Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Polecane posty

Jest coś, czego nie mogę zrozumieć. Nie mam dzieci, mam psa. Pies jest duży, ponad 60 kg. Zawsze na smyczy (chyba, że jesteśmy na odludziu, gdzieś na polach), bo rozumiem, że ktoś może się bać albo po prostu nie mieć ochoty na kontakt. Rozumiem też, że taki pies może zrobić poważną krzywdę, nawet przypadkiem, niechcący, tym bardziej, że to rasa obronna. I JA to rozumiem. Powiedzcie mi proszę, co mają w głowie rodzice wysyłający swoje dzieci do niego "idź, pogłaskać pieska"? Dzieciak biegnie, a oni siedzą kilkanaście, kilkadziesiąt metrów dalej, doopy nie ruszą. A mnie krew zalewa. Po pierwsze przerzucanie na mnie opieki i odpowiedzialności za bezpieczeństwo kompletnie obcego dziecka, bo szanowni rodzice tyłka nie podniosą. Czy oni się nie boją, że ja mogę być jakaś nienormalna, a pies agresywny? Zupełnie na luzie powierzają zdrowie i życie własnego dziecka osobie, która tylko przechodzi obok, a przecież psa też nie znają, może być potencjalnym zagrożeniem. Po drugie, jest mi przykro, kiedy odmawiam dziecku - nie będę brała za nie odpowiedzialności. I nie, pies nie jest absolutnie agresywny w stosunku do dzieci, ale jest ogromny i silny. Kiedy był jeszcze szczeniakiem, ale już wyrośniętym nieco, głaskała go taka mała dziewczynka, nie wiem, ze 3 lata. Obok przechodziła babka z psem, który rzucił się do mojego - mój szarpnął głową, żeby zobaczyć o co kaman, trafił dziecko w szczękę, dzieciak rozbił sobie usta o własne zęby, myślałam, że zawału dostanę. Od tego czasu nie ma mowy o głaskaniu wielkiego niedźwiedzia, chyba, że bardzo chcę sprawić jakiemuś dziecku przyjemność. Ale powtórzę pytanie, bo się rozpisalam, co mają w głowie rodzice wysyłając własne dziecko samopas do obcej osoby i ogromnego psa??? Nie boją się o bezpieczeństwo potomka?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ludzie teraz nie mysla. Za dużo ekranów, za mało własnych wniosków. Dlatego nie bój się zareagować nawet ostro, bo znam przypadek kiedy ktoś wszedł przez płot na cudze podwórko, został ugryziony orzez psa, sprawa trafiła do sądu i .. .. kazali uśpić psa. Tak więc walić innych i bombelki ktore będą płakać, ty ustalasz zasady bo jesteś odpowiedzialną za psa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No nie, tak nie chcę, ja akurat lubię dzieci, dopóki nie wchodzą mi na głowę. Ale nie chcę i nie będę brać odpowiedzialności za cudze dzieci, bez względu na to, jak bardzo ktoś będzie chciał mi ją wcisnąć. Ale przykro mi patrzeć na rozczarowaną, często nieszczęśliwą minę malucha, który nic nie jest winien. Nie jestem tylko w stanie pojąć, co ma we łbie taki rodzic???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Julia, pies nie należy do rasy agresywnej, tylko obronnej, to nie jest tożsame. Wymagania dotyczące kagańca też są trochę inne. Natomiast uwierz, że jestem odpowiedzialna, mówiąc o polach nie miałam na myśli, że pies biega 100 metrów ode mnie, on jest zawsze w pobliżu. Zresztą, sygnalizuje, kiedy ktoś się zbliża i wtedy biorę go na smyczy, żeby tego kogoś nie stresować.

