Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Niekoffana

Niekochani

Polecane posty

Gość Niekoffana
Amant - wiesz, są różne rodzaje szczerości, różne rodzaje inteligencji, różne rodzaje wrażliwości i piękna. A jeśli Ty uważasz, że inni przy Tobie czują się głupii, to może rzeczywiście jesteś inteligentny w potocznym tego słowa znaczeniu, ale inteligencji emocjonalnej, to może jednak Ci brakuje. Ale nie mnie to oceniać. Może rzeczywiście jesteś tak mądry, że innych to po prostu onieśmiela, może przy tym jesteś jeszcze niesamowicie przystojny i w ogóle wymiatasz na wszystkich frontach, a ludzie Ci po prostu zazdroszczą... Nie wiem. przemijająca - Może to się da jeszcze uratować?? Może pogadasz z Nim?? A może to nawet lepiej, skoro tak ma być dalej... Może dzięki rozstaniu znajdziesz kogoś, kto da Ci szczęście. Ale wiesz co?? Nawet jeśli To się kończy, to nie żałuj, bo przynajmniej znasz smak miłości, wiesz, czego dalej szukać. I wyciągniesz wnioski z dokonanych błędów i więcej ich nie popełnisz. beznadzieji - Ale sama kochałaś, prawda?? Wiesz, jaki to skarb, wiedzieć, że jesteś do tego zdolna, że możesz mieć nadzieję, że jeśli spotkasz jeszcze kogoś, kto będzie tego wart, to będziesz umiała pokochać?? Ja wcale nie jestem tego taka pewna, nie wiem, czy będę umiała pokochać, bo nigdy nie kochałam. A jeśli Twój mąż nie wie, jak wiele traci, to to jest tylko jego strata. Wiesz co zawsze mówię, jak słyszę, że jakaś kobieta została porzucona?? To teraz na złość temu gnojkowi, bądź po prostu szczęśliwa, żeby miał świadomość, że Cię to nie złamało. Ot tak po prostu, bądź szczęśliwa dla siebie, a jeśli przy okazji on to zobaczy, to przynajmniej będziesz miała niesamowitą frajdę, ot co!!! Wiem, że to nie jest takie proste, że boli, że dobija. Ale trzeba żyć dalej. Widziałaś reklamę chyba mastercard?? mina twojego byłego, kiedy uświadamia sobie co stracił... Tlo pomaga. Pozdrawiam was obie. Trzymajcie się.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Czy jest tutaj jakiś mężczyzna?? z krwi i kości:)? potrzebuje porady bo nie wiem co siedzi w waszych mózgach, czasami nie rozumiem waszego myslenia. No chyba ze nie ma to prosze o wypowiedz którejs z was Powiedzialam MU tak mimochodem, ze chcialabym w zyciu zrobic cos poprostu dla siebie,nie chce niczego zalowac chce żyć na max, musze wszytskiego spróbowac chce sie zrealizowac i sprawdzic!chce spelnic swoje marzenia,ukryte pragnienia. ON zapytał co mam na mysli? Odpowiedzialam ze np. wyjazd z tego kraju.... No i zaczęło się poprostu sie obrazil i nie chce ze mna \"gadac\" Nie wiem jak mam to rozumiec w zaden sposob nie czuje sie winna poprostu c\'est la vie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Niekoffana
Seniorita-22 - on chyba był przekonany, że wasze życie jest już zaplanowane. No wiesz, że ty skończysz studia, weźmiecie ślub, będziecie rodzinką... Nie wiem, jak tam u was jest, ale ludzie w związkach tak mają, że czasem planują trochę za daleko. Widzę to po tych wszystkich parzystych koleżankach. Ale nie przejmuj się. Może go po prostu zaskoczyłaś, jeśli to jest pierwszy raz kiedy o tym wspominasz.... Jedyne co ci mogę powiedzieć, to to, że to jest twoje życie i tylko ty będziesz z niego albo zadowolona albo będziesz żałować. Ostatnio przekonuję się o tym, że dużo bardziej żałujemy tego, czego nie zrobiliśmy niż nawet najgłupszych rzeczy, które zrobiliśmy. A ty to tak poważnie chcesz wyjechać, czy tylko tak sobie rzuciłaś dla przykładu hasło? Bo ja już wiem, że zaraz po magisterce wynoszę się stąd i to najprawdopodobniej na stałę. :) {kwiatek}

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość beznadzieji
Niekoffana-dzięki za wsparcie:) to, ze ja kocham w tym momencie jest dla mnie przekleństwem, a nie skarbem:( nie potrafie byc szczęśliwa na złość komuś, próbowałam, ale jego już nie interesują rzadne moje uczucia ani to czy jestem szczęśliwa czy nie, wogóle mnie nie widzi, dla niego nie istnieję dzisiaj po raz kolejny dał mi to odczuć cały dzień dzisiaj ryczę jak mała dziewczynka nie mogę nikomu powiedzieć o tym co czuję, bo nie jesteśmy od niedawna małżeństwem ciągle mi sie wydaje, że to niemożliwe, że to nieprawda, przecież było nam dobrze, mówił przez te lata ze kocha wiem, że nie powinnam liczyć już na jakiekolwiek uczucia z jego strony ale ja chcę