Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Pani ktora potrzebuje pomocy

FInanse domowe- jak ludzie oszczedzacie ile wydajecie?

Polecane posty

Gość Preben i Porbjorn
Amen. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A w poprzedniej wypowiedzi miało być,że proszek ani nie prał,ani nie pachniał. Preben i Porbjorn-ja szukam lokalnych dostawców i po dobrą kiełbaskę pojadę nawet kilkanaście km ;) Kiedyś w ogole kupowaliśmy połowę świnki i zamrażaliśmy.Chyba czas wrócić do tego,bo obecnie mięso jest tak namoczone,że zanim je usmażę na sosik,to ono się zdąży udusić w wodzie,która z niego wycieknie.Usilowałam znaleść "krowie" mleko,i znalazłam,ale nie przeszło,bo mleko pija tylko dziecię mlodsze,a ona już wytwór cywilizacji-tylko uht.Serem bialym z tego źródła się rozczarowałam...gniot podobny do sklepowego i na dodatek na drugi dzień był gorzki.A ja w pamięci mam smak naprawdę dobrego białego sera,zaledwie z zeszłego lata,więc zbyt świeży by zadowolić się namiastką.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Preben i Porbjorn
Amita, masz rację, zdarza się. Ja na przykład miałam ogromne szczęście, że zauważyłam w Ikei stół o którym wspomniałam wyżej, bo identyczny model, tyle że sygnowany 'lepszą' marką, kosztuje ze 3x więcej. Tak samo miałam szczęście z bufetem (kredensem, czy jakkolwiek to się fachowo zwie) Trollsta, który jest po prostu boski z wyglądu - to taki barok w wersji minimal ...pewnie nawet sama kojarzysz. ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Preben i Porbjorn
Częściowo na pewno masz rację z tymi produktami mięsnymi (albo mlecznymi) produkowanymi na małą skalę i w zaciszu domowym, ale ciężko czasem znaleźć taki fajny punkt, który byłby i niezbyt daleko i nie liczył sobie np. za drób, jak za 'filet migmon'. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
O,tak.I żeby za jakiś czas,zdobywszy klientów nie obniżał jakości. Ja miałam stolik sosnowy w kuchni,miał być bez ceraty,takie gołe drewno.Poodbarwiał się od gorących napoi i pocięty nożem.Niewypał.Ale pod ceratką radził sobie dobrze,teraz został z niego blat.Zamontowany na szafce kuchennej,bo miejsca brak na wszystko.Jedyną niewygodą jest,że nie ma gdzie nogi oprzeć.A dół stołu wezmę na działkę,dorobię węską deskę na wierzchu i będzie "wylęgarnia" szczepek,sadzonek i rozsad.Teraz mam taką ławkę po poprzednich właścicielach.Aż mi lżej na duszy,że wiosną spalę tę cholerę i będę miała ładniutki mebelek.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Preben i Porbjorn
Wracając jeszcze na moment do spraw meblowych, tak samo zadowolona jestem ze skórzanego 'wypoczynku' z Ikea. Mam sporej wielkości sofę narożną + podnóżek (i chyba nigdzie indziej nie dostałabym identycznego zestawu tak tanio), który pełni też funkcję stolika kawowego przykryty tacą z profilowanej sklejki z BoConcept. Do całości dokupiłam biało-brązową skórę bydlęcą na podłogę (nota bene też z Ikei) i efekt jest rewelacyjny! Także zabieram wszyściutko 'na nowy dom' - mam nadzieję już niedługo. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Preben i Porbjorn
Hmmm, ja w sumie też niczym nie przykrywam stołu, tj. też mam sam "goły blat", ale na czas obiadu kładę podkładki pod talerze + podkładki korkowe pod gorące naczynia do serwowania posiłków (bo u nas w domu kładzie się na stół np. gorącego woka albo naczynie żaroodporne z potrawą i każdy sobie z nich nakłada ile chce). Jak mamy gości to kładę kilka lnianych bieżników (tzn. jeden na dwoje siedzących vis-a-vis siebie) i jak na razie nic złego się nie stało. Słyszałam, że stoły z Ikei, takie z litego surowego drewna, kiedy się zabrudzą, ludzie często szlifują wiertarkami tarczowymi z papierem ściernym, albo cykliniarkami (tak, że ślad nie zostaje po zabrudzeniach), a potem bejcują lub lakierują. Jeśli wy taki mieliście, to zawsze możecie spróbować się w to pobawić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
W sumie mi ta cerata w niczym nie przeszkadza.Dlatego blat został,choć mogłam kupić taki jak do mebli.Jak moje brudaski podrosną to pewnie będzie jakiś fajny,szydełkowany obrus w "starym stylu"Gdybym chciała go szlifować,to już by pewnie nic nie zostało z niego.Troche i lenistwa w nas jest,bo jest to drewno zbyt miekkie,albo noże ostre ;) że nawet cerata bywa przecięta. Ikei, yska(nie wiem jak się pisze)nie mam w pobliżu,stąd też mebli i innych pierdółek nie znam.Ale u koleżanki widziałam meble kuchenne i szczerze zazdroszczę szuflad.Ileż to miejsca!A sam ruch tylkiem żeby je zamknąć-super.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Preben i Porbjorn
Hehe ;) no u nas w kuchni też same szuflady i cargo. W Jysku nie ma zbyt wielu fajnych mebli, za to jest sporo fajnych dodatków (drobiazgów do kuchni, łazienki, koszy ozdobnych wyłożonych tkaniną), są też niedrogie i porządne duńskie ręczniki Krönberg, koce, ładne donice ogrodowe - tylko że w ich sklepach jest straszny bajzel i trzeba dokładnie wszystko poprzerzucać, żeby wygrzebać perełki. :) By the way, ceraty też mają i to bardzo ładne! :) Piszesz, że drewno miękkie mieliście na tym stole? - To pewnie sosna. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sosna,a jakże.Ale to nawet wtedy nie o koszt chodziło,tylko,że był ładny i taki "swojski" A,że ja z wielkiej płyty i mąż też,to żadne z nas nie wiedziało,że taki stół to do ozdoby a nie do używania :)Bo u mnie w domu rodzinnym,w kuchni stołu nie zmieściłoby się żadną siłą ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cargo wtedy nie bylo tak powszechne(9 lat temu)i do szafki narożnej muszę nurkować,bo choć pojemna to "wejście" na wąskie i trudno dostać coś z końca.Wtedy można już było kupić taką z szerszym,rozkładanym "wejściem" ale już by się nie zmieściła.Można polubić,a jak trzeba dbać o linię jak naleweczki czlowiek nie może dosięgnąć z czeluści :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tez mam taki stol w kuchni,na poczatku nie bylo na nim nic,ale jak porobily sie slady od kubkow czy talerzy,to teraz zapodalam ceratke:) I juz tak musi zostac,bo nie planuje nowego kupowac,a taki z "ozdobami" w postaci kolek i koleczek niezbyt ladnie sie prezentuje:P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Preben i Porbjorn
Nom, sosna ma to do siebie, że jest miękkim drewnem i dlatego, między innymi, meble/podłogi sosnowe należą do najtańszych na rynku. Ja tez nie mam stołu w kuchni. Jadamy i gościmy się przy jednym i tym samym. :) Ale nie widzę w tym akurat problemu - jest więcej miejsca.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Preben i Porbjorn
Heh, rozśmieszyłaś mnie z tym dbaniem o linię. :D Ba, w sumie sprytnie, zawsze człowiek ma motywację, no nie? ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Preben i Porbjorn
Pauuulla, spróbuj go może wycyklinować i zabezpieczyć górę lakierem (albo poproś o to stolarza).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przypomialo mi sie,co do oszczedzania:) Z racji tego,ze mam dosc daleko do bankomatu,to raz w tygodniu wyplacam sobie jakas okreslona kwote,i staram sie tak zagospodarowac pieniedzmi,zeby mi starczalo. Bo nie chce mi sie latac do bankomatu:) Na koniec miesiaca okazuje sie,ze na koncie zostaje nadmiar gotowki:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pochwalę się trochę :) http://brw.com.pl/pl/produkt/13732-wersalka_top_secret/8-pokoj_dzienny/v/15267 kupiłam bardzo podobny wypoczynek, różni się poduszkami. tutaj są jakby nałożone, u mnie po prostu siedzisko przecięte na 3 części. kolor brąz, materiał typu wytarty zamsz/stara skóra? nie wiem jak to nazwać ;) zapłaciłam 800 zł bo niefirmowe. koleżanka była pewna że ok 