Edytowano przez Alezeserio???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, Julia32 napisał:

Ja osobiscie wczoraj widzialam ok 10 letnia dziewczynka trzymala na smyczy duzego psa,chociaz to akurat wygladalo jakby pies ja trzymal i prowadzil na smyczy,a nie na odwrot,a rodzicow nie widzialam 

Ech, to jest temat rzeka... I skrajna nieodpowiedzialność 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, Julia32 napisał:

Jezeli pies nalezy do rasy agresywnej/obronnej to powinien miec rowniez nalozony kaganiec. Nawet jezeli biega,gdzies po polach to nigdy niewiadomo czy zaraz jakas rodzina nie bedzie tamtedy przychodzic a pies ich wyweszy i za nimi poleci,wiec jezeli biega luzem to tym bardziej powinien miec kaganiec. Inna sprawa to jezeli bezmozgie mamuski widza wielkiego psa z klami jak u wilka I mowia do dzieci "idzi poglaskaj pieska" . Ja osobiscie wczoraj widzialam ok 10 letnia dziewczynka trzymala na smyczy duzego psa,chociaz to akurat wygladalo jakby pies ja trzymal i prowadzil na smyczy,a nie na odwrot,a rodzicow nie widzialam 

No już bez przesady żeby psa w polu czy w lesie w kagańcu prowadzić, zwłaszcza jeśli nie jest agresywny. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
46 minut temu, Julia32 napisał:

A wiesz ile ludzi moze wracac z pola albo z lasu? To nie jest tak ze idziemy z psem w miejsce,gdzie nie ma tlum ludzi to juz moze sobie latac samopas bez kaganca. Nie musi byc rasa agresywna, kundel zwykly cie ugryzie, mnie maly jamnik wredny skubaniec raz w noge ugryzl a bolalo, ze nigdy bym NIE pomyslala,ze takie male gowno ma takie kly, a co dopiero duzy pies

No więc jak małe kąsliwe gowno to co innego. Mam takiego po sąsiedzku i jak kocham zwierzęta to tego nie znoszę bo ciągle szczęka i się sądzi pod nogi. Dlatego piszę że jeśli pies jest ok, to po co kaganiec? Pies tez musi mieć możliwość np obrony w tym lesie w razie wu. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, KateZRzeszowa napisał:

No więc jak małe kąsliwe gowno to co innego. Mam takiego po sąsiedzku i jak kocham zwierzęta to tego nie znoszę bo ciągle szczęka i się sądzi pod nogi. Dlatego piszę że jeśli pies jest ok, to po co kaganiec? Pies tez musi mieć możliwość np obrony w tym lesie w razie wu. 

Zresztą temat jest o sytuacji kiedy obcy ludzie traktują psa jak zabawkę i misia do przytulania. Pies może ugryźć i to naturalny instynkt. Powinni btwc to pod uwagę a nie narzekać że ugryzl. Jak wsadzisz palce do gniazdka to kopnie cię prąd i to Twoja wina a nie elektrowni

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, KateZRzeszowa napisał:

Zresztą temat jest o sytuacji kiedy obcy ludzie traktują psa jak zabawkę i misia do przytulania. 

Wiecie, do tego już się przyzwyczaiłam i niestety okazało się, że muszę być zwyczajnie chamska, kiedy jeden z drugim idą z naprzeciwka i przy okazji przejadą mojemu psu brudną łapą po głowie czy grzbiecie. Wtedy nie liczę się że słowami ani decybelami, ale to wobec osób dorosłych. Dorosłym zresztą też nie pozwalam dotykać psa, to nie publiczna zabawka. Chyba, że widzę, że pies kogoś polubił i nie ma nic przeciwko, no to inna sprawa.

Chodzi mi o to, że jak można wysyłać dziecko samo do obcego człowieka. Niech on się martwi i opiekuje, tak??? Nie ma mowy, żebym pozwoliła podejść do psa dziecku bez opiekuna. I tylko szkoda mi tego dzieciaka, którego rodzic napuścił, a tu rozczarowanie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
18 minut temu, Alezeserio??? napisał:

Wiecie, do tego już się przyzwyczaiłam i niestety okazało się, że muszę być zwyczajnie chamska, kiedy jeden z drugim idą z naprzeciwka i przy okazji przejadą mojemu psu brudną łapą po głowie czy grzbiecie. Wtedy nie liczę się że słowami ani decybelami, ale to wobec osób dorosłych. Dorosłym zresztą też nie pozwalam dotykać psa, to nie publiczna zabawka. Chyba, że widzę, że pies kogoś polubił i nie ma nic przeciwko, no to inna sprawa.

