Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Niekoffana

Niekochani

Polecane posty

Gość Niekoffana
Seniorita-22 - no, ja na to pytanie nie znam odpowiedzi. Taka już jest. Może jej to humor poprawia, może to sprawia, że lepiej się czuje, a może mną po prostu gardzi, albo robi to z przyzwyczajenia, nie istotne. Ma taką zabawę, że mi mówi, że nic ze mnie nie będzie, po prostu. s z a n a s - nie, aż tak źle chyba nie jest? gdyby było, to już nawet nie zwracałabyś na to uwagi, nie przeszkadzałoby ci to, a nam wszystkim chyba przeszkadza, bo inaczej nie myślałybyśmy o tym. 🌼

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Niekoffana
Amant - nie chcę cię martwić, ale ja nie jestem z niczyjego zbioru, ja po prostu jestem, a co do reszty...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Niekoffana
Amant - i jeszcze jedno, jeśli dzielisz kobiety na zbiory, to ty nie jesteś z pewnością w moim. Swoją drogą, nie sądzisz, że to może kogoś poniżać. Bo jak mówisz o zbiorach, to od razu przypomina mi się targ niewolników. Ale to chyba znaczy, że się po prostu nie dogadamy w tej materii.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Moze ona nie wie ze cie w ten sposob dotyka...albo powinnas odplacac sie jej tym samym zawsze to jest jakies wyjscie.Albo poprostu ona to robi dla poprawy swojego samopoczucia,pewnie ma niska samoocene i wtedy najlepiej swoje niepowodzenia odreagowywac na innych. za bradzo do serca bierzesz sobie jej \'teksty\" i moze dlatego tak cie one bola,w jakis sposob probujesz udowodnic sobie(jej) ze nie jest tak zle ze stac cie na kogos wyjatkowego...szukasz na sile?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Niekoffana
wiesz, to nie tak. Tak było kiedyś, bolało jak cholera, jak miałam 12, 14, czy 17 lat, teraz już nie. Przestałam się przejmować, przestałam próbować zyskać jej ... szacunek? Nie, teraz mam to po prostu w głębokim poważaniu, co ona mówi, bo wiem, że to bardziej oznacza jej krzywdę niż moją. Popracowałam nad sobą i mam to za sobą, ale fakt faktem, że przez lata mi to wmawiała, więc może stąd się bierze to, że boję się, że rzeczywiście jestem do niczego i nikogo nie znajdę. Ale to nie istotne, ważne jak się z tego wyleczyć, jak uwierzyć, jak znaleźć tę osobę? Jak znaleźć to coś, za czym tęsknię, choć nawet nie wiem, jak smakuje?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Niekoffana
Amant - gdyby to była tylko kwestia matematyki...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Niekoffana
Amant - już ty się nie wykręcaj, dobrze wiesz, o co chodzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mysle ze nie bedzie tak zle...na poczatku zawsze trudno jest zaufac drugiej osobie (boimy sie akceptacji, odtracenia),naepwno jakis wpyw na to miala twoja siostra ale niestety czasu nie da sie cofnac...ja sama nie wiem jak mam z tego wyjsc to jest jakies bledne kolo trzeba zrobic tak zeby wszystkim bylo dobrze zeby wszyscy byli zadowoleni.....KARIERA PRZEDE WSZYSTKIM! nie bede sie juz powtarzac bo juz gdzies to pisalam...ale takie wartosci zostaly mi wpojone caly czas musze byc najlepsza, nie moge ich zawiezc czasami nie daje poprostu rady za wysoko ustawiam sobie poprzeczke zeby tylko byli zadowoleni,jestem na III roku studiow jak zalicze cos na 4 zaraz ide do wykladowcy poprawiac czujecie?/wiem ze to jest chore ktos sobie pomysli idiotka ale tak jest. teraz szkola pozniej praca trzeba sie w zyciu przeciez ustawic a na milosc nie wiem czy \"bedzie miejsce\" pozniej moze byc tylko gorzej bo bede coraz starsza i wybredniejsza zapewne...zreszta juz pewnie jestem ale nie wiem o tym:) przciez jak to coreczka co najmniej z tytulem mgr zakocha sie w jakims \"prostaku\" dla nich to jest nie do pomyslenia sami sa(mgr) wiec do naszej rodzny nie moze wkroczyc nieudacznik. sorki ze tak odbieglam od tematu i sie rozpislalam ale od razu mi jest lzej... tylko nie wiem czy ten \"defekt\' tkwi we mnie czy w nich odezwe sie pozniej pa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Niekoffana
Seniorita-22, tobie też nie jest lekko. To dobrze, że to z siebie wyrzucasz, może razem uda nam się coś z tym zrobić. Co do tych defektów, chyba nie najlepsze określenie, ale lepiej myśleć, że są na zewnątrz, bo wtedy przynajmniej masz szansę, że trafi się choć jeden egzemplarz ich pozbawiony. Życzę wszystkim miłych snów. Idę śpiochać, bo rankiem trzeba zabrać się ostro do robotki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Seniorita-2
No tak moze masz racje. a ja sobie jeszcze wlasnie ogladam "poznaj mojego tate" i cos mi to przypomina ;) kolorowych snów do juterka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Amant---->kto tu mowi o zaufaniu??poprostu kazdy pisze co mu lezy na sercu:) Mam kogos bardzo bliskiego, on jest moim przyjacielem od bardzo bardzo dawna sie znamy(nasi rodzice tez)od jakiegos roku sie spotykamy tzn mamy wpolnych znajomych wiec to w pewnien sposob nieuniknione.Chodzimy razem na imprezy wszyscy mysla ze jestesmy razem (czule gesty, pocalunki) ale tak nie jest....wiem ze on mnie KOCHA i czeka powiedzial mi to a ja no coz wymyslilam jakas historyjke typu nie jestem gotowa, nie chce stalego zwiazku. Do czego zmierzam, kilka miesiecy temu na jakiejs rodzinnej imprezie (rozmowa mojej mamy z ciotka) -M) wiesz jakby moja corka sie z nim zwiazala to ja nie wiem,jakby moja swatowa miala byc ta jego matka, w ogole mielibysmy byc rodzina to bym sie chyba z nimi w ogole nie spotykala bo jej nie lubie. i tego typu teksty, zreszta moj tato tez zawsze mowi oni do niczego w zyciu nie doszli nie maja nic.Z jednej strony ja sobie mysle przeciez chce byc z nim a nie z jego matka co mnie obchodza ich pieniadze czy ich brak przeciez sami mozemy do czegos dojsc!! z drugiej faktycznie przeciez tak nie mozna miedzy nimi musza byc dobre relacje bo przeciez \"mozemy byc rodzina\" ale potem te wypominki spojrzenia, wyrzuty... a ja nie potrafie bez nich zyc on daja mi wszystko i na wszystko:) i chcialam jeszcze dodac ze nikt tak do konca mnie nie rozumie dopiero tutaj moge sie otworzyc... wszystcy twierdza ze jestem rozpieszczona,i mi sie w glowie poprzewracalo a tak nie jest

