Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Tablica liderów


Popularna zawartość

Pokazuje zawartość z najwyższą reputacją 30.10.2022 we wszystkich miejscach

  1. 1 punkt
    Albo za słabo przysmażasz na początku. Jak dobrze obsmażysz zaraz na początku, to też te soki z mięsa zostają w mięsie i mięso jest lepsze. A dlatego tak długo, bo wołowina się dłużej gotuje. Chcesz szybsze zrazy, to z wieprzowiny też można. Takie wieprzowe są świetne faszerowane kaszą.
  2. 1 punkt
    Ja robię z dużych cienkich plastrów wołowiny, zbijami je jeszcze tłuczkiem ale ostrożnie tak żeby nie zrobić dziur. Po rozbiciu mają grubość ok 3 mm. Smaruję bardzo cienko musztardą kładę ze dwa trzy cienkie plastry boczku surowego, nie wędzonego, ze trzy paski ogórka kiszonego, trochę cebuli, kawałeczek masła, sól, pieprz, parę kropel maggi. Wszystko zawijam szczelnie żeby mi masło nie wypłynęło w trakcie gotowania i obwiązuje bawełnianą nicią, nigdy zwykłą nitką, najlepszy jest biały kordonek. Otaczam w mące i smażę z każdej strony w garnku lub rondlu w którym się nie przypala. Musisz je często obracać. Jak już są przyzmażone na brązowo podlewam wodą dodaje sól pieprz, sos sojowy, sos worchester, maggi, troszkę suszonej papryki, ze dwa ząbki czosnku i duszę na bardzo małym gazie ok 1,5 godziny. Sos zagęści się z przypieczonej mąki która jest na mięsie. Jak trochę wystygną to zdejmuję sznurki, jeśli dobrze zwiniesz i zwiążesz to napewno sie nie rozwiną. Jest trochę roboty ale wychodzą przepyszne. Jemy z kaszą albo z ziemniakami, do tego obowiązkowo buraczki na zimno.
  3. 1 punkt
    Dobry wieczór Gromadko Michałku, Grażynko ja też oglądam MiM a wcześniej oglądałam „W rytmie serca”. W przeciwieństwie do Paulinki lubię seriale medyczne, a te obydwa mają dla mnie walor dodatkowy, bo pokazują fabułę w określonym momencie historycznym i to też mnie ciekawi. Michałku, drobna poprawka i to tak tylko na marginesie – „W rytmie serca” akcja toczy się w latach 1961 – 1967. Parę razy na ekranie pojawiają się te daty, a na dodatek wskazuje na to również fakt pierwszego na świecie przeszczepu serca przez prof. Barnarda, który to właśnie odbył się w grudniu 1967 roku i jest o nim mowa w ostatnim odcinku serialu. Zapamiętałam to wydarzenie i również pamiętam jaki poziom życia był wtedy w Polsce. Oglądając takie seriale jak ten, porównuję tego typu sprawy. Czasem ze smutkiem. Pozdrowienia dla Was wszystkich
  4. 1 punkt
    Tak. Mama uważa że ja i ona to jedno. Jak rodzina nie chce jej w czymś zastąpić np. w opiece nad rodziną, w załatwianiu spraw to narzucała mi może nieświadomie zastępowanie jej mimo że w wielu rzeczach powinien jej pomóc mój ojciec. Siostra wyjechała jeszcze jak była w liceum i wszystko spadło na mnie. Ojciec za to uważa że ja zostanę na tej wsi i przejmę gospodarstwo które nawet nie zarabia i chciał abym skończyła szkołę która da mi uprawnienia rolnicze. Nawet przez pół roku w takiej byłam mimo że ja wcale nie chcę tego robić, na moje szczęście sam kierunek się zamknął ze względu na małą liczbę uczniów. Rodzice nie pozwalają mi upominać sąsiadów jak palą śmieci na swoim podwórku tylko każą mi ustępować bo chcą żyć z nimi w zgodzie. Mama zachęca mnie do szukania męża bo kobiecie według niej samej źle. A ojciec już mnie skreślił uważa że będę sama bo mówię że teraz nie chcę nikogo mieć i chce przepisać dom siostrze i jej rodzinie a mi wyremontować budynek gospodarczy. A ja wcale nie chcę być na tej wsi. Cała rodzina rodzice ,dziadkowie namawiają mnie do prawa jazdy i nawet sami zapłacą tyle że miały by służyć tylko im bo dziadkowie nie mogą już jeździć i to nie były by sporadyczne podwózki do lekarza tylko jeżdżenie z nimi w różne miejsca cały czas nawet jak ja miałabym coś do roboty a ojciec lubi wypić w pracy i miałabym go wozić, a mama nie ma prawa jazdy i też chciałaby żebym zastąpiła ojca jak wypije. Mówię że nie chcę a zrobię dopiero jak sama na nie zarobię. Wszyscy oczekują że się podporządkuje rodzinie a ja szukam sposobu żeby uciec. Wszyscy oczekują że zawsze będę taka grzeczna ,nieśmiała słuchająca się ich. A mi się moja osobowość nie podoba. Mam inny pomysł na wiarę. Wierzę w Boga chodzę na mszę, ale w wielu rzeczach widzę tylko rytuały a nie wiarę. Ojciec modli się bo tak pasuje a potem krzyczy że Boga nie ma ,swoim gadaniem zmusił siostrę do ślubu kościelnego mimo że nie była przekonana( powiedział że na cywilny nie przyjdzie). Dla mnie wiara jest bardziej przeżyciem duchowym. Lubię podróżować na razie udało mi się zwiedzić najbliższe okolice ale wcześniej pogodziłam się z tym że dla ojca jest to głupotą bo on nie lubi. I nie zależy mi na polu nic mnie nie obchodzi że przepadnie jak to mówi ojcowizna. Ani nie jestem przywiązana do domu mimo że rodzina sama budowała. Krytykuję starszych ,dziadków ciotki a to nie wypada bo starszym należy się szacunek. Tylko że oni nie mają szacunku do mnie ani innych.
×