Chodzi mi o to, że jak można wysyłać dziecko samo do obcego człowieka. Niech on się martwi i opiekuje, tak??? Nie ma mowy, żebym pozwoliła podejść do psa dziecku bez opiekuna. I tylko szkoda mi tego dzieciaka, którego rodzic napuścił, a tu rozczarowanie. 

Co tacy rodzice mają w głowie? To samo co rodzice dzieci, które ganiają się pomiędzy sklepowymi półkami, czy pod nogami kelnerów roznoszących gorące dania. Sieczkę.  Jak się coś stanie, to winny będzie sklep, albo restauracja. 

Nie miej wyrzutów sumienia i nie pozwalaj dzieciom podchodzić. Popatrz na to z innej strony. Już ci się przydarzyła sytuacja, kiedy dziecku stała się krzywda z powodu twojego psa, a nie z winy tegoż psa. Więc popatrz na to z tej strony, że musisz chronić swojego psa, bo jeśli przydarzy się podobna sytuacja, a rodzic dziecka będzie nazwijmy to delikatnie "przewrażliwiony", to narobi tobie problemów, a pies ma tym sporo ucierpi. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Unian, masz 100% racji. Tylko mi się to w głowie nie mieści, że ja dbam o bezpieczeństwo własnego psa bez porównania bardziej, niż ludzie o bezpieczeństwo swoich dzieci. I to nie jest jedna czy dwie sytuacje, to jest nagminne. Już mi się zebrało, bo w ciągu wakacji nie było praktycznie dnia bez czegoś takiego. Ja to odbieram właśnie jako przerzucanie opieki i odpowiedzialności na kogoś obcego, a z jakiej racji? No szlag mnie trafia, dlaczego ja mam się zajmować dziećmi śmierdzących leni, którzy doopy nie ruszą, żeby zaopiekować się własną pociechą? Ale może źle odbieram? Może jest inaczej? Nie jestem rodzicem, dlatego zapytałam. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
31 minut temu, Alezeserio??? napisał:

Unian, masz 100% racji. Tylko mi się to w głowie nie mieści, że ja dbam o bezpieczeństwo własnego psa bez porównania bardziej, niż ludzie o bezpieczeństwo swoich dzieci. I to nie jest jedna czy dwie sytuacje, to jest nagminne. Już mi się zebrało, bo w ciągu wakacji nie było praktycznie dnia bez czegoś takiego. Ja to odbieram właśnie jako przerzucanie opieki i odpowiedzialności na kogoś obcego, a z jakiej racji? No szlag mnie trafia, dlaczego ja mam się zajmować dziećmi śmierdzących leni, którzy doopy nie ruszą, żeby zaopiekować się własną pociechą? Ale może źle odbieram? Może jest inaczej? Nie jestem rodzicem, dlatego zapytałam. 

Generalnie dobrze to odbierasz. Wiesz, te 5 minut, kiedy to dziecko głaszcze ci psa, to rodzic ma 5 minut spokoju i może np odpalić papierocha.  Nigdy nie pozwalałam głaskać swoim dzieciom obcych psów. Raz, że nie znam psa i nie wiem jak on reaguje, a dwa najpierw są piesku, a potem dziecko głaszcze każde zwierzę jakie spotka. A to jak wiadomo może się różnie skończyć. 

