Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Polecane posty

23 minuty temu, Zpaznokcilakier napisał:

Taki mąż to chyba za karę. Nie dość, że rodzisz dzieci, cicho siedzisz,  zarabiasz na siebie i jak znam życie to masz 5oo + i teraz dostaniesz kosiniakowe- 1ooo, plus jeszcze jakieś dodatki  no i zarabiasz!!! może nie dużo, ale jednak, to jeszcze  on ma wymagania jak  z księżyca. Takie małżeństwa jak Wasze powinny mieć możliwość rozwodu, bez mrugnięcia okiem, kto to widział, żeby się męczyć i działać se na nerwy i żeby jedno nadawało na drugie. To jakiś dramat w 3 aktach. Nie wiem co Ci doradzić. Założę się, że gdyby młode, ale i starsze dziewczyny i kobiety, miały możliwość rozwodu ze swoimi " cudownymi mężami", to mało która by była w małżeństwie..Gdyby miały możliwość zapewnienia sobie i dzieciom, bezpiecznego lokum, łatwego dostępu do żłobka czy przedszkola i stała pracę za dobre, godne pieniądze, to mało która chciałaby się męczyć z mężem, który nie docenia starań, zdradza i wypomina brudne naczynia. No, ale jest jak jest i kobiety żyją w takim prywatnym piekle i się męczą, ale żeby nie było , że to wyłącznie kobiety są takie umęczone, to napiszę, że faceci też. No, ale oni sobie jeszcze jakiś radzą, poza tym w Polsce facetowi wybacza się więcej i ma się wobec niego mniejsze wymagania. Taki mamy klimat. Podobno. 

Nawet nie wiem jak to wyglada w Polsce, nie mieszkam od ponad 20lat.

Tutaj takiego kolesia wykopalabym od razu zanim sytuacja zabrnela tak daleko. Jako samotna matka mam alimenty od niego, wsparcie od panstwa, znizki w przedszkolu za pol-darmo.

To co opisujesz to absolutny dramat kobiet. I bez prawa do aborcji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
13 minut temu, cashewnut napisał:

Nawet nie wiem jak to wyglada w Polsce, nie mieszkam od ponad 20lat.

Tutaj takiego kolesia wykopalabym od razu zanim sytuacja zabrnela tak daleko. Jako samotna matka mam alimenty od niego, wsparcie od panstwa, znizki w przedszkolu za pol-darmo.

To co opisujesz to absolutny dramat kobiet. I bez prawa do aborcji.

Tak. To jest  piekło kobiet. 

  • Sad 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Największym problemem jest życie na dwa domy. Ty zajmujesz się domem i masz dzieci, on dosyła kasę i utrzymuje się gdzis indziej co też ciągnie koszty. I nie możecie dojść do porozumienia bo jedno nie zna uczuć i sytuacji drugiej osoby

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jeszcze raz zapytam autorkę -

dlaczego nie wyjechałaś razem z mężem?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Najbardzeiejj dziewię się Tobie autorko, że po tym wszystkim planujesz jeszcze z nim drugie dziecko. Myślisz, że jak urodzisz drugie będzie lepiej? nie nie będzie.  Twój mąż to zwykły cham i prostak. Najlepsze co możesz dla siebie zrobić to usamodzielnić się finansowo. Zresztą na dluższą metę nie widzę przyszlości waszego małżeństwa. Lepiej być samotną matką z pracą i jednym zieckiem, niż samotna matką bez pracy z dwójką.

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bimba nie każdy chce wyjechac do innego kraju. Przecież on też może wrócić i pomagać przy wychowaniu dziecka .Dzięki temu kobiecie łatwiej pogodzić pracę zawodową z domem. Dlaczego to zawsze kobieta ma się dostosować do faceta? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
11 minut temu, AnnaMaria1982 napisał:

Bimba nie każdy chce wyjechac do innego kraju. Przecież on też może wrócić i pomagać przy wychowaniu dziecka .Dzięki temu kobiecie łatwiej pogodzić pracę zawodową z domem. Dlaczego to zawsze kobieta ma się dostosować do faceta

Choćby dlatego że ona nie może nigdzie znaleźć pracy. Po co studiowała? Żeby być kelnerką?