być KOCHANA chcę dać moją miłość, poczuć czyjąś dłoń w swojej, budzić się i zasypiać przy kimś, przytulić, poczuć odrobinę czułości, cieszyć się tym, że kocham:( mogę już nigdy tego nie doświadczyć dzisiaj stanęła przede mna taka właśnie wizja i przeraziłam się, ze to moze być całkiem mozliwe już sama, niekochana do końca piszesz, ze ty jeszcze nie kochałaś ja tez teraz wolałabym nie umieć kochać nie martw się ja tez kiedyś myslałam, ze nie potrafię kochać, ale to zmieniło się gdy poznałam jego, moje przekleństwo mam nadzieję, ze trafisz lepiej i nie będziesz musiała udawać, że jesteś szczęśliwa:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Niekoffana
beznadzieji - Wiem, wiem, że teraz to boli, bardzo mi przykro i bardzo ci współczuję, wiem, że teraz wolałabyś aby to cię nigdy nie spotkało, ale za pewien czas może dojdziesz do wniosku, że było warto. Macie dzieci?? Jeśli tak, to pomyśl, że gdyby nie to wszystko, to ich by nie było. Niedawno znalazłam takie fajne zdanie : Czuję się jakby wściekły goryl wyrwał mi serce i wrzucił do miksera:( Podejrzewam, że to właśnie ciebie dotyczy. Ale za jakiś czas będzie lepiej, zobaczysz. Nie rycz, bo nie warto po takim palancie, który nie umie docenić swojej kobiety. A to, że jemu na tobie nie zależy, że jesteś mu obojętna... Trudno, on sam nie wie co traci. Ja nie mówię, że masz robić mu na złość tak dosłownie. Chodzi mi o to, że może spróbuj mu udowodnić, że kiedyś będzie żałował, zrób się na bóstwo, wyjdź z domu, znajdź ludzi, którzy cię docenią, znajdź swoją pasję i obracaj się wokół ludzi, którzy cię doceniają, zajmij się sobą. Pewnego dnia, kiedy ty już będziesz miała własne życie, nową miłość, wtedy spotkasz go na ulicy i on będzie musiał sobie uświadomić, że stracił kogoś takiego, jak ty. Wiem, wiem, nigdy nie byłam w takiej sytuacji, więc mogę sobie wyjeżdżać z dobrymi radami. Ale ja patrzę na to na trzeźwo, a ty jesteś chyba trochę rozbita. A poza tym z tego co piszesz wynika, że jednak masz wciąż jeszcze nadzieję na miłość, tak trzymać. Posłuchaj sobie "I will survive" A. Franklin, może pomoże. Mi pomaga na prawie każdego doła :) I trzymaj się cieplutko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Niekoffana
Amant - ale między włazidupstwem, a brutalną szczerością są jeszcze odcienie szarości. A poza tym pytanie brzmi, czy ta twoja szczerość nie ogranicza się przypadkiem tylko do mówienia przykrych rzeczy i pomijania pozytywnych. Bo większość ludzi toleruje konstruktywną krytykę, ale napewno nie zmieszanie ich z błotem. Ja tylko pytam, bo nie znam twoich pozostałych postów. Może jesteś wrażliwy i delikatny, nie wiem, po prostu próbuję zrozumieć. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No ba jasne że chce wyjechać najlepiej na stałe:):) Beznadzieji_____>współczuję ale mam nadzieje ze wszytsko juz niedlugo wroci do normy i bedzie OK. Kurcze faceci to świnie!!jak on mogl cie oklamywac przez tyle lat koszmar!! .nie jestem feministką hehe;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Niekoffana
A ja jestem feministką :P Seniorita - no to mamy podobne plany :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość beznadzieji
tak mamy dzieci, wiem ze oni sa moją najwazniejszą teraz miłością przepraszam, ze tak marudzę ale masz racje dzisiaj goryl zmiksował moje serce jutro bedzie lepiej musiałam się wyzalić on dzisiaj był, wyjezdża, nie wie czy wróci a jeszcze dzisiaj trafiłam na jakis topik gdzie jakiś pan wypowiadał się, ze rozwódka z trójką dzieci ma 1% szans na nowy stabilny związek ja mam dwoje szanse zatem wieksze, ale i tak niewielkie a w moim dzisiejszym stanie wziełam sobie te brednie do serca i zaczełam się zastanawiac nad tym czy mam jeszcze jakiekolwiek szanse ale ja durna jestem:) dzięki Niekoffana już mi lepiej:) czasami tak niewiele trzeba aby komuś pomóc, czasami tylko wystarczy wysłuchać dzięki:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Niekoffana
Amant - ale tymi, na których nie działa, nie trzeba się przejmować, bo to znaczy, że są po prostu niereformowalni :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cholera On sie nadal do mnie nie odzywa:( a ja siedze i czekam jak ta idiotka chociaz na jeden sms ...póki co jestem twarda i nie wyciągne pierszwa ręki.Taka juz jestem :) ale brakuje mi tego bardzo bardzo........

