Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość POMOC DORAZNA

Czy jesteś w związku, w którym partner molestuje Cię psychicznie? cz.2

Polecane posty

ja 1972...dziękuję Ci. Wiem Kochana, rozumiem, że jesteś bezsilna, bo...ja też wobec samej siebie jestem bezsilna. Tracę czas... Tracę niepotrzebnie energię, a poza tym... tracę zdrowie co mnie najbardziej martwi. Jest to najgorszy pod względem stanu zdrowia rok w moim zyciu... a jeszcze się przecież nie skończył. Moja choroba ma podłoże psychosomatyczne i nie wiem czy to wszytsko co się dzieje nie ma korzeni w moich relacjach z m. Może nie to, że TYLKO z tego powodu, ale wiem i czuję, że bardzo to "pomogło", abym czuła się aż tak źle. Maja 1962... doczytałam do końca, a nawet przeczytałam kilka razy... Moja rezygnacaj, a co za tym idzie ton moich wypowedzi odzwierciedla ten stan. Mam dosyć...6 lat związku, z którego razem może mieszkaliśmy ze 2 lata, a tak...ciagle wyprowadzał się z powodów...różnych, najczęściej wyimaginowanych problemów, wyszukanych w zakamarkach swojego mózgu, a nie w rzeczywistych faktach. Teraz też juz 1,5 roku trwa walka, przeciąganie liny. On mnie zmusza ciagle do działań, których nie chcę i nie mam zamiaru podejmować, a które wg niego mogą spowodować, że teraz to już będziemy razem na zawsze, szczęśliwi. On tylko chce, żeby było na jego... Maja...dzieki za dezyderatę, znam ją bardzo dobrze, chodziłam na spotkania DDA/DDD, to był początek do odkrywania siebie i odpowiedzi na pytania...dlaczego jestem taka jaka jestem? Cztery Umowy Dziękuję za zrozumienie. Pięknie teraz wyglądasz, tyle siły w Tobie, radości życia i mądrości. Wiem 4U, że ja tez to mam w sobie, może to takie mało skromne, ale... wiem, że mam, tylko to sie ujawnia do innych, nie w stosunku do mnie samej. Wierzę, że przyjdzie taki moment, że i ja sama będę dla siebie mądra i radosna i kochana...wierzę w to. Vacancy, Ulla, Poa, Optym, ophrys, Kasia, corobic, yezz, renta, Ewa.. 🖐️❤️ i wszytskie Dziewczny ❤️ Złamane skrzydła...trzymm kciuki, trzymaj się dzielnie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ciężko było na początku, ten niezmierny żal do niego, że nie chciał zrozumieć że nie chciał zrobić nic by byc razem, ze nie chciał pracowac nad sobą, by się odnaleźć. Teraz jest w nim spokój wewnętrzny jakiego nigdy przedtem nie miał i nigdy tego nie czułam. Ja postrzegam zwiazki jako coś co mas nas czegoś nauczyć o sobie samym... To pomaga. Ludzie stają się jak lustra. Trzeba tylko obserwować i uwaznie słuchać. Zawsze tak podchodziłam, to czułam. Niektórzy byli dla mnie inspiracją nawet nie wiedząc o tym. Nie spotykamy się w tym życiu całkiem przypadkowo. Najważniejsze w życiu zawsze są te osoby, które kochasz. One na Ciebie mają największy wpływ. Nie zawsze od razu widzimy jaki. Czasem nie bezpośredni, czasem musimy czegoś się nauczyć coś zrozumieć. Ja zrozumiałam że nie wszystko daje się przekazać słowami. Nie przekażesz słowami swego doświadczenia. Czasem możesz zadać trafne pytanie osobie, która ma problem i ta osoba zaczyna coś widzieć. a czasem zmusić kogoś do poniesienia konsekwencji swoich czynów. To jest bolesne jak się kogoś kocha, ale musimy pamiętać też o tym, że zasługujemy na szacunek do samej siebie. Że życie mamy tylko jedno i musimy zadbać o to by przede wszystkim nam było w nim miło. A tak będzie gdy odnajdziemy wewnętrzny spokój. Trzymajmy się z dala od toksyków. Ich samotność zmusi ich do refleksji nad sobą i do szukania spokoju w sobie, a nie żądania go od innych. Bo nikt nigdy nie może nam dać spokoju. Możemy go dać sobie jedynie sami. Żadne zapewnienia o miłości, ani dowody, nie przekonają toksyka o prawdzie. A wewnętrzny spokój jest nam potrzebny by się w pełni realizować. By miłość swobodnie przepływała, bez niepotrzebnych blokad i problemów. By kochać i być kochanym. By być szczęśliwym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Niebo... Wierna dobrze ci radzi... I drugie, czy nie znalazłaś sobie przypadkiem sposobu na podbudowywanie siebie poprzez kontrast