Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

kwiatek74

WYSOKOŚĆ ALIMENTÓW CZ.II

Polecane posty

women trudno doradzic Ja tez sama wystapilam tylko o400 zeby pokrył przedszkole. Nie mam zamiaru podwyzszac bo mozna miec wyrok i przybić go do sciany. Wszystko zalezy dod dobrej woli kazdej ze stron.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Boi się, ale problem w tym, że nas naprawdę nie stać na jeszcze dodatkowe alimenty. dzieci jest troje, mnie wydaje się dosyć uczciwym układem, że po jednym dziecku o bardzo zbliżonych potrzebach jest na utrzymaniu każdego z rodziców, a na trzecie będzie dostawać alimenty. Zawsze zresztą jest tak, że jak tylko są jakieś dodatkowe pieniądze dzieci dostają ubrania, idą do kina czy jadą na wakacje. Ale często bywa tak, że żeby zapłacić alimenty nie płacimy czynszu. Poza tym też mamy dwoje dzieci na utrzymaniu, jest jeszcze przecież mój syn. Ja wiem, zawsze można powiedzieć, że można zarobić więcej. Jak na miasto, w którym mieszkamy zarabiam dobrze, ok. 2000 netto. Mój mąż ma wolny zawód, przyrzekam Wam, że nigdy nie znałam kogoś kto bardziej zabiegał by o zlecenia. Ale nie wiem, czy ma jakiegoś cholernego pecha, czy Łódź nie jest miastem dla artystów,a le bywają miesiące, że zarabia 3500 zł, a bywają, że zarabia 600 zł. Eks zarabia ok. 2000 zł, jest psychoterapeutką ma dodatkowe sesje. Czynsz, gaz, prąd, woda, dojazdy do pracy, kredyt (niestety musieliśmy wziąć, bo zanim zmieniłam pracę nie dostawałam pensji od pól roku a mąż miał mało zleceń i mieliśmy koszmarny dług czynszowy), przedszkole dziecka - to wszystko daje koszty stałe ok. 2500 zł miesięcznie. Tak więc są miesiące kiedy jest ok i starcza, ale są takie, że wbijamy zęby w ścianę. Poza tym cholera, gdzie jest zwykła uczciwość? Dlaczego mąż ma utrzymywać wszystkie dzieci, a w zamian spotykają do tylko awantury np. od córki, że prezent na urodziny za sromny (łańcuszek z wisiorkiem) albo obóz w górach, a nie we Włoszech. Albo opowieści skierowane do matki, jak to podła macocha popchnęła i uderzyła jej młodszego brata (mały rozpędził się, wpadł na mnie i przewrócił) ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jeśli nie pomoże to i tak uzystasz podwyżkę, bo mieszkając z nią ma wyższy standard życia niż gdyby mieszkał sam i za te pieniądze miał się utrzymać! Ale najpierw spróbuj polubownie! To zawsze skutkuje!! Zobaczysz! Niech na początek, kupi młodem podręczniki i zeszyty a po jakims czasie sam da ci więcej pieniędzy! Jeśli zaczniesz otwarta wojnę to możesz przegrać, bo on może złożyć wniosek do sądu o obniżenie alimentów bo np straci pracę (a skoro pracuje u żony to wiesz że wszytko jest możliwe) i w tedy sąd niestety dla ciebie ale anuluje oba wnioski! Tak więc powoli małymi krokami, wiem że może ci czegoś brakować, ale dobrocią więcej wskurasz niż wojną . To moje zdanie. ale ja jestem tylko ta next, a dziewczyny ex może mają jakieś inne pomysły !

