Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość lampa wiszaca

ile dostajecie alimentow na dziecko ?

Polecane posty

Gość te które tak żałują facetów
to kochanki i nowe zoneczki, którym każda złotówka zapłaconych alimentów odbija się czkawką i spać po nocy nie daje, jakby z własnego gardła to sobie wyrywały. PAZERNOŚĆ nexi - to powód wyzwisk pod adresem samotnych matek. No i jest jeszce jedna grupa - zawistników, którzy dostają szczękościsku na wieść o każdej złotówce, którą ktoś "dostał za nic".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość onnopetja
ja dostaję 500 zł. mam 20 lat, ale moi rodzice się nie rozwiedli, skąd więc dostaję te pieniądze od taty?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fgdfhdfsghnsfgh
no wlasnie ladnie ktos napisal "dostaje za nic" - prawda . Najlepiej nic nie robic a ciagnac kase z kazdego mozliwego zrodla. O nie tak nie ma :(:( ach jak mi przykro. Jak takie biedne mamusie jestescie to do roboty a nie jeczec.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość te które tak żałują facetów
sama się weź do roboty zamiast żerować na facecie i jego dzieciom żałować. Co najwyżej na okulary niech ci da, bo masz problem z zauważeniem cudzysłowiu przy stwierdzeniu "za nic". Ale w sumie to sie nie dziwie. Pazernośc odbiera rozum i wzrok tak, że widzi sie tylko to co chce. Jak się w polsce zmieni prawo tak, że faceci po rozwodzie bedą zwolnieni z obowiązków wobec własnych dzieci, to wtedy matki przestaną występowac o alimenty. Więc jak na razie neksiarom zostaje tylko plucie jadem i "dawanie" za połowe tego, na co liczyły włażąc do łożek żonatym i dzieciatym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość malawrednamsciwa
mam 18 lat(a przynajmniej za miesiac bede mieć) i dostajemy z matką 1000 zł na miesiac (bylo 800). Mój 'ojciec' jeździ bentleyem(zapisanym na kochanke) i mieszka w willi (zapisanej na jej rodziców). Ma 1,5 roczne dziecko i wykazuje zerowe dochody. A teraz sposoby na wyciągnięcie kasy z gnoja który puka 17 lat młodsze kochanki udają że 'idzie do kościoła na mszę za dziadka' (tak to realna sytuacja) po1 zatrudnić świetnego adwokata (babka sprawiła że pomylil sumy ktore wymyślił i sąd nie dał wiary zeznaniu majątkowemu) po2 tzw utrzymanie standardu życia dziecka sprzed rozwodu (zawsze miałam dużo matka obecnie zarabia 14000 na miesiac w pracy na 1,5 etatu bo ma kredyt) po 3 dowieść winy ojca co do rozwodu po4 dowieść podwyższonego ilorazu inteligencji dziecka (mam dodatkowy angielski niemiecki basen taniec oraz orzeczenie ze specjalnej poradni o ponadprzeciętnej inteligencji i za rok idę na studia do warszawy dzie utrzymanie jest droższe) maturzystka09 życze powodzenia Kotku;* jak mi się udało to Tobie też może

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gfdgghfs
no to jak twoja mamusia tyle zarabia to po co alimenty od ojca ????????????? I cos z ta twoa inteligencja chyba nie tak jak takie glupoty piszesz :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gfdgghfs
do "te które tak żałują facetów" ja nie zaluje facetow a alimentow nie placimy bo corka mojego meza jest na tyle dorosla ze niech sie sama wezmie do roboty a nie lape wyciaga

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość krystysiasia