z tym złym zawsze M? nie odpowiadaj od razu. Zastanów się. A świat jest pełen wspaniałych ludzi, trzeba tylko ich widzieć... Ja spotkałam 1,2,3.... nie zliczę tych wspaniałych ludzi, których poznałam gdy mój eks przestał zasłaniać mi świat... A jednego wręcz idealnie zgranego duchowo ze mną... lecz niestety, wspaniały ale jeszcze pogubiony, dopiero jak się odnajdzie, będę mogła pomyśleć o ewentualnym związku. To mój przyjaciel jak na razie ;) Kocham go jak wielu ludzi, którzy mnie teraz otaczają, miłością pełną ciepła, zrozumienia, dobroci i wspołczucia. No może jednak trochę bardziej, bo świetnie się z nim rozumiem. Ale nie przeszkadza mi to czuć czegoś do innych ludzi, np. do Eksa, z którym też znalazłam porozumienie i nigdy chyba nie przestałm go mimo wszystko kochać. Ale nie mogę mieć tych ludzi dla siebie, bo oni należą do samych siebie. Mogą zechcieć ze mną być lub nie i to też jest ok. Moze nam być razem po drodze lub nie. To czas pokaże jak sprawy się potoczą. Ale osoby z którymi się zwiążę nie mogą być pogubione... Kapujesz? Ty tak samo Niebo... musisz odnaleźć najpierw siebie samą. Inaczej nic z tego nie wyjdzie. dodam do mojej stopki to hasełko. Wczytaj się w nie. Pozdrawiam ❤️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ha Anno66... sorry... ta sentencja pojawiła się już na tym topiku... Ty ją wprowadziłaś, a ja się powtarzam :) Ale jest super prawdziwa dziewczyny. Teraz nawet podwójnie zapisał się w mojej stopce... niech tak pozostanie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jeszcze ten mi się podoba “Fałszywe, nieszczęśliwe ,Ja”, które uwielbia pławić się we własnej niedoli, rozżaleniu bądź litości nad sobą, nie zdoła przetrwać – Na tym polega poddanie się. Nie jest oznaką słabości, lecz niesie z sobą wielką siłę. Tylko ktoś, kto się poddał, ma duchową moc. Kiedy się poddasz, uwolnisz się wewnętrznie od sytuacji. Może się wówczas okazać, że zmieni się ona bez żadnego twojego udziału. A zresztą tak czy owak będziesz już wtedy wolny."

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
🖐️enio1!-pamietam Cie...❤️,ale jako prawie40,b.dobrze,jak zreszta wiele dziewczyn,ktore sie czesciej odzywaly. :-)Dzieki,ze sie odezwalas do StefaniiHarper wczesniej,niz ja moglam sie odezwac.Mialas podobne doswiadczenie z m.Znalazlam podobne doswiadczenia u siebie,ale nie z mezem,nie w dlugoletnim zwiazku.Umiesz,mysle,powiedziec to,co ja bym powiedziala tak,ze szybciej i skuteczniej do niej dotrze,bo poza podobnym doswiadczeniem widze( i gratuluje,jestem pelna podziwu),slysze i czuje,ze jestes duzo spokojniejsza ,albo juz spokojna, duzo dojrzalsza( niz te troche ponad pol roku temu,od kiedy mnie tu nie bylo)..Potwierdza mi sie to,co bylo ze mna,a moze tak jest w wielu przypadkach,ze do pewnego momentu-rozna ilosc czasu,czasami kilka lat(moze i dluzej),pod gorke(czyli ciezko,bolesnie),szarpanie sie ze soba,lub-jak inaczej nazwac-walka ze soba,lub to samo jeszcze inaczej-czasami nawet walka,nim sie swiadomosc dogada z podswiadomoscia,czyli ja ze mna,tylko ja swiadoma ze mna nieswiadoma.Wtedy-zewnetrzne jest takie,jak wnetrze,albo balagan,albo za bardzo poukladane-zalezy,czy w sobie mam wlasnie balagan,czy porzadek,czy wlasnie rozpieprzylam sama siebie na chwile psychicznie(zrobilam w sobie balagan,bo najszybciej sie czasami robi porzadek,jak sie najpierw zrobi tzw.balagan.),czy wlasnie cos tam w sobie poukladalam.I-uwazam-nie zawsze to jest tak,ze jak mam w srodku balagan,to na zewnatrz jest porzadek,jak to kiedys uslyszalam od pewnego psychologa.U mnie jest to roznie.Bo,jezeli czlowiek sie rozwija,dojrzewa,to robi to chyba przez cale zycie,tzn.te balagany i porzadki w sobie.Bo jezeli w tym momencie zauwaze cos u siebie,co zamierzam zmienic,bo uwazam,ze inaczej bedzie lepiej dla mnie,ze moje najwyzsze dobro(a jezeli dokonam wlasciwego wyboru mojego najwyzszego dobra-bedzie ono najwyzszym dobrem rowniez dla drugiego,a niewlasciwy wybor-moim egoizmem w czyms)jest inne,to swiadomosc zaczyna rozmowe z podswiadomoscia.I-albo sie