Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Polecane posty

1 godzinę temu, Margo napisał:

Rozumiem, że jesteś za wyrokiem TK?.  Więc teoretycznie przpuśćmy, że masz kobietę, która zachodzi z Tobą w ciążę. Okazuje się, że urodzi dziecko chore - takie, którym trzeba się cały czas zajmować.  I teraz - kobieta po macierzyńskim wraca do pracy, a wtedy rozumiem że Ty składasz wypowiedzenie i opiekujesz się dzieckiem.  Tak byś zrobił?

Oczywiscie pod 'opiekujesz się' kryje się min.: codzienne przewijanie, karmienie, wynoszenie na spacer, kąpanie dziecka, a później 70 kg dorosłego człowieka, zawozenie na rehabilitację, walkę z rządem o każdy grosz, kontakt z fundacjami, zbieranie 1%, rezygnację z wyjść z domu nawet do sklepu, nie wspominam o wakacjach czy wyjściu do kina, rezygnację z dbania o własne zdrowie, bo napewno padnie ci kręgosłup i kolana, a na operacje nie pójdziesz bo ktoś musi zajmować się twoim dzieckiem, psychiczne obciążenie i strach o każdy kolejny dzień. Teoretycznie powiedzmy - przez jakieś następne 50-60 lat? 

Edytowano przez Iwna
Literówki
  • Like 2
  • Thanks 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, Skb napisał:

Rozumiem, że znasz wszystkie kobiety i wszystkie przypadki. Dla wielu rodziców, powtarzam rodziców zespół Downa jest wystarczającym powodem aby nie chcieć dziecka. Miałaś osobiście kontakt z przerwaniem ciąży?

No i co z tego? Zwspol downa to ciezkie uposledzenie. Czesto laczace sie z wieloma innymi wadami. Nie zawsze sa to slodkie dawniatka pokazywane na plakatach. W wieku nastoletnim to agresywne jednostki niezdolne samodzielnie funkcjonowac natomiast zdolne zgwalcic wlasna matke. Jak ktos chce rodzic takie dzieci to jego pelne prawo, jezeli nie chce to tez prawo do tego powinien miec! 

  • Like 2
  • Thanks 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, pari napisał:

Z tego co przeczytałam, to jednak nie wychowywałaś dziecko specjalnej troski.

Skb również nie. Ja też nie, ale wiem jak to wygląda i nie wolno mi nakazywać drugiej kobiecie rodzić takie dziecko. To ma być jej decyzja, bo ja i inni jej nie pomogą wychować tego dziecka. Owszem, mogę być przeciwna aborcji na widzi mi się, może mnie to oburzać itd, mogę przedstawić swoje argumenty przeciwko, jeśli widzę, że ta osoba może mieć potem problem z psychiką (to samo w drugą stronę), ale jednak powinnam pozostawić decyzję samej ciężarnej, a od chorej ciąży powinnam się najzwyczajniej w świecie odwalić. To jest jej decyzja. Tylko i wyłącznie.

 

  • Like 5

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
14 godzin temu, Skb napisał:

Zatem nie przeżyłaś tego osobiście, nie byłaś zaangażowana emocjonalnie i uczuciowo w ciążę. Nie byłaś w czasie "łyżeczkowania". Nie przechodziłaś wszystkich badań? Nie bałaś się w każdej chwili o dziecko, nie zarywałaś nocy myśląc co będzie?

Każda ciężarna przeżywa to osobiście. Każda ciężarna jest zaangażowana emocjonalnie i uczuciowo w ciążę, każda ciężarna się boi o swoje dziecko, a ciężarna z uszkodzonym płodem nie śpi po nocach, bo jej strach o dziecko i jej pozwala. Każde badanie płodu wywołuje strach, bo co będzie jak lekarz coś zauważy nie tak na usg. Rodząc po 28 godzinach bez wód płodowych z silną pomocą lekarza, , "umierałam" ze strachu, czy dziecko jest dotlenione i urodzi się bez porażenia mózgowego. A ty tutaj kobietom, które wynosiły ciążę i rodziły śmiesz mówić, że one nie wiedzą co to strach o dziecko? Może i nie byłam w czasie łyżeczkowania, ja byłam łyżeczkowana.