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Borutka, rozumiem twoje rozżalenie, ale chyba nie ma innego wyjścia! :O Chociaż może coś ktoś wymyśli ja niestety na tym polu wypaliłam się! Wiesz ja swojemu jak jechał do córki sama kupowałam prezenty słodycze a nawet kiedyś kupiłam kompa-zabawkę (300zł) wszystko za swoje pieniądze i wiesz co po pół roku mój usłyszał od ex, że powinnam ruszyć dupę do lepiej płatnej pracy, bo ona na córkę potrzebuje więcej pieniędzy! I tu był klops, bo ja powiedziałm moejmu, że owszem niech płaci dużo dużo więcej ale pod warunkiem, że będzie mógł młoda widywać co drugi weekend i wiesz co ex stwierdziła, że juz kasy nie potrzebuje ale widzenia nadal będa 3 razy w roku i co ty na to??????????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
proponuję zrobić jak moja ex na sprawie o podwyżkę alimentów. Na pytanie sędziny dlaczego spłaca 8 tysięczną pożyczkę powiedziała że musiała ubrać syna na bierzmowanie i kupić Mu nowe biurko. Patrzyła się na mnie i się śmiała bo wiedziała że nie brałem w sklepie rachunków gdy kupowałem mu garnitur, koszulę krawat, buty i dokładałem się do tego biurka. Tak więc Panie tak też można zagrywać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tak mi się wydaje, że problem większości ex polega na tym, że one walczą. Usiłują pokazać sobie i całemu światu, że one sobie świetnie dadzą radę, a facet zawsze jest świnia i drań. Poza tym w większości przypadków to ex zdają się wychodzić z założenia, że jak facet przestaje kochać ją to przestaje i dziecko. I od razu ustawiają się na pozycji ofensywnej, samicy walczącej o swoje młode i nie przyjdzie im do głowy zwyczajnie ze swoim byłym pogadać. Nie godzą się też na kompromisy, zakładają, że skoro były ma nową rodzinę i jest szczęśliwy, to na pewno ma też mnóstwo kasy i jego obowiązkiem jest ją jej oddać, najlepiej w całości - no dobrze - nie jej a dziecku, chociaż jestem przekonana, że do pewnego wieku dziecku jest wszystko jedno czy spędza wakacje z babcią na działce czy w kurorcie w Egipcie, czy ma markowe spodenki, a potem nawet wolałoby nie chodzić na angielski, francuski, plastykę i łyżwy, a np. tylko na angielski i łyżwy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wiesz Borutka, gdyby to naprawdę chodziło tylko o dobro wspólnego potomstwa to pewnie każdy ex , podchodziłby do tego normalnie. Sytuacja zmienia się diametralnie kiedy ex małżonka odkrywa że zagrywanie dzieckiem jest wspaniałą bronią, bo tylko tym może dobić swojego byłego. I niestety dużo kobiet to robi, poprzez dziecko dowalają swoim byłym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
\"nasza ex\" zagrywa dokładnie jak Twoja. Ale w pewnym momencie zaczęliśmy brać rachunki. Tylko że one tak naprawdę nie mają w sądzie żadnego znaczenia - jak mąż szedł na rozprawę o podwyższenie alimentów miał poczucie, że skoro oprócz alimentów ma rachunki na ponad 8000 zł za jeden rok wydane na dzieci, sąd podejdzie do tego po ludzku. Ale gdzie tam, to wszystko to jest tylko jego dobra wola, sąd pochwala taką postawę, ale alimenty i tak podwyższa. Bo Matka Polka powiedziała, że tatuś jest zły. I już.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