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Niekoffana
Seniorita-22 - nie wiem, ale z tego co mówisz, to wydaje mi się, że za bardzo polegasz na swoich rodzicach, za wiele decyzji pozwalasz im podejmować. Ostatecznie rzecz biorąc, to jest twoje życie i tylko ty będziesz ponosiła jego konsekwencje, ty będziesz musiała żyć z tym, co się stanie. Ale rozumiem, że taka zależność od rodziców sprawia, że nie jest łatwo się z niej wyplątać. Ja przez długi czas myślałam, że moi rodzice mi na wiele rzeczy nie pozwolą, ale teraz wiem, że w ogóle ie muszę pytać ich o zdanie, bo jestem dorosła, a i oni nie próbują mi nic narzucić, wychodząc z założenia, że to moje życie i zarówno błędy jak i porażki idą tylko i wyłącznie na mój rachunek. To jest ten plus, bo jestem osobą niezależną i nie wytrzymałabym, gdyby ktoś próbował podejmować za mnie decyzje. I oni chyba o tym wiedzą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Niekoffana
Amant - ja mogę ci zaufać. Tylko nie będę od razu konkurować o twoje względy jak małpka skacząca do góry kiedy tylko ktoś przechodzi obok jej klatki. Nie znam cię, ale chętnie poznam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Niekoffana
P. S. tyle tylko, że na zaufanie trzeba zasłużyć :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No niby jestem niezalezna, robie przeciez co chce:) i na co mam tylko ochote (czyli co weekend imprezuje), ale nie moge przeciez sie od nich zupelnie uwolnic chociazby finansowo(chyba jest mi z tym wygodnie) od pazdziernika mam zamiar przeniesc sie do innego miasta aby kontynuowac studia wiec wtedy nie beda mieli nic do powiedzenia (tym bardziej ze bede tam mieszkala z NIM) Niekoffana---->a moze ty o tym nie wiesz ale ktos sie w tobie po cichu podkochuje?? ja mialam to szczescie ze w pore to odkrylam ❤️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Niekoffana
widzę, że nie ma specjalnie wielu ludzi, którzy czuliby sie tak fatalnie jak ja, w każdym razie w tej materii. Seniorita-22 - z tego, co piszesz o tym chłopaku, wydaje mi się, że jesteś na dobrej drodze do tego, żeby wam się udało, a jak się wyprowadzisz, to i zdystansujesz się do tego wszystkiego, co się dzieje w twoim domu, do relacji z rodzicami. Co do uniezależnienia się materialnego - widzisz, to jest tak, że jeśli chcesz, jeśli musisz, to zawsze dasz sobie radę. Tak sądzę, że dużo wynika z tego, że człowiek po prostu boi się nieznanego, boi się, że nie da rady. Ale kiedy już zostaniesz rzucona na głęboką wodę, kiedy wiesz, że jesteś sama i sama musisz sobie radzić, wzrasta pomysłowość. Naprawdę. Poza tym, sądząc z tego, że planujecie razem zamieszkać, to chyba między wami coś poważnego się urodziło, więc nie pozwól, żeby ktokolwiek ci się w to wcinał. Co do tych tajemniczych wielbicieli... Może nawet ktoś taki jest, ale jak ja mam to sprawdzić? Jak się przekonać? Nie mam żadnych podejrzeń, więc chyba sprawa jest beznadziejna. Nadal pozostaje w punkcie wyjścia - trzeba czekać, szukać (albo właśnie nie szukać) i mieć nadzieję, a tej naprawdę mam coraz mniej...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No nie wierze ze nie masz jakiegos przyjaciela, kolegi który bardzo by ci sie podobal;) moze ty jemu rowniez ale nie wysylasz mu zadnych znakow eh....a z facetami tak wlasnie jest to MY musimy zrobic ten pierwszy krok !!! I głowa do góry