Wiesz co robią kobiety z ciężko uszkodzonym płodem? Pytają losu, boga, co tam jest dla nich ważne. Dlaczego to dziecko się nie poroniło? Dlaczego natura tak zawiodła? Dlaczego, to dziecko musi teraz cierpieć, a ja muszę dokonać wyboru. Skrócić mu cierpienie, czy przedłużyć donosząc tą ciąże do końca i pozwolić umrzeć kilka dni, miesięcy po porodzie. Moja mama urodziła i wychowała 5 dzieci i wiesz co powiedziała? Że lepiej mieć 5, a nawet 7 zdrowych dzieci, niż jedno chore.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, Margo napisał:

Rozumiem, że jesteś za wyrokiem TK?.  Więc teoretycznie przpuśćmy, że masz kobietę, która zachodzi z Tobą w ciążę. Okazuje się, że urodzi dziecko chore - takie, którym trzeba się cały czas zajmować.  I teraz - kobieta po macierzyńskim wraca do pracy, a wtedy rozumiem że Ty składasz wypowiedzenie i opiekujesz się dzieckiem.  Tak byś zrobił?

Jak napisałem wcześniej. W tej kwestii orzeczenia TK jestem neutralny. Co do twojego pytania. Nie widzę przeciwskazań do tego by rzucić pracę i zając się dzieckiem. Mimo straszenia przez lekarzy i roztaczania najczarniejszych scenariuszy, podjęliśmy decyzję - nie robimy żadnych dodatkowych badań poza wymaganymi i rodzimy dziecko. Bez względu na wszystko. Czy taka odpowiedź jest wystarczająca. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Unlan napisał:

Skb również nie. Ja też nie, ale wiem jak to wygląda i nie wolno mi nakazywać drugiej kobiecie rodzić takie dziecko. To ma być jej decyzja, bo ja i inni jej nie pomogą wychować tego dziecka. Owszem, mogę być przeciwna aborcji na widzi mi się, może mnie to oburzać itd, mogę przedstawić swoje argumenty przeciwko, jeśli widzę, że ta osoba może mieć potem problem z psychiką (to samo w drugą stronę), ale jednak powinnam pozostawić decyzję samej ciężarnej, a od chorej ciąży powinnam się najzwyczajniej w świecie odwalić. To jest jej decyzja. Tylko i wyłącznie.

 

Uważaj bo narażasz się lewicy... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Skb napisał:

Co do twojego pytania. Nie widzę przeciwskazań do tego by rzucić pracę i zając się dzieckiem

To jestem pełna podziwu bo ja po paru miesiącach z dzieckiem w szpitalu (niestety mąż na własnej działalności mógł tylko zmieniać mnie co jakiś czas na parę dni), gdzie zajmowałam się nim 24 godziny a dobę słabo się czułam psychicznie i fizycznie już potem.  I z radością jak wracaliśmy na przepustkę - szłam do pracy.  

Tylko, że to było parę miesięcy  - a żyć tak latami?

Pomyśleć, że tak wielu mężczyzn nie chce nawet zajmować się zdrowym dzieckiem (przewijać,  karmić,  itd) , a Ty byłbyś gotów tak zajmować się latami chorym, nie pracując. 

Naprawdę - żona wygrała Cię na loterii. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Margo napisał:

To jestem pełna podziwu bo ja po paru miesiącach z dzieckiem w szpitalu (niestety mąż na własnej działalności mógł tylko zmieniać mnie co jakiś czas na parę dni), gdzie zajmowałam się nim 24 godziny a dobę słabo się czułam psychicznie i fizycznie już potem.  I z radością jak wracaliśmy na przepustkę - szłam do pracy.  

Tylko, że to było parę miesięcy  - a żyć tak latami?

Pomyśleć, że tak wielu mężczyzn nie chce nawet zajmować się zdrowym dzieckiem (przewijać,  karmić,  itd) , a Ty byłbyś gotów tak zajmować się latami chorym, nie pracując. 

Naprawdę - żona wygrała Cię na loterii. 

Dobrze, że masz poczucie humoru, ja mam go zdecydowanie mniej. Dzieckiem zajmowałem się od urodzenia... Teraz moje życie też jest ustawione pod dziecko. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
38 minut temu, Skb napisał:

Dobrze, że masz poczucie humoru, ja mam go zdecydowanie mniej. Dzieckiem zajmowałem się od urodzenia... Teraz moje życie też jest ustawione pod dziecko. 

ZDROWE dziecko. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, Iwna napisał:

ZDROWE dziecko. 

Mam dwoje dzieci. Jedno nie żyje kilka lat a drugie jest zdrowe. Wiem, popełniłem straszą zbrodnię bo jedno dziecko mi umarło a drugie urodziło się zdrowe. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
26 minut temu, Iwna napisał:

ZDROWE dziecko. 

No i? Podejrzewam, że jakby było chore, to też nie migałby się od opieki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, pari napisał:

No i? Podejrzewam, że jakby było chore, to też nie migałby się od opieki.

Ojej, nie wiedziałam, że znacie się w realu. 

  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
23 minuty temu, Skb napisał:

Mam dwoje dzieci. Jedno nie żyje kilka lat a drugie jest zdrowe. Wiem, popełniłem straszą zbrodnię bo jedno dziecko mi umarło a drugie urodziło się zdrowe. 

Ty to napisałeś. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Iwna napisał:

Ojej, nie wiedziałam, że znacie się w realu. 

Jesteś uszczypliwa. Wiadomo przecież, że łatwiej wychowywać jest dziecko zdrowe, więc po co takie stwierdzenia, cyt.:,,zdrowe dziecko".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Skb napisał:

Dobrze, że masz poczucie humoru, ja mam go zdecydowanie mniej. Dzieckiem zajmowałem się od urodzenia... Teraz moje życie też jest ustawione pod dziecko. 

Zawsze się staram mieć- nawet jak jest mi ciężko. Ale naprade pisałam na serio- szacun, że dałbyś radę przez całe życie zajmować się ciężko chorym dzieckiem (być z nim 24 godziny na dobę) i zrezygnować dla niego tak naprawdę ze wszystkiego.  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
46 minut temu, Margo napisał:

Zawsze się staram mieć- nawet jak jest mi ciężko. Ale naprade pisałam na serio- szacun, że dałbyś radę przez całe życie zajmować się ciężko chorym dzieckiem (być z nim 24 godziny na dobę) i zrezygnować dla niego tak naprawdę ze wszystkiego.  

Tyle o sobie wiemy na ile nas sprawdzono. Gadac to sobie mozna. Rzeczywistosc jest taka, ze 90% matek chorych dzieci wychowuje te dzieci sama bo tatusiowie nie wytrzymuja tego ciezaru. Skb moze twierdzic co chce, moze nawet wierzyc w to co wypisuje, zycie na jego szczescie nie zmusilo go do weryfikacji tych slow. I oby tak pozostalo. Z bohatera mogloby nic nie pozostac. Takie deklaracje to mowa trawa. Nic nie znacza. 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Iwna napisał:

Ty to napisałeś. 

Wiem, ciężki dzień i bardzo ciężki temat... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
12 minut temu, AgsAgsAgs napisał:

Tyle o sobie wiemy na ile nas sprawdzono. Gadac to sobie mozna. Rzeczywistosc jest taka, ze 90% matek chorych dzieci wychowuje te dzieci sama bo tatusiowie nie wytrzymuja tego ciezaru. Skb moze twierdzic co chce, moze nawet wierzyc w to co wypisuje, zycie na jego szczescie nie zmusilo go do weryfikacji tych slow. I oby tak pozostalo. Z bohatera mogloby nic nie pozostac. Takie deklaracje to mowa trawa. Nic nie znacza. 

Masz rację tyle wiemy ile nas sprawdzono... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

W dzisiejszym swiecie ciezko jest wychowac dzieci na dobre osoby.  Spoleczenstwo jak widac jest niedouczone, materialistyczne, wszystko przesycone seksem i samozadowalaniem jak rowniez szukaniem przygod.  Trzeba sie niezle napracowac, zeby wychowac dziecko, ktore potrafi myslec samemu, byc samodzielnym, szanowac rodzicow i byc rodzinnym.  Dziecko zdrowe ma swoje wyzwania, a dziecko chore to juz calkiem inna historia.  Coraz wiecej osob nie decyduje sie na dzieci z roznych powodow, ale wiele razy tutaj mozna przeczytac, ze dlatego, ze chca sie sami spelniac i dzieci w tym przeszkadzaja.  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, Skb napisał:

Teraz moje życie też jest ustawione pod dziecko. 