3000 bo taki sam widziała w porządnym salonie :D a stół w kuchni mam dosyć stary bo 1937r. nie zamierzam go wymieniać bo jest w stanie bardzo dobrym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie chciałabym wyjść na taką,co to zawsze kontrę daje,ale normalnie,potwierdza się,że co człowiek to metoda :)Nie noszę z sobą gotówki,ile bym nie miała tyle mi się rozejdzie cholera wie gdzie.A raczej wiem gdzie,ale mam miękkie serce i larwy wyciągną ze mnie wszystko.Cholery ciągną po 2 zety5,a potrafią wysępić i stówkę w tygodniu.Pączusie,buleczki,fryteczki w szkole,kolorowe napoje i chipsy.A niby śniadanko sobie kupią.Jak mówię uczciwie,że nie mam kasy,dobre są kanapki z domu i herbatka owocowa lub sok wlany do butelki.Poza tym,masz kasę?kupiłabym sobie gazetę/spinkę/bluzkę/duperelę.Nie mam i mogą żyć.Potem i tak wszystko trzeba z pokoju odgruzowac i wywalić.To sępienie odbywa się poza kieszonkowym i regularnymi zakupami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hehe,amita,ja na razie nie mam dzieci,ale jak bede miala,to pewnie tez beda mnie regularnie oskubywac z kasy:) Jak na razie moj patent sie sprawdza,jak mam w portfelu 200 zl,to tak nimi sie rzadze,ze mam kase na tydzien albo i dluzej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zaraz pewnie bedziecie sie zastanawiac,jak mi 200 zl starcza na tydzien zycia:) No jest nas tylko 2,i jak juz pisalam,nie kupuje nabialu,warzyw,bo facet przywozi od rodzicow ze wsi. Te 200 zl to tylko na jedzenie,ewentualnie cos z chemii,bo wszystkie platnosci robie przez internet. Konto mam takie,ze nie place za przelewy internetowe - a robie ich naprawde sporo,wiec jakby zliczyc ile bym wydawala za prowizje to by sie uzbieralo... Poza tym,nie kupuje zadnych gazet - a kiedys robilam to nalogowo,jak zliczylam,ile miesiecznie wydaje na to kasy,to sie zalamalam. Zamiast tego sledze informacje (ze swiata,z polski,i ploteczki oczywiscie) w internecie - i tak za niego place co miesiac,to chociaz na gazetach zaoszczedze. Jedyna gazeta jaka kupuje to raz na tydzien angora. Staram sie tez korzystac z internetu maksymalnie jak sie da - z wieloma znajomymi rozmawiam przez skype'a albo przez gg. Tak samo wysylam smsy z internetu. Tym sposobem miesiecznie wydaje na telefon komorkowy grosze,bo dzwonie z niego tylko wtedy,kiedy naprawde musze - np.jak jestem na miescie,a nie w domu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ale się rozpisałyście :) Co do mebli, to jak już pisałam większość mamy z ikea, ale każda sztuka przed zakupieniem została dokładnie obejrzana i przestudiowana, więc właściwie jesteśmy zadowoleni, bo wszystko trzyma się dobrze i służy jak trzeba. Jedyny minus to sofa beddinge - sama w sobie jest super, ale chciałam wymienić pokrowiec i ten co mi się podoba - 400 zł :( Na razie więc męczymy się ze starym, z którym wszystko jest ok, ale po trzech latach trochę się opatrzył... Kuchnię mam z... brw, ale taką na wymiar, tania nie była (chociaż w różnych innych "studiach kuchennych" oferowali nam taką samą za jakieś 3-4 razy więcej kasy :o ), i na razie (odpukać) wszystko jest ok. Oczywiście najbardziej zachwycona jestem magic cornerem i szufladami :) Urządzając mieszkanie nie szastaliśmy kasą na prawo i lewo, ale też nie kupowaliśmy najtańszych, badziewnych rzeczy... Na najwyższą (cenowo i jakościowo) półkę w wielu przypadkach nie było nas stać, ale ja ciągle mam nasdzieję, że kiedyś i tak zmienimy mieszkanie, to sobie wtedy kupimy lepsze :) A co do wyższości gotówki nad kartą i odwrotnie - ja do dziś nie opracowałam sobie metody optymalnej dla mnie. Bo albo płacę kartą i nie mam żadnej kontroli nad wydatkami, albo mam wyliczoną ilość gotówki i potem np. brakuje mi i nie mogę kupić wszystkiego co potrzebne. Więc u mnie jest tak pół na pół, niby mam gotówkę, ale też zawsze w torebce kartę do konta, na które przelewam część pieniędzy przeznaczonych "na życie". Reszta, czyli opłaty, przelewy, robię w miarę możliwości przez internet z głównego konta, do którego karta leży w domu, żeby nie kusiło ;) Korzystamy z niej tylko przy większych i poważniejszych zakupach, ale dzięki temu są to zakupy bardziej przemyślane :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość czakalaka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość coralgol
