałam, że z chwilą ukończenia 18lat uczące się dziecko nie ma dochodu i może samo pozwać rodzica o alimenty. Przeważnie zawsze jest tak, że to rodzic 18latka bawi się w ściągalność alimentów i wszystkie sprawy z tym związane.

Pytasz o jeden sensowny powód? Zrzeczenie się praw do dziecka i oddanie do adopcji zaraz po porodzie, ponieważ ma się swoje powody, a jest się przeciwnikiem aborcji. I dlaczego akurat matka, która porzuciła dziecko? W przypadku takim jak w temacie, to jest dokładnie taka sama sytuacja jak w przypadku faceta zostawiającego swoje dzieci. Jest obowiązek alimentacyjny i obojętnie, którego rodzica to dotyczy, ma on płacić. A to, czy druga strona odpuści pobieranie alimentów, to już inny temat.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Autorko po przedyskutowaniu z .Gość tematu, jestem z nią zgodna. Olej tą adopcję. Matka dziecka i tak dziecko oleje, to nie grzeb w mrowisku i odpuść. Dziecko będzie miało spokój, bo nie będzie ciągnięte po sądach i matka nie będzie mu robić nadziei, że je kocha, a z chwilą ukończenia 18tych urodzin, dziecko może ją samo posmyczyć po sądach odnośnie alimentów. Jeśli ci zależy na decyzjach urzędowych, to wystarczy pozbawić matkę praw rodzicielskich i uzyskać upoważnienie od ojca dziecka. Pozbawienie praw rodzicielskich nie zwalnia od obowiązku alimentacyjnego, to dziecko będzie miało później szansę na dodatkowy pieniądz na studia.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, .Gość napisał:

Nie rozumiem tylko jednego zdania,o tym ze chcesz być dla chłopca matka... Naprawdę kawałek kartki cokolwiek zmieni? 

Naprawdę myślisz ze ona to robi by"ludzie nie gadali". Ja myślę ze bardziej ze złośliwości,a może czasem budzą się w niej jakieś uczucia,ale to bardzie słomiany zapał.

co do przysposobienia to,nie nie zrobilabym tego. Niech płaci alimenty,choćby przez fundusz. Może te 400zl dla Was to nic,ale za kolejne 10lat to już bedzie 48 tyś ,odkładać na konto,chłopak będzie miał na start,albo na zabawę jak skończy 18 lat.

A do matki chłopca napisalabym tylko "chciałam wyzwolić Cię od alimentów,robisz problemy to plac dalej. I poslala zdjęcie z wakacji... 😄

 

Ja i mąż pracujemy oboje, mamy bardzo wysokie dochody i co miesiąc odkładamy wspólnie na jego konto po 300zl łącznie 600 zł miesięcznie na jego start w przyszłość. Nam naprawdę nie zależy na alimentach bo wiemy że ona ich nie spłaci. Dodatkowo ma pod sobą dużo długów w prowidencie, gdzie sama się przyznała ze nie pracowała więc się zapożyczała na coraz to większe kwoty i nie jest w stanie spłacać ich a co dopiero alimenty. Dodam że pozbawienie jej praw nie zwalnia jej z alimentacji ale nie zwalnia też w kwestii dziedziczenia, czyli syn po jej śmierci może zostać obciążony jej długami, co też za tym idzie może sama ubiegać się o jego spadek. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Unlan napisał:

Ten kawałek kartki pozwoli autorce na decyzję o kształceniu, leczeniu, o decyzjach odnośnie większych dalszych wyjazdów. Więc myślę, że jednak zmieni. Przez fundusz dostaniesz alimenty tylko w przypadku bardzo niskiego dochodu. Wątpię, żeby facet zarabiał na tyle mało, żeby się na to łapał.

Też myślę, że ze złośliwości. To ja urodziłam i to ja jestem matką. Nieważne jaką, ale matką.