W jakiś sposób życie każdego rodzica ustawione jest pod dziecko,  ale jeżeli piszesz o ustawieniu życia pod zdrowe dziecko to jest to pikuś w porównaniu z tym jak to jest w przypadku dziecka chorego. 

  • Like 1
  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
15 godzin temu, pari napisał:

Jesteś uszczypliwa. Wiadomo przecież, że łatwiej wychowywać jest dziecko zdrowe, więc po co takie stwierdzenia, cyt.:,,zdrowe dziecko".

Może dlatego jest uszczypliwa, bo Skb próbuje nas przekonać, że wychowywanie chorego dziecka jest tylko ciut trudniejsze od wychowywania zdrowego.

19 godzin temu, Skb napisał:

Uważaj bo narażasz się lewicy... 

Nic się nie narażam. Czytaj ze zrozumieniem. Napisałam, może mi się aborcja na widzi mi się nie podobać (są kobiety uprawiające seks bez zabezpieczenia, z byle kim, byle gdzie, lubiące ten sport, które w razie czego, to sobie usunę), ale nie mogę tej osoby zmusić do porodu. To jest jej sumienie, jej ciało, jej odpowiedzialność. Mogę próbować wytłumaczyć ciężarnej, która się waha co zrobić, bo facet odwrócił się na pięcie i została sama, że może da radę urodzić i wychować, bez wypisywania frazesów typu dziecko nie jest winne. Ale i tak decyzja należy do niej. I tak samo odwalam się od chorych płodów. To gdzie się narażam?

15 godzin temu, Skb napisał:

Mam dwoje dzieci. Jedno nie żyje kilka lat a drugie jest zdrowe. Wiem, popełniłem straszą zbrodnię bo jedno dziecko mi umarło a drugie urodziło się zdrowe. 

W twojej sytuacji adekwatnym do sytuacji określeniem jest: parę lat temu straciłem dziecko.

20 godzin temu, Skb napisał:

Jak napisałem wcześniej. W tej kwestii orzeczenia TK jestem neutralny. Co do twojego pytania. Nie widzę przeciwskazań do tego by rzucić pracę i zając się dzieckiem. Mimo straszenia przez lekarzy i roztaczania najczarniejszych scenariuszy, podjęliśmy decyzję - nie robimy żadnych dodatkowych badań poza wymaganymi i rodzimy dziecko. Bez względu na wszystko. Czy taka odpowiedź jest wystarczająca. 

Dużo piszesz tutaj na forum, jak to teściowa z żoną kręciły tobą jak chciały. Więc to raczej żona ze względu na swój wiek, podjęła tą decyzję o braku robienia dodatkowych badań i urodzeniu tego dziecka, jakiekolwiek by się nie urodziło. Gdyby była 10 lat młodsza po sugestiach lekarzy, zrobiłaby wszystkie badania jakie są możliwe. Nie naginaj swojej sytuacji do tego, aby przekonać nas do tego, jak chętnie zająłbyś się chorym dzieckiem. Bo jak sam przyznałeś rację Ags, dopóki nie znajdziemy się w danej sytuacji, dopóty nie wiemy co zrobimy. Patrzę dzisiaj na moja dwudziestoletnią córkę, zdrową, młodą, piękna kobietę i jak sobie przypomnę jej siną skórę po urodzeniu, że jeszcze godzina, dwie i mogłoby być źle i że od dwudziestu lat jestem cała dla niej i tylko dla niej, bo była by rośliną, to mnie całą trzepie, bo nie wiem, czy byłabym zdolna do takiego poświęcenia i jestem pełna zrozumienia dla matek wychowujących chore dzieci. Prawda jest taka, że nie wiesz o czym piszesz, pisząc, że nie miałbyś problemu zając się chorym dzieckiem.

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, Margo napisał:

W jakiś sposób życie każdego rodzica ustawione jest pod dziecko,  ale jeżeli piszesz o ustawieniu życia pod zdrowe dziecko to jest to pikuś w porównaniu z tym jak to jest w przypadku dziecka chorego. 

I co mam zrobić? Mam tylko jedno żyjące dziecko. Najprawdopodobniej nie będę już miał żadnego innego dziecka. Ani chorego ani zdrowego. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, Unlan napisał:

Może dlatego jest uszczypliwa, bo Skb próbuje nas przekonać, że wychowywanie chorego dziecka jest tylko ciut trudniejsze od wychowywania zdrowego.

Nic się nie narażam. Czytaj ze zrozumieniem. Napisałam, może mi się aborcja na widzi mi się nie podobać (są kobiety uprawiające seks bez zabezpieczenia, z byle kim, byle gdzie, lubiące ten sport, które w razie czego, to sobie usunę), ale nie mogę tej osoby zmusić do porodu. To jest jej sumienie, jej ciało, jej odpowiedzialność. Mogę próbować wytłumaczyć ciężarnej, która się waha co zrobić, bo facet odwrócił się na pięcie i została sama, że może da radę urodzić i wychować, bez wypisywania frazesów typu dziecko nie jest winne. Ale i tak decyzja należy do niej. I tak samo odwalam się od chorych płodów. To gdzie się narażam?

W twojej sytuacji adekwatnym do sytuacji określeniem jest: parę lat temu straciłem dziecko.

Dużo piszesz tutaj na forum, jak to teściowa z żoną kręciły tobą jak chciały. Więc to raczej żona ze względu na swój wiek, podjęła tą decyzję o braku robienia dodatkowych badań i urodzeniu tego dziecka, jakiekolwiek by się nie urodziło. Gdyby była 10 lat młodsza po sugestiach lekarzy, zrobiłaby wszystkie badania jakie są możliwe. Nie naginaj swojej sytuacji do tego, aby przekonać nas do tego, jak chętnie zająłbyś się chorym dzieckiem. Bo jak sam przyznałeś rację Ags, dopóki nie znajdziemy się w danej sytuacji, dopóty nie wiemy co zrobimy. Patrzę dzisiaj na moja dwudziestoletnią córkę, zdrową, młodą, piękna kobietę i jak sobie przypomnę jej siną skórę po urodzeniu, że jeszcze godzina, dwie i mogłoby być źle i że od dwudziestu lat jestem cała dla niej i tylko dla niej, bo była by rośliną, to mnie całą trzepie, bo nie wiem, czy byłabym zdolna do takiego poświęcenia i jestem pełna zrozumienia dla matek wychowujących chore dzieci. Prawda jest taka, że nie wiesz o czym piszesz, pisząc, że nie miałbyś problemu zając się chorym dzieckiem.

Do niczego nie chcę przekonywać. 

Ale tak jak każdy mam swój punt widzenia, który ze względu na szereg czynników jest taki jaki jest. 

Co do narażania się to zaczyna klarować się sytuacja My i Oni. Kto się nie opowie za jest z automatu wrogiem. 

Co do naszej decyzji takiej a nie innej... Miało na nią wiele różnych czynników. Czy bez nich była by inna - jestem przekonany, że nie. 

P.S. Mimo różnic w wielu przypadkach mam co Ciebie wielki szacunek. Używasz siły argumentów, a nie argumentu siły. 

Pozdrawiam i dziękuję.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Skb napisał:

I co mam zrobić? Mam tylko jedno żyjące dziecko. Najprawdopodobniej nie będę już miał żadnego innego dziecka. Ani chorego ani zdrowego. 

Akurat mężczyzna może zostać ojciec też w późnym wieku , więc możesz jeszcze mieć. 

Nawet jezeli nie bedziesz miał to jednak Twoje dziecko może mieć kiedyś dziecko- chyba chciałbyś aby miało wybór. 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Margo napisał:

Akurat mężczyzna może zostać ojciec też w późnym wieku , więc możesz jeszcze mieć. 