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Niekoffana
Seniorita-22 - nie powiem ci co masz robić, bo to twoja decyzja. Jak On się nie odzywa, to przynajmniej masz chwilę wolnego. Możesz odetchnąć, zastanowić się, to czasem pomaga. Ale nie przejmuj się, o takie głupstwa nie rozbijają się poważne związki. Jeśli to jest coś warte, przetrwa. Ja właśnie doszłam do wniosku, że trzeba coś ze sobą zrobić, zadbać, odchudzić się, pójść do fryzjera, nie wiem, poprawić sobie nastrój. Może jak będę w lepszym nastroju, to i trochę ładniejsza, a wtedy, może napatoczy się gdzieś ten jedyny... Zobaczymy, ale przynajmniej coś dla siebie zrobię - oczywiście, jeśli mi się uda :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Niekoffana
Kolejny ślub w perspektywie bynajmniej nie dalekiej się szykuje. Kolejna koleżanka jest pewna tego, co ma i decyduje się na powiedzenie "tak" przed ołtarzem. Z jednej strony się cieszę, bo to przecież jej szczęście, jej miłość, jej radość. A z drugiej strony zastanawiam się, czy mnie to też kiedyś spotka... Seniorita-22 - i co??? Pogadaliście? Wyjaśniliście sobie wszystko? Mam nadzieję, że tak i trzymam kciuki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Niekoffana
Pogoda ładna się zrobiła, wreszcie coś ten termoment konstruktywnego wskazuje. Pójdę dziś na spacer, przewietrze się, powdycham cudownie świerze wiosenne powietrze i będę się cieszyć nadchodzącą wiosną :P A jak nikt nie chce się cieszyć ze mną, to trudno :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tyz jestem sam i samotny i niekochany przez nikogo :P a mam 31 latek

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Niekoffana
witaj, samotny...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja też juz jestem sam i nie mogę się z tym pogodzić. A co do spacerków to chętnie bym się przeszedł w tak piękna pogode - tylko jest jedno ale - NIE SAM. Jestem z Wawy. Poszlibysmy nad Wisłe zobaczyć czy ciepla woda jest, nastepnie na Star Miasto na kawe lub do parku podziwiać przyrode.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Niekoffana
Ziko - witaj. Co do spaceru, to mój chyba nie wyjdzie. Leje okrutnie, zachmurzenie na potęgę, a słoneczko jakby uciekło słysząc, że chcę na nie wyjść. A mogłabym się przejść nawet sama, bo przecież i tak nie mam z kim :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Szkoda... A może zamiast spaceru jakaś miła pogawędka... Proponuje: świece, cicha muzyka i czerone wino... Temat: Sytuacja polityczna w naszym kraju Żartuje z tym tematem oczywiście ;) - chociaż mi rozmowa bardzo się przyda. Tak dla zbicia \"złych myślonek\"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Niestety nie rozmawiałam z nim vis-a-vis ,raczej przez najblizsze dni a nawet tygodnie to nie nastapi gdyż w ten weekend on ma szkole(studiuje na AWF)pozniej ja jestem zajeta eh....moze to i dobrze:) sama juz nie wiem niby wysyła mi esy ale nawet przez nie czuje dystans właśnie wczoraj byłam na długich zakupach i nastrój od razu mi sie poprawił:P wyszłabym sobie na jakiś spacerek ale niestety deszcz pada:( Nie moge sobie wyobrazic jak ludzie w takim wieku decyduja sie slub ,przeciez są młodzi mogą tyle w życiu zrobić a wybaczcie w małżenstwie juz nie jest tak jak dawniej... Jezeli chodzi o mnie to zadne sluby nie wchodza w gre...chyba ze zdecydowalabym sie na dziecko to oczywiscie ale pod warunkiem ze bylby to slub cywilny jakos nie krecą mnie welony:P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Niekoffana