Edytowano przez Unlan

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bo ludzie są nie myślacy. Moi rodzice mają sukę rasy obronnej, ja ją szkoliłam i mimo, że ona już nie pierwszej mlodości to mnie pamięta. Wzięłam ją dziś na spacer z dzieckiem żeby sobie polatala po łące, nie wzięłam psa i dziecka na łąkę publiczną tylko własność moich rodziców, niestety przez łąkę przebiega droga, która też jest rodziców stoi znak, że nie ma przejazdu, że teren prywatny, ale znak swoje, a ludzie swoje. Pies biegał wolno, w końcu był u siebie. No i oczywiscie jakaś baba rowerem jechała, psa na smycz nie brałam, bo nie miałam, a poza tym wiedziałam, że pies nie zaatakuje przy mnie, ale durna baba zsiadla z roweru bo jej się ze mną gadać chciało, widzi ze pies stoi przy mnie i co robi baba, której nawet nie znam za dobrze. Leci do mnie z łapami by mnie całować (fuj), pies zareagował ostrzeżeniem, więc mówię że niech pani nie podchodzi bo nie mam ze sobą smyczy ani kagańca, a ona na to, że zna psa i nic jej nie zrobi. Złapalam za obrożę psa, wydałam komendę i durna baba z łapą do psa zeby pogłaskać. Mówię, że nie wolno, pies wkurzony (odkąd jestem z dzieckiem właczył się jej jakiś mechanizm obronny i przez dwa pierwsze dni nikt nie mógł do nas podchodzić), a baba do mnie dlaczego ona taka agresywna? Chciałam już powiedzieć, że od tego ten pies jest żeby bronić nawet przed takimi jak ona, ale ugryzylam się w język, bo dzięki psu nie zostalam wycałowana przez obcego babsztyla. Po powrocie ... dostała nagrodę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Taaaa... to uwielbiam, teren prywatny, ale i tak wlezę, co mi tam cudza własność. Zgadza się, mój pies został prywatnym ochroniarzem również mojej siostrzenicy 😂 ale.to będę musiała ukrócić, bo nie daj losie, jakieś dziecko przywali jej łopatką w piaskownicy, a pies uzna, że jego obowiązkiem jest interweniować. Ale nie odwazylabym się zostawić jej np. przed sklepem pod opieką psa (a spotkałam się z takimi sytuacjami), bo ruszyłby na każdego, kto podszedłby zbyt blisko, a wtedy nie byloby czego zbierać.  No, ale od tego jest człowiek, żeby temperować swojego kudłatego przyjaciela.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bo ludzie nie myślą, nie mają wyobraźni, albo mają wszystko gdzieś. Tak jest z psami, również w drugą stronę. Moje dzieci też rwą się do psów.  Ja nie pozwalam im podchodzić,  głaskać.  Wtedy właściciel często je zachęca.  " no możesz, chodz, on ci nic nie zrobi" itd. Po pierwsze nie będę polegać na opinii obcej osoby, bo chodzi o moje dziecko. Nie znam ani psa, ani człowieka. Po drugie swoim dzieciom też nie wierzę i taki 2 latek może wsadzić psu palca w oko, 4 latek wrzasnąć itd. I pies będzie się bronić.  Wychodzę wtedy na złego człowieka, bo dzieci chcą, pies ( podobno) też i jego właściciel. A ja wredna zabraniam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
28 minut temu, Julia32 napisał:

pies do uspania-

Pies do uśpienia - pani wielka tłumaczko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Żadna ciotka. Jakaś daaaaleka sąsiadka, na wsiach zabitych dechami tak jest, jak cie ludzie znają, nie widzą jakiś czas to potem chcą się witać, czyli wyściskać. Bardzo tego nie lubię, ale ludzie w takich malych miejscowościach traktuję siebie jak rodzinę, dla mnie to obcy ludzie, ale zawsze jak przyjeżdżam to mnie sciskanie i calowanie nie omija. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
18 godzin temu, Alezeserio??? napisał:

Unian, masz 100% racji. Tylko mi się to w głowie nie mieści, że ja dbam o bezpieczeństwo własnego psa bez porównania bardziej, niż ludzie o bezpieczeństwo swoich dzieci. I to nie jest jedna czy dwie sytuacje, to jest nagminne.