dogaduje z nia i ona ze mna wspolpracuje,albosie nie dogaduje,bo ona ma cos za bardzo poukladane,zaszufladkowane,uparla sie,ze to ona bedzie kierowac mna tak,jak jej pasuje,to ja-moja swiadomosc-robie tak:albo da sobie poprzekladac bez balaganu,tak,jak ja to swiadomie zamierzam,albo wywale wszystko z tej szuflady,czy polki i jeszcze smieci powyrzucam,albo,jak np.zamknela jeszcze te szuflade na klucz-znajde klucz,albo wylamie zamek-ostatecznie to ona mna kieruje,bo zwariowalabym,gdybym zastanawiala sie nad kazdym moim nawet krokiem swiadomie.Wiec-skoro ona kieruje moimi krokami,decyzjami czasami,czasami wyborami,szuka dla mnie roznych rzeczy-np.znajde sie we wlasciwym miejscu we wlasciwym czasie i mam dobra prace,to ma robic tak,jak ja swiadomie zadecydowalabym,czy wybrala,czyli powinna sie nauczyc ze mna wspolpracowac,czyli-ma wiedzec,co jest dla mnie wazne,czym sie kieruje itd i pomagac mi w zyciu,a nie przeszkadzac.A jezeli dotad w czyms sie nie nauczyla,to ja mam tak zrobic,zeby sie nauczyla.OK.,teraz juz sprobuje krotko-weszlam na gorke-roznie wysoka-to zalezy od wielu czynnikow-jaka bylam w momencie rozpoczecia wychodzenia,czy wiedzialam jak wychodzic,aby za bardzo sie nie zmeczyc,od pomocy ludzi,od tego,na ile sama sobie umialam pomagac i czy wiedzialam co i jak zrobic,jakie bylo moje dziecinstwo,pozniejsze doswiadczenia,jaka jest obecna sytuacja,we mnie i wokol mnie itd.Rozna ilosc czasu to zajmuje-mysle-roznym osobom z podobnych do ww wzgledow.Teraz mam juz z gorki i bycie ze soba,czyli m.in zmienianie tego,co zamierzam zmienic staje sie przyjemnoscia wczesniej,czy pozniej,albo dobra zabawa. Dziewczyny❤️-dla ktorych to jest jeszcze ciezka praca lub harowaniem i znojem-O ile napisalam to zrozumiale i rozumiecie,co naprawde zamierzalam przekazacTO JEST PRAWDA-to staje sie zabawa(ta praca ze soba z harowki staje sie przyjemnoscia,zabawa),zycie chwilami przynajmniej jest zabawa,nawet w sytuacjach,ktore dawniej bylyby ciezkie dla mnie-np.utrata pracy w ciezkiej finansowej sytuacji,uslyszenie chamskiego slowa od najblizszej osoby itp.itd.Jezeli nawet w danym momencie nie wiem,co zrobic,to wiem,wierze w siebie,ze za chwile,jutro,czy pozniej,ale raczej wczesniej,niz pozniej-bede wiedziala.To,co dawniej bolaloby bardzo- przestaje bolec,boli mniej lub duzo mniej.Przychodzi spokoj-prawdziwy spokoj i coraz glebszy,czy wiekszy spokoj;nie opanowanie,czy tlumienie uczuc,tylko jestem w srodku spokojna,nawet,jak mam za duzo energii i dla niektorych wygladam na zdenerwowana.Pewnie-nie jestem idealem,nie jestem taka non stop,ale coraz bardziej docieram do pokladow milosci,czystej milosci we mnie-do mojej duszy,a jezeli z dusza sie dogaduje-to to jest doswiadczenie nie do opisania.Jezeli wspolpracuje z dusza,ona mi pomaga,jestem jednoscia ze wszystkim,co dobre,co jest miloscia i to wszystko mi pomaga.A jezeli zyje bedac coraz bardziej miloscia,to jest coraz lzej,coraz piekniej,sytuacje sie zmieniaja,toco zewnetrzne coraz bardzej idzie za ta miloscia,samo sie uklada,bo MILOSC,ta czysta milosc,prawdziwa milosc,czy dobra milosc,obojetne,jak to nazwac,NAPRAWDE JEST POTEGA.Ja to juz wiem,przezylam,odczulam,nawet to,co-zdawaloby sie niemozliwe-staje sie mozliwe-ale z MILOSCIA,a nie miloscia.Nieprawdopodobne staje sie prawdopodobne. 🌼 i ❤️ dla Wszystkich.OK.,koncze ten elaborat,mam nadzieje,ze chociaz 1 osoba mnie zrozumiala i przeczytala.Wiem,ze czasami mam specyficzny jezyk-swoj jezyk przekazywania.Jezeli ktos mala mnie zna,moze malo zrozumiec.Taka na razie jestem,na ten moment przynajmniej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mialam jeszcze do paru z Was napisac,ale za moment jade do pracy. Wobec tego dam Wam troche z mojej dzisiaj olrzymiej milosci do ludzi,swiata i zycia..Na pewno to odbierzecie.Napisze Wam troche energii-wezcie,ktora potrzebuje. :-) Do zobaczenia w poniedzialek.mysle,ze wtedy bede pisac juz bardziej zrozumiale dla innych,nie tylko dla siebie. ❤️ 🌼 dla wszystkich.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość stefaniaharper