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Niekoffana
Niestety, nie mam nikogo takiego :( Głowa do góry mówisz? No nie wiem, powodów to ja chyba raczej nie mam, ale to już nie ma większego znaczenia. Pocieszam się tym, że wiosna idzie. Będzie tu już za pół godziny :) :) :) :) :) :) :) :) :) :) :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No wlasnie juz jest:) Mówisz ze w czasie wiosny łatwiej sie zakochac?.......moze..... Słuchaj jestes młoda,pewnie jeszcze nie jeden związek przed tobą a póki co trzeba cieszyc się wolnościa (bo kto wie ile nam jeszcze jej zostalo);)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Paolka04
Wiosna cieplejszy wieje wiatr

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Niekoffana
Seniorita-22 - może masz rację co do tego, że głowa do góry... W końcu wiosna idzie i rzeczywiścia aż mi się od tego słoneczka nastrój poprawił. Ale z drugiej strony, chciałabym mieć z kim pójść na spacer... Nie ważne, tak sobie tylko plotę. Nie będę już powtarzała tego, co napisałam wcześniej. Genek - to witaj w klubie :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja dzisiaj tez poczulam przyplyw energii :):) Nie martwcie sie jestem z wami i bede was podtrzymywac na duchu:) teraz czesto siedze na necie bo ON mnie meczy non stop esami (a jakbym miala mu z koma odpisywac to bym chyba zbankrutowala) wiec zagladam tutaj:) Niekoffana-----> moja kol kupila sobie wlasnie slicznego pieska moze tez powinnas?;) nie mialabys problemow ze spacerkami eh..... a moze na jakims z nich spotkalabys kogos interesujacego?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Niekoffana
Piesek mówisz...? Przykre, że tylko tyle mi pozostaje ;) Wiem, wiem, zaraz na mnie wszyscy napadną, ale ja nie lubię zwierząt. I - dla tych, którzy już przygotowują krytykę - nadmieniam, że to nie jest żadna zbrodnia. A co do piesków, to czasami zdarza się, że zostaję obarczona obowiązkiem opieki nad psem mojej siostry, ale nie przypada mi to go gustu. Ale trzeba przyznać, że jest to pewien pomysł na rozwiązanie mojego problemu. Zobaczymy, może się przełamię :) A co do tego, że ON Cię męczy esami to gratuluję, bo wygląda na to, że to jest jeszcze ten moment, w którym nie można się sobą nacieszyć, kiedy ciągle ci za mało i za mało... Piękny moment w Twoim życiu, naprawdę zazdroszczę :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Niekoffana
Loneliness - witaj, zabłąkałaś się, czy masz podobne problemy??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×