Wiesz co? Chyba zrobiłaś jeden podstawowy błąd. Pochwaliłaś się jej, że chcesz adoptować jej syna. Po co? Nie mówić o swoich zamiarach i pozbawić władzy rodzicielskiej. A tak, to obudziłaś w niej instynkt lwicy matki, czyli inaczej mówiąc spie/rdalaj od mojego dziecka.

.Gość ma rację. Powiedzieć jej wyraźnie do słuchu, że adopcja anuluje jej alimenty na rzecz syna. Ale jak tak bardzo chce mieć długi, które jej utrudnią wzięcie nawet małego kredytu, bo nie płaci, albo płaci sporadycznie, to proszę bardzo.

Ona w  odwetowy 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Eveeve napisał:

Ona w piśmie odwetowym gdzie chciała uregulować kontakty z synem na swoich zasadach dodała ze przejęłam rolę matki z pewnością dlatego chcemy jej pozbawić praw bym mogła go przysposobić. Nie mogliśmy skłamać ze tak nie jest bo potem w razie sprawy o adopcje byłoby to sprzeczne ze wcześniejszymi zeznaniami.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ale co zrobić jak ona będzie miała już ustalony kontakt do wizyt z nim a ona nie będzie chciała ich kontynuować ani on z nią. Jak to wszystko ogarnąć? Co zrobić żeby syn nie dziedziczył po niej długów? Po co ma to na nim ciążyć w przyszłości gdy będzie miał swoją rodzinę dzieci wydatki? Z tego co wiemy ona i tak już nie jest z tamtym facetem. Po wypadku był koniec miłości na to wygląda.. Bo ona się nie wstydzi umieszczać takich informacji na portalach społecznościowych. A on był jej "sponsorem" na wszystko 🤷‍♀️ ona nie pracowała nigdy choć ma 31lat, nie ma domu auta ziemi na siebie nic z czego komornik mógłby ściągać alimenty czy długi za pożyczki. Wiem że wzięli duża pożyczkę na samochód, zapewne on no skoro nikt by jej nie dał pożyczki na taką kwotę mając na sobie komornika, kwota opiewa na 40tysiecy. Przypomnę że mieli wypadek właśnie tym samochodem, który mieli zaledwie 3 tygodnie.. Teraz ani auta ani pieniędzy a jeszcze trzeba przecież spłacać ten kredyt. pewnie każe jej spłacać albo coś że zakończyla ta miłość. Ona pewnie odejdzie zostawiając go z długiem, bo to samo zrobiła dla mojego męża, wzięli kredyt na 30tysiecy by kupić pralkę lodówkę tv urządzić mieszkanie jakoś a ona odeszła po 3 miesiącach do innego.. 

Wiemy dużo na jej temat bo jej siostra jest w związku małżeńskim z mojego szwagra bratem. Więc można powiedzieć co w rodzinie to nie zginie. Ale ona się z siostrą nie spotyka tylko czasami telefonują do siebie.

Dodam że oni nie są małżeństwem. On ma przeszłość kryminalna i co roku kilka spraw za narkotyki itp. Taki typ człowieka... Ale to ich sprawa. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Edytowano przez Eveeve
Treść została już zamieszczona

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
39 minut temu, Eveeve napisał:

Ja i mąż pracujemy oboje, mamy bardzo wysokie dochody i co miesiąc odkładamy wspólnie na jego konto po 300zl łącznie 600 zł miesięcznie na jego start w przyszłość. Nam naprawdę nie zależy na alimentach bo wiemy że ona ich nie spłaci. Dodatkowo ma pod sobą dużo długów w prowidencie, gdzie sama się przyznała ze nie pracowała więc się zapożyczała na coraz to większe kwoty i nie jest w stanie spłacać ich a co dopiero alimenty. Dodam że pozbawienie jej praw nie zwalnia jej z alimentacji ale nie zwalnia też w kwestii dziedziczenia, czyli syn po jej śmierci może zostać obciążony jej długami, co też za tym idzie może sama ubiegać się o jego spadek. 

ale alimenty są przed wszystkimi innymi długami.

dziedziczenie spadku niema związku z odebraniem czy zrzeknieciem się praw rodzicielskich. W przypadku śmierci tej kobiety kilkaset złotych kosztuje zrzeczenie się spadku,w przypadku dziecka nieletniego potrzebna jest zgodą sądu. Zwykle dwa pisma wystarcza i zgoda jest.