dziękuję dziewczyny, bardzo czytam sobie wasze posty po kilka razy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość agata 26
piglet 27 napisałaś o tym godzxeniu się z tym że go nie ma, ze nie mieszkACIE razem ale ze jak zdajesz sobie sprawe ze zniknie na zawsze to coś nie tak...sama sie zaczęłam zastanawiać i doszłam do wniosku ze skakałabym z radości gdyby miał np wyjechać na rok... ale moze tak mówie a w momencie jak by to było realne bym zaczęła myślec jak Ty??? roksana 31:Wiem ze to jest powód trwania wielu nieszczesliwych małżenst, powód zdrad szukania miłosci na zewnątrz - niewiem jak z tego wybrnąć bo ja nie chce zdradzac szukac flirtów w pracy chce miec kochającego dobrego meza, który jest jednoczesnie ojcem moich dzieci o i własnie tak by wyglądał mój związek, ja prędzej czy pozniej świdomie czy nie bym mogła zacząć kręcić z kimś,, bo bym nie czuła mówi ąc: mam kogoś , ze to prawda, bo to przecież fikcja... maja 1962 Widac w rozstawaniu sie czlowiekowi tez potrzeba wprawy,doswiadczenia,zeby uniknac chocby szarpania sie ze soba. oj tak przy 7 wyprowadzce tej teraźniejszej i najdłuższej jest o wiele lepiej niz na początku tej wspaniałej drogi pod tytułem wyprowadzki i wprowadzki złamane skrzydła znalazłam w tym co piszesz tez moje cechy: wcześniej przerazałam się wizją krzyczenia, scen zadzrości jeszce zanim się wyprowadziłam zaczeło mi to wisieć, baa sama czasem je prowokowałam zeby on zaczął widzieć to co ja- ze to nie ma sensu. ps nie zauważył do dziś;/ mój nie pił ciągiem(jeszce;/ ) więc jesli wychodził to 2-3 godz ale tez absolutnie nie dzwoniłam, nie myślałam, bylo mi dobrze bez niego, wręcz suuuper mmak przeczytał twoje wpisy tu??? o matko ja bym usłyszała ze w dupie mi sie poprzewracało skoro uważam ze on molestuje mnie psychicznie znów się powtórze: do wszystkich dziewczyn, fajnie ze jest taki temat, dużo mądrego piszecie a takie rzeczy ze widze ze zachowania mojego są podobne czasem identyko do waszych utwierdzają mnie ze to typowy toksyk

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość agata 26
a dziś oprócz porannego smsa, nic cisza, zero esów zero dzwonienia... szok... pewnie chce mi dac ten spokój co mu mówiłam w nadziei ze to zmieni moją decyzje zadzwoniłam z zastrzezonego,nic nie mówiąc nie odzywając się czy przypadkiem nie ejst pijany, no chyba nie... o teraz oddzwania domyslil sie ze to ja, nie odbieram. juz wiem to był błąd na cholere dzowniłam wrrr

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Vacancy ❤️ Niebo ❤️ Wszystkim... ❤️ Trochę ostatnimi czasy byłam zabiegana. Czytam, ale jakoś ani sił, ani weny by pisać...dlatego tylko zaznaczam, że żyję ;-) i pozdrawiam Was wszystkie serdecznie 🌼. W wielkim skrócie: przeżyłam "zmasowany atak" M., który jak stwierdził, zrozumiał swój błąd, czyli z cyklu pt. "wróćmy do siebie, będzie pięknie i cudownie". Odmówiłam, jestem dumna ze spokoju jaki na mnie spłynął, wyważonych słów i logicznych argumentów :-) Boli, ale jestem na dobrej drodze. Miłego wieczoru.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość agata 26
Kasia3000 a jakich uzywasz argumentów na to ze nie chcesz próbować znów????bo ja mam ten problem ze zadne nie działają;/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witajcie, dziewczyny🌻 Mam zaległości w czytaniu, przeleciałam 2 ostatnie strony i powiem, że cudownie czyta się posty "poukładanych" - rzeczowość, spokój, miłość :) Ogrom wykonanej roboty za wami, gratulacje! A na nadchodzący weekend - dodatkowa dawka pozytywu: http://www.youtube.com/watch?v=UPjwBT9h1bk&feature=channel ❤️ dla was wszystkich bez wyjątku!