Wyobraź sobie że za granicę wyjeżdżają również kobiety, nie tylko mężczyźni i nie tylko po to żeby pracować na dwa domy.

Ona i tak dostosowuje się do tego czego on chce, wcale nie musi do tego wyjeżdżać.

A poza tym dlaczego odpowiadasz za nią?

Ja zapytałam ją,  nie ciebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bimba  po  co odpisujesz na moje posty? Kolejny raz nie rozumiesz, że nie każdy chce wyjechać do innego kraju. Ludzie mają tu rodzinę, przyjaciół i nie każdy chce to wszystko zostawić. Pieniądze  to nie wszystko.  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
10 minut temu, AnnaMaria1982 napisał:

Bimba  po  co odpisujesz na moje posty?

Czyli ty możesz możesz komentować moje posty a ja twoich nie?

Ty pierwsza do mnie napisałaś, więc o co ci chodzi?

Edytowano przez Bimba

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
12 minut temu, AnnaMaria1982 napisał:

Kolejny raz nie rozumiesz, że nie każdy chce wyjechać do innego kraju. Ludzie mają tu rodzinę, przyjaciół i nie każdy chce to wszystko zostawić. Pieniądze  to nie wszystko.  

Autorka nic takiego nie napisała więc zamknij twarz i udawaj jej adwokata bo cię o to nie prosiła 

Edytowano przez Bimba

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jej autorko ja ci naprawdę bardzo współczuję Ja nie pracuję od 9 lat bo zajmuję się domem i dziećmi i mój mąż nigdy mi nie wypominał że za dużo wydaję i on wcale dużo nie zarabia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem co ci doradzić. Może porozmawiaj z rodzicami,opowiedz im o całej tej sytuacji,może rodzice jakoś ci pomogą w tym sensie że może będziesz mogła do nich wrócić i rozstać się z mężem?Bo wydaje mi się że po urodzeniu drugiego dziecka nie będzie lepiej. Nawet gdyby dzieci chodziły do przedszkola czy żłobka to przecież bardzo często łapią przeziębienia i musiałabyś chodzić na zwolnienia, więc całkiem prawdopodobne że przez to mogłabyś stracić pracę.Ja rozejrzę się za jakąś pracą dopiero wtedy gdy najmłodsze dziecko pójdzie do 1 klasy.

Być może twój mąż ma kochankę za granicą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bimba to jest forum.publiczne więc będę pisała co chce i kiedy chce 🙂Jak Ci coś nie pasuje to.prosze nie czytaj moich postów i nie odpisuj 🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
24 minuty temu, AnnaMaria1982 napisał:

Bimba to jest forum.publiczne więc będę pisała co chce i kiedy chce 🙂Jak Ci coś nie pasuje to.prosze nie czytaj moich postów i nie odpisuj 🙂

No właśnie, dlatego nie rozumiem dlaczego ja nie mogę wg ciebie pisać co chce i kiedy chcę. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 21.05.2022 o 09:28, Klaudixx21 napisał:

Proponuję przeczytać od początku wszystko. Jak wyżej pisałam, planowaliśmy drugie dziecko i chodzi w dużej mierze o to, że nigdy nie miałam umowy o pracę, dorabiałam sobie jako kelnerka, wykładanie towaru, praca z domu itp. kończąc studia wysyłałam CV w tym kierunku co zdobyłam kwalifikacje. Razem z mężem uznaliśmy, że pierwsze dziecko jest dość duże i możemy postarać się o kolejne, trwało to ponad rok, więc już po jakimś czasie starań nie brałam tak pod uwagę drugiej ciąży też przez to, że mąż większość czasu jest za granicą, znalazłam pracę, miałam dostać umowę i okazało się, że jestem w ciąży. W tym moim wyzalaniu się, chodzi o to, że teraz mąż wyrzyguje mi jakbym specjalnie zaszła w ciążę bo przecież według niego odpowiada mi to, że rzekomo nic nie robię. 

