Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość przyszła abstynentka

alkoholizm

Polecane posty

Gość przyszła abstynentka
facet78--no to miałeś dzieciństwo. Współczuję. A jeśli chodzi o humor.. ....A może to śmiech przez łzy ? Ale nie , dziś nie. Dziś naprawdę mam humor, pomimo, że wczoraj popłynęłam. Pomimo, że prawdopodobnie nieraz jeszcze popłynę. Mam humor , bo bardzo, ale to bardzo podoba mi się buraczek ( bez podtekstów ). Podoba mi się, ze jest szczera, że pisze bez owijania w bawełnę i cieszę się, ze jest ze mną. Jest mi o wiele łatwiej z myślą, że ktoś mnie wspiera. I jeszcze ważna sprawa : mam nadzieję, ze unikniemy tutaj, na tym topiku, jakiś niewybrednych i wulgarnych komentarzy. Bo nasza sprawa jest poważna. To sprawa,można powiedzieć, życia i ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość -buraczek
Kocnhani, będę waliła literówki, bo piszę po ciemaaaku. Nieważme. Moja Ty Abstynenyko od siedmiu boleści, było na wesoło. Toteż zrównoważę. nN detoksy dowozili mnie najczęściej z voltami.Czasem byłaam tak wesolutka, że swoją beretkę usilnie przymierzałam pielęgniarzowi, który z kolei usilnie chciał zapodać mi kroplówkę.Wywalałam mu swoje zgrabne ciało na cele przebadania wstępnego,jako że maja taki zwyczaj na ogół, chcą sprawdzićc, czy potencjalny denat jeszcze dycha.Tak, zaobserwowałam kilka przypadków zejścia z powodu przedawkowania. Ale bywało i tak, że dowozili mnie, jak niedorżnięte cielę, zasmarkaną, zapłaakaną, zupełnie bezwolną. Ostatnim razem doprwadzali mnie na oddziaał dwaj ochroniarze, bo nie trzymałam się na własnych nogach, powiedzmy, bo też mieli jakąś rozrywkę z faktu, że prowadzą chwiejącą się na girach, ale zadaaną babkę na oddział, który jawił się totalnym syfem. Ten syf, w sensie osobowym, tak mi się spodobał, że przez tydzień broniłam się przed ewakuacją na odział dlaa nerwicowców i niespaczy.Lekarzom trudno było to zrozumieć, ale ja skończyłam wydział rewalidacji dla upośledzonych umysłowo, przerabiałaaam przez dwa sem. psychiatrięę i ten "wątek" bynajmniej nie był mi obcy.Wręcz przeciwnie. Gdybym miała taki talent pisaraski, jak mój -skądinąd,sławny, przyjaciel-, napisałaabym epopeję ze swych pobytów w psychiatrykach. Ale to byłaby tragedia, z nutką farsy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość -buraczek
Tak naprawdę, nieważne, że przepiłam samoochód. Straciłam to, co jest i było dla mnie wszystkim----dziecko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przyszła abstynentka
-buraczku- samochód nieważny.Dobra inne materialne nieważne. Trzymam kciuki, aby udało Ci się odzyskać syna. Może nie wszystko jeszcze stracone ? Przepraszam, nie mogę dalej pisać. Mam w domu za dużą publiczność. Odezwę się w poniedziałek. U mnie , niestety zapowiada się impreza.Z zaskoczenia. Ot, karnawał... Piszę niestety bo dla mnie za wcześnie, żeby móc, potrafić i chcieć ODMÓWIĆ. Życzę Ci miłego weekendu. Twoja abstynentka od siedmiu boleści.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość -buraczek
Kurde, tyle Ci napisałam i przez brak nicka wszystko mi zechlało. Nic, to, trzymaj się Mała :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość malwina1235
ja od wczoraj przestalam pic bo przytylam 5kg!! przez imprezowanie zbyt czeste

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przyszła abstynentka
dobre pytanie... co słychać ?..... Właściwie nie wiem jak to napisać, ale znów popływałam...... Wystarczył weekend z gośćmi. Ale tak naprawdę nie ma żadnego tłumaczenia. Alkohol i pociąg do niego jest silniejszy. Wiem już na pewno, że bez fachowej pomocy nie poradzę sobie. Codziennie rano albo kiedy budzę się w nocy, kiedy czuję ten okropny smak kaca, ból głowy, bóle brzucha, zawsze wtedy powtarzam sobie , że już nigdy więcej. Powtarzam mniej więcej do południa , bo gdy kac zaczyna odpuszczać to myślę sobie, ze tak na pewno to od jutra, że jeszcze tylko dziś, mały drink. Oczywiście nie kończy się na drinku, tylko opróżniam butelkę i to półlitrową. Jestem beznadziejna. Jestem alkoholiczką. brzydzę się siebie. Wpadłam w głęboki dół i nie umiem z niego wyjść. buraczku- odezwij się do mnie ! malwina, wiem o czym mówisz, ja też przytyłam od alkoholu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tez juz nie pije