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Maju ciesze się ze mnie pamiętasz... "Jezeli nawet w danym momencie nie wiem,co zrobic,to wiem,wierze w siebie,ze za chwile,jutro,czy pozniej,ale raczej wczesniej,niz pozniej-bede wiedziala.To,co dawniej bolaloby bardzo- przestaje bolec,boli mniej lub duzo mniej.Przychodzi spokoj-prawdziwy spokoj i coraz glebszy,czy wiekszy spokoj;nie opanowanie,czy tlumienie uczuc,tylko jestem w srodku spokojna" Własnie to oznacza prawdziwy spokój i ufność, że wszystko się ułoży a nawet będziemy sobie żartować ze wcześniejszych doświadczeń. Widzę że ty już też wszystko sobie pawie poukłałaś. Cieszę się Moj małżonek dogadał się właśnie ze swoją podświadomością. Wiedziałam że to kiedyś nastąpi. Właśnie to mnie kiedyś przy nim trzymało, że miałam nadzieję na jego wewnętrzne porozumienie się z sobą i dlatego to trwało tak długo . Czułam te jego niedogadanie się. Co innego mowił a potem często działał wbrew temu co mowił. On nie miał spokoju, a tym samym i ja. Z początku nie wiedziałam co się dzieje. Jak trochę zaczęłam łapać, próbowałam mu przekazać co myślę, ale on był na mnie zamknięty. On był zamknięty na wszystkich. Tak jakby się bał że otworzenie się, spowoduje zawalenie się tej misternie zbudowanej powierzchownej osobowości. Teraz już chyba nawet wiem co go do mnie ciągnęło. Co zresztą sam mówił, ale nie przywiązywałam do tego specjalnej uwagi. To moje bycie sobą. To może czasem pokręcone, szukające drogi na oślep czasem, ale bycie sobą. To czego akurat jego dusza potrzebowała do lekcji życia i dlatego wybrała mnie. on swoą lekcję odebrał i ja też... Chociaż wczoraj nawaliłam. Popełniłam błąd, ale to widzę. Mojej bliskiej koleżance której los leży mi na sercu chciałam pokazać drogę na skróty. Pokazywanie drogi na skróty powoduje że tracisz czyjeś zaufanie. Bo nie łatwo dokładnie powiedzieć o co ci chodzi zwłaszcza gdy mowienie zadbaj o siebie, postaw siebie na pierwszym miejscu, zatroszcz się o siebie, jest takie niepopularne i dość szokujące dla niewtajemniczonych. Niełatwo to osobie nowej w temacie to zrozumieć. Bo rozumienie pewnych spraw to proces... czasem długoletni i nie da się tego uniknąć. Na chwilę zapomniałam o tym słuchając jej opowieści. No cóż na razie chyba położyła na mnie kreskę. Ale teraz wiem, ze kiedyś to zrozumie sama jak moj ex-mąż, zrozumiał to co kiedyś mowiłam. Martwię się tylko oto, że być może zamiast pomoc wydłużyłam ten proces. Bo najgorsze co może być, to wywołać blokadę. Druga osoba idzie wówczas w zaprzeczenie a to utrudnia porozumienie. No cóż, jeszcze dobrze nie wypraktykowałam tej lekcji :) Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
podoba mi się ta myśl "Jeśli dojdziesz do ładu ze swoim wnętrzem, rzeczywistość sama się ułoży" E. Tolle ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
blondynko - świetna piosenka, o budzeniu się siły w kobiecie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość stefaniaharper
"Moj małżonek dogadał się właśnie ze swoją podświadomością. Wiedziałam że to kiedyś nastąpi. Właśnie to mnie kiedyś przy nim trzymało, że miałam nadzieję na jego wewnętrzne porozumienie się z sobą i dlatego to trwało tak długo . Czułam te jego niedogadanie się. Co innego mowił a potem często działał wbrew temu co mowił. On nie miał spokoju, a tym samym i ja." No właśnie ja tak odbierałam i odbieram swojego exa, sprzeczność za sprzecznością i trudno było się zorientować, co jest serio a co nie. jak mówił, ze kocha, to tak było, albo nie... jak mówił, że nie kocha, to też tak było, albo nie... Strasznie męczące jest takie ciągłe zgadywanie. i masz rację, człowiek, ktory nie umie porozumieć sie sam ze sobą, nie dogada sie też z innym człowiekiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Znalazłam coś na innym forum. Z pozdrowieniami dla Wszystkich ❤️ KOCHAJ SIEBIE Przedstawiciel firmy (PF): Słucham. W czym mogę Pani pomóc? Klientka (K): No cóż. Po dokładnym przemyśleniu sprawy, zdecydowałam się zainstalować MIŁOŚĆ. Czy pomoże mi Pan dokładnie wytłumaczyć, jak należy zainstalować ten program? PF: Tak, oczywiście. Możemy zaczynać? K: Wie Pan, nie znam się za dobrze na programowaniu, ale wydaje mi się, że jestem gotowa. PF: Krok pierwszy - otwieramy swoje SERCE. Czy udało się Pani zlokalizować SERCE proszę Pani? K: Tak, ale widzę że inne programy także są otwarte. Czy możemy zaczynać instalację, podczas gdy one też pracują? PF: A jakie to są