To trzeba było się zabezpieczać skoro nie miałaś stabilnego zatrudnienia. Dostałaś byś umowę wróciłabyś do starań o dziecko. Teraz tak naprawdę zostałaś bez grosza. Po części mężowi się nie dziwię, bo prawdę mówiąc teraz będzie utrzymywał was troje. Mogłaś poczekać dostać umowę i po prostu iść na l4 później macierzyńskie. Miała byś swoje pieniądze nie parę groszy za dorabianie sobie w domu. Teraz już na późno na rozmyślenia - stało się. Zresztą... zastanawiam się. Mąż nie wiedział że jak zajdziesz w ciążę bez umowy to nie będziesz mieć żadnych swoich pieniędzy i będzie musiał utrzymywać nie tylko pierwsze dziecko, Ciebie ale i również to drugie?

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 21.05.2022 o 00:08, Klaudixx21 napisał:

Nie wiem od czego zacząć.. napisze więc najkonretniej jak to tylko możliwe. Otóż jestem obecnie w drugiej ciąży, była planowana przeze mnie i męża, staraliśmy się o nią rok, pierwsze dziecko będzie miało 4 lata i idzie w tym roku do przedszkola. Nie ukrywam, że zachodząc w pierwszą ciążę byliśmy młodzi i zaczynaliśmy "dorosłe życie" . Ja nie miałam umowy o pracę tylko dorabiałam sobie ( nie małe ) pieniążki np jako kelnerka, wystawianie towaru, w międzyczasie praktyki potrzebne na studia , robótki ręczne w domu itp. szukałam cały czas pracy, ale takiej, która godzinowo zapewniałaby mi możliwość odbioru dziecka z przedszkola gdyż mąż pracuje za granicą i " wszystko jest na mojej głowie". Otóż chodzi o to, se gdy takowa pracę znalazłam, załatwiałam wszystkie potrzebne dokumenty to okazało się właśnie przed podpisaniem umowy , że jestem w ciąży. Od początku była ciężka, byłam w szpitalu przed problemy z nerkami, od początku antybiotyki więc tak czy siak nie dałam rady iść do pracy.. siedzę w domu z dzieckiem i rośnie w brzuszku drugie, zajmuje się domem , wychowaniem i dorabiam w robótkach ręcznych żeby mieć jakiekolwiek swoje pieniążki. Problem jest w tym, że mąż wyrzuca mi to, że mu nie pomagam finansowo, że nie robię nic pożytecznego, se rzekomo nawet porządnie domu nie posprzątam, że zachowywałam się jak królewna bo żadna praca mi nie odpowiadała.. to nie jest tak, że nie chciałam pracować, że uciekałam od tego bądź miałam jakieś wymówki.. chciałam i to bardzo, ale dużym mankamentem jest praca męża, przyjezdza raz na parę tygodni więc w opiece nad dwójką dzieci mi nie pomoże.. jest mi bardzo przykro, że uważa mnie za lenia, nie raz jego słowa kierowane do mnie brzmią tak jakbym zaszła w ciążę specjalnie mimo, iż BARDZO chciał tego dziecka.. pisze o tym tutaj bo może to faktycznie jest we mnie problem? Może nie jestem dostatecznie zorganizowana skoro przez 4 lata wychowywania pierwszego dziecka nie znalazłam pracy na umowę ? Może jestem rzeczywiście leniwa i liczę tylko na pieniądze męża..? Nie wiem co mam myśleć.. najpiękniejsze chwile długo wyczekiwanej drugiej ciąży są dla mnie tragedia..