borutka to i tak miałaś szczęście, bo są i takie sędziny, ktore o te wydatki podwższają alimenty, argumentując, że skoro ojca stać na tak drogie prezenty to może zamist nich dawać wyższe o tyle alimenty :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ale twój mąż Borutko troche przegiął , bo kupując prezenty średnio wydawał ok 600 zł na miesiąc, więc teraz dziwisz się ex że chce jak najwięcej dla siebie?? Rozpuściliście ją i tyle! Teraz będzie trudno naprawić to !:O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Borutka dokładnie! U mnie sąd przesłał do naszych zakładów pracy zapytanie o zarobki z całego roku z uwzględnieniem wszystkich dodatków. Po miesiącu sprawa się odbywa i okazuje sie że mój pracodawca oddalony o 160 km od sądu przesłał wszystkie dokumenty a jej 28 km odległości przez miesiąc nie zdążył i przyniosła sama , niepopodbijane i co Pani sędzina to przyjmuje jako dowód w sprawie.szok!!!! Przyznała że po wszystkich opłatach nic mi nie zostaje, uwzględniła też to że moja żona nie ma alimentów na córke bo o 75 zł przekracza dolny próg ale i tak dowaliła 50 zł . Niby nie pieniądz ale moralnie źle się czułem z tym. Sędzina stwierdziła że poradzę sobie, tak Matka Polka zawsze ma rcję. !!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość No no no ***=====
Małax, nie masz racji! Ja tez jestem normalną osobą, ale każdy ma pewien próg tolerancji na zachowania ex żon naszych mężów :P Ja mam limit na ex wyczerpany i nie odpuszczę jej już niczego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
te 8000 to akurat było incydentalne,mąż sprzedał wtedy mieszkanie, byłej dał 20 tys. na odstępne i umeblowanie nowego, dzieciakom kupił komputer, pojechały na obozy i kolonie, dostały fajne prezenty na gwiazdkę. Wiem, głupota, ale człowiek miał wtedy poczucie, że jak będzie ok, to tamta się nie będzie czepiać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tak ja też byłem \"wielkoduszny\" gdy moja była prosiła bym porozmawiał z synem bo nie chciał zaakceptować jej konkubina.Po kilku rozmował zrozumiał że jego mama ma też prawo ułożyć sobie życie i to nie ma wpływu na nasze uczucia do niego. Odwdzięczyła mi się tym że na sprawie powiedziała że konkubent ma dobry kontakt z synem , a ja wogóle się nim nie interesuje. Gdybym wtedy się nie opanował to chyba dzisiaj z Wami bym już nie pisał .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość skopiowałam z macoch
Forum czytam juz od bardzo dawna, ale jakos do tej pory nie zebralam sie zeby napisac. Nie da sie ukryc, ze jestem bardzo niedoswiadczona macocha i ostatnio zwlaszcza bardzo pogubiona... Moze najpierw napisze pare slow o naszej konstelacji. Jestesmy razem z NM od roku, zadne z nas nie przyczynilo sie do rozpadu poprzedniego malzenstwa (choc final rozwodu NM byl pare tygodni po tym jak sie rozstalismy, a moj rozwod wciaz w toku, ale w Niemczech niestety dlugo to trwa). Ja mam 2.5-letnia coreczke, NM ma 7-latke i 9-latka. Moja corka mieszka z nami, dzieci NM co drugi weekend i kazdy wtorek. Konflikty zaczely sie dosc wczesnie, choc dzieci poczatkowo przyjely nas wzajemnie bardzo entuzjastycznie. Jednak dosc szybko sprawa sie skomplikowala, bo NM jest klasycznym weekendowym tatusiem - dzieci nic nie musza, do wszystkiego maja prawo, 100% uwagi przez caly dzien, standard. Poczatkowo znosilam ten czas, ale trudno tak naprawde cos ukryc i NM zauwazyl, ze nie ciesze sie na weekendy i wyjazdy z dziecmi. Ex jest taka srednia, nie bruzdzi jakos karczemnie, ale tez reprezentuje opcje wychowanie bezstresowe i calkowite "poswiecenie sie" dla dzieci (co zreszta dosc czesto mowi). Raczej stara sie rowniez o schladzanie kontaktow dzieci ze mna i moja corka (komentarze typu, ze nie jestesmy ani rodzina ani przyjaciolmi wiec nie mozemy brac udzialu w jakis tam uroczystosciach, mimo ze dzieci zaprosily). Wyjatkowo dla mnie trudne do zniesienia jest jeszcze marudzenie - dzieciom generalnie nic sie nie podoba. Zwierzeta w zoo sa glupie, spacery nudne, etc. Najchetniej siedzialyby caly dzien przed telewizorem. Syn NM ma tez olbrzymie problemy - ciezkie ADHD, dysleksje, dysgrafie, dyskalkulie... Przez jakis czas NM sprawial wrazenie, ze troche zrozumial koniecznosc wprowadzenia zasad w domu i to zasad obowiazujacych wszystkich, ale niestety po pierwszym takim weekenedzie dzieci sie obrazily, nie chcialy wiecej przychodzic. No i NM zrobil wolte w powietrzu - okazalo sie ze to moja wina bo jestem wredna macocha, a on mnie juz "chyba" nie kocha. Jakos udalo nam sie ten konflikt zazegnac, choc nie musze mowic, ze bylo to trudne. W sobote jedziemy wszyscy razem na dwa tygodnie nad morze i w sumie to bedzie troche taki test... Tyle, ze nie bardzo wiem jak mam sie zachowywac... Nie mam ochoty spedzic tych calych 2 tygodni tylko z moja cora (tym bardziej, ze jej ojciec ja olal i ona zna praktycznie tylko NM i mowi do niego tata i jest bardzo zwiazana uczuciowo z nim i dziecmi), nie mam ochoty tez robic za sluzaca i obslugiwac towarzystwo na kolanach. Dzieci sie soba nie zajma przez 5 minut, bo nie potrafia. Ech.... i co wy na to ?????????????? Borutko uważaj , bo jesteś blisko takiego bagna!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
skopiowalam z macoch/ u mnie całe szczęście nie ma takiego problemu, tzn. dzieciaki tez bałaganią i są wiecznie niezadowolone, ale mój mąż zachowuje w tym wszystkim zdrowy rozsądek. Co do zasad w domu - wprowadziliśmy je i MM nawet bardziej pilnuje ich przestrzegania. Pewnie był bunt, córka cały czas twierdzi, że jesteśmy dla niej okrutni i nie będzie przychodzić, natomiast chłopaki nauczyli się z tym zyć i sprawiają wrażenie zadowolonych - dodam, że chodzi o zasady typu \"nie kłocimy się, nie krzyczymy na siebie, odnosimy po sobie talerze do kuchni, myjemy kubek po swoim piciu, sprzątamy zabawki\" - tych zasad przestrzegamy my, moje dziecko i dzieci męża. Córka ma pretensje do męża, że co tydzień nie chodzi z nią do kina, na zakupy i śmie jej proponować nudny spacer do parku. A jako przykład okrucieństwa mojego męża wobec córki ex zacytowala w sądzie \"Jestem Twoim ojcem, a nie centrum rozrywkowym\", powiedzianym po takich właśnie pretensjach. W ogóle mój mąż jest bardzo w porządku wobec mnie, kocha te dzieciaki, dba o nie, ale wydaje mi się, że nie przekracza zasad zdrowego rozsądku, poza tym każdy wydatek ustalamy wspólnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
skopiowalamz macoch/ Ja porozmawiałabym przed wyjazdem z twoim partnerem na temat podziału obowiązku podczas wakacji. To faktycznie może być test. Jesli nie będzie poświęcał czasu dzieciom, nie wiem, jakie macie plany, ale przyrządzał im posiłków, prał ubranek itd, z zwalał to wszytsko na Ciebie, to chyba powinniście spędzać wakacje osobno. Tobie też należy się urlop.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do dark
jeśli jest prawdą to, co piszesz o zaświadczeniach, czyli, że nie były odpowiednio opieczętowane i nieprzesłane - wnoś apelację, jesli jeszcze jest na to czas:0 przynajmniej pani sędzia sie czegoś nauczy jestem zdania, że sądy rodzinne i pracujace w nim kobiety w wiekszości sa dalekie od zdrowgo rozsądku mam je za obrończynie stereotypów

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
osobiście nie widziałem ich tylko przy mnie moja była z głupim uśmieszkiem połozyła je przed sędziną, ta obejrzała i powiedziała że coś z nimi nie tak do końca i wtedy moja była udała zdziwiona i mówi że dziwne , przecież powinny już być , mowiłam dziewczyną żeby wysłały. to jej słowa. dobrze wiedziała że nie będą bo po co miła niby duplikat ich ze sobą i po drugie od kiedy to pracodawca daje kserokopie zaświadczeń pracownikowi skoro ma pismo z sądu że ma wysłać urzędowo. Ale tak to wygląda u nas. Mam tylko nadzieję że nie wszędzie tak jest.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość anielka 28
powiem wam jedno walczyć z ex do upadłego , to w większości przypadków wyrachowane jędze, które odbijają sobie przy pomocy dziecka swoją porażke życiową czyli rozwód! Borutka jasne że twój mąż nie musi utrzymywac całej trójki, a sznowna ex ma to w dupie! jak młody zamieszka z wami, to wystąpcie do sądu o alimenty od ex na syna męża i np. odkładajcie na dodatkowe zajecia jego dzieci! Widzę, że wasza ex to cwana baba, ale skoro taka biedna to jakim cudem stać ją na adwokata?, może pieniądze z alimentów idą właśnie na jej prawnika i dlatego tak szalej, żebyście jej zapłacili mimo wszytko?bo nie będzie jej wetdy stać na opłacenie prawnika?? Nie mówie , że wszytkie ale połowę ex po rozwodzie chętnie wsadziłabym do obozo w oświecimiu, żeby trochę otrzeżwiały w końcu :P Zarozumiałe to i podłe w 50 %. szkoda słów , bo cisną mi się tylko bluzgi na usta jak pomyślę o ex męża.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wiesz, jak my na syna o alimenty, to ona na córkę i się tak po sądach będziemy włóczyć. A ja mam już dość, trochę spokoju mi potrzeba, normalną rodzinę chcę mieć. Babie nie dajemy generalnie wchodzić sobie na głowę, ale szlag mnie trafia, bo co życia utruje zwanturami, pretensjami i sądami to jej. I co jej z tego przyjdzie? Jedno dziecko już nie chce mieć z nią nic wspólnego ....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość anielka 28
a skąd wiesz , że jej o dzieci chodzi?? mnie wydaje się , że raczej o kasę! No tak głupi ma zawsze szczęscie ;) Pomysl co byłoby gdyby trafiła na taką samą jak ona osobę? :D:D:D:D:D:D Pewnie pozagryzałyby się na wzajem :P Borutka szkoda mi ciebie , bo widzę, że przejmujesz się tym strasznie:O Powiem ci co ja zrobiłam, wyjaśniłam mężowi, że jest tylko kupą kasy dla swojej pociechy ( długo nie musiałam czekac , bo raz wysłałam go do córki bez prezentu to mała już po 5 minutach był nim znudzona i bardzo nie zadowolona z tego, że tatuś nie ma dla niej lalki), odciełam się od jego przeszłości i jego córki, chce tam jechać prosze bardzo, ale bez mojego zaangażowania- bo niby jakim prawem ja mam martwić się o obce dziecko????, jak wraca to zero rozmów o jego ex i córeczce zawsze słyszy że to jego problem, sam naważył piwa to niech sam je pije - proste! I powiem ci , że od kiedy zaczełam mieć takie podejcie do jego potomka z ex to on zaczął bardziej mnie cenić i szanować, ale musiałm mu uświadomość, że ja nie mam wobec jego dziecka żadnych obowiązków, bo niby dlaczego mam nmieć dla mnie to obce dziecko i tyle! Gdyby ex nie chciała sprawdzić czy jest płodna po tym jak usuneła ciążę w wieku 16 lat, to nie mieli by córki i problemów, a że on dał się nabrać na takie gadanki to teraz niech sam się o to martwi :P On jakoś nie pzrejawia zainteresowania moimi siostrzeńcami więc dlaczego ja mam się interesować obcy dzieciakiem?? a siostrzeńcy wkrótce będę też jego siostrzeńcami ! a jego córka nie będzie dla mnie nigdy nikim bliskim :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do borutki
Kochana, ja już ci swój punkt widzenia przedstawiałam, a złośliwościami ex nie przejmuj się , bo to powoduje tylko jej radość. Trzymaj się , kiedyś będzie dobrze. Tak czy siak, skoro ona biega ciągle do sądu to wy też powinniście i to jak najszybciej i najlepiej abyście mieli jakiś cięzki kaliber na nią to wtedy dopiero przysiądzie na dupie, bo jeśli tego nie zrobicie , będzie już zawsze was gnebić i straszyć, a to tym ze twój mąż nie będzie widywał córki, póżniej jej dzieci czyli wnuków itp , zobaczysz ukróćcie to im szybciej tym lepiej i nie poddawajcie się żadnym szantażom emocjonalnym czy naciskom z jej strony. Żeby przeżyć życie w pogodnym nastroju trzeba być twardym ;) Powodzenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mala x
Anielko rozwod to nie zawsze porazka dla eks. nie kazda kobieta po rozwodzie czuje ,ze przegrała zycie. Przyklad ja czy ewa33 poczytaj zycie po rozwodzie znajdziesz tam wiele kobiet , ktore odzyły. Wiele , ktore zamkneły ten rozdział i zaczeły całkiem nowe zycie o wiele lepsze. Druga sprawa nie mozna generalnie tweierdzic ze wszystkie eks to zołzy , które oszukały wasze biedne misiaczki. Przeciez nikt koniami faceta nie ciągnął do slubu. Nikt nie zmuszał do seksu , miłosci i i udowadniania tego slubem. Wam sie wydaje ,ze wszystkie eks to albo wzieły gości na ciąze albo nie wiem jescze co. Prawda jest taka ,ze jak facet sie żenio to co czuje ,a że potem zycie weryfikuje to i wynikiem tego jest rozwód . No cóz przeciez żadna z was nie obetnie sobie ręki ,ze was to tez nie spotka. Nikt kto nie przezyl tego na wlasnej skorze nie ma prawa osadzac drugiej osoby . Nigdy do końca nie poznacie motywów rozowdu i prawdy o układzie. To tak jakby wmawiac slepemu ,ze sie wie co on czuje i jak odbiera świat. Akurat wy trafiłyscie na zawiete egzemplarze ale prosze bez uogólnień w stylu wiekszośc eks to jędze , zaniedbane kury , bez rozumne larwy , ktore zlapały faceta podstepem. Mysle ,ze to wasza obawa rodzi problemy bo macie faceta z bgażem i do końca on naprawde nie bedzie wasz bo ma zywy dowod przeszłosci w postaci potomka. To był wasz wybor wiedzialyście z kim sie umawiacie. Pewnie wczesniej to nie była przeszkoda a teraz staje sie wielkim problemem. Facet z bagazem lozy na 2 rodziny , te pierwsza i te ostatnia. Znam to z aytopsji jestem eks i jestem z facetem po rozwodzie. I nie wieszam psów ani na moim eks choc czasami mu sie nalezy ani na eks mojego partnera.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mala x....czytając Twoje wypowiedzi dochodze do wnoisku ,ze facet po przejsciach rowniez powinien byc z kobieta po przejsciach. ja nie mam zrozumienia do jego ex i nawet nie chce miec. zeby nie powodowac konfliktow unikam rozmow na temat ex oraz na temat jego dzieci. a on tez nic nie mowi. po kilku spotkaniach naszych z jego dziecmi , on stwierdził , ze lepiej jak spotka sie sam nastepnym razem. no i spotkal sie i jak stwierdzil tez to spotkanie bylo sztuczne. on juz sam nie wie jak to wszystko polaczyc by bylo dobrze. i razem dochodzimy do wniosku , ze sie nie da. on jest pomiedzy mlotem a kowadlem. sila rzeczy nie moze spotykac sie z dziecmi kazdego dnia . a dzieci coraz bardziej widza w nim faceta , ktory jest od dawania kasy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ninke moze jestem w komfortowej sytuacji bo moj eks jest 600 km od nas wiec sila rzeczy musi sie umowic na odwiedziny i sa one rzadsze z tego powodu. ale nie robie problemow bo mala teskni a on czesto nawet nocuje bo gluio zeby wynajmował hotel gdy ja mam duzy dom a mala chce z nim gadac pół nocy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mala x/Przypominam Ci, że ja również jestem ex i next. Sama jestem po przejściach i mam \"faceta z przeszłością\". Tym bardziej wiem, jak mogą wyglądać stosunki z ex i wpólne dbanie o dobro wspólnego dziecka. Niestety wczoraj straciłam jakiekolwieg złudzenia w kwestii dogadania się z ex męża, po jej odpowiedzi na naszą propozycję ugody i kolejne złamanie wszelkich ustaleń. Teraz mam 100% pewności, że nie chodzi jej o dobro dzieci a tylko i wyłącznie o pieniądze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×