Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość hp hp

Dlaczego zawsz obwinia sie KOCHANKE?

Polecane posty

Gość a JA na to123..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a JA na to123..
byle jaki oby byl..............

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość L-do-ra-do
a ja Wam mowie: wszystkiemu winna jest Platforma, Żydzi, komuniści i cykliści... ...aaaa i masonach zapomnialem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ania0201
Kochanka mojego ojca rozbiła całą moją rodzinę, a najgorsze jest to że widuję ja każdy dzień (pracujemy w jednym budynku). Te jej pewne siebie zachowanie, arogancja - nie potrafie jej znieść. Mój ojciec jest pod jej ogromnym wpływem i coraz bardziej sie ode mnie oddala :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaaaaaa
a ja na to 123 - sprawdź, co znaczy "morał".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziewczyny nie ma jak miłość
Patrycja - ma święta rację. Kiedy zdrada w całej rodzinie i wśród znajomych wychodzi na jaw, wszyscy obwiniają żonę - oczywiście nie tak głośno, o nie, ale każdy mówi ,,ta żona była do niczego, wstrętna zołza, nie dawała mu niczego, awanturowała się.....skoro mężuś musiał poszukać sobie innej". Kochanka jest raczej zjawiskiem , jaki oni zacynaja obserwować, mężuś to biedactwo, skrzywdzone, zbłąkane. PARANOJA JAKAŚ. tAK BYŁO W MOIM PRZYPADKU I JESZCZE KILKU ZNAJOMYCH MI PAR. Dlatego nie sadzę, że zawsze obwinia sie kochankę, ja nie obwiniałam a teraz mam - osypały sie na mnie gromy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do dziewczyny ........
Chyba trafiłaś w sedno sprawy - u mnie tak samo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do sygrydy
A winilabys kogos za to, ze jest chory na grype? Niedojrzalosc emocjonalna to rowniez choroba tyle ze duszy. Warto porozmawiac z takim kims uswiadomic mu jego problem, co z tym zrobi to jego, fajnie by bylo gdyby popracowal nad soba, jakas terapia, psychoterapeuta, ale skoro niedojrzaly to moze uciekac od takich odpowiedzialnosci, wiec i my ludzie zdrowi powinnismy wiac jak najdalej od toksycznych ludzi. Jesli w zwiazku dzieje sie zle i widza to dwie strony, to dwie strony powinny pracowac nad poprawa relacji. Nie jest wina zony/meza, ze druga strona wybrala zdrade jako sposob poprawy relacji ;) To tak jakby winic np. zone za to, ze poszla do psychologa bo ma problemy malzenskie, ktos kto jest egoista idzie do kochanka, bo mu problemy malzenskie tak bardzo przeszkadzaja, ze nie potrafi sobie z nimi poradzic, wybiera siebie i swoja samopoczucie. To sa wybory zdradzajacego jak mozna wiec zdradzanego za to winic? Chyba ze obie strony wola zdradzac i olewac zwiazek, bo sa niedojrzale i egoistyczne, ale to inna sprawa i tu rowniez nie ma kogo winic, to sa ich wybory. Czesto dzieje sie tak, ze jedna strona zwiazku zdradzajac okazuje wieksze zainteresowanie zdadzanemu, kwiaty, przytulania, dzieje sie tak bo ma wyrzuty sumienia i w takim wypadku zdadzany nie wie, ze dzieje sie cos zlego. Zreszta czesto bywa jak pisala kolezanka wyzej, ze nie wiemy co dzieje sie zlego, w koncu partner powinien powiedziec nam zanim zdradzi, ze nie czuje sie szczesliwy w zwiazku, nie jestesmy wrozkami, jasnowidzami, my czujemy sie szczesliwi, wiec skoro partner nie zglasza problemow to znaczy, ze jest dobrze. Bardzo czesto, strona zdradzana nie wie, ze dzieje sie cos zlego, nie zauwaza problemu bo on nie jest zglaszany, wrecz przeciwnie, z doswiadczenia wiem, ze takie kobiety czesto slyszaly teksty tupu:"Mam