Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość ludzie jak wy żyjecie

Mam DOŚĆ tych cen!!!!!!!!!

Polecane posty

no ja tez markowych nie kupuje jakis proszek zawsze patrze ile kilogramow i zawsze jakis na promocjach ostatnio kuoilam bonux 6 kilo za 28 zł! dotego szampon shauma ,pasta do zebow odzywka do wlosow,plyn do plukania lenor plyn do naczyn ,gabki do mycia naczyn i juz 100zł nie ma!! a gdzie jeszcze cos do zarcia??przy kasie karta trzeba placic bo nawet tyle kasy przy sobie nie nosze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
I dlatego zostałam stałym klientem biedronki, tesco i tym podobnych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ethel
drogie to i żeby choć było smaczne...a to wszystko tylko sztuczne nawozy...rzadnych właściwości, witamin, nic :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jdskfabvgsmf
no przykładowo - mam stówkę, idę na bazarek :p i kupuję np. jakieś spodnie za ok. 60 zł, ze dwie bawełniane bluzki, jedna np.po 20, druga po 15, do tego jeszcze np. skarpetki i stringi :D i co? nie da się za stówkę? :D porównajcie sobie np. pojście na zakupy dla np. 3 czy 4 osób po żarcie na kilka dni ... ile wydacie? ze 200-300zł leciutko... a za te 300 zł można spokojnie kupić trochę ciuchów z\dla tych 3 osób! i ciuch ma się przynajmniej przez dłuższy czas...a jedzenie? za 2 dni znów trzeba iść na takie same zakupy:o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pewnie ze tak!! ja ide na bazar stringi 15 zł stanik 20 ! bluzka 30 zł ,portki za 60zł.raz na jakis czas kupie sobie dzinsy w big star.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jdskfabvgsmf
krew mnie zalewa, jak widzę, ile tygodniowo kasy idzie na jedzenie :( a nie jemy przecież jakichś wykwintnych potraw, nawet nie zdarza się prawie nigdy obiad z dwóch dań, a czasem gdy nikt nie ma czasu, to nie ma nawet obiady, je się na szybko jakieś kanapki czy jajecznicę a kasy idzie jak byśmy codziennie kawior wpieprzali :o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie mogę się doczekać, aż działka się "uruchomi" - pomidory z własnej uprawy, ogórki, sałata... za friko. Teraz to nawet winogrona są tańsze niż pomidory!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jdskfabvgsmf
ja jak wezmę sobie na bazarek z 200 zł to wracam do domu ze spodniami, butami, bluzkami, skarpetkami, stanikami i jeszcze jakimiś drobiazgami typu spinki do włosów ! a jak wezmę na zakupy spożywcze 200 zł to czasem boję się że przy kasie mi braknie, a niosę do domu ze 2 małe reklamóweczki w tym pół jednej zajmuje chleb :D :p

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jedziemy po duże zakupy, w samej nazwie - duży jest rachunek, po wyłożeniu wszystkiego na stół w kuchni zawsze pada tekst: "przecież my nic nie kupiliśmy!" Ostatnio kupiłam spódnicę dla siebie, koszulę dla faceta, skarpety, 3 pary majtek, stanik, papiery do pakowania prezentów, kartkę, błyszczyk, lakier i takie drobne pierdoły - wydałam 130 zł. Za 130 zł to ja mam dwa makarony, oczywiście w przenośni, ale prawie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jdskfabvgsmf
dużo zakupów spożywczych robimy w lidlu, niby chyba jakaś oszczędność jest, ale i tak zawsze przy kasie zawsze ok.200zł wychodzi:o i co mamy w koszyku? ser żółty, zgrzewka wody mineralnej, jakieś jogurty, trochę warzyw i owoców, czasem jakaś mrożonka, kawa rozpuszczalna, mleko i właściwie praktycznie tyle a 200 zł nie ma :o nastepnego dnia lecę do pobliskego sklepu bo nie mam co na obiad ugotować :o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Oj,rzeczywiście -zaplanowanie wydatków to prawdziwa jazda bez trzymanki.Wszystko coraz droższe-niewiadomo kiedy.Polskie gospodynie to mistrzynie świata!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
widac nawet w sklepach co ludzie kupują,kawalek pasztetówki ,kaszanki ,mieso milelone,bo wiadomo z takiego miesa zrobi kotletów na dwa dni.nie stac ludzi na cielecinke.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
I dlatego ja oszczedzam na jedzeniu.Nie ma opcji zeby sie cos przeterminowalo w lodowce. Chetnie na obiadki do babci czy mamy chadzamy i jakos dajemy rade.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jdskfabvgsmf
dokładnie :o za te same pieniądze co wydaje się jednorazowo co kilka dni na głupie żarcie, nie wspominając już o chemii, możnaby się ubrać z całą rodziną od stóp do głów! za czasów młodości np. naszych mam było zupełnie inaczej na ciuch(jakieś spodnie czy coś) trzeba było składać pieniądze:p tata mi opowiadał jak odłożył sobie 3 niezłe wypłaty żeby spobie kupić dżinsy levisa :p zresztą, wtedy nie było żadnych bazarków, gdzie można było się ubrać, pozostawały tylko drooogie sklepy, więc ludzie albo składali na ciuchy albo szyli sami:) a jedzenie było tanie jak barszcz:p wydaje mi się, że to jakieś bardziej logiczne -droższe ubrania, tańsze żarcie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jdskfabvgsmf
ja gdybym mieszkała sama to bym wydawała grosze na żarcie (chyba hehe) mnie tam nie zależy i jak np. mojego chłopaka nie ma to myślicie że robię jakieś porządne zakupy spożywcze i gotuję ? phi! wracam z pracy, zalewam zupkę błyskawiczną za złotówkę, potem ew. jakąs bułkę z serkiem i finito więc wydawałabym na jedzenie grosze..inna sprawa jak długo bym tak pociągnęła :D a mój chłop to już musi mieć prawie zawsze obiad i zawsze różne rzeczy do kanapek, więc wydatki są ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jdskfabvgsmf
jak bym była sama to bym zamiast wydać w spożywczaku 60 zł na kilka rzeczy to bym wolała sobie kupić kilka zupek byskawicznych a za 60 dych kupić spodnie ;) i jaką bym miała satysfakcję :) że mam coś trwałego a nie coś co zjem, wysram i tyle HAHAHA