Jeżeli chłopak skończy 18 lat będzie chciał studiować,to dostanie 400zł z FA i choćby to miał przebalowac,to po co mu to odbierać. Adopcja zabierze mu ta możliwość. I nie kloc się ze "Was stac" bo co będzie za 10 lat nikt nie wie. Nie podcinaj skrzydel.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Eveeve napisał:

Ale co zrobić jak ona będzie miała już ustalony kontakt do wizyt z nim a ona nie będzie chciała ich kontynuować ani on z nią. Jak to wszystko ogarnąć? Co zrobić żeby syn nie dziedziczył po niej długów? Po co ma to na nim ciążyć w przyszłości gdy będzie miał swoją rodzinę dzieci wydatki? Z tego co wiemy ona i tak już nie jest z tamtym facetem. Po wypadku był koniec miłości na to wygląda.. Bo ona się nie wstydzi umieszczać takich informacji na portalach społecznościowych. A on był jej "sponsorem" na wszystko 🤷‍♀️ ona nie pracowała nigdy choć ma 31lat, nie ma domu auta ziemi na siebie nic z czego komornik mógłby ściągać alimenty czy długi za pożyczki. Wiem że wzięli duża pożyczkę na samochód, zapewne on no skoro nikt by jej nie dał pożyczki na taką kwotę mając na sobie komornika, kwota opiewa na 40tysiecy. Przypomnę że mieli wypadek właśnie tym samochodem, który mieli zaledwie 3 tygodnie.. Teraz ani auta ani pieniędzy a jeszcze trzeba przecież spłacać ten kredyt. pewnie każe jej spłacać albo coś że zakończyla ta miłość. Ona pewnie odejdzie zostawiając go z długiem, bo to samo zrobiła dla mojego męża, wzięli kredyt na 30tysiecy by kupić pralkę lodówkę tv urządzić mieszkanie jakoś a ona odeszła po 3 miesiącach do innego.. 

Wiemy dużo na jej temat bo jej siostra jest w związku małżeńskim z mojego szwagra bratem. Więc można powiedzieć co w rodzinie to nie zginie. Ale ona się z siostrą nie spotyka tylko czasami telefonują do siebie.

Dodam że oni nie są małżeństwem. On ma przeszłość kryminalna i co roku kilka spraw za narkotyki itp. Taki typ człowieka... Ale to ich sprawa. 

Jest coś takiego jak odrzucenie spadku, więc tu bym się nie martwiła, że dziecko odziedziczy długi. W drugą stronę chyba również można się zabezpieczyć, a na pewno odnośnie jakby jej przyszło pozwać syna o alimenty na siebie. Z resztą tutaj na pewno nie dostanie, choćby się brzydko pisząc zesr/ała.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Eveeve napisał:

Ona w piśmie odwetowym gdzie chciała uregulować kontakty z synem na swoich zasadach dodała ze przejęłam rolę matki z pewnością dlatego chcemy jej pozbawić praw bym mogła go przysposobić. Nie mogliśmy skłamać ze tak nie jest bo potem w razie sprawy o adopcje byłoby to sprzeczne ze wcześniejszymi zeznaniami.

A to nie można zmienić zdania? Na tamten moment nie chciałaś, ale pół roku później ci inaczej uznało. Myśl też trochę. W czym by niby to ci miało przeszkodzić. Jesteś żoną ojca tego dziecka, wychowujesz je, dziecko cię kocha, nie krzywdzisz go, to w jaki sposób ośrodek adopcyjny miałby ci robić problemy? Komu ośrodek zrobi na złość? Przecież tego dziecka ci z domu nie zabierze i nie odda innej babie prawda?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, .Gość napisał:

Dziecko ma jeszcze ojca i to w jego gestii pozostanie kierowanie synem. Tylko w skrajnych przypadkach ona miałaby decydujący głos. Jednak bierze na siebie ryzyko tego ze za parę lat,to na niej będzie ciażyć obowiązek alimentacyjny,na nie swoje dziecko.

Młody jak będzie chciał studiować,to przeciez dostanie alimenty  z FA nawet jeżeli teraz nie przysługują. 

Jeden sensowny powód dla którego matka która porzuciła dziecko,miałaby wyjść z tego bez szwanku i żyć jakby to dziecko nigdy się nie urodziło?

Napisze drastyczny ale realny scenariusz. Wyobraź sobie, ze ojciec tego dziecka umiera (choroba, wypadek - to nie film w realu ludzie umierają). Gdzie to dziecko wyląduje? U matki? W rodzinie zastępczej- autorka nie jest rodzina zastępcza? W dd? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, KrasnalHałaBała napisał:

Czy ktoś mi może streścić w paru zdaniach pierwszy post tematu ?

Autorka wraz z mężem wychowuje dziecko z męża poprzedniego związku. Ogólnie mamusia porzuciła partnera i syna i znalazła sobie gacha, olewając własne dziecko - sporadyczne kontakty "na urodziny", od wielkiego dzwonu zabierała dziecko do siebie. Matka biologiczna ma b. dużym stopniu ograniczone prawa rodzicielskie i zasądzone alimenty, których nie płaci. Teraz autorka i mąż chcieliby ją do końca pozbawić praw rodzicielskich, żeby autorka mogła małego przysposobić, bo dla niego matka biologiczna to w zasadzie obca baba, prawdziwą mama jest autorka, która na co dzień o niego dba i ma z nim więź. Za to biologiczna odstawia teraz szopki przed sądem o chęci większych kontaktów, z których i tak nie korzystała wcześniej, gdyż kontakty nie były do tej pory uregulowane przez sąd. Do tego miała wypadek i powołując się na kiepski stan zdrowia, żeby przedłużać podstępowanie sądowe, nie stawia się na nich, za to przychodzi pełnomocnik z kwitami od lekarza.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Gość_2 napisał:

Autorka wraz z mężem wychowuje dziecko z męża poprzedniego związku. Ogólnie mamusia porzuciła partnera i syna i znalazła sobie gacha, olewając własne dziecko - sporadyczne kontakty "na urodziny", od wielkiego dzwonu zabierała dziecko do siebie. Matka biologiczna ma b. dużym stopniu ograniczone prawa rodzicielskie i zasądzone alimenty, których nie płaci. Teraz autorka i mąż chcieliby ją do końca pozbawić praw rodzicielskich, żeby autorka mogła małego przysposobić, bo dla niego matka biologiczna to w zasadzie obca baba, prawdziwą mama jest autorka, która na co dzień o niego dba i ma z nim więź. Za to biologiczna odstawia teraz szopki przed sądem o chęci większych kontaktów, z których i tak nie korzystała wcześniej, gdyż kontakty nie były do tej pory uregulowane przez sąd. Do tego miała wypadek i powołując się na kiepski stan zdrowia, żeby przedłużać podstępowanie sądowe, nie stawia się na nich, za to przychodzi pełnomocnik z kwitami od lekarza.