problemy w pracy kochanie, nie martw sie" itp. Jaka wiec odpowiedzialnosc ma ponosic strona zdradzana? Jaka jej w tym wina, ze partner dokonal wyboru rozwiazania swojego problemu w taki sposob? Z pewnoscia nie ponosi za to odpowiedzialnosci strona zdradzana. Moi drodzy,przeciez zdrada jest jedna z przyczyn rozwodu z winy strony, nikt w sadzie nie mowi:" Zdradzal pan biedaku, bo ma wstretna zone" tylko "Zdradzal pan wiec jest winny rozpadu zwiazku" Dla mnie to logiczne: TO wybor zdradzajacego, nie ma winy zony, nie ma winy kochanki, nie ma winy zdradzajacego, to wszystko sa slabosci i niedojrzalosc emocjonalna. Dlatego zawsze radze: Zastanow sie pan dobrze zanim stanie pan na slubnym kobiercu, a wszystkim parom mowie aby na kartce spisywali swoje oczekiwanie, swoje prawa, to jak chca aby wygladal zwiazek, na jakich zasadach, nawet to co uwazaja za zdrade, aby pozniej nie bylo problemow typu: Zdradzil czy nie zdradzil? nie poszedl do lozka ale sie calowali i spotykali? To wszystko powinno sie wiedziec przed slubem, na co pozwalamy sobie, na co sie zgadzamy, jakie mamy zasady, co dla nas jest czym, aby pozniej nie bylo watpliwosci. Moim zdaniem jesli ktos zranil, zdradzil i nie pracuje nad soba(terapia, psychoterapeuta) to od takiej osoby powinno sie wiac jak najdalej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziewczyny nie ma jak miłość
,,do sygrydy" Bardzo mądry i trafny wywód.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
taka jest nasza kultura-patriarchalna. Nie mamy zwyczaju obwiniać mężczyzn.Oni mają społeczne przyzwolenie na zdradę. Według mnie to bzdura, bo właśnie osoba \"zajęta\" powinna wyznaczać grranice-w końcu to ona do czegoś się zobowiązywała. Jeżeli chodzi o obwinianie kochanek...to zalezy. Czasami kochanka nie wie,że jest tą drugą.Dowiaduje się po czasie. Ale są też kobiety, które z wyrachowania chcą zdobyc zajętego mężczyznę. o takich szkoda mówić. Żal mi ich z jednej strony a z drugiej nie mam do nich szacunku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Tunderbirddd
A tam. Pretensje ZAWSZE trzeba mieć do tego który zdradzil. Jeżeli kochanka mojego faceta byla wolna - jej prawo, moze robic co chce i uwodzic, ona nie ma zobowiazan. Natomiast moj facet ma i powinien sie opamietac. Dlatego w sytuacji, kiedy ktos by mnie zdradzil, mialabym pretensje do mojego faceta, a nie do dziewczyny, to jest jej sprawa, jej moraknosc i mnie nic do tego, gdyby on nie chcial to nic by sie nie stalo. A juz zupelnie nie rozumiem kobiet, ktore wyzywajakochanke swojego meza a z nim wracaja do domu. Troche godnosci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Do sygrydy-----> Usprawiedliwiasz zdradę bo zdradzający nie jest winny, bo jest chory, tak? Facet który zabija żonę w napadzie zazdrości też jest chory bo jest paranoicznie zazdrosny więc też nie jest winny, więc nie powinien ponosić kary? Może nie rozumiem Twojego toku myslenia, może jestem na to zbyt mało dojrzała emocjonalnie a może po prostu inaczej patrzymy na świat. Ale tak jak ja rozumiem to co piszesz to przykro mi, ale ja nie jestem w stanie się z tym zgodzić. Jest winny, bo przyjmuje na siebie zobowiązania wchodząc w związek. Jest winny, bo nie jest lojalny co w związku jest podstawą. Usprawiedliwić można wszystko tylko po co? Co do odpowiedzialności osoby zdradzanej już napisałam powyżej że nie generalizuję tego, natomiast nie uważam żeby stanie na pozycji skrzydzonej niewinnej przysługiwało wszystkim! zdradzanym partnerom. Swoją drogą dziwnym jest że łatwiej jest Wam zaakceptować że żona zdardza bo mąż nie okazuje jej czegoś tam, nie daje jej czegoś tam....takie sytuacje spotykają się z innym odbiorem niż gdy zdradzającym jest facet. Dlaczego?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziewczyny nie ma jak miłość