Nie dziw się. Żyjemy w kraju w którym co jakiś czas słyszy się, że małe dziecko zabiło się wypadając z czwartego piętra. Lub trup dziecka przy 30-stu stopniach upału leży na łóżku wiele dni, bo ktoś wpadł w szał, a rodzinka w tym czasie jedzie na wakacje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

W Niemczech dziecko zostało rozjechane przez walec drogowy, bo ojciec uprawiał jogging a przed nim dwóch synów sobie zjechało na rowerach na plac budowy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Inna sprawa jest taka, że z góry przepraszam, że kogoś mogę zirytować, ale psiarzom też należy się krytyka. Niektórzy szczególnie właściciele  małych psów (ciekawym trafem zawsze kobiety) są mocno przeczuleni na punkcie swojego pupila. Ostatnio byłam świadkiem takiej sytuacji nad morzem. Ja, mój syn i kolega syna staliśmy pod dachem budynku zatłoczonej ulicy czekając aż przejdzie ulewa. Kolega syna wywijał delikatnie nogą, bo trochę się nudził. Pech chciał, że akurat przechodziła jakaś baba z pieskiem i nagle fuknęła na to dziecko: "Nie kop psa!". Sorry, ale nie jestem niewidoma i widziałam wyraźnie, że on nawet nie wiedział, że tam jakiś pies przechodzi. Nie doszło do żadnego kopnięcia nawet. Po prostu baba się bała, że wywijana (nawet nie jakoś zamaszyście) w przód i w tył noga dzieciaka wyląduje na jej psie i huknęła profilaktycznie. A dziecko zajęte było po prostu sobą. Zresztą nie było ono wrogie zwierzętom, ani szukające draznienia się ze zwierzętami. Samo miało w domu psa. Niektóre paniusie małych piesków uważają chyba, że może mamy korytarz życia układać, bo jej królewski pupilek potrzebuje przejść. Psiarze dajcie żyć! I tak nam syf robicie, że chodnikiem nie można przejść, bo co dziesięć metrów kupa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, Korpo Szynszyla napisał:

No cóż - masz psa to odpowiadasz za niego i xa wszystko co zrobi.

Zgadza się, psy mam od wielu lat, już odruchem jest, że myślę za siebie, za psa i za ludzi dookoła. Nie mówię, że właściciele psów są święci, uwierz, nikt tak nie wnerwi jednego psiarza, jak drugi psiarz. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, Ksantyge napisał:

Inna sprawa jest taka, że z góry przepraszam, że kogoś mogę zirytować, ale psiarzom też należy się krytyka. Niektórzy szczególnie właściciele  małych psów (ciekawym trafem zawsze kobiety) są mocno przeczuleni na punkcie swojego pupila. Ostatnio byłam świadkiem takiej sytuacji nad morzem. Ja, mój syn i kolega syna staliśmy pod dachem budynku zatłoczonej ulicy czekając aż przejdzie ulewa. Kolega syna wywijał delikatnie nogą, bo trochę się nudził. Pech chciał, że akurat przechodziła jakaś baba z pieskiem i nagle fuknęła na to dziecko: "Nie kop psa!". Sorry, ale nie jestem niewidoma i widziałam wyraźnie, że on nawet nie wiedział, że tam jakiś pies przechodzi. Nie doszło do żadnego kopnięcia nawet. Po prostu baba się bała, że wywijana (nawet nie jakoś zamaszyście) w przód i w tył noga dzieciaka wyląduje na jej psie i huknęła profilaktycznie. A dziecko zajęte było po prostu sobą. Zresztą nie było ono wrogie zwierzętom, ani szukające draznienia się ze zwierzętami. Samo miało w domu psa. Niektóre paniusie małych piesków uważają chyba, że może mamy korytarz życia układać, bo jej królewski pupilek potrzebuje przejść. Psiarze dajcie żyć! I tak nam syf robicie, że chodnikiem nie można przejść, bo co dziesięć metrów kupa.

No zgadza się. Szczególnie te kupy - nie sprzątają głównie właściciele małych psów. Jak widzę, to od razu pytam, czy może pożyczyć woreczek, szkoda, że tak mało ludzi zwraca takim chamom uwagę, może by się coś zmieniło.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wlascieciele malych pupilów są najgorsi. Ja wole wieksze psy i o dziwo jakos tych wiekszych psow wlasciciele sa w wiekszosci normalni i odpowiedzialni. A i duzy pies nie wyrywa sie do gryzienia jak mały piesek, który może całkiem przyzwoicie capnąc z nienacka obcą osobę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, roztargniona09 napisał:

Wlascieciele malych pupilów są najgorsi. Ja wole wieksze psy i o dziwo jakos tych wiekszych psow wlasciciele sa w wiekszosci normalni i odpowiedzialni. A i duzy pies nie wyrywa sie do gryzienia jak mały piesek, który może całkiem przyzwoicie capnąc z nienacka obcą osobę.