:D A przynajmniej nie tak duzo jak do tej pory ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tez juz nie pije
kaca co prawda nigdy nie mialam... Ale pilam czasem za duzo ;) No ale alkoholiczka chyba nie jestem - raczej pijaczka :D Dziadek mowil, ze pijak pije bo lubi, a alkoholik bo musi :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przyszła abstynentka
to nie pij w ogóle albo naprawdę okazyjnie, bo pijaka od alkoholika dzieli niewiele. Wiem co mówię.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
przyszła abstynentko Czyżbyś wróciła do picia ? ? A jesli nie : Pisałaś o karnawale. To kiepski pomysł. Za wczesnie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość WSPółóZALEżNIONA
znam problem, doświadczam go każdego dnia.Rzeczą straszną jest patrzeć jak bliski człowiek się zabija i nie można mu pomóc, bo alkoholizm czynny to śmierć prędzej czy później.Rzeczą straszną jest kochać i bać się co może cię spotkać ze strony alkoholika. Reaguję na stres temperaturą i zapadam w sen, jestem już tym bardzo zmęczna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość WSPółUZALEżNIONA
aaaaaaaaaaaaaaaaaa.........................

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przyszła abstynentka
-buraczku , HELP :(:(:(:(:(:(:(:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Czemu znowu zaczęłaś ? ? ? ? :-( Może teraz już wiesz ze powinnaś sie z kimś spotkać. Trzymam kciuki. Pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przyszła abstynentka
Nie umiem odpowiedzieć na pytanie ..... Trzymaj kciuki,żebym znalazła dość siły.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość -buraczek
Jestem.... PA (Przyszła Abstynentko), trzymam kciuki i wierzę, że wytrzymasz...jesli tylko zechcesz. To naprawdę zależy tylko od Ciebie. Póki co, widzę, że będziesz pod wpływem różnych "wyzwalaczy"-sklep monopolowy, imprezka, czyli widok butelki z wódą. Nawet kadr w TV z wódką w tle będzie wywoływał odruch wyciągnięcia łapy po butelkę. Nieźle dajesz po podróbkach, 0,5 litra to sporo. Ale jak widzę, masz się jeszcze zbyt dobrze, żeby przystopować. Tak sobie siedzę, wspominam i uświadomiłam sobie, ze ci, którzy przegrali z wódką ledwo poprzekraczali 40-stkę. Moja dobra koleżanka , Małgosia-zawał, dobry kolega z pracy Andrzejek-marskość wątroby, inny dobry kolega z pracy -żona myślała, że wyjechał, a on rozkładał się w piwnicy. Czasem chodzę na cmentarz zapalić im znicz. Młodzi , fajni, wykształceni ludzie . Ile razy z nimi piłam.... "Alkoholikiem człowiek się rodzi"----> się nie rodzi alkoholikiem, rodzi się z pewnymi predyspozycjami, podatnością, strukturą emocjonalną często kruchą i nieodporną na stresy. Alkohol odpręża, rozluźnia, odblokowuje ,przyćmiewa świadomość.Się mniej myśli, mniej czuje, jesteśmy pewniejsi siebie, bo pękają hamulce,jest bosko. Na chwilę. Niestety, trzeźwiejemy i znów dopada nas bura rzeczywistość, A im częściej i więcej pijemy, tym "przebudzenia" są bardziej koszmarne. Bo alkohol , niestety, to zły czarodziej, który w pierwszym momencie daje nam ułudę szczęścia, aby za chwilę wpędzić nas w głęboki dół. Alkohol prowokuje depresje. I choć często bywa, że ludzie "zapijają " depresje, to w konsekwencji fundują sobie ten stan ze zwielokrotnioną siłą. Z perspektywy doświadczeń własnych mogę Ci tylko powiedzieć, że dziś, zamiast pocieszać się gorzałą , popędziłabym galopem do psychiatry. I