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jeju faktycznie :(moja mam nie mogła sie nadziwic przyjeżdżając do nas (mieszkamy w UK) że kawa nescafe 100g - 1Ł, 5 bułek - 1Ł, polski chleb 1.20Ł, żel do prania na 20 prań Ariel 3.50, mydło palmolive 4 sztuki 1Ł, szampon 1Ł, duży kurczak 4-5Ł, mielonka 0.5kg 2Ł, soki przecierowe 3 litrowe za 2.50 - a żyjemy za 2000Ł miesiecznie, bezyna 1.15Ł litr. Johnsons, palmolive, nivea, cif, wszystko do sprzatania domu kupuje w sklepie Poundland - czyli coś takiego jak sklepy za 4 zł były w Polsce http://www.poundland.co.uk/pages/default.aspx - tu link, gdzie jedna często nieraz 2 rzeczy mam za funta. W Polsce ból głowy dosłownie! jedynie co tańsze to narazie opieka dentystyczna. Człowiek by chciał wrócic ale jak sobie damy rade? Dzieci jeszcze nie mamy wiec narazie byłoby nieżle ale potem?. Za czynsz (1 sypialnia, 1 salon, kuchnia, łazienka płacimy 350Ł + 100Ł podatku), jeżdzimy dobrym autem kupionym za gotówkę, w Pl nie do pomyślenia :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Najgorsze jest to, że ceny rosną, a płace stoją w miejscu. I tak jak raz na ruski rok dostanę podwyżkę, te wyżebrane 10% (o ile!) to i tak znika ta kasa w żarciu... i jakby jej w ogóle nie było.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a jaaa
mieszkam w W-wie i mam troje dzieci, tragedia :( rzeczywiście teraz lepiej się ubierać niż żywić, za 100zł mam kilka ciuszków na dłuższy czas a żywności za 100zł nie ma po dwóch dniach a czasem po jednym

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Donald marzy
a my nie mamy co do gara włożyć niech tak dalllej marzy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ludzie jak wy żyjecie
jest naprawdę ciężko, ja co prawda dzieci nie mam, mieszkam sama, ale ostatnio straciłam pracę, nie mam zasiłku i po prostu jest ciężko... mam sprzedac mieszkanie (na kredyt zresztą), żeby móc marchewkę kupić na obiad?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mi tez duzo idzie na zakupy a jest nas tylko dwoje a czesto dla samej siebie gotuje. ale ja wychodze z zalozenia, ze akurat na jedzeniu nie nalzey oszczedzac i zawsze kupuje dosyc drogie produkty. w kazdym razie jak sie chce cos zaoszczedzic to jest wybor zamiast oliwy extra virgin moge kupowac zwykly olej. kwestia wyboru :) niedlugo bedzie sezon na warzywa to bedzie taniej :) i truskawki, ktore maja smak beda wreszcie :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Polecam kupowac w Lidlu, Kauflandzie i Intermache ;)...na hali/targu biora ceny z kosmosu, chociaz dzisiaj babka u mnie sprzedawala malinowki 5zl/kg ;).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie bierzecie pod uwagę, że kiedyś nie było takich pyszności o tj porze-pomidorków, cytrynek, teraz wszystko jest sprowadzane-a to kosztuje, nie dość, że przewóz, to i konserwanty :P A ciuchy na bazarze to taka masówa, kiedyś były raczej lepszej jakości, bo nie widzi mi się, żeby moje dzieci mogły chodzić w tych farbujących, obłażących szmatach, zresztą wszędzie już sprzedawanych. Jest kilka niesieciówek z dobrymi ciuchami, ale ceny są zawrotne-bluzki za 200 zł, spodnie za 400.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa...
A jak napisałam kiedyś, że nie da się "normalnie żyć" za nasze "normalne" pensje, to mnei zjechano z góry na dół, że jestem neizaradna. Może i kurna jestem, a co to, obowiazek być zaradnym? Nie każdy musi być :P Poza tym zawsze mi się wydawało, że człowiek ma normalną uczciwą pracę i normalną pensję żeby mógł normalnie funkcjonować, a nie kombinować. Sęk w tym, że u nas rozbieżność między przeciętną pensją, a cenami towarów i usług są szalone! Kosmiczne wręcz.... I weź tu się człowieku usamodzielnij.... (nie licząc na męża itp.)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jak się nie ma co się lubi
to się lubi, co się ma :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×