do malawrednamsciwa - twoj ojciec ma nowa rodzine i tez zobowiazania w stosunku do niej. Jak tak bardzo go nienawidzisz to mozesz odebrac mu prawa rodzicielskie. Masz juz 18 lat i sama mozesz ruszyc dupe i isc do pracy, ale widze ze mamusia wpoila dziecku ze trzeba od tatusia wyciagnac jak najwiecej. Po co sie tak ponizacie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ani żona ani kochanka
a dlaczego niby tatuś ma nie płacić na córkę, bo matka dobrze zarabia a! czyli faceci mogą produkować dzieci, zapładniać wszystkie chętne, a następnie znikać z ich życia, to występuje u paru gatunków w przyrodzie, ale nie widziałam, że u człowieka też!? ojciec przestał być mężem jej matki i ok! ale nie przestał być ojcem Twoim zdaniem lepiej by było gdyby zamiast na córkę łożył tę kasę na nowe dvpcie lub inne rozryki??? to już Twój poroblem, poszukaj takiego, któremu nie ubędzie po opłaceniu dzieci, to i krzywdy nie będziesz czuła :p kolejny topik odwiedzany przez kochanki i następne żonki, które robią z siebie zdziry lecące na kasę żonatych gostków obrzydliwe!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość malawrednamsciwa
do gfdgghfs: coś widzę że kochanka się odezwała. Tak to juz z wami bywa, że jak lecicie na kasę(i nie mów że nie) to was baaardzo boli oddawanie waszej 'skarbonki' w postaci kochanka innym. Ojciec wziął ślub kościelny wziął cywilny dał plemnika i niech teraz ma konsekwencje. Nie mam 18 lat to po 1 a po 2 skąd wiesz że mój ojciec ma prawa rodzicielskie? I tak musiałby płacić btw moja matka zarabia dobrze, więc nie potrzeba jałmużny; ja też pracuję, a alimenty traktujemy raczej jako kare za rzucanie się na kochanki (takie jak gfdgghfs która złapała sobie dzieciatego). Przy okazji: zarabia tak, że na dziwki też mu starcza, więc od alimentów nie zbiednieje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gfdgghfs
jak pracujesz to ci sie nie naleza a moze tak karaj sama siebie ze ojciec woli rzucac sie na kochanki niz patrzec na tak przemadrzala smarkule. I dodam nie ze nie jestem kochanka. Tylko nie moge patrzec na takie zmanierowane gowniary jak ty.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość malawrednamsciwa
prawda w oczy kole:D jak widać niektórzy zniżają się do prób obrażania zamiast dyskusji smutne, że tak aktualny wątek umarł śmiercią naturalną

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość geniusz
Jak czytam te zale matek o to, ze za malo daje itp. to mnie skreca. Gdybym mial taka mozliwosc zeby miec dziecko przy sobie to bym zlotowki od mojej bylej zony nie wzial. Niestety nie mam. Zasadzono mi 1000 pln alimentow ale dla niej to za malo i chce 1500pln. Moje zarobki to 3000 - 3500 netto. Wynajmuje mieszkanie w wawie (to ktore kupilismy zostalo dla niej i dla dziecka), nie mam auta - ona zabrala. Ona mimo, ze do mieszkania nie roscilem zadnych praw wyprowadzila sie z rocznym synem 300 km do swojej matki. Mimo, ze moge go widywac kiedy chce (po ustaleniu z zona) w praktyce widuje go 2 - 3 razy w miesiacu max, z reguly w weekendy. Niestety w tygodniu nie moge bo pracuje. Zreszta finansowo tez nie dalbym rady. Wiec jezdze w piatek w nocy, biore nocleg w hotelu z soboty na niedziele i tak widze go przez 4-5 h dziennie. Jak byla ma dobry humor. Powinienem miec mozliwosc co 2 weekend wziasc go do siebie, niestety zona nie pozwala. Jak tylko zaczne o tym gadac to za kare nie widze 2 tyg dziecka. Zlozylem juz wniosek do sadu o umozliwienie