Sygrydo, nie złość się, proszę porozmawiaj. Napisałaś wcześniej , że czasem jest tak, że zdradzający zdradza, bo czegoś zabrakło mu w związku, winna jest też strona zdradzona, bo nie zrobiła nic , aby ten zwiazek trwał................... Z autopsji wiem, że zdradzana strona, jeśli jest świadoma drugiej osoby, jego uczuć, zachowań, osobowości to potrafi wyczuć niebezpieczeństwo dla zwiazku. Ja wyczułam je, błagałam męża o rozmowy, o wspólne terapie, a on w tym czasie twierdził, że wszystko jest ok, a ja fantazjuję. Z czasem okazało się, że On jest w związku równoległy. Z Twych słów wnioskuję, że ja powinnam brać winę na siebie za tę zdradę?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dziewczyny nie ma jak miłość-------> ale ja się nie złoszczę;) Nie, nie powinnaś brać winy na siebie, ale nie zawsze jest tak, że ta zdradzana osoba reaguje, czasami łatwiej jest trwać w przekonaniu o własnej doskonałości. I dlatego napisałam, że czasami jest to wina także osoby zdradzanej. Nigdy nie napisałam że zawsze jest winny zdradzany, choć po sobie wiem że czasami wina leży po obu stronach. Zostałam zdradzona i nie jestem w tym bez winy, bo pozwoliłam żeby partner się odemnie oddalił, byłam w związku dla siebie a nie dla niego. Rozumiesz o czym mówię? I wiele jest takich związków. Złośc wywołuje we mnie tylko usprawiedliwianie zdrady, bo ja uważam, że zdrada jest winą dla której nie ma usprawiedliwienia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do sygrydy
Tutaj po prostu inaczej patrzymy, rozumiemy wine. Owszem jest winny rozpadu zwiazku, bo zdradzil a zalozenia zwiazku sa inne. Zdradzil, bo jest emocjonalnie niedojrzaly, bo to jego wybor i za to nikt odpowiedzialnosci nie ponosi. On tak chcial, to jego zycie i jego sprawa w jaki sposob je przezyje, mozemy nie dawac zgody na taki sposob rozwiazywania problemow malzenskich ale to nie nasza sprawa jak kto zyje, nikogo nie da sie zmusic aby zyl i postepowal tak jak bysmy chcieli, mozemy jedynie myslec o sobie i zastanowic sie czy godzimy sie aby taki chory zwiazek trwal nadal. Odpowiedzialni jestesmy jedynie za siebie i za swoje wybory, wybory innych moga nas ranic, moga nam sie nie podobac ale nie mamy na nie wplywu. Nie mozna winic kogos za to, ze jest niedojrzaly, nie mozna winic schizofrenika za to ze zabil zone, jest winny bo to zrobil ale winic dziecko za to ze wklada palec do gniazdka? Mozna pokazac, powiedziec, ze sie na to nie zgadzamy, mozna odejsc, mozna byc zlym, na to ze ktos zyje tak jak zyje, ale winic kogos za jego wybory? Albo za chorobe? Jesli nie podoba nam sie sposob zycia innych, to po co uczestniczyc w ich zyciu? Uciekac!!! Nie jest tak, ze usprawiedliwiam zdrade, czy zdradzajacego, ale to jego wybor, ja na sile zmieniac go nie moge, bo nie mam wplywu na innego czlowieka tak wielkiego, aby mu mowic jak ma zyc, moge probowac i jesli bedzie chcial zmian to ok, jesli nie to co ja moge? On tak chce i juz, ja moge zajac sie soba, swoim zyciem, siebie zapytac czy z kims takim jest sens trwac.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziewczyny nie ma jak miłość