programy proszę Pani? K: Zobaczmy. Zatem, mam teraz włączone: ZRANIENIA_Z_PRZESZŁOŚCI.EXE, NISKA_SAMOOCENA.EXE, ŻAL.EXE i URAZA.COM. PF: Nie ma problemu. MIŁOŚĆ stopniowo wymaże ZRANIENIA_Z_PRZESZŁOŚCI.EXE z całego systemu operacyjnego. Co prawda może on nadal być w pamięci stałej, ale nie będzie już przerywał pracy innych programów. W końcowym efekcie MIŁOŚĆ zastąpi NISKĄ-SAMOOCENĘ.EXE własnym modułem programowym nazwanym WYSOKA-SAMOOCENA.EXE. Jednakże, trzeba całkowicie wyłączyć ŻAL.EXE i URAZA.com. Te programy nie pozwalają na prawidłową instalację MIŁOŚCI. Czy może je Pani wyłączyć? K: Nie wiem, jak to zrobić. Czy zechce mi Pan pomóc? PF: Tak, z przyjemnością. Proszę przejść do opcji Start i wybrać program PRZEBACZENIE.EXE. Proszę uruchamiać go tyle razy, ile to konieczne. Aż do momentu, gdy ŻAL.EXE i URAZA.COM zostaną całkowicie wymazane. K: Ok., zrobione. MIŁOŚĆ zaczęła się samoczynnie instalować. Czy to normalne? PF: Tak. Powinna Pani zobaczyć ikonę wiadomości, że dokonała się instalacja na całe życie w Pani SERCU. Czy jest już ta wiadomość? K: Tak. Czy instalacja została całkowicie zakończona? PF: Tak, ale proszę pamiętać, że ma Pani tylko podstawowy moduł. Potrzebuje Pani być podłączona do innych SERC w celu otrzymywaniu upgrad'u (uaktualnień). K: Ups. Pokazała mi się wiadomość o błędzie. Co mam zrobić? PF: Co mówi ta wiadomość? K: Brzmi następująco: ERROR/BŁĄD 412 - BRAK INSTALACJI PROGRAMU NA KOMPONENTACH WŁASNYCH. Co to może oznaczać? PF: Proszę się nie martwić. To częsty problem. Oznacza on, że program MIŁOŚĆ zainstalowany jest dla innych SERC, ale nie jest jeszcze dostępny dla Pani własnego SERCA. To zalicza się do jednych z bardziej skomplikowanych właściwości oprogramowania. Mówiąc wprost, chodzi o to, że musi Pani wpierw KOCHAĆ własny sprzęt, zanim zacznie Pani KOCHAĆ innych. K: Co mam zatem wykonać? PF: Czy może Pani wybrać ścieżkę zwaną SAMOAKCEPTACJA? K: Uhm. PF: Świetnie. Dobrze sobie Pani z tym radzi. K: Dziękuję bardzo. PF: Proszę otworzyć tę ścieżkę i następnie skopiować do: MOJESERCE/PRZEBACZAM-SOBIE.DOC/DOCENIAM-SIEBIE.TXT i do TOLERANCJA.DOC. System nadpisze ścieżki i naprawi wszelkie pojawiające się błędy. Ach, musi jeszcze Pani usunąć GADATLIWĄ_SAMOKRYTYKĘ.EXE ze wszystkich ścieżek dostępu. Następnie opróżnić kosz, aby upewnić się, że została całkowicie i na stałe usunięta. K: Zrobione. Ocho! Moje SERCE wypełnia się nowymi programami. Na moim monitorze pokazał się właśnie UŚMIECH.MPG i pokazuje, że POKÓJ.EXE i ZADOWOLENIE.COM kopiują się same w całym SERCU. Czy to normalne? PF: Czasami. W przypadku innych użytkowników może to zająć trochę czasu, ale w końcowym efekcie wszystko się ładuje we właściwym czasie. Zatem, MIŁOŚĆ zainstalowała się i działa. Powinna dać sobie Pani z tym radę dalej. Jeszcze jedna rzecz. K: Tak? PF: MIŁOŚĆ jest programem darmowym. Proszę się upewnić, by dzielić się nim ze wszystkimi, którymi Pani spotka. Oni podzielą się nim z innymi ludźmi. A na koniec, otrzyma Pani od nich nowe moduły. K: Dobrze, będę o tym pamiętała. Dziękuję za pomoc. A pro pos, jak ma Pan na imię? PF: Może mnie Pani nazywać Boskim Kardiologiem, znanym też jako Cudowny Lekarz, czasem określanym mianem Bóg lub Źródło. Wielu ludzi jest zdania, że aby mieć zdrowe serce, wystarczy im badanie kontrolne raz na rok. Jednakże Stwórca proponuje codzienną kontrolę dla maksymalnej wydajności. Możemy to ująć inaczej: bądźmy w kontakcie..." Prawda że bardzo trafne sformułowanie kwestii "pokochania samego siebie"? Ja już widzę u siebie poprawę w podejściu do samej siebie, staram się być dla siebie dobra i nie krytykować siebie za każdą pomyłkę nawet bardzo absurdalną. Trochę mi to zajmie, bo nadal z trudem przychodzi mi patrząc na własne odbicie w lustrze nie dostrzegać mankamentów, tylko same zalety i pozytywy. Teraz widzę ile mam tych pozytywów, jakim cudem wcześniej ich nie dostrzegałam, drobne niedoskonałości "urastały do rangi problemu"? Czy znacie adres z którego można ściągnąć Secret?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