Jak już napisałam dla mnie podstawą są: LISTA ZAKUPÓW oraz rozeznanie. Bez listy zginęłabym w wielkim koszu z zakupami z czego połowa to bzdety na które miałam po prostu w tej danej chwili ochotę. W domu najczęściej okazywało się, że mamy tyle jedzenia, że ledwo przejemy- w obawie, żeby się nie popsuło i nie trzeba było wyrzucać. Jeśli raz, drugi, trzeci taką listę z zakupami zrobisz i będziesz się jej trzymać to problem niepotrzebnego badziewia zniknie! To może śmiesznie brzmi ale tak jest- DYSCYPLINA na zakupach to podstawa a lista zakupów tą dyscyplinę trzyma. :) Po drugie rekonesans- gdzie jest taniej, więcej i w podobnej jakości. Staram się unikać hipermarketów bo tam zawsze jest drożej. Lubię za to bardzo dyskonty takie jak Lidl czy Biedronka gdzie kupuje świadomie produkty odpowiadające droższym, które wcale nie są gorszej jakości. Każdy człowiek świadomy tego, że na każdym kroku sprytni marketingowcy zasadzają na niego pułapki (promocje, wyprzedaże..) wie jak ich unikać i robi to z sukcesem. Oczywiście jeśli potrzebuję produktu na lata, takiego który ma mi długo służyć wybieram markowe- ale staram się tez szukać okazji. Bardzo spodobał mi się serwis pokazujący krok po kroku jak być smart shopperem :) Zachęcam do przeczytania, nawet jeśli wie się o smart shoppingu to i owo :) http://poradyspodlady.pl/category/zakupy-z-glowa/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość panijaśminowa
Ja podobnie, jak Ty Pauuulla24 kiedyś kupowałam tony gazet... Parę lat temu głównie nietanich kobiecych typu "Cosmopolitan", "Glamour", "Twój Styl", ale również "Wprost", "Polityka" i podobnie, jak Ty i ja teraz, jak najwięcej wiadomości staram się czerpać z Internetu, codziennie oglądam TVN 24, a także słucham radia zawsze, gdy siedzę przy komputerze (ukochanej "Trójki") lub gdy robię coś w kuchni (tam mam nastawione "Eska Rock"). Jedyne czego sobie nie odmawiam;) to piątkowej "Wyborczej" (kupowanej z resztą z gazetą TV) i czasem sobotniej z "Wysokimi Obcasami":) Z Internetu także korzystam, kontaktując się ze znajomymi i rodzicami przez maile, GG i darmowe bramki sms, dzięki czemu oszczędzam na komórce:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość panijaśminowa
A ja polecam stronę: http://www.niemarnuje.pl/ Mnóstwo bardzo przydatnych porad, jak oszczędzać (nie tylko jedzenie), test, czy sami jesteśmy oszczędni zarówno w kwestii jedzonka, jak i np. energii, dużo prościutkich i szybkich przepisów, a także przydatne informacje na temat marnowania żywności w skali światowej, niestety...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość moje oszczędzanie
staramy się oszczędzać i nieźle nam to wychodzi. jeżeli chodzi o żywność, to jadamy nieskomplikowanie, czyli kupujemy podstawowe produkty:masło (nie żadne margaryny), mleko, śmietana, twaróg, dobre jakościowo wędliny. wolimy zjeść mniej masła niż kupować od groma niezdrowych tłuszczy. tak samo z wędlinami. unikamy smażonego, więc litrów oleju nie kupujemy, oliwa do sałatek, ale ona starcza na długo. razem z rodziną robimy składkę i kupujemy całego świniaka a potem się nim dzielimy i zapas na pół roku mamy dla dwóch osób. robię mięsa pieczone i inne dania, więc takie zakupy mi odpadają :) rodzice mieszkają na wsi, więc takie rzeczy jak ziemniaki, marchew, jabłka są ogólnodostępne ;) nie zawsze swoje, trzeba czasem kupić od sąsiada, ale to zawsze taniej niż w sklepie, a i źródło pewniejsze. jeżeli chodzi o inne owoce to jadamy sezonowo, chyba, że coś się wcześniej zamrozi. Wodę pijemy gotowaną, filtrowaną, nie kupujemy butelkowanej, chyba że czasem w podróż.tak samo napoje, uważamy je za nie zdrowe. Wolimy soki świeżowyciskane, dlatego kupiliśmy dobrą sokowirówkę i w kilka minut mamy przepyszny napój. to taka nasza inwestycja w zdrowie ;) teraz przygotowujemy się do remontu, robimy jeden a porządny, trochę nas to kasy będzie kosztowało, jednak wolimy zainwestować raz a porzadnie a nie za jakiś czas robić nowy. kupilismy zmywarkę, już po pól roku widać dużo mniejsze zużycie wody. w pracy jemy kanapki przygotowane w domu, duzo taniej wychodzi niż po drodze zajśc do sklepu i kupować gotowe sałatki, bułki, napoje itp. owszem czasem sie zdarza i wiem, ze to pochłania fortunę więc wolę wcześniej przygotować jedzenie do pracy. nie wydajemy dużo, czasem zdarza nam się zaszaleć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość moje oszczędzanie
a i jeszcze a propos postu powyżej, staramy się nie marnować jedzenia, czyli robię coś z niczego. co innego jak coś się zepsuje. jednak staramy się tego unikać. jak coś zostanie w lodówce, a zazwyczaj tego nie kupujemy tylko się skusiliśmy to długo pamiętamy by już tego więcej nie kupić. nie kupujemy gazet, od wszystkich informacji mamy internet i tv. program tv też jest w internecie. unikam hipermarketów, zostawiliśmy tak fortunę, teraz chodzę do sklepiku osiedlowego i tylko z listą zakupów. czasem jak mam kupić jakąś konkretną rzecz i wiem że koleżanka z pracy bedzie przy okazji w sklepie to ją proszę o kupienie tejże rzeczy, ja uniknę wejścia do sklepu i pokuszenia się o zostawienie większej gotówki. również unikam noszenia kasy w portfelu bo zaraz się rozchodzi. jeżeli chodzi o chemię, na mydle oszczędzamy bo zarówno teść jak i mąż miewają przydziały w pracy ;) ostatnio nawet dostraliśmy niezły zapas herbat, a że dużo ich nie pijemy to na długo starczą, dla gości będą ;) jak coś mi się przypomni to napiszę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość panijaśminowa
moje oszczędzanie---------------------------> macie szczęście, że możecie kupić świniaka, owoce i warzywa ze znanych Wam ogrodów i sadów:) To nie tylko oszczędnie, ale i smaczniej oraz zdrowiej:) Bardzo dobry pomysł, to także przygotowywanie kanapek "na wynos":). Jak pracowałam, często nie miałam kiedy przygotować sobie śniadanka w domu i na kupnym traciłam fortunę:(. Teraz staram się robić kanapki do pracy mojemu facetowi, bo choć pracuje w sklepie spożywczym:P to lepiej niech zje te moje kanapki (z jajeczkiem na twardo, plasterkiem wędliny i ogórkiem na przykład i zrobione "od serca":D), niż łapie się za byle co w stylu: zapiekanka do odgrzania w mikrofali. A co do sokowirówki, to w domu rodzinnym, u rodziców miałam takowy sprzęt i strasznie mi się za nim tęskni:( Soki ze świeżej marchwi, jabłek (smak nijak nie podobny do sklepowego), mieszanek warzyw...pycha!:) My mamy tylko wyciskarkę do soków, ale tez robimy sobie czasem soczek, a to z pomarańczy, a to z grejfruta:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość panijaśminowa
Moi rodzice również dostają w pracy przydział mydeł, herbaty i ręczników, na czym i ja z moim facetem korzystamy:) A jako, że ja jestem herbacianą pijaczką;), to dla nas duża oszczędność:P Mydełek też nam sporo idzie, bo wręcz obsesyjnie myjemy ręce. Co do gazet, to ograniczyłam do minimum, ale piątkowej "Wyborczej" do porannej kawy sobie nie dam zabrać:) Lubie tę "namacalną" gazetę, podobnie jak książki, takie już zboczenie;) Poza tym lubię też mieć gazetę TV w wersji papierowej, bo nie zawsze mam włączony komp, żeby sprawdzić, co tam akurat w TV?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×