Dziwne to wszystko, różni ludzie się tu wpisują, a potem jakoś tak znikają. Ciekawa jestem co się z wami wszystkimi dziej, np. beznadzieji, co tam u ciebie, zaglądasz jeszcze tutaj?? Seniorita-22 - nie przejmuj się, co do małżeństwa i dzieci mam niemal dokładnie takie samo zdanie. Dzieci napewno, facet - to już niekoniecznie, chyba że oczywiście znajdę kogoś kto na mnie zasługuje :). Wiosna nadeszła i tak jak sobie obiecałam, nawet na deszcz nie będę narzekać jeśli tylko będzie cieplutko i się trzymam :), nie narzekam, chociaż dziś lało niemiłosiernie przez cały dzień.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Niekoffana
Ziko - co do spaceru, to sama nie poszłam, bo niemiłosiernie lało, a to nie jest moja ulubiona pogoda na spacer. Co do rozmowy, to bardzo chętnie. Ze świecami może być tutaj trochę kiepsko, cicha muzyka zaś jak najbardzie. A co do tematów, to co w takim razie proponujesz??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hej Niekoffana ja też zastanawiam się czy dane mi bedzie cieszyc się obecnością kogoś bliskiego, bo jak narazie zmierzam się z tym światem sama. Mam 24 lata i tez słyszę o slubach itp, mój młodszy brat tez jest już zaręczony. Cieszę się ich szczęściem, ale to jest ich życie, moi rodzice też tworzą udana parę ale to też ich życie. Nie potrafię znależć sobie miejsca na tym świecie, wracam do pustych ścian i jak choruje nikt nie poda mi herbaty...Za to udaje mi się w życiu zawodowym, chociaż ponoć taki podział na życie zawodowe i uczuciowe, towarzystkie itp. nie powinien miec miejsca, bo życie ma się tylko jedno - czyli mi dane jest tylko zapier.. tak się brzydko wyrażę ;) Pozdrawiam wszystkich niekochanych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ehh23 ------------. chyba chciałaś powiedzieć ze masz dopiero 24 lata:),ale superrr masz bo sobie juz pracujesz jesteś samowystarczalna i w ogóle tez bym tak chciała w niedalekiej przyszłości....przynajmiej mozna sie w jakims stopniu zrealizowac a potem tylko polowac na jakiegoś przystojniache :P chyba cos mi sie dzisiaj stało bo słucham non stop jakiś dołujących kawałków!!:( Na domiar złego uswiadomilam sobie ze on przeciez ma w sobote urodziny fuck!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! jeszcze tego mi brakowało eh...... Niekoffana------->ty juz lepiej nic nie mów bo widze ze mamy podobne podejscie do życia :P Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Niekoffana
Seniorita - dobrze, już dobrze, przepraszam, więcej się nie odezwę :P Ehh23 - no to witaj wśród nas. Nie wiem, czy uczestnictwo w tym zaszczytnym gronie kwalifikuje się jako zaszxzyt w tradycyjnym tego słowa znaczeniu, ale przynajmniej pogadać można i ponarzekać. I - jak na razie w każdym razie - nie usłyszysz tu, że ktoś się zaręczył, urodził albo wyszedł za mąż :P Dobra, pora późna więc śpiochać trochę trzeba. Tak więc pozdrówka. P.S. beznadzieji -----> Daj znać, co tam u ciebie, jeśli jeszcze tu zaglądasz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Właśnie siedze sobie na zajęciach z informatyki i jak zwykle sie nudze... Wymyslilam powinnyśmy zamieścić tutaj jakieś ogłoszenie matrymonialne :) moze jakiś Romeo to przeczyta:P?? zainteresowania,wady(moze nie) ,zalety, no i ogólnie wszystko o sobie?? no to która zaczyna? Dobra kończe musze widze ze wszyscy cos tam robią a ja jak zwykle zakręcona nie wiem o co chodzi no ale taka juz jestem:P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×