Wystarczy troszeczkę tylko ich obronić, a już Cię biorą za Adusię. Serio? No pudło. Wiele mam im do zarzucenia. Dochody, zarządzanie pieniędzmi, montowanie, kłamanie, udawanie, robienie dobrej miny do złej gry i wiele jeszcze można wymieniać, ale to nie znaczy, że my jesteśmy lepsi, bo nie tacy jak oni. Ja rozumiem, że można osiągnąć sukces, ale na to się składa też wiele czynników. Czasami wsparcie najbliższych, poczucie pewności siebie, wiara w siebie, predyspozycje różnego rodzaju, talent, środowisko, świadomość tego, czego się chce, a nawet taki moment w życiu, w którym można się skupić tylko na nauce i nie martwić o np. dach nad głową, fart, szansa, ludzie na których się trafi wpływają na motywację i osiągnięcie ostatecznie sukcesu. Ja osobiście podczas studiów marnowałam kilka godzin dzień w dzień na dojazdy, bo nie mogłam się wyprowadzić, musiałam się opiekować dziadkami, którzy mnie wychowali, finanse też doskwierały w tej sytuacji, bo nie miałam jak myśleć o sobie i podjąć pracy. Nie miałam jak podjąć stażu, praktyk, pracy. Sorry, ale nie oceniajmy wszystkich swoją miarą. Każdy jest w innej sytuacji i nie każdy może pracować w wielkiej firmie, bo kto by pracował w innych miejscach. I nie piszę tego, by komukolwiek dopiec. Cieszę się, że niektórym się powodzi, to jest okej, ale no nie wymagajmy od wszystkich jednakowych standardów, firmy, świetnie płatnej pracy. Wielokrotnie nawet ukończenie studiów nie pomoże, by mieć lepsze zarobki.