A przytoczone zostały opinie biegłych psychologów  ?  Sad rodzinny kieruje się dobrem dziecka a nie racjami jednego czy drugiego rodzica, jeśli biologiczna matka nie odwalała jakiś grubych akcji to ciemno widzę odebranie jej praw rodzicielskich, ponadto odebranie praw rodzicielskich nie musi oznaczać odebrania prawa do kontaktu z dzieckiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
27 minut temu, KrasnalHałaBała napisał:

A przytoczone zostały opinie biegłych psychologów  ? 

tak

27 minut temu, KrasnalHałaBała napisał:

jeśli biologiczna matka nie odwalała jakiś grubych akcji to ciemno widzę odebranie jej praw rodzicielskich, ponadto odebranie praw rodzicielskich nie musi oznaczać odebrania prawa do kontaktu z dzieckiem.

Na rozprawie rozwodowej sama przekazała dziecko pod pieczę ojca, nie chciała go zabierać ze sobą.

Tutaj autorce i jej mężowi bardziej chodzi o przysposobienie małego kobiecie, która faktycznie go wychowuje i zabezpieczenie go na przyszłość przed długami, których sobie matka biologiczna narobiła oraz ewentualnym obowiązkiem alimentacyjnym wobec niej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Lilll napisał:

Napisze drastyczny ale realny scenariusz. Wyobraź sobie, ze ojciec tego dziecka umiera (choroba, wypadek - to nie film w realu ludzie umierają). Gdzie to dziecko wyląduje? U matki? W rodzinie zastępczej- autorka nie jest rodzina zastępcza? W dd? 

szukasz problemu tam gdzie to nie ma. W takich sytuacjach dziecko zostanę z partnerką (druga zona) a decyzja sadowa o opiece tymczasowej zostaje wydana w ciągu 24 H. Zostaje ona na szybko rodzina zastępcza. Dokładnie tak samo dzieje się gdy Dziecko trafią pod opiekę babci,cioci lub kogoś z rodziny ,bo rodzice nie mogą sprawować opieki. Dziecko bardzo rzadko jest zabieranie ze środowiska w którym mieszka o ile ma się nim kto zająć. Zabiera się dziecko gdy np drugi opiekun jest pijany,albo nie chce sprawować opieki.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Gość_2 napisał:

Na rozprawie rozwodowej sama przekazała dziecko pod pieczę ojca, nie chciała go zabierać ze sobą.

Tutaj autorce i jej mężowi bardziej chodzi o przysposobienie małego kobiecie, która faktycznie go wychowuje i zabezpieczenie go na przyszłość przed długami, których sobie matka biologiczna narobiła oraz ewentualnym obowiązkiem alimentacyjnym wobec niej.

Ale ta kobieta jak rozumiem nie zrzeka się tych praw, a żeby kogoś pozbawić władzy rodzicielskiej to musza być grube historie: znęcanie się, nazrażanie dziecka na utratę zdrowia, życia i.t.p.. Uchronić przed długami rodzica można na wiele innych sposobów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Z doświadczenia powiem: kasa. Piszesz autorko że wam się dobrze powodzi, zależy Wam na dziecku. Tamta osoba ma kłopoty finansowe. Poprzez prawnika zapytajcie ile za dobrowolne zrzeczenie sie praw.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, KrasnalHałaBała napisał:

A przytoczone zostały opinie biegłych psychologów  ?  Sad rodzinny kieruje się dobrem dziecka a nie racjami jednego czy drugiego rodzica, jeśli biologiczna matka nie odwalała jakiś grubych akcji to ciemno widzę odebranie jej praw rodzicielskich, ponadto odebranie praw rodzicielskich nie musi oznaczać odebrania prawa do kontaktu z dzieckiem.