Bo małe pieski traktują jak zabawki. Mały pies zazwyczaj nie ma zaspokojonych potrzeb behawioralnych - a przecież instynkty ma jak kazdy inny pies. Jak widzę te biedne yorki w torebkach, to aż się serce kraje, przecież to są psy myśliwskie. Albo beagle na smyczy w mieście- masakra. No i do tego nie są w żaden sposób szkolne i wychowywane, bo co taki mikrus zrobi. A jak się przejedziesz za własnym silnym psem w pozycji na Supermana, czyli jedziesz na brzuchu ze smyczą w wyciągniętej ręce i zębami w trawie, to szybko zaczniesz naukę posłuszeństwa 😂   

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zgadzam sie, ze wlasciciele tych malych psow traktuja ich jak male malenkie dzidziusie, ktore nic nie rozumieja.  Zwykle te malenstwa nie znaja zadnych komend i brak wychowania powoduje u nich leki, ktore kulminuja agresywnoscia.  

Ja mam teraz rase psa, ktora jest uwazana za agresywna wiec poswiecilam jego socjalizacji bardzo duzo czasu i uwaznie sie mu przygladam do dzisiaj, zeby od razu wiedziec jezeli cos powoduje u niego agresje.  Uratowalam go ze zlej hodowli wiec mam go od szczeniaka, ale wiadomo, ze jak dorastaja to zachowanie sie zmienia.  Moja psinka jest straszna przylepa, ktora wyglada bardzo groznie.  Chce sie witac z kazdym psem i czlowiekiem chciaz teraz juz zaczal sobie wiekszosc ludzi odpuszczac.  Dzieci uwielbia, ale trzymam go z daleka poniewaz bydlak z radosci skacze i je przewraca.  Socjalizacje z dziecmi przeprowadzalam po tym jak go przegonilam po psim parku i nie mial juz sily skakac oraz w domu ciagnac go za uszy, ogon, wsadzajac mu rece do uszu czy miski z jedzeniem.  

Ze smyczy spuszczam go tylko w parku psow.   Wlozylam duzo pracy w mojego psa, zeby pokazywal ludziom, ze psy tej rasy nie sa naturalnie agresywne i zebym nie miala zadnych problemow.  Pomimo, ze wlascicielka malego psa powiedziala, ze moj pies wyglada jak morderca (w wieku 4 miesiecy) to sa matki, ktore nie reaguja jak dzieciaki zaczynaja skakac i wrzeszczec, zeby wywolac reakcje u niego.  Jaka reakcje to nie mam pojecia, ale juz mi sie takie cos przytrafilo.  Moj pies nie zareagowal oczywiscie, ale tez nie moge byc w 100%, ze jakis dzieciak nie wymysli czegos na co moj pies zareaguje.  Ja przygotowalam go najlepiej jak moglam na rozne zachowania, ale tez nie moge zrozumiec takiego zachowania rodzicow.  Moze to zle zabrzmi, ale ja mniej boje sie zachowan mojego psa niz zachowan ludzi wobec mojego psa.  

Oczywiscie mojego malego psa rowniez tresowalam i byl przemily.  Ludzi go nie interesowali, z psami lubil sie obwachac i isc dalej, nigdy nie szczekal.  Pozwalalam go glaskac dzieciom (mieszkam w poblizu trzech parkow) i on w ogole nie zwracal na to uwagi.  Moj obecny pies po prostu omija te male szczekacze.  

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dwie strony medalu. 
Ja psów nie lubię i większości się boję. Za dzieciaka zostałam ugryziona i od tamtego czasu nie przepadam za tym, żeby psy do mnie podchodziły. Do tego w mieszkaniu mam dwa koty i generalnie zawsze byłam kotami otoczona.

Strasznie irytują mnie ludzie, którzy chodzą sobie z psami bez smyczy, bez kagańca (a ja mieszkam w środku miasta!). To, że mam obok mieszkania trzy parki i zalew sprawia, że ludzie puszczają psy luzem jak leci. Czasami taki pies do mnie podleci, czasami nie. Zwracam uwagę wtedy właścicielowi na to, że pies powinien być na smyczy i słyszę "ale on nie ugryzie". A skąd ja mam to wiedzieć? Mam na sobie zapach innego zwierzęcia, a psa widzę pierwszy raz, skąd mam wiedzieć, jakie ma zamiary wobec mnie. Doczytałam przepisy. Pies ma nie stwarzać zagrożenia dla innych. Jeżeli ja czuję się zagrożona, to już mamy naruszenie tych przepisów.

Ale momentami, np. wieczorem koło 18 kiedy wszyscy mają porę wychodzenia z psami na spacer, to ja sobie swój spacer odpuszczam, bo po co mam się co chwilę zastanawiać czy pies podleci czy nie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
14 minut temu, Foko Loko napisał:

Strasznie irytują mnie ludzie, którzy chodzą sobie z psami bez smyczy, bez kagańca

Ja to znam z dwóch stron. Raz: psów panicznie boi się moja mama (do moich się jakoś przekonała, ale widzę, że młodszy, ten wielki ją stresuje, nie ma opcji, żeby z nim sama została). Nie raz już poszło na noże z właścicielem obcego psa, który do niej podbiegł. Dwa: mój starszy pies, sunia, nie życzy sobie towarzystwa żadnych obcych psów. Więc dym mi uszami leciał, kiedy podbiegał jakiś pies luzem, bo ona warknęła raz i drugi, a potem z kła, jeśli pies nadal był nachalny. I żaden spacer nie był przyjemnością, bo jak napastował ja mniejszy pies, to się bałam o niego, jak większy, to o nią. Stąd zresztą wziął się młody - żeby ludzie nie ryzykowali spotkania swoich psów z nim i sami je pilnowali. No i się udało. 

Dlatego widzisz, jestem może nawet przeczulona na punkcie podbiegających psów, i tym bardziej nie mogę zrozumieć, jak rodzice mogą tak ryzykować i podpuszczać swoje dzieci, żeby biegły do obcego psa.

Ps. Mam też 2 koty 😂 przypałętały się takie dwie ledwo żywe bidy i już zostały. Jeżdżą na młodym jak na koniu 😂 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
32 minuty temu, Alezeserio??? napisał:

Ja to znam z dwóch stron. Raz: psów panicznie boi się moja mama (do moich się jakoś przekonała, ale widzę, że młodszy, ten wielki ją stresuje, nie ma opcji, żeby z nim sama została). Nie raz już poszło na noże z właścicielem obcego psa, który do niej podbiegł. Dwa: mój starszy pies, sunia, nie życzy sobie towarzystwa żadnych obcych psów. Więc dym mi uszami leciał, kiedy podbiegał jakiś pies luzem, bo ona warknęła raz i drugi, a potem z kła, jeśli pies nadal był nachalny. I żaden spacer nie był przyjemnością, bo jak napastował ja mniejszy pies, to się bałam o niego, jak większy, to o nią. Stąd zresztą wziął się młody - żeby ludzie nie ryzykowali spotkania swoich psów z nim i sami je pilnowali. No i się udało. 

Dlatego widzisz, jestem może nawet przeczulona na punkcie podbiegających psów, i tym bardziej nie mogę zrozumieć, jak rodzice mogą tak ryzykować i podpuszczać swoje dzieci, żeby biegły do obcego psa.

Ps. Mam też 2 koty 😂 przypałętały się takie dwie ledwo żywe bidy i już zostały. Jeżdżą na młodym jak na koniu 😂 

 

Ja nie wiem, serio, w sensie dla mnie matka, która puszcza dziecko luzem do jakiegokolwiek obecego zwierzaka jest po prostu ...ką. Do obcego kota bym nie posłała, do obcego chomika bym nie posłała. Ja na Twoim miejscu bym takiej matce głośno zwróciła uwagę, że sobie nie życzysz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×