mi zabrania syna do siebie ale termin rozprawy jest na pazdziernik. Pewnie ona sie kilka razy nie stawi wiec z rok poczekam. Moj syn jest po przeszczepie watroby, ja bylem dawca. Mialem z nim super kontakt (lepszy niz on z matka), zona czesto byla zazdrosna, ze on tak na mnie reaguje. Teraz ledwo mnie poznaje. Jeszcze troche i do dziadka zacznie mowic tato... Nie wszyscy ojcowie sa zli i nie kochaja swoich dzieci, nie wszyscy nie chca placic. Tylko, ze ja chce miec mozliwosc kupic cos dziecku, zabrac go gdzies, wyjechac na wakacje. I tak juz jest ciezko, ale jak mi podwyzsza alimenty to nic takiego nie bedzie bo nie bede mial za co. Co jak co ale utrzymanie takiego malego dziecka na 100% nie kosztuje 2k miesiecznie (moje 1k i jej 1k) a juz napewno nie 3k. Leki i lekarze sa za free wiec na co to idzie?? Ten ktory sam kupuje z wlasnej inicjatywy nie powinien placic tak wysokich alimentow. Ja tez chce miec wplyw na wyglad dziecka (ubrania itp), tylko, ze musze miec za co...!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gfdhfgjhgfjdgh
Do geniusz - BRAWO. Zgadzam sie z toba w 100% ale poczekaj jak zaraz ci dupe obsmaruja tutaj byle zony . Te ktorym jest malo i malo. Te ktore uwazaja siebie za pepki swiata.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość geniusz
A w du** mam, ze na mnie naskocza. Jak to przeczytalem to musialem sie wypowiedziec... :) Ponad polowa z tych co tu wypisuje ma na mysli tylko jak tu bardziej wydoic. Najbardziej podobal mi sie post jedej mamy co to musi maz placic wiecej bo sama szkola spoleczna kosztuje 600pln na miesiac... Zal!!! Ja chodzilem do publicznych szkol i zyje, i jej dziecku tez raczej od tego korona z glowy nie spadnie. I juz jest dodatkowe 600 pln na zycie. Druga pisze, ze nie moze isc do pracy bo ma male dziecko i nie ma zlobka w miesicie. Wiec chce wiecej niz 400 pln. Alimenty sa dla dziecka a nie dla niej a to, ze ojciec placi 400 pln to oznacza, ze sad w sumie zasadzil 800 pln na dziecko. Po 400 z kazdej strony. To gdzie sa jej pieniadze?? U mnie w pracy jakos samotne matki sobie daja rade. Niech poprosi rodzine, przyjaciol o pomoc. Moja byla tak umotywowala chec podniesienia alimentow o 500 pln na miesiac: + 100 pln (czyli 100 moje + 100 jej) na internet do latopa!!! Pomijam fakt, ze w mieszkaniu ktore zostawilem ma neta za 60 pln miesiac a nie za 200 pln ale co tam. potrzebny jej jest internet bo musi sie kontaktowac z fundacjami w sprawie syna i do pracy! zal... + 200 pln (200 moje + 200 jej) na materialy eksploatacyjne do samochodu - czesci. Auto potrzebne jej do wozenia dziecka do lekarzy. Samochod ma 3 lata do tej pory ani razu sie nie popsul. A ja nie mam niekiedy na bilet do pociagu zeby 300km do syna pojechac w jedna strone... zal... + 200 pln (200 moje + 200 jej) na opiekunke do dziecka bo dorwala fuche i co kilka dni musi wyjsc. Mieszka z tesciami, i ja mam placic za opiekunke! zal... Ponadto moja zona jest ksiegowa a wiec pracuje w domu (90%), zarabia o polwe wiecej niz ja - przynajmniej. Gdybym nie placil tez swietnie by sobie dala rade, bo skoro mieszka u starych i za nic nie placi a mieszkania w warszawie nie wynajela tzn, ze chyba kase ma. Ale tak ma 1k pln wiecej od frajera. I tak jest zapewne z wiekszoscia tu piszacych. Byc moze nie sa tak "ordynarne" jak moja zona ale pod pretekstem "jak mi zle" probuja uprzyjemnic sobie zycie. Zapewne sa tez takie ktorym faktycznie brakuje, ale to moim zdaniem zadkosc. Zreszta z reguly nie prosza one o pomoc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Anna28