tak u niego wylądowałam. A antydepresanty, to dobrodziejstwo dzisiejszych nienajłatwiejszych czasów. Psychoterapia też.Jeśli wóda stanie się dla Ciebie sposobem na szczęście, to masz przechlapane. Trzymaj się 🌼 Wszywki, czyli Esperal-na każdego działają inaczej. Jedni tak obawiaja się skutków zmieszania leku z alkoholem, że wytrzymują ten rok. Inni sobie potrafią to wydłubać. A jeszcze inni "przepijają" ten specyfik, czyli chlają , mimo przykrych konsekwencji-na początku. Znam gości, którzy "przysięgaja na obrazek" u księdza i też potrafia wytrzymać ten czas. Przynajmniej organizm się deko odtruje. PA---->wiem, że masz poczucie winy, obrzydzenie do siebie, zal, ale jeśli zechcesz przestać pić, to nie myśl o Sobie w kategorii Samo Zło. Bo tak się nie da żyć. Jak w "Małym księciu": -Dlaczego pijesz? -Bo się wstydzę. -Dlaczego się wstydzisz? -Bo piję. Tworzy się błędne koło. Każdy dzień bez alk., to Twój odzyskany dzień, może mniej kolorowy (do czasu), kazdy dzień na haju (alkohol, to też narkotyk), to dzień zgubiony, zafałszowany, kolejny w dół. Pomyśl, ile już takich dni masz za sobą. Przed Sobą nie uciekniesz, nawet przy pomocy gorzały, ona Ci problemów nie rozwiąże, ale dołoży, i to strasznych. Nie bój się pierwszego okresu abstynencji, pewnie będzie różnie, ale się nie załamuj, trwaj, i wierz mi, nadejdzie czas, gdy przestanie boleć. Ściskam i trzymam kciuki ❤️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja też biorę się za siebie
MUSZĘ bo w weekendy ciągle piję i boję si ę o siebie :( W tygodniu też się zdarza. Trzymajcie za mnie kciuki!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jestem trzeżwą alkoholiczką. Trzeźwą od 12 lat. Wytrwałam, mimo że w międzyczasie rozwód ( zdrada męża) i utrata pracy w jednym czasie. Wytrwałam bo ... chciałam . Dla siebie. Dla nikogo innego. Nawet nie dla córki. Tylko dla siebie. Teraz moja corka ma 20 lat. Już nie podchodzi ni nie całuje mnie po to aby powąchać mnie jak na poczatku mojego trzeźwienia. Wiem, że pamieta czas mojego picia. Ja też pamiętam. Pamiętam tak bardzo dokładnie mojego ostatniego kaca i detoks, który po nim nastąpił że od tamtej pory nie sięgnęlam po alkohol. Mam kilku przyjaciól z tego samego kregu, większość z nich poznałam w terapii. A praszłam cały cykl. Był czas że moja terapia trwała po 3 godziny przez trzy dni w tygodniu. Poczatkujaca abstynentka - co się stało ? Buraczek - wiesz... jak kiedyś swojej terapetce ( trzeźwej alkoholczce) powiedziałam, że nie mam czasu na chodzenie na terapię, bo .. praca, dziecko, dom ... to mi powiedziała : a ile czasu tygodniowo traciłaś na picie i przez picie. I kto wtedy zajmował sie domem, dzieckiem ? Nie P**** , szukasz wymówki> Ty robisz to samo. Takie jest moje zdanie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przyszła abstynentka
-buraczku, dzięki ,że się odezwałaś. Ale załamałaś mnie wpisem o tych co przegrali i odeszli.Chociaż z drugiej strony powinno to podziałać jak terapia wstrząsowa.Mam do Ciebie pytanie :co oprócz heparagenu mogę brać, żeby pomóc wątrobie. A jeśli chodzi o depresję, to mam.Niestety.Najbardziej boli,że SAMA się w to wpędziłam .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przyszła abstynentka
ruda,czyli nie mam co sobie wmawiać,że sama dam radę ?Zresztą po co pytam, przecież nie daję rady. Tzn daję, ale tylko do wieczora, a potem pod byle pretekstem dla samej siebie idę po wódę. Jak zmobilizować się, jak przełamać, zeby pójść do fachowców ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mówiono mi i ciągle to słyszę : alkoholizm to choroba emocji. Możesz przestać pić fizycznie ( jeśli się bardzo zaweżmiesz i masz bardzo mocny charakter) ale ... w dalszym ciagu nie bedziesz radzić sobie z emocjami. Stworzysz sobie i swoim bliskim piekło bez alkoholu. Nie wstyd jest chorować a alkoholizm jest chorobą. Dopada mniej odpoornych na radzenie sobie z emocjami. Czy jak jesteś chora to nie idziesz do lekarza po pomoć ? Idzisz, prawda ? Alkoholizm jest chorobą śmiertelną . Prowadzi do śmierci. Może w akcie zgonu nie jest tak napisane tylko : zawał, marskość wątroby, wylew ale to wszystko zostało spowodowane przez alkohol. Zastanów się nad tym. Szukaj pomocy u specjalistów tak jak szukałabyś jej gdyby wykryto u Ciebie inną chorobę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość -buraczek
Ruda--->co do mnie, masz trochę racji, ale ja mieszkam w małym miasteczku, gdzie wszyscy się znają. Pracowałam na dość eksponowanym stanowisku. Gdybym zaczęła chodzić na AA, gdzie uczęszczało wielu moich znajomych i podopiecznych, straciłabym pracę. Taka mentalność. Z terapeutami z AA miałam kontakt, bo sama kierowałam "swoich " na terapie. To nie tak, że cały ten czas chodziłam nawalona. Ale w ostatnich pięciu latach wystarczyło, że zapiłam dwa tygodnie w roku i lądowałam na detoksie, z własnej woli, żeby przerwać picie. W odległym o 100 km mieście. To niedorzeczne, ale wcale nie prowokowała mnie do sięgnięcia po kieliszek jakaś stresująca sytuacja, wręcz przeciwnie. Np naiwnie myslałam, że jak sobie chlapnę drinka np podczas porządków przedswiątecznych, to mi się będzie milej i szybciej pracowało. No i oczywiście płynęłam. Ale...nie zawsze, czasem kończyłam na tym drinku. I zgubne myślenie, udało mi się raz, uda mi się drugi.Niestety. PA, mądrze byś zrobiła, gdybyś ulokowała się w odpowiednim szpitaliku na odtrucie. Tam będziesz miała okazję porozmawiać z terapeutami na temat ewentualnego leczenia. A na wątrobę...Hepavit, Essentiale forte.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość juz nie
To moze i ja sie dołacze ,czesc dziewczeta ,nie piłam 3 lata na sylwestra sobie pozwoliłam i jak powiedział facet 78 popłynełam ,dzisiaj pierwszy dzien bez alkoholu ,ale czy wytrzymam ?jeszcze z domu nie wychodzilam a tu 2 zmiana ,doszło do tego ,ze zwolnienie lekarskie sobie zalatwilam ,zeby do pracy nie chodzic tylko pic ,poloweczka dziennie ,rozłozona na cały dzien ,niby nie duzo ale przyłapalam sie ze w nocy jak spac nie mogłam to setka mnie usypiała i błedne koło ,przyszla abstynentka ,jakie to fajne jak sie nie pije lekki umysł ,no nic zobacze czy mi sie uda , pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przyszła abstynentka
już nie---piszesz,że nie piłaś 3 lata. A jak długo piłaś wczesniej ? Ja też dziś nic nie piłam, wylałam wódkę do zlewu, ale tą moją, osobistą. Bo taka domowa, oficjalna to stoi. I tak bardzo boję się. -buraczku---z mojego otoczenia nikt nie wie ,że piję. Nawet najbliżsi. Więc jak mam się zgłosić gdziekolwiek na odtrucie ? Musiałabym powiedzieć prawdę. ruda---masz rację,że to choroba emocji. To właśnie z nimi mam największy problem. Czasami jest tak,że wszystko jest ok i wystarczy sekunda, jakiś drobiazg wyprowadzi mnie z równowagi i moja pierwsza myśl :napić się !!!!!!!!!! A co do specjalisty...mam nadzieję, że znajdę dość siły,zeby schować wstyd i udać się po pomoc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość juz nie
ile lat piłam ? nie pamietam ,zaczęlo sie niewinnie w pracy ,potem w domu chowałam przed rodzina i tak dla kurazu ,sobie popijałam myslałam ze nie widac i nikt sie nie kapnie ,potem woda zaczęła mną rządzic ,dzien bez alkocholu to dzien stracony ale przeciez JA alkocholiczka nie byłam ja w podartych ciuchach nie chodziłam ,dbalam o siebie 'takie tłumaczenie alkocholika',az moje małzenstwo sie rozpadło i wtedy miałam dopiero pretekst juz sie nie kryłam ,co tu duzo gadac ksiazke mozna by napisac ,znalazłam sie w szpitalu bo syn mnie nieprzytomna znalazł ,potem psycholog który mi wcale nie pomógł ,psychiatra który mi tylko leki przepisywał i znowu alkochol ,wreszcie awantura z synem ,ktory wolał isc do domu dziecka niz z matka pijaczka mieszkac, wstrzasneła mna ,poszłam na wszywke i tak 3 lata wytrzymałam, a dzisiaj mnie nosi ale wytrzymam ,mam nadzieje ,mam dla kogo tez juz nie pije a moj dziadek mawiał-pijak pije pijak ma pijakowi Pan Bog da przyszła abstynentka trzymaj sie ruda moj syn tez mnie wachał niby sie przytulal buraczku madrze piszesz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość -buraczek
PA, jak sobie radzisz? Wiedziałam, ze z tym szpitalikiem może być dla Ciebie problem. Mąż musiałby wiedzieć, gdzie jedziesz, na uzytek innych musiałabyś wymyśleć jakąś bajkę. Jest jeszcze możliwość załatwienia odtrucia prywatnie, u psychiatry zajmujacego leczeniem uzależnień. Ja byłam, wiele lat temu. Za 8 godzin leżenia i przyjmowania różnych specyfików doustnie i dożylnie zapłaciłam 400 zł. Czułam się po tym naprawde nieźle. Zostałam jeszcze na do widzenia wyposażona w jakieś uspokajacze. Na "państwowym" detoksie też podają przez kilka dni relanium. To standard. Omijaj barek, może przejdź się na spacer przed snem. Dziewczyny, pokażcie "fuck you" tej "zabójczej, fałszywej przyjaciółce.❤️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przyszła abstynentka
Dziewczyny, jak dobrze,że jesteście. Wczoraj było dobrze do momentu,kiedy babcia nie poczęstowałam mnie drinkiem. Bo przecież Dzień Babci. I niby skąd ona biedna ma wiedzieć,ze ja nie mogę, bo od jednego się zaczyna. Więc wypiłam , ale nie upiłam się.I to już jest maleńki krok do przodu. Ale brzydzę się sobą . Powinnam odmówić. I jeśli nie chcę powiedzieć prawdy to na użytek takich ,,okazji,,muszę wymyślić jakiś powód, dla którego odmawiam. no cóż---Twoja historeia jest zbliżona do mojej,ja też po kryjomu....Straszne.....-powinnyśmy założyć internetową grupę wsparcia. Napisz jak Ci się udało wytrwać wczoraj. buraczku-- a może powinnam powiedzieć mężowi ? Ale na samą myśl o tym ryczeć mi się chce. Nie jesteśmy dobrym małżeństwem, mamy mnóstwo problemów, w tym także finansowych. Ale głównie to my nie możemy się dogadać. Boję się,że jak mu powiem to do reszty go załamię. Faktycznie, powinnam zafundować sobie taki prywatny detoks. Zamiast wydać forsę na wódę................. Boże , nigdy nie myślałam ,że mogę się tak stoczyć,że alkohol będzie rządził moim życiem. Jestem załamana. Teraz siedzę i ryczę. Co ja ze sobą zrobiłam ??????????????????????????????????????????????????????????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
przyszła abstynentko W pewnych sprawach wolę pozostawić pole buraczkowi, z przyczyn wiadomych. Ale sam z innej strony. Widać jakąś obawę: \"a co jak inni sie dowiedzą ?\" Posłużę się przykładem z mojego miasteczka. Rok temu były wybory samorządowe. To dobry przykład. Bo bardzp dobitnie ilustruje opinie o ludziach i przekłada się to na coś bardzo realnego, czyli liczbę głosów. Znam trzech niepijących alkoholików, którzy kandydowali. Wszyscy gdzieś uczęszczali i ludzie o tym wiedzą. 1. Jeden z nich pobił rekord w ilości głosów do rady powiatu, jest radnym. Długo nie pije (i udzielał się bardzo społ.) 2. Drugi też jest radnym w powiecie. Objął ważniejszą funkcje. A prywatnie nadal udziela się w grupach wsparcia, pomaga innym. 3. Pewien były samorządowiec . Nie został radnym, ale niewiele mu brakło. Wynik miał świetny (komitet był za słaby). A rok przed wyborami na łamach lokalnej prasy przyznał się że jedzie na leczenie (wcześniej ostro grzał, czasem nawet spał na chodnikach. Ludzie to widzieli) Po co te przykłady ? ? To są przykłady z małego miasta, gdzie ludzie biorą na języki. Przykłady z wyborów samorz. bo w tych opinia o człowieku odgrywa ogromną rolę i jest w pewnym sensie \"mierzalna\". Te przykłady to ilustracja że ludzie w większej mierze rozumieją. I inaczej patrzą jak ktoś coś ze sobą robi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×