Tak. Opinia wyszła dla nas pozytywnie. Ją zaś postawili w świetle bardzo złym. Ona się nie odwołała co do badań czyli nie ma do nich zastrzeżeń. Ich zdaniem jedyne spotkania jakie mogłyby zaistnieć to max 3h w miesiącu ze względu że dziecko powinno znać swoje korzenie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, .Gość napisał:

szukasz problemu tam gdzie to nie ma. W takich sytuacjach dziecko zostanę z partnerką (druga zona) a decyzja sadowa o opiece tymczasowej zostaje wydana w ciągu 24 H. Zostaje ona na szybko rodzina zastępcza. Dokładnie tak samo dzieje się gdy Dziecko trafią pod opiekę babci,cioci lub kogoś z rodziny ,bo rodzice nie mogą sprawować opieki. Dziecko bardzo rzadko jest zabieranie ze środowiska w którym mieszka o ile ma się nim kto zająć. Zabiera się dziecko gdy np drugi opiekun jest pijany,albo nie chce sprawować opieki.

 

Nie nie szukam problemu tam gdzie go nie ma. Skoro matka dziecka robi w tym momencie problemy ch.. wie czy nie robiłaby w takiej sytuacji? Można powiedzieć ze to Tu szukasz problemu tam gdzie go nie ma pisząc o alimentach w przyszłości 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
15 minut temu, Lilll napisał:

Nie nie szukam problemu tam gdzie go nie ma. Skoro matka dziecka robi w tym momencie problemy ch.. wie czy nie robiłaby w takiej sytuacji? Można powiedzieć ze to Tu szukasz problemu tam gdzie go nie ma pisząc o alimentach w przyszłości 

dobra może tak zapytam.

pyt1.Co jest bardziej prawdopodobne.

odp1. studia chłopaka

odp2. przedwczesny śmierć ojca

pyt2 Jaka masz gwarancję ze coś się nie popiepszy i np będą mieli y kryzys i potrzebować będą tych 400zl . choćby przez krótki okres? Zawsze to 400 zl.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
19 godzin temu, KrasnalHałaBała napisał:

Ale ta kobieta jak rozumiem nie zrzeka się tych praw, a żeby kogoś pozbawić władzy rodzicielskiej to musza być grube historie: znęcanie się, nazrażanie dziecka na utratę zdrowia, życia i.t.p.. Uchronić przed długami rodzica można na wiele innych sposobów.

A może byś tak jednak przeczytała tytułowy post. Czytać ci się nie chciało, ale odpowiadać i dopytywać innych już tak? Matka dziecka ma ograniczone prawa tylko do wglądu w kartę zdrowia i oceny w szkole. Zgodziła się na to przed sądem, to jak się nie zrzekła praw? Teraz to ona robi problemy z czystej złośliwości. Z poczucia, że urodziła i żadna nowa ... jej byłego nie będzie jej tego ujmować. Jak ktoś ewidentnie porzuca dziecko i się nim nie interesuje, to jak najbardziej można go pozbawić praw rodzicielskich. Ta kobieta się niczym nie rożni od faceta, który zostawia żonę z malutkim dzieckiem dla kochanki i nie interesuje się dzieckiem. I jakoś taki facet spokojnie może zostać pozbawiony praw, a kobieta nie? Bo co?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, Lilll napisał:

Nie nie szukam problemu tam gdzie go nie ma. Skoro matka dziecka robi w tym momencie problemy ch.. wie czy nie robiłaby w takiej sytuacji? Można powiedzieć ze to Tu szukasz problemu tam gdzie go nie ma pisząc o alimentach w przyszłości 

Matka dziecka robi na złość macosze dziecka. Bardzo wątpię, że gdyby coś się stało, wzięłaby to dziecko do siebie. A dlaczego ewentualne alimenty za kilka lat miałby być problemem dla dziecka?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
43 minuty temu, Unlan napisał:

A może byś tak jednak przeczytała tytułowy post. Czytać ci się nie chciało, ale odpowiadać i dopytywać innych już tak? Matka dziecka ma ograniczone prawa tylko do wglądu w kartę zdrowia i oceny w szkole. Zgodziła się na to przed sądem, to jak się nie zrzekła praw? Teraz to ona robi problemy z czystej złośliwości. Z poczucia, że urodziła i żadna nowa ... jej byłego nie będzie jej tego ujmować. Jak ktoś ewidentnie porzuca dziecko i się nim nie interesuje, to jak najbardziej można go pozbawić praw rodzicielskich. Ta kobieta się niczym nie rożni od faceta, który zostawia żonę z malutkim dzieckiem dla kochanki i nie interesuje się dzieckiem. I jakoś taki facet spokojnie może zostać pozbawiony praw, a kobieta nie? Bo co?