optym - spróbuj poszukać na chomiku chomikuj.pl - można tam znaleźć film i ksiązkę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość na samym dole strony
:) film tez tam jest🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Optym ❤️ :D bardzo mi się podobała taka instalacja, żeby tylko to było az takie proste...pliki, moduły, wgrywanie, kasowanie.... A może to jest takie proste tylko my same sobie pietrzymy przeszkody. U mnie to tak jest, sama sie podświadomie usprawiedliwiam, że ponieważ to jest takie trudne to dla mnie wręcz niemozliwe....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witam Was Kochane! Od paru dni czytal wasze posty. W niektorych znajduje odbicie swoich problemow. Wybralam Wasze grono, bo widze tu wiele bardzo madrych kobiet. Nie wiem od czego zaczac aby okreslic swoj problem,,, otoz mieszkam w Anglii od 4 lat, mam (nie mam) partnera od lat 4 z ktorym mam 3 letniego syna. Wyjechalam do UK po nie udanym malzenstwie, jego zdrada. 4 tala sa jedna wielka walka - jak dwoje malych dzieci. Na samym poczatku bylo super, lecz po 6 miesiacach kompletna zmiana nas obojgu. Rozstawalismy sie chyba z 20 razy, na zmiana on sie wyprowadzal, lub ja go wyrzucalam z domu. Kochane to co ja wyprawialam podczas klotni, jest zgroza. Wstydze sie tego. Czytam to forum, ksiazki m.in. kobiety ktore kochaja za bardzo, dlaczego mezczyzni kochaja zolzy itp., zaczelam rowniez miec sesje u psychologa (przez skypa - bo w moim miescie nie ma polskiego psychologa). Doszlam do wielu wnioskow, ale nie wiem czy slusznych: moje dziecinstwo bylo szczesliwe, tzn. nie bylo nigdy alkoholu, klotni itp. Jedynie co nie bylo jak powinno byc to brak okazywania uczuc, nigdy nie pamietam abym slyszala kocham cie od swoich rodzicow - ktorzy kochaja mnie nad zycie, tata mu nie zyje od lat 6, a moja mama jest w Polsce - dopiero jak wyjechalam do Anglii zaczelam miec bardzo dobry kontakt z moja mama, wczesniej jak bylam nastolatka bez przerwy klucilam sie z moja mama, a z tata niegdy. Dodam jeszcze ze moja mam bardzo czesto wyjezdzala za granice na 1 lub 2 tygodnie, abysmy mieli wszystko w domu, dlatego to robila. Nie wiem skad u mnie mysl ze fakt iz jestem najmlodsza z rodzenstwa i w dodatku corka, ze zawsze mialam wszystko co tylko zachcialam, ze mam zawsze pomagala mi we wszystkich problemach, czy to ma wplyw na mnie ze ja kocham za bardzo? Prosze was o wasza opinie. Mialam tylko 2 mezczyzn meza z ktorym bylam prawie 6 lat, w tym tylko rok po slubie. On byl uleglym czlowiekiem, dobrze wychowanym, nigdy mi nie ublizal, nie uderzyl, jedynie w lozku nam sie nie ukladalo. Okazalo sie ze on majac 27 lat zwiazal sie z dziewczyna ktora mialam 15 lat, oczywiscie nigdy sie do niczego nie przeznal. Dlatego wzielismy rozwod. Pozniej ucieklam z Polski bo nie moglam sie pogodzic z naszym rozwodem, poznalam mojego aktualnego mezczyzne. On nie mial szczesliwego dziecinstwa, jego ojciec jest alkoholikiem. Na samym poczatku obydwoje opowiadalismy sobie o swojej przeszlosci i to nas do siebie zblizylo, az wkoncu zaczelismy byc razem. Wszystko potoczylo sie szybko, m.in. decyzja o dziecku, juz po 3 miesiacach bycia ze soba. Kochane wiem ze on i jajestesmy katami i ofiarami, i ja i on. Wiem, ze dziwnie to brzmi, ale taka jest prawda. Teraz wlacze o siebie, aby nie kochac za bardzo. Zaczelam skupiac sie bardziej na sobie niz na nim. Co wczesniej bylo niemozliwe! Malymi kroczkami to robie, bo nie idzie mi to zbyt sprawnie. Nie przekreslilam nas, bo wiem ze oboje jestesmy chorzy i jakby nie bylo kochamy sie, pomimo iz mowimy sobie cos innego. Kochane ja jestem bardziej toksyczna niz on, zawladnelam jego zyciem, ukladalam mu plan dnia, choc wiedzialam ze i tak nie "dostosuje" sie do niego. Klucilam sie wiedzac ze i tak nie wygram, cholera jesna caly czas walczylam. Martwielam sie jego problemami, az wkoncu sama zaczelam je zalatwiac, mimo ze on tego nie chcial!! Na sile wymuszalam swje cenne rady. ktore nie byly radami tylko rozkazami. Nie wiem czy to jest wazne, mysle