Dżiza🙄Daj spokój,jesteś normalna i będzie Ci jeszcze ciężej teraz z dwójką.Po prostu niektórzy faceci to gnoje.Zasieje,ale już żeby być prawdziwym mężczyzną to pruje się jak baby na jarmarku.Przede wszystkim jak chce żebyś poszła do pracy  to niech zmieni pracę i zacznie dzielić obowiązki domowe i przy dzieciach z Tobą sprawiedliwie pół na pół.Inaczej niech sobie pogada.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Siedziałaś w domu i wychowywała córkę gdy męża nie było. Mogłaś znaleźć pracę owszem. Ale nie znalazłaś. Po za tym co by było z córką? Oddałabyś na wychowanie babci czy jak bo nie rozumiem? Nie płaczmy nad rozlanym mlekiem. Jednak teraz przy drugiej ciąży to co? Sama sobie to dziecko robiłaś gdy mąż był na wyjeździe czy jak? Bo nie rozumiem. Najlepiej jest gadać i takie osoby właśnie najwięcej mają do powiedzenia. Po pierwsze nie przejmuj się mężem w ogóle. 

Ja nie pracowałam przez całą pierwszą ciążę. Później nie pracowałam aż do momentu kiedy córka nie skończyła około półtora roku a później okazało się że jestem w drugiej ciąży. Więc w sumie nie pracowałam ponad 3 lata. Ojciec jakoś mi nie wytykał. Czemu każdy facet taki nie może być?? Ehhgg

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
15 godzin temu, MłodaMama napisał:

Siedziałaś w domu i wychowywała córkę gdy męża nie było. Mogłaś znaleźć pracę owszem. Ale nie znalazłaś. Po za tym co by było z córką? Oddałabyś na wychowanie babci czy jak bo nie rozumiem? Nie płaczmy nad rozlanym mlekiem. Jednak teraz przy drugiej ciąży to co? Sama sobie to dziecko robiłaś gdy mąż był na wyjeździe czy jak? Bo nie rozumiem. Najlepiej jest gadać i takie osoby właśnie najwięcej mają do powiedzenia. Po pierwsze nie przejmuj się mężem w ogóle. 

Ja nie pracowałam przez całą pierwszą ciążę. Później nie pracowałam aż do momentu kiedy córka nie skończyła około półtora roku a później okazało się że jestem w drugiej ciąży. Więc w sumie nie pracowałam ponad 3 lata. Ojciec jakoś mi nie wytykał. Czemu każdy facet taki nie może być?? Ehhgg

 

Autorka postu pisze ze jej dzieko ma 4 lata. Miała rok na znalezienie pracy. A trzylatek spokojnie chodzi już do przedszkola. Jak ktoś chce pracować to pracę znajdzie. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
9 minut temu, Migotka95 napisał:

Autorka postu pisze ze jej dzieko ma 4 lata. Miała rok na znalezienie pracy. A trzylatek spokojnie chodzi już do przedszkola. Jak ktoś chce pracować to pracę znajdzie. 

 

Nawet więcej niż rok, w Polsce płatny urlop rodzicielski i macierzyński trwają razem rok. Więc albo facet się zgodził na to, że ona jeszcze dodatkowo trzy lata siedziała z dzieckiem w domu, albo na znalezienie pracy miała aż trzy lata. Facet ma na głowie utrzymanie rodziny już latami.

A prawda jest taka, że rok 2020-2021 były super dla pracujących matek. Praca zdalna w biurach czy w jakichś administracyjnych rzeczach w korpo, spokojnie można było coś takiego znaleźć bez doświadczenia, a w takich administracyjnych rzeczach da się też ogarnąć pracę mając dziecko w żłobku, albo nawet w domu. Ja tam żałuję, że sobie nie zrobiłam dziecka wcześniej, w pandemii oboje z mężem pracowaliśmy w domu tak, że bez problemu ogarnęlibyśmy na zmianę w domu jeszcze malucha.