Zgodziła się jak już na ograniczenie praw a nie zrzekniecie. Ja nie pisałem czy sto słuszne, czy nie z mojego punktu widzenia, napisałem na podstawie mojej wiedzy ze mało prawdopodobne jest by sąd rodzinny wydał orzeczenie o odebraniu władzy rodzicielskiej na podstawie tylko tych przesłanek które były przedstawione. Odbiera się tylko jak są naprawdę grube historia ja znęcanie się, narażenie na utratę zdrowia życia i.t.p.. Sad rodzinny kieruje się dobrem dziecka a  nie racjami rodziców, ewentualnie opinia biegłych o zaniku więzi pomiędzy córka a matką mogłaby być przesłanka, ale to się zdarza rzadko, ponadto matka deklaruje ze chce kontaktu z córką.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, KrasnalHałaBała napisał:

Zgodziła się jak już na ograniczenie praw a nie zrzekniecie. Ja nie pisałem czy sto słuszne, czy nie z mojego punktu widzenia, napisałem na podstawie mojej wiedzy ze mało prawdopodobne jest by sąd rodzinny wydał orzeczenie o odebraniu władzy rodzicielskiej na podstawie tylko tych przesłanek które były przedstawione. Odbiera się tylko jak są naprawdę grube historia ja znęcanie się, narażenie na utratę zdrowia życia i.t.p.. Sad rodzinny kieruje się dobrem dziecka a  nie racjami rodziców, ewentualnie opinia biegłych o zaniku więzi pomiędzy córka a matką mogłaby być przesłanka, ale to się zdarza rzadko, ponadto matka deklaruje ze chce kontaktu z córką.

Ha ha ha ha na jakim ty świecie żyjesz? Kupa facetów, którzy nie interesują se swoimi dziećmi jest pozbawiona praw rodzicielskich do tych dzieci. I co z tego, że matka deklaruje chęć kontaktu, kiedy tego tak naprawdę się nie trzyma i nie łoży na dziecko? Tak nawiasem co to za prawa rodzicielskie, kiedy mam tylko wgląd do dokumentacji lekarskiej i ocen, a o niczym nie mogę decydować? Tak z niczego jej sąd praw do minimum tych praw nie ograniczył. Przeczytaj pierwszy post, a dopiero potem się wymądrzaj ok?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

 

 

11 minut temu, Unlan napisał:

Kupa facetów, którzy nie interesują se swoimi dziećmi jest pozbawiona praw rodzicielskich do tych dzieci

Zgadza się, ale musisz wgryźć się w każdą sprawę z osobna, zazwyczaj oprócz nieinteresowania są tez inne historie. Ponadto tutaj matka przejawia chęć posiadania tych praw.

12 minut temu, Unlan napisał:

Tak z niczego jej sąd praw do minimum tych praw nie ograniczył

Tylko że jedno to jest ograniczenie praw rodzicielskich, a drugie to odebranie. Tą drugą opcje sad stosuje w ostateczności.

14 minut temu, Unlan napisał:

Przeczytaj pierwszy post, a dopiero potem się wymądrzaj ok?

Przeczytałem, kluczowa będzie opinia biegłych bo z reszty nic nie wynika. 

Oczywiście może się zdarzyć ze sąd odbierze prawa matce, ale na podstawie mojej wiedzy w tej materii jest to mało prawdopodobne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×