Sygrydo, teraz rozumię, ok. Też uważam, że w żaden sposób nie należy usprawiedliwiac zdrady, bo przeciez to niemoralne. ,,Do Sygrydy" Nie miec praetensji do człowieka, który niedojrzały emocjonalnie zdradza rujnując swe małżeństwo? I co , pogłaskać go po główce, bo zbłądził? Ale od razu uciec z placu boju? To też nie da mnie. Zostałam zdradzona, chociaz dostrzegałam problemy, próbowałam je naprawiac na bieżąco. Po ujawnieniu zdrady wybaczyłam i strałam się odbudowywać nasz zwiazek i trwać z nim na dobre i złe. On wolał nadal kręcić i przerzucać odpowiedzialnośc na mnie. Myślę o odejściu, ale teraz on nie chce. Niezły bałagan. cO?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
do sygrydy -----> Czyli jest winny że swoim postępowaniem (w tym wypadku zdradą) doprowadził do rozpadu związku ale nie jest winny swojego postępowania (czyli zdrady) bo nie ma na nie wpływu jako osoba niedojrzała emocjonalnie? Naprawdę chcę zrozumieć Twój punkt widzenia, wiec przepraszam że truję;).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jesienna slota
W naszym spoleczenstwie nadal kroluja stereotypy...niestety:( Facet sypiajacy co noc z inna laska- macho! Kobita-dziwka! Facet-pijak...musi sie chlop odstresowac:( Kobieta po kilku drinkach...jaki wstyd:( Ja w zadnym wypadku nie bronie jednej strony...uwazam tylko, ze czas skonczyc ze stereotypami i zaczac oceniac ludzi bez wzgledu na plec

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do sygrydy
Alez kto powiedzial, ze trzeba zrozumiec, poglaskac po glowce lub wybaczyc? Mowilam tylko o wyborach. On jest winny rozpadu zwiazku, bo wybral tak jak wybral, ja moge byc zla ale nie moge go winic za jego wybory. Moge odejsc lub dac szanse jesli bedzie pracowal nad swoja osobowoscia. Nasze oczekiwania co do zwiazku i osoby, z ktora tworzymy zwiazek byly inne, ale to byly nasze oczekiwania, on wybral inna droge, z ktora bylo mu wygodnie bo byl niedojrzaly emocjonalnie, nie dorosl do zdrowego zwiazku, winic go za jego wybory? Moge byc zla, nie zgodzic sie z tym, ale nie zmienie na sile,skoro ktos w ten sposob chce rozwiazywac problemy to mi pozostaje albo uciec albo dac szanse na prace nad soba samym jesli tego bedzie chcial. W zadnym wypadku nie usprawiedliwiam zdrady, bo to jest zle, jesli ktos przysiegal nam wiernosc. Nie dotrzymal obietnicy, bo nie potrafi, bo to dzieciak jeszcze, za to winic go nie moge. Sygryda, ty bylas swiadoma swojej winy, ale nie jestes winna zdrady, oddalac sie od siebie w zwiazku, miec problemy, kryzysy, to inna sprawa niz zdrada.Nie mozna byc winnym tego, ze ktos zdradzil, to niedozeczne, bo to byl zly wybor tego kogos. Dorosli, dojrzali ludzie rozwiazuja swoje problemy w sposob, ktory nie rani, nie krzywdzi, podejmujac decyzje, skladajac przysiege jestesmy zobowiazani do czegos. Jesli czlowiek zdradza, to jest niedojrzaly, nie dojrzal do takich decyzji, nie potrafi radzic sobie z zyciem. Porazka, w takim wypadku bym odeszla. jak wytlumaczyc zony maltretowane przez mezow i tkwiace przy nich? Winic za to co sie dzieje w takiej rodzinie chorego furiata? Ja winilabym zone za to ze trwa, ale nie moge bo ona w taki zwiazek rowniez weszla z chora osobowosia, nazywa sie to wspoluzaleznieniem. Sa ludzie, ktorzy sa uzaleznieni od kochania i winia innych za ich wybory, zamiast odejsc, powiedziec sobie, to nie zlowiek dla mnie, on dokonuje zlych wyborow w moim odczuciu, nie pasujemy do siebie i tyle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do sygrydy
Nie jest winny bo nieswiadomy? Nie nie to mam na mysli, jest swiadomy tego co robi, on po prostu inaczej nie potrafi, chce tak zyc. jak sie zastanowic to najlepiej by bylo nie czuc zlosci do takiego kogos bo zlosc niszczy nas samych, wszystkie nasze uczucia majka wplyw na nas, a zlosc niszczy nas samych, lepiej zrozumiec, ze to czlowiek niedojrzaly do stalych zwiazkow, ze chce zyc inaczej niz my, chce innego swiata, zyje inaczej niz my bysmy sobie tego zyczyli ale coz nikogo na sile sie nie zmieni. Dziewczyny, dla mnie zdrada jest paskudztwem, straszna sprawa, ale wiem ze ci niedojrzali ludzie, niedorosli nie potrafia zyc inaczej, zaprzeczaja samym sobie, racjonalizuja, szukaja winnych zamiast pogodzic sie z faktem, ze to oni skrzywdzili, szukaja usprawiedliwiem. Dla mnie to chore dusze, chore emocje i za to winic ich nie mozna ale uciekac trzeba i walczyc o swoj spokoj, swoje szczescie. Jeszczxe jedno, kiedy slysze, ze wszyscy zdradzaja, to nieprawda, jesli ktos sie obraca w otoczeniu chorych osob, chorych zwiazkow to tak. W moim otoczeniu sa zdrowi ludzi, nikt nikogo nie zdradza, choc sa rozwody, problemy, kryzysy, rozwiazuje sie je w sposob uczciwy. Do tej pory w moim otoczeniu byla jedna para gdzie doszlo do zdrady, rozstali sie, ale wspolnie wychowuja dzieci i koleguja sie. Pozdrawiam i zycze szczescia. Byc moze trudno mnie zrozumiec ale pisze tez w pospiechu wkolo mnie 3 moich dzieciakow, straszne krzyki i zabawy ;) Uciekamy na spacer, milego dnia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dziewczyny nie ma jak miłość
No teraz się z tobą prawie zgadzam, ale....... Jeśli związek trwa już 20 lat i nagle partner zdradza, bo chce sie dowartościować. Tez go zostawić? Uciec z podkulonym ogonem? Nie zdaradzona żona, chociaż cierpi będzie o takiego ,,niezrównoważonego emocjonalnie " faceta walczyła. Nie ma co obwiniać jej za samarytankę, ale wręcz pomóc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ewa.wt
Winna czy niewinna to jedna sprawa a zasady moralne to druga sprawa. Dla mnie kochanka czy kochanek to osoby pozbawione zasad moralnych i niczym nie można usprawiedliwić tej podłości, nawet miłością.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a JA na to123..
moraly \to z angielskiiego/ - nie pamietam jak to powiedziec w jezyku polskim, sorry mate. ale najwazniejsze wiemy o co chodzi, prawda?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość moje prywatne zdanie
Ponieważ kochanka wykorzystuje kryzysy w małzeństwie,a niestety gdy ludzie zyją ze sobą parę lat, takie się zdarzają. Kochanki to kobiety niedowartosciowane,przez zwiazek z żonatym próbuja udowodnić sobie,ze są lepsze /atrakcyjniejsze/od zony.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a JA na to123..
Hurrraaa juz wiem nie moraly ale moralne podejscie do zycia. ale jestem cwaniutka po polsku a ta powyzej pomaranczowa - moje prywatne zdanie - nie mozesz az tak byc glupia, otworz oczy.... szeroko.... camon babo, chlopy NIGDY nie mowia NIE, tylko szuka okazji. a poza tym, powoduja kryzys, zeby miec inna na boku. wtedy sa wolni wyjsc z domy, udajac ze sa zli. Poza tym te kochani, nie wiedza ze oni sa zonaci. oni wszyscy sa w seperacji, i spia na kozetce, i tylko sa dla dzieci......... Jak inaczej kobieta pojdzie z nim do lozka? Ja nigdy nie wyjde za maz. tyle mezow co ubiega sie za mna. proponuje i sie umizga. Zeby oni wiedzieli jak ja nienawidze brak moralnosci, zygac mi sie chce na zonatych i niewiernych (zareczonych i zajetych) Chlop to prawie kazda swinia. mysla tylko jadrami. Babki, camon wiecie o tym. wiec ich nie broncie. Kochamy ich, ale to wieprze niedopasione w sexsie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ewa.wt