 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, Foko Loko napisał:

Nawet więcej niż rok, w Polsce płatny urlop rodzicielski i macierzyński trwają razem rok. Więc albo facet się zgodził na to, że ona jeszcze dodatkowo trzy lata siedziała z dzieckiem w domu, albo na znalezienie pracy miała aż trzy lata. Facet ma na głowie utrzymanie rodziny już latami.

A prawda jest taka, że rok 2020-2021 były super dla pracujących matek. Praca zdalna w biurach czy w jakichś administracyjnych rzeczach w korpo, spokojnie można było coś takiego znaleźć bez doświadczenia, a w takich administracyjnych rzeczach da się też ogarnąć pracę mając dziecko w żłobku, albo nawet w domu. Ja tam żałuję, że sobie nie zrobiłam dziecka wcześniej, w pandemii oboje z mężem pracowaliśmy w domu tak, że bez problemu ogarnęlibyśmy na zmianę w domu jeszcze malucha.

 

Wydaje mi się, że autorce się nie chce pracować, a ciąża jej na rękę bo teraz do pracy nie pojdzie przez najbliższe dwa lata.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, Migotka95 napisał:

Wydaje mi się, że autorce się nie chce pracować, a ciąża jej na rękę bo teraz do pracy nie pojdzie przez najbliższe dwa lata.

Przecież ona chce pracować żeby mieć swoje pieniądze ,bo mąż jej to wytyka. Tylko że mając małe dziecko naprawdę trudno jest pracować, bo często choruje i musiałaby pracować w takich godzinach w których otwarte jest przedszkole bo dziadkowie mieszkają kilkanaście km dalej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Stokrotka30 napisał:

Przecież ona chce pracować żeby mieć swoje pieniądze ,bo mąż jej to wytyka. Tylko że mając małe dziecko naprawdę trudno jest pracować, bo często choruje i musiałaby pracować w takich godzinach w których otwarte jest przedszkole bo dziadkowie mieszkają kilkanaście km dalej.

To po co planowała ciążę nie mając umowy o pracę? Przecież doskonale wiedziała jak zajdzie w ciążę to do pracy nie pójdzie przez najbliższe dwa lata. Zresztą jej dziecko ma 4 lata. Jak by każdy szedł Twoim tokiem myślenia " Tylko że mając małe dziecko naprawdę trudno jest pracować, bo często choruje i musiałaby pracować w takich godzinach w których otwarte jest przedszkole " to żadna matka by nie pracowała, bo ma dziecko. Tak się składa, że pracy jest w cholere, trzeba tylko chcieć. Godziny są różne, w większości jest to 7 -15 ewentualnie 8-16. Jedynie produkcję są od 6 no ale przecież nie musi pracować na produkcji. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, Migotka95 napisał:

To po co planowała ciążę nie mając umowy o pracę? Przecież doskonale wiedziała jak zajdzie w ciążę to do pracy nie pójdzie przez najbliższe dwa lata. Zresztą jej dziecko ma 4 lata. Jak by każdy szedł Twoim tokiem myślenia " Tylko że mając małe dziecko naprawdę trudno jest pracować, bo często choruje i musiałaby pracować w takich godzinach w których otwarte jest przedszkole " to żadna matka by nie pracowała, bo ma dziecko. Tak się składa, że pracy jest w cholere, trzeba tylko chcieć. Godziny są różne, w większości jest to 7 -15 ewentualnie 8-16. Jedynie produkcję są od 6 no ale przecież nie musi pracować na produkcji. 

