Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość symulantka

czy byłybyście gotowe zaopiekować się....

Polecane posty

Gość symulantka

chorym teściem/teściową tuż po ślubie? Przez słowo 'chory' rozumiem całkowitą zależność od drugiej osoby (karmienie, mycie, przebieranie, spacery). Czy gdyby zachorowali wasi rodzice, to oczekiwałybyście pomocy od swoich narzeczonych/mężów? Czy uważacie, że mąż ma prawo oczekiwać od was pomocy przy swoich rodzicach albo oczekiwć, że przejmiecie np obowiązki po jego matce, żeby ona mogła się zaopiekować ojcem?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja uważam że każde z dzieci
powinno opiekowac się swoim rodzicem. tzn moj mąż swoimi rodzicami a ja swoimi.moge mu w tym pomagac, ale nie w sensie że to ja wykonuje za niego wszystkie czynności. ale mogłabym u gotować obiad, pomoc sprzatać. opieka nad osobą z którą nie mam emocjonalnego związku odpada. przejęcie obowiązków po teściowej? mogłabym pomóc, nawet dużo ale nie zwolnić ze wszystkich obowiązków. mam taki przypadek u siebie w rodzinie. babcia chora, matka mojego ojca. to on się nią opiekuje, razem z rodzicami przyjeli ją pod swoj dach. mama owszem pomaga ale to taka tak na prawde się tym wszystkim zajmuje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Byłabym gotowa. Zaopiekowałabym się i swoją mamą, i teściową. Wiem jak taka opieka wygląda i jakie są to obowiązki, niektórych po prostu odrzuca od mycia pupy dorosłego człowieka, zmieniania pampersów, przebierania, trzeba to jak najbardziej zrozumieć i uszanować. Ja akurat nadaję się do takiej opieki a nie zniosłabym myśli że najbliższymi miałby zająć się ktoś obcy. Gdybym mieszkała w innym mieście pewnie zostawiłabym taki obowiązek rodzeństwu, jeśli rodzice mieszkaliby już sami wzięłabym ich do siebie. Rodzinę mamy bardzo solidarną. Od męża nie wymagałabym tego, chociaż z lekką opieką nad leżącą osobą (mycie, przebieranie, karmienie) radzi sobie świetnie. Wydaje mi się że \"wymagać\" tego od nikogo nie można, to zbyt ciężkie żeby móc komuś powiedzieć co w tej kwestii powinien robić. Ale wiem że gdyby trzeba było, nie zostałabym sama z takimi obowiązkami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Bez problemu. Czlowiek, to zawsze czlowiek. Skoro potrzebuje pomocy, nalezy mu pomoc. Nawet, jesli trzebaby bylo wykapac taka osobe czy umyc. A jesli przy tym sie pobrudze, to coz... Jest woda, jest mydlo i jest proszek do prania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Po slubie, mysle, ze tak. Nie sadze, zeby wymaganie tego ode mnie bylo w porzadku, ale nie mialabym sumienia nie pomoc, gdyby moja pomoc byla potrzebna. I na odwrot - nie wymagalabym pomocy od partnera, ale nie byloby mi dobrze, gdyby nie pomogl.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość symulantka
Dobra, a gdyby jeszcze do tego akcja nie działa siew bloku tylko w domu, gdzie trzeba codziennie palic w piecu - w zimie, żeby było ciepło, w lecie, żeby była ciepła woda. Ogólnie wokół domu sporo obowiązków, jakieś tam grządki, jakieś zwierzaki hodowlane. Poza tym, opieka nad taką osobą to nie umycie od czasu do czasu, ale w zasadzie bycie do dyspozycji 24h na dobę codziennie. Do tego jeszcze normalna praca, swoje obowiązki. No i juz pomijam fakt, że nie tworzy się rodziny z nowopoślubionym mezem, ale staje sie elementem jego rodziny po ślubie i wiele rzeczy trzeba uzależniać równiez od osób trzecich, a nie tylko od siebie i męża.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja nie zajęłabym się teściową.Zbyt wiele złego zrobiła ta kobieta mi i mojej rodzinie by na starość bawić się w jej nianie. Ma dzieci niech opiekują się matką :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a ja mam zajebistą Teściową (Teścia też zresztą) i gdyby tylko potrzebowali jakiejkolwiek pomocy z chęcią bym im pomagała.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fgsgsdfg
Nie jestem na coś takiego gotowa. Szukałabym wyjścia żeby kogoś zatrudnić, i to zarówno jeśli chodzi o moich rodziców, jak i o jakiekolwiek inne osoby.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fgsgsdfg
(Prędzej bym zwymiotowała niż umyła kogoś dorosłego czy zmienila mu pieluchy, no, nie licząc męża ale to co innego.)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja myślę, że wynajęłabym pielęgniarkę do takich czynności jak mycie czy przebieranie, ale domem zajęłabym się sama.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jola Em.
Tak, byłabym w stanie. I na pewno zaopiekowałabym się. Ale kosztowałoby mnie to wiele. Świadomość, ze nie jest to na tydzień, że nie mogę się nigdzie ruszyć, wyjechać, zająć własnym życiem, poświęcić czas tylko dla Męża potem dzieci, stworzyć dom o jakim marzyłam - te rzeczy pewnie zrobiłyby ze mnie innego człowieka. Nie byłabym szczęśliwa -ale pomogłabym. Ktoś tu napisał, że każde powinno zająć się swoimi Rodzicami... z jednej strony to prawda, ale z drugiej pomyśl jak czułby się Twój Mąż i Twoja Teściowa, gdyby trzeba Jej było zmienić pampersa i umyć pupę?... To chyba nie jest dobry pomysł. Odwrotnie też nie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość A Ty Symulantka
to juz pierdolisz jak potłuczona! Już z tymi zwierzętami domowymi i paleniem w piecu przesadziłaś. Zapomniałaś dodać, że do najbliższego sklepu oddalonego o 5 km trzeba się przemieszczać własnoręcznie zbudowanym promem...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość symulantka
Z czym niby przesadziłam? Teściowie mają małe gospodarstwo więc zwierzaki też są. Do tego jakieś uprawy, zboże. A z tym piecem to co takiego dziwnego? Jak nie ma w domu gazu ani ogrzewania na prąd to jakoś sobie trzeba radzić. Na wsiach takie ogrzewanie wody to ciągle popularne rozwiazanie. I ciekawe kogo byłoby stać na zatrudnienie pielęgniarki najlepiej na 3 etaty (żeby było 24h/dobę)? Jak by chory swoje czynności fizjologiczne załatwił tuz po wyjściu pielęgniarki, to co? Leżałby w kupie do następnego dnia?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość o rany...
I jak są chorzy obłożnie to rozumiem że wciąż to pole uprawiają i karmią krowy i swinki? Z łóżka chyba... Weź Symulantka naprawdę... Jak sie porządnie pochoruja to sprzedaj gospodarstwo, bądź dobra synową, kup małe lokum niedaleko siebie i wtedy możesz się opiekować, bez \"widma\" zwierzątek, pieca i uprawy zboża.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość symulantka
Do tej pory nie byli chorzy, byli zupełnie sprawni, ale niedawno jedno z nich miało udar mózgu i jest sparaliżowane. Drugie nie chce sie zgodzić na zlikwidowanie gospodarstwa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
no może się nie zgadzać, ale wtedy uważam, że powinnaś porozmawiać jak z dorosłymi ludźmi na zasadzie "albo" albo". Albo zostaja na gospodarstwie i muszą poszukac opieki płatnej(możesz zaproponować częściową partycypację w kosztach jeśli oczywiście jestes w stanie), albo sprzedajecie wszystko i jak ktos tu rozsądnie zaproponował zabierasz ich bliżej i Ty się nimi opiekujesz. No albo rybki albo akwarium.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość moja mama zaopiekowala sie
swoja tesciowa. Nie kazdy bylby do tego zdolny, zwlaszcza ze doznala wielu krzywd od niej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×