Nawet jezeli nie bedziesz miał to jednak Twoje dziecko może mieć kiedyś dziecko- chyba chciałbyś aby miało wybór. 

Uwielbiam Twoje poczucie humoru. Rozumiem, że są kobiety chętne na pakowanie się w trudny związek z małym dzieckiem w tle... 🙂 Już widzę cały las rączek uniesionych do góry... 🙂 Ale dziękuję za poprawienie humoru.

Ależ moje dziecko ma wybór i będzie miało wybór. Nie rozumiem Twojego pytania.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Skb napisał:

Uwielbiam Twoje poczucie humoru. Rozumiem, że są kobiety chętne na pakowanie się w trudny związek z małym dzieckiem w tle... 🙂 Już widzę cały las rączek uniesionych do góry... 🙂 Ale dziękuję za poprawienie humoru.

Ależ moje dziecko ma wybór i będzie miało wybór. Nie rozumiem Twojego pytania.

 

Są i takie - znam taką jedną.

Wybór,  czy chce potem zostać matką/ojcem (nie wiem jakiej płci masz dziecko,  ale dotyczy to obu) ciężko niepełnosprawnego dziecka .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Mądre slowa S. Małgorzaty Chmielewskiej: 
"Jestem przeciwna zabijaniu dzieci nienarodzonych, w tym niepełnosprawnych. Sama, jak wiadomo, wychowuję niepełnosprawnego, przybranego syna. Jednak są sytuacje, w których trzeba zostawić sumieniu kobiety-rodziców wybór. Do heroizmu nie można zmuszać. Walkę o życie trzeba zacząć od wsparcie tych, którzy ciężar takiego trudnego życia mają nieść. Wtedy wybór życia będzie łatwiejszy. Los osób niepełnosprawnych i rodzin z niepełnosprawnymi dziećmi jest większości społeczeństwa i rządzącym obojętny. Pokazał to strajk w sejmie. Pokazuje milczenie przywódców Kościoła, którzy powinni od dawna wskazywać na ewangeliczną drogę w polityce- najpierw najsłabsi! Pokazują hejty pod wpisami ludzi proszących o pomoc w leczeniu ich dzieci: "jak se kalekę urodziłaś, to twój problem". To podsumowanie tych hejtów. Orzeczenie Trybunału nie jest troską, jest chwytem politycznym. Tak to oceniam. Zmieni się władza, aborcja będzie na życzenie. Troska o starców, dorosłych niepełnosprawnych, dzieci nie tylko niepełnosprawne, lecz z trudnych warunków, chore psychicznie, chore na raka- to także działalność pro-life. Tu, jako państwo dajemy ciała. Kruchy kompromis właśnie runął. Cynicznie - w momencie epidemii. To w skrócie. Jestem smutna. Kolejna wojna i podziały, kiedy wróg-wirus- siedzi w chałupie."

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Margo napisał:

Są i takie - znam taką jedną.

Wybór,  czy chce potem zostać matką/ojcem (nie wiem jakiej płci masz dziecko,  ale dotyczy to obu) ciężko niepełnosprawnego dziecka .

Dziewczynka... I już zaczynają się robić schody... Jest jeszcze mała a już skutecznie eliminuje wszelką konkurencję... 🙂

Znasz taką jedną... Gratuluję.

Może jeszcze podniosę poziom trudności... Mam problemy z sercem, jeżeli w porę nie zauważę nieprawidłowości i nie rozpocznę leczenia to mam olbrzymią szansę na udar... Chyba wiesz jakie on ma skutki...

I Tu dopiero zaczynają się schody. Nie sądzisz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
34 minuty temu, Skb napisał:

Dziewczynka... I już zaczynają się robić schody... Jest jeszcze mała a już skutecznie eliminuje wszelką konkurencję... 🙂

Znasz taką jedną... Gratuluję.

Może jeszcze podniosę poziom trudności... Mam problemy z sercem, jeżeli w porę nie zauważę nieprawidłowości i nie rozpocznę leczenia to mam olbrzymią szansę na udar... Chyba wiesz jakie on ma skutki...

I Tu dopiero zaczynają się schody. Nie sądzisz?

Nie widzę problemu - mam męża "sercowca" i jak go brałam za męża to już nim był.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×