Godziny otwarcia przedszkoli są różne U nas są 2 przedszkola.Jednp jest otwarte 8-15 a drugie 7-16.Jeśli praca byłaby od 6 to kto zaprowadzi dziecko na 7? A druga zmiana w pracy?Ciężko to rozwiązać. Nie masz racji pisząc że większość pracy jest od 7:00 do 15:00 -tak pracuje się tylko w biurach,a w innych zawodach praca jest najczęściej od 6:00 do 14:00 i  na dwie zmiany,czasem 3.Są też prace po 12 godzin a potem dzień wolny.Każdy chciałby pracować 7-15 lub 8-16.Ale to i tak nie pasuje bo pokrywa się z godzinie otwarcia przedszkola.A do pracy trzeba wyjść przed czasem i wraca się po 15 czy po 16.Gdyby miała męża i dziadków na miejscu to jakoś by to było.W grupie przedszkolnej u mojego syna jest 15 dzieci i tylko dwie matki pracują bo mieszkają z rodzicami i babcie odbierają wnuków.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Przedszkola generalnie są otwarte w godzinach standardowej pracy 🙂 plus jakby się zakręciła 2 lata temu to miałaby zapewne pracę zdalną. Co jest ułatwieniem w momencie, kiedy dziecko choruje. Wcześniej Autorka mogła posłać dziecko do żłobka, to by ten czas chorowania przerobiła wcześniej.

Męża nie ma na miejscu, bo zarabia. Zapewne jakby nie musiał tyle zarabiać, to mógłby zjechać do Polski i poszukać czegoś tutaj. Coś za coś.

Ja tam uważam, że on sam sobie jest winien robiąc drugie dziecko w takiej sytuacji. Zwłaszcza, że to nie jednorazowa wpadka tylko roczne starania. To rok temu nie widział, jak sytuacja wygląda?

  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość serduszkowiec01
Napisano (edytowany)
8 minut temu, Foko Loko napisał:

Przedszkola generalnie są otwarte w godzinach standardowej pracy 🙂 plus jakby się zakręciła 2 lata temu to miałaby zapewne pracę zdalną. Co jest ułatwieniem w momencie, kiedy dziecko choruje. Wcześniej Autorka mogła posłać dziecko do żłobka, to by ten czas chorowania przerobiła wcześniej.

Męża nie ma na miejscu, bo zarabia. Zapewne jakby nie musiał tyle zarabiać, to mógłby zjechać do Polski i poszukać czegoś tutaj. Coś za coś.

Ja tam uważam, że on sam sobie jest winien robiąc drugie dziecko w takiej sytuacji. Zwłaszcza, że to nie jednorazowa wpadka tylko roczne starania. To rok temu nie widział, jak sytuacja wygląda?

Oj, nie zawsze tak jest. My o drugie dziecko staraliśmy się dwa lata i co z tego jak w niecały rok później całe moje życie przewróciło się "do góry nogami". Wystarczył tragiczny bieg kilku kolejnych wydarzeń w życiu abyśmy bez mała zaczęli się nienawidzieć. Takie sytuacje często weryfikują nasze życie. 

Edytowano przez serduszkowiec01

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
14 minut temu, Stokrotka30 napisał:

Godziny otwarcia przedszkoli są różne U nas są 2 przedszkola.Jednp jest otwarte 8-15 a drugie 7-16.Jeśli praca byłaby od 6 to kto zaprowadzi dziecko na 7? A druga zmiana w pracy?Ciężko to rozwiązać. Nie masz racji pisząc że większość pracy jest od 7:00 do 15:00 -tak pracuje się tylko w biurach,a w innych zawodach praca jest najczęściej od 6:00 do 14:00 i  na dwie zmiany,czasem 3.Są też prace po 12 godzin a potem dzień wolny.Każdy chciałby pracować 7-15 lub 8-16.Ale to i tak nie pasuje bo pokrywa się z godzinie otwarcia przedszkola.A do pracy trzeba wyjść przed czasem i wraca się po 15 czy po 16.Gdyby miała męża i dziadków na miejscu to jakoś by to było.W grupie przedszkolnej u mojego syna jest 15 dzieci i tylko dwie matki pracują bo mieszkają z rodzicami i babcie odbierają wnuków.

 

Na produkcji owszem są dwie zmiany a nawet trzy. I nie zgodzę się z Tobą, że tylko w biurach pracuje się od od 8. Nie pracuję w biurze a pracuje od 8, moja koleżanka pracuje w podobnej firmie co ja i tez nie jest to biuro i pracuje od 7. Teraz jedynie osoby pracujące na produkcji pracują od 6 i na 3 zmiany. Jest wiele innych stanowisk gdzie godziny pracy są po prostu wygodniejsze. Autorka po prostu poszła na łatwiznę zachodzac w ciąże bo nikt teraz jej do pracy nie zmusi. Gdyby była bardziej odpowiedzialna wstrzymała by się z tymi staraniami i znalazła pracę. Po drugie musiała pilnować owulacji skoro jej mąż rzadko bywa w domu. Widocznie lubi byc utrzymanką męża. Inaczej tego nazwać nie można. Kolejność jest prosta umowa o pracę później ciąża, ewentualnie zlecenie z chorobową składką. Nie inaczej chyba że są tak niezależni finansowo, że może sobie pozwolić na to by siedzieć w domu i wychowywać dzieci a mąż pracuje. Ale tutaj nie dziwię się mężowi. Tez bym była wściekła gdybym musiała utrzymywać żonę, dziecko i kolejne dziecko bo żona przez rok nie potrafiła znaleźć pracy. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ale tutaj nie dziwię się mężowi. Tez bym była wściekła gdybym musiała utrzymywać żonę, dziecko i kolejne dziecko bo żona przez rok nie potrafiła znaleźć pracy. 

Ale zdaje się, że mąż był przy poczęciu dziecka, a nawet starał się rok żeby powołać je na świat więc czemu ma się wściekać? Upośledzony jest, że nie wie skąd się biorą dzieci i nie wie, że ciężko pracować leżąc na porodówce? Według mnie poznał jakąś lalę i próbuje się wymiksowac z rodzinki (a że zawsze był palantem i chamem - przynajmniej tak wynika z opowieści autorki - to nie będzie miał żadnych skrupułów żeby zostawić żonę z dziećmi i nie płacić alimentów).

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
17 minut temu, Barcelona85 napisał:

Ale tutaj nie dziwię się mężowi. Tez bym była wściekła gdybym musiała utrzymywać żonę, dziecko i kolejne dziecko bo żona przez rok nie potrafiła znaleźć pracy. 

Ale zdaje się, że mąż był przy poczęciu dziecka, a nawet starał się rok żeby powołać je na świat więc czemu ma się wściekać? Upośledzony jest, że nie wie skąd się biorą dzieci i nie wie, że ciężko pracować leżąc na porodówce? Według mnie poznał jakąś lalę i próbuje się wymiksowac z rodzinki (a że zawsze był palantem i chamem - przynajmniej tak wynika z opowieści autorki - to nie będzie miał żadnych skrupułów żeby zostawić żonę z dziećmi i nie płacić alimentów).

 

 

Tak naprawdę do końca nie wiemy czy mąż był świadomy poczęcia. To że Autorka mówi że starali się oboje to jedno. Prawda może okazać się zupełnie inna. Zresztą... Jeśli byko to faktycznie planowanie z dwóch stron to jedno i drugie zabrali się od dupy strony.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
41 minut temu, Migotka95 napisał:

Tak naprawdę do końca nie wiemy czy mąż był świadomy poczęcia. To że Autorka mówi że starali się oboje to jedno. Prawda może okazać się zupełnie inna. Zresztą... Jeśli byko to faktycznie planowanie z dwóch stron to jedno i drugie zabrali się od dupy strony.

Wypraszam sobie takie spekulacje, temat był zupełnie inny niż to czy według Ciebie wyrobiłam męża w dziecko. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, Migotka95 napisał:

Wydaje mi się, że autorce się nie chce pracować, a ciąża jej na rękę bo teraz do pracy nie pojdzie przez najbliższe dwa lata.

Tak bardzo nie chce pracować, że pracuje z domu, faktycznie jestem w uj leniwa 🙂 temat uważam za zakończony 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×