ze tak musze dodac ze mam taki sam charakter jak moja mama - tzn. silny, ze sklonnoscia do rozkazywnia, do niesienia pomocy innym, nie patrzac na siebie. Wiem ze to jest chore. Chce sie zmienic, ale kochane mimo iz mam wiedze na dany temat nie znam nikogo kto tworzyl toksyczny zwiazek, a moja pani psycholog nic mi praktycznie nie pomaga, tylko ze mna rozmawia, to ja sama jej podsuwam ze moze cierpie na to i na tamto, ostatnio powiedziala mi tylko ze moze powinnismy sie rozstac i tyle. Szok, gdybym mieszkala w Polsce nie byloby by problemu w znalezieniu dobrego psychologa badz psychiatry, myslalam tez o stworzeniu grupy wsparcia, ale nie ma na to zadnych szans. Dlatego pisze do Was liczac na Wasze wsparcie. Naprade potrzebuje pomocy. Pozdrawiam Was Wszystkie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
... Nie można kogoś kochać, aby już za chwilę go atakować. Prawdziwa miłość nie ma negatywnego odpowiednika. Jeśli twoja „miłość” ustępuje niekiedy miejsca swojemu przeciwieństwu, znaczy to, że nie jest miłością, lecz silnym popędem ego, które pragnie zyskać pełniejsze i głębsze poczucie „siebie“, a partner chwilowo potrzebę tę zaspokaja. Ego osiąga dzięki temu namiastkę zbawienia, która przez krótki czas nieomal sprawia wrażenie autentyku. W pewnym momencie partner zaczyna jednak postępować w sposób sprzeczny z twoimi potrzebami – a raczej z potrzebami twojego ego. Lęk, ból i niedosyt – stałe elementy świadomości egotycznej, które tylko prowizorycznie zamaskował „związek miłosny” – znów dochodzą do głosu. To tak, jak z każdym innym nałogiem: po odpowiedniej dawce narkotyku czujesz się świetnie, ale nieuchronnie przychodzi czas, gdy narkotyk już na ciebie nie działa. Kiedy powracają owe bolesne uczucia, doznajesz ich z jeszcze większą niż dawniej silą, a w dodatku uważasz, że druga strona związku jest ich sprawcą. Rzutujesz je więc na zewnątrz i ze wściekłą brutalnością, wyrosłą z twojego bólu, atakujesz partnera. Może to w nim zbudzić jego własny ból i skłonić do kontrataku. Ego na tym etapie wciąż jeszcze żywi nieświadomą nadzieję, że jego napastliwość lub próby manipulacji okażą się wystarczającą karą, aby współuczestnik dramatu zmienił postępowanie i znów dal się użyć w charakterze parawanu, przesłaniającego twoją boleść. Każdy nałóg bierze się stąd, że człowiek nieświadomie wzbrania się przed stawieniem czoła własnemu bólowi i przejściem przez ten ból. ... Źródło: Fragment z E. Tolle “Potęga teraźniejszości”

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witaj viki...🌻 Tyle ile nas tutaj, tyle różnych, pokręconych losów. Pełnych rozczarowań, bólu, tęsknoty, pełnych braku miłości do siebie samych, pełnych łez i smutku... a przecież tyle w nas piekna i wielkie serca i duzo też ciepła i radości. Wkleiłam powyżej fragment z książki, czasmi coś wpada ciekawego, wtedy się tym dzielimy... a to stronka z której to zaczerpnęłam... http://zenforest.wordpress.com/2008/05/01/zwiazki-splot-milosci-i-nienawisci/ Przeczytałma Twoją historię, sporo w niej piszesz słów krytyki wobec siebie, samej, a Twój m. jest z pewnościa obarczony DDA, więc nie jest łatwym partnerem... Przychodź tutaj, pisz, otrzymasz wsparcie, może Twoje wypowiedzi komuś pomoga też... Pozdrawiam ciepło...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dzisiaj mam lekką piątkową "plażę" w pracyy ;) I tak sobie wertuję sieć... Tutaj jest coś co mnie zaciekawiło, trochę za długie, żeby kopiować. ALe polecam ten urywek książki; Ruiz Don Miguel – Ścieżka Miłości. Sztuka budowania związków. Zasady udanego zwiaku miłości: http://zenforest.wordpress.com/2007/12/25/zasady-udanego-zwiazku-milosci/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość viki0315wp.pl
Blekitne Niebo wielkie dzieki za wpsarcie. Bede czesto zagladac, z pewnoscia marudzic itp. ale licze na zrozumienie. Ja rowniez mam spokojny piatek w pracy, dlatego siedze w internecie juz jakies cale 6 godzin :) Pozdrawiam wszystkie leczace jak i juz wyleczone.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×