Do Sygryda córka wikingów Ale przychodzi taka chwila gdy się dowiaduje o tym i co? Czemu siedzi dalej w tym bagnie? Czemu nie ucieka jak najdalej od takiego łachudry? Niestety większość kochanek i kochanków doskonale wie w co się pakuje i dla mnie są godni tylko pogardy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ewa.wt
Do a JA na to123.. A wiesz ile jest kochanek i kochanków, którzy uchodzą za dobrych znajomych obojga małżonków , za przyjaciół domu a nawet są członkami rodziny? Niestety, kobiety w tym przypadku są o wiele bardziej wredne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do sygrydy
Umowmy sie, ze jesli przez 20 lat zylismy w szczesliwym, udanym zwiazku, ktory zaspokajal potrzeby wszystkich czlonkow rodziny, a mimo wszystko doszloby do jednorazowego skoku w bok, pod wplywem impulsu, kryzysu malzenskiego,alkoholu lu czegokolwiek innego, jesli moj partner dokonal by takiego wybporu, a p[rzez 20 lat byl dojrzalym, godnym zaufania partnerem to ja odeszlaby, wiem to, nie na zawsze, ale dalabym odetchnac naszemu zwiazkowi, naszym relacjom, co dzialoby sie dalej nie wiem, czasami z boku z daleka widac, ze ten zwiazek jednak nie byl idealny i nie chce do niego wracac, ale gdybym miala swiadomosc ze to fajny, zdrowy zwiazek, to dalabym czas sobie i partnerowi aby decyzje o rozstaniu badz powrocie do zwiazku podjac nie pod wplywem emocji ale racjonalnie, madrze sie zastanowic nad tym co dalej. W takim momencie, nie walczylabym o zwiazek tylko o siebie, z troski o siebie wycofalabym sie z takiego zwiazku na jakis czas aby nie ranic sie juz nawzajem. Czas na podjecie decyzji, czas na uzdrowienie emocji, uzdrowienie mojej duszy. Jesli bylby to dlugotrwaly romans, nie ma szans, odeszlabym i rozpoczela nowe zycie. Ale to ja. Tu taka podpowiedz, taka pomoc naukowa: ZEBRANIE DANYCH DO DECYZJI : Pozostać w związku ze swoim partnerem, czy odejść od niego? 1.Pozostanie w związku a/ Wypisz, co przemawia za tym, aby żyć nadal w związku z Twoim partnerem b/Wypisz konsekwencje, jakie Cię czekają po podjęciu takiej decyzji: c/ Zaznacz kolorem żółtym te konsekwencje, które trudno jest Ci przyjąć ale chcesz je zaakceptować d/ Zaznacz kolorem czerwonym konsekwencje, które są dla Ciebie w tej chwili nie do przyjęcia. 2.Odejście ze związku a/ Wypisz, co przemawia za tym aby odejść ze związku z Twoim partnerem / rozwieść się: b/ Wypisz konsekwencje jakie wynikną dla Ciebie, po podjęciu takiej decyzji: c/ Zaznacz kolorem żółtym te konsekwencje, które trudno jest Ci przyjąć ale chcesz je zaakceptować d/ Zaznacz kolorem czerwonym konsekwencje, które są dla Ciebie w tej chwili nie do przyjęcia: 3.Inne rozwiązanie, np.: stworzenie nowych zasad bycia w związku przez oddzielne zamieszkanie, przyjaźń itp. – opisz jaką relacje planujesz. a/ Wypisz, co przemawia za tym aby wprowadzić to rozwiązanie: b/ Wypisz, jakie konsekwencje dla Ciebie wiążą się z taką decyzją: c/ Zaznacz na żółto te konsekwencje, które trudno Ci przyjąć ale chcesz je zaakceptować. d/ Zaznacz na czerwono te konsekwencje, które są dla Ciebie w tej chwili nie do przyjęcia Zycie jest wystarczajaco trudne, nie nalezy sobie go jeszcze bardziej utrudniac, milosc to rowniez umiejetnosc kochania samego siebie, jesli czlowiek nie szanuje siebie samego, nie moze oczekiwac, ze kto inny bedzie to robil. Powinno byc tak: Kocham Ciebie, ale siebie rowniez i nie zgadzam sie na taki chory uklad, zrob cos z tym, popracuj nad soba albo odejdz. Roznie jednak w zyciu bywa. P>S> zlapal nas deszcz, a w lesie tak pieknie o tej porze roku :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×