Geniusz, szkoda twoich wpocin! Te pijawki i tak nie zrozumieja a jeszcze zaczna po tobie jezdzic...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a-aśka
Geniusz, rozumiem twoje rozgoryczenie, ale chyba nie przeczytałeś wypowiedzi piszących tu matek. Rzadko która otrzymuje większą kwotę alimentów, najczęściej jet to 200-500 zł, często nie dostają nic, nawet pieniędzy z funduszu. Nie widzę tu żadnego wyciągania po więcej i więcej, bo 500 zl na dziecko nie jest żadna oszołamiająca kwotą. Po drugie nie możesz liczyć, że matka i ojciec płacą równo po połowie. Wkład matki to również utrzymanie dziecka. Ostatnio spotkałam się z wyrokiem, gdzie są uznał opiekę nad dzieckiem za wyłączny wkład jednej ze stron. No i trzecie sprawa - to, że twoja ex mieszka z rodzicami, nie znaczy, że mają oni obowiązek opiekować się waszym dzieckiem. Może odmówili, stąd wydatek na opiekunkę. Płacisz dużo, twoja ex ma jeszcze większe wymagania, ale to nie znaczy, że masz wrzucać wszystkie samotne matki do jednego wora, bo jak napisałam wcześniej, większość musi życ od 1 do 1 za śmieszne pieniądze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie wiem dlaczego wszyscy alimenty licza 50/50% kiedy wyraxny jest zapis: „§ 2. Wykonanie obowiązku alimentacyjnego względem dziecka, które nie jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie albo wobec osoby niepełnosprawnej może polegać w całości lub w części na osobistych staraniach o utrzymanie lub o wychowanie uprawnionego; w takim wypadku świadczenie alimentacyjne pozostałych zobowiązanych polega na pokrywaniu w całości lub w części kosztów utrzymania lub wychowania uprawnionego.”, Ponad to: § 2. Kontakty z dzieckiem obejmują w szczególności przebywanie z dzieckiem (odwiedziny, spotkania, zabieranie dziecka poza miejsce jego stałego pobytu) i bezpośrednie porozumiewanie się, utrzymywanie korespondencji, korzystanie z innych środków porozumiewania się na odległość, w tym ze środków komunikacji elektronicznej. Więc można i zadzwonic... Teściowie- rodzice matki nie mają obowiązku utrzymywania wnuka, matki dziecka czyli córki i pilnowania dzieci- oni swoje dzieci wychowali- moga ale nie muszą- nic w KR o tym nie ma zaś ojcec i matka mają ten obowiązek. trudno mieć poza tym pretensje, ze ktoś po rozwodzie wyjeżdza 300km - niestety o takich rzeczach trzeba myslec za małzęństwa przed rozwodem- eks małzonkowie nie mają obowiązku ze względu na dzieci mieszkac w poblizu. Każdy układa zycie jak mu wygodnie. To tak samo jakbym ja miała pretense do eksa, ze mając rodzine nową nie ma czasu dla syna- takie życie- praca, rodzina, nowa crka syn- dziecko w pierwszego małzęństwa dostaje tyle co im zbedzie- czasu pieniędzy.... Rodzice tez mi pomagają- sami schorowani, bo ja pracując musiałabym na L4 siedziec na dziecko lub padałabym w końcu na twarz i wierzcie mi nikogo w pracy mojej nie interesuje, z ejestem samotnną matką i mam dziecko- nadgodziny siedziec trzeba bo praca ma byc zrobiona....za coś to dziecko trzeba utrzymać. Tata odwiedza syna 4-5 x w miesiący 5 godzin- łatwo policzyc i tak....jak matka i eks zona pasozyt uważam,z e za mło płaci alimentów, bo....nic go związanego z dzieckiem nie interesuje( odwiedzac nigdy nie broniłam wprost przeciewnie zachęcałam, ale tata...też ma prawo do odpoczynku słyszałam...) ja i moi rodzice wychowujemy dziecko- tata syna zabiera jak jest zdrowy( na informacje sms, ze syn chory nawet nie zadzwoni do syna nie mówiąć o odwiedzinach) i ma czas na wszytsko- ja mam czas zdecydowanie ograniczony- praca i wychowanie dziecka, nawet nie mam czasu myśleć o ułożeniu zycia każdy dzień jak schemat- mam wypracowany do perfekcji. Mysle , ze u Geniusza jest za duzo żalu i brak podstawowej wiedzy z zakresu KRiO....dziecko po rozwodzie pozostaje dzieckiem czasem warto coś puścicć mimo uszu. ustąpic zadbać o dobre relacje i tyczy to obu stron....ja nieraz dla dobra syna chowam ambicje i swoje żale do kieszeni i jest to o wiele łatwiej robic jak widze,z e druga strona wykazuje zrozumienie, stara się także....eks mąz czasem...ale naprawde sporadycznie ma takie przebłyski i wtedy jest zupełnie ok. a czasem mam wraznei jakby nie tylko rozwiódł się ze mną a z synem i jeszzce miał żal do niego, ze za duzo płaci....a forma mówienia,ze \"płace jej\" jest nie na miejscu- płaci się dziecku- na jego utrzymanie rozwój, alimenty nie tylko mają pokryc potrzeby podstawowe jedzenie, ubranie ale duchowe, związane z rowojem społecznym, emocjonal;nym...jakos dziwnie się po tym zapomina. Sa ojcowie i ojcowie, są matki i matki... Ja uważam się za doba eks- ale jakby ktoś zapytał mojego eks męza to tez pewnie suchej nikti by na mnie nie zostawił, choć...świety nie był i rozwod zawdzięcza sam sobie...szoda tylko tych dzieci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość geniusz
Ja nie wrzucam wszyskich samotnych matek do jednego wora, i rozumiem, ze za 200 pln sie dziecka nie wyzywi, ubierze itp. Chcialbym jednak zaznaczyc, ze zgodnie z polskim prawem ojciec ma moze placic max 60% wszystkich poniesionych wydatkow na dziecko w momencie kiedy nie zajmuje sie aktywnie wychowaniem dziecka i dziecko przebywa z matka. Oznacza to, ze jesli ja np daje 500 pln co miesiac to laczna kwota na dziecko jest wtedy 900 - 1k. Moje 500 i matki 400 - 500. A 1k miesiecznie na dziecko to juz nie jest malo. Ja place 1k czyli dziecko dostaje ok 2k - a to juz lekka przesada. Niektore rodziny maja tyle na miesiac. Jesli matka sobie nie radzi z opieka nad dzieckiem to niech mi je odda zamiast wynajmowac opiekunke. Ja napewno lapy po kase nie wyciagne i jeszcze bede najszczesliwszym czlowiekiem na swiecie. Odnosze wrazenie, ze argumentem za wyzszymi kwotami od ojcow jest fakt, iz to wlasnie mamy "musza" sie zajmowac dzieckiem... Nie wiem jak inni ale ja za taka mozliwosc bym bardzo duzo dal... Bo dla mnie rozlaka z sysnem to nic przyjemnego...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Żle to interpretujesz Geniuszu- przecztaj ze zrozumieniem cyt. aktykuł przeze mnie wynika z niego wyraźnie,ze- ojciec dziecka może pokryć nawet 100% alimentów jesli nie poniosi udziału w wychowaniu dziecka, alimanty pokrywa się procentowao w zależności od udziału w życiu dziecka stron- 80% ojciec -20% matka jesli tata czasem odwiedza dziecko, 60-60, 100-0- zalezy jak wyglądaja relacje dziecko ojciec - 50/50% można się domagać jak oboeje jednakowo się staracie o dziecko wychowawczo. Sedziowie patrzą na to co sam oprócz alimantów kupujesz dziecku- warto wiec zbierać paragony- ty;ko ja jestem zwolneniczką w przypadku zakupów przez tate uzgadanie z matką dziecka co kupic- syn odtsał ostatnio nie trafony prezent na udzodziny i wala sie aż przykro po domu, wiec tata dał pieniązki na kolejne świeto malucha i kupiłam co należy w imieniu tatay( tata tylko w reczył ) i było duzo radości. Dostałam raz leginsy w kwiaty- tata nie dopatrzył, ze to dla dziewczynki i raz bluze, ale to za 2 lata moze syn bedzie chodził a ja potrzebuje na już...wiec poprosiłam aby sobie darował kupowanie...wole pieniązki- zaznacze jedno- zbieram wszelkie paragony i jestem w stanie oakzać się z wydatków z wyjątkiem żywności i rozywek, bo trudno zbierac za chleb i wędline paragony... Przy czym na alimenty mozna zając nie więcej niż 60% wynagrodzenia zobowiązanego( tak się robi w przypadku alimantów procentowych) ....a zobowiązany nawet jak ma mało to musi się podzielic z dzieckiem tym co ma...( nie bęe już tu cytować kodeksu) i liczy się jego mozliwości zarobkowe - nie tylko aktualne zarobki, ale i potencjalne...poza tym tato wiedząc, z ema alimenty musi brac pod uwage, ze kredyty które zaciaga nie moga pociagać za sobą braku mozliwości finansowania dziecka- lodówka, TV ojca nie moze być wazniejsze nić pokrycie kosztów utrzymania dziecka.... Tak to jest. Ja liczyłam z ciekawości koszty utrzymania swojego 5 latka- 2tyś miesięcznie, dostaje 1300zł alimentów, sama pracuje i zarabuiam 2 x tyle+ coś tam ekstra więc utrzymuje się bez problemu, największy koszt to koszt mieszkania i przedszkola- 800zł i rzeczywiście syna zaopatruje we wszytsko w pierwszej kolejności. Zaznaczam,ze tata jest biznesnmenem - utrzymuje partnerke i córe roczną. Jak pisałam wkład wychowawczy- 24 godziny miesiecznie....choc mógłby wiele więcej. Wiem,z e niektóre rodziny mają tyle na miesiąc, dlatego rozpotruje się dzieci i ich potrzeby indywidualnie wszystko zalezy od statusu rodziny, są alimenty po 200zł i po 2tyś. Zas co do argumentu,z e matka musi się zajmować dzieckiem....gadasz jak mój eks...ja nie musze...on się nie za bardzo kwapi...wiec kto?????? Nie chodzi,z e musze- tylko ja chce, bo kocham syna podan zycie i jest dla mnie najwaznieszy na siecie i radością jest patrzenie jak rośnie i zdobywa nowe umiejetności i dlatego czasem eksa nie rozumie jak nie dostrzega jaki syn jest świetny, mądry i rezolutny chłopiec. Pisze tylko, ze po rozwodzie sytuacja kobuety zostającej z dzieckiem a pana bez dzieci jest z goła inna- pan jest jak kawaler, jak wwolny ptak...a kobieta ma wiele ograniczen i nie narzekam na nie, bo świdomie zdecydowałam się na dziecko i wiem z czym wiąze sie ich wyhowanie- z wieloma ograniczeniami, odamwianiem sobei czasem- ja w butach pochodze kilka sezonów, dziekco nie- 1, bo non stop rośnie mu noga. Ja stwierdzam fakty-, bo to ja jako matka ide na L4, kombinuje jak mam nagdzodziny, jak chce iśc na zakupy nie ciągnoąć dziecka,które będzie się nudzić, ja w czase choroby syna nie spie w nocy, ja biegam po lekarzach, załatwiam sprawy związne z przedszkolem, szkoła, ja kombinuje jak tu wyrwac się an randkę i jak pogodzić bycie pracownikiem, matka, kobieta i zoną jesli mam iowego męzczyzne...męzczyzna ma- 0płacić regularnie alimenty stosownie do poptrzeb dziecka i pamiętac, aby je odwiedzac i byc czlowiekiem dla eks i ojcem dla dziecka, bo dziecko nadal jest jego...to ideał:-) Niedościgniony. Nie narzekam i nic nie karze. ZAs kwestie opieki nad dziecmi- trzeba zawsze rozwazyć-kto jaki ma więzi, jakie warunki, jak się daje rade wychowaqwczo względem dziecka, co mi z tego jak eks powie, ze on chętnie wychowywał bedzie syna kiedy pracuje po 12 godzin dziennie i z kim syn bedzie? Eks ma lepsze warunki bytowe- dom 150m, ale nigdy nie zapewni tyle troski i czasu synowi co ja. Taka prawda. Jakby pracowal po 8 godzin i był naprawde tata takim jak ojcowie bywają czemu nie- rowazyłabym taką sytuacje. Wszytsko dla dobra dziecka, jesli syn w wieku 13 LAT POWIE, ZE CHCE IŚC DO TATY- PEWNIE PRZEZYJE TO, ALE W PROGU MIESZKANIA SIĘ NIE POŁOŻE, NAJWAZNIEJSZE ABY TATA ZAPEWNIŁ WSZYTSKO CO NALEZY SYNOWI( NIE TYLKO PIENIĄDZE) i droga wolna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mała errata:-) Zajrzałam do swoich wyliczen - nie 800zł a a 685 zł- tyle odpada na dzień dobry z alimentów dziecka na opłaty comiesieczne juz pomniejszone o moją dole:-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niestety niektóre matki
niektóre matki nie mają za grosz honoru i od razu powiem, że nie mówię o tych, które naprawdę mają małe dochody i marne alimenty płacone do tego nieregularnie. Mam na myśli te o których pisze Geniusz, którym wciąż mało i mało. Eks mojego męża ma z ailmentami ok 3 tyś netto dochodu, miesięczne opłaty stałe to ok 500 zł, więc nikt mi nie powie, że 2,5 tys to mało na utrzymanie dorosłej osoby i 8-latka. A dochodzi do tego, że potrafi powiedzieć żeby jej oddać połowę kasy bo kupiła coś dziecku do ubrania za 120 zł. Co ważne w życiu dziecka uczestniczymy codziennie, codziennie jest u nas, jemy wspólne obiady, robimy sobie wycieczki itp, nie mamy jeszcze wspolnego dziecka, więc na małego naprawdę nie żałujemy, uwielbiamy robić mu prezenty, kupowac ubrania i sprawiać przyjemności oczywiśćie w granicach rozsądku i robimy to z dużą radością, bo widzimy, że dziecko jest szczęśliwe. Mąż kiedyś zaproponował eks, że może weżmiemy małego do siebie i nawet nie będziemy chcieli żadnych alimentów to nas wyśmiała :( i to jest smutne. Ale dziecko jest szczęśliwe i to jest najważniejsze a reszta....powiem jeszcze jedno, gdybyśmy mieli duże dochody, to naprawdę dalibyśmy jej tyle ile sobie by zażyczyła, a niech tam i torebki sobie za to kupuje i buty, my mielibyśmy spokojne sumienie a ona brak argumentów, ale to nie jest takie proste.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość geniusz
Powiem tak, do czasu rozstania bylem super ojcem - mowie szczerze. Syn przez 7 miesiecy byl w szpitalu, przez ten okres bylem u niego co drugi dzien na noc. Czyli dzis zostaje ja, jutro zona itp. W tygodniu chodzilem do pracy - zona nie, bo nie musiala. Na palcach jednej reki mozna policzyc dni kiedy mnie nie bylo u niego wcale - glownie przez prace (delegacje). Po rozstaniu mozliwosci widywania syna mocno sie pogorszyly - 300km w jedna strone to duzo. Zreszta nie stac mnie przy tych alimentach jezdzic tak czesto. Weekend w miescie gdzie on teraz miszka to pociag 140 pln w dwie strony, hotel 50pln, zawsze cos mu kupuje 50 - 100pln. Razem 250 300 pln x3 mamy prawie 1k miesiecznie. Do tego 1k alimentow i zostaje mi ok 1500 na zycie. Wynajmuje mieszkanie, na szczescie nie sam (mam partnerke - zaznaczam nawet jej nie znalem przed rozwodem). Jakie mam szanse na zalozenie nowej rodziny? Zadne!. Bo niby za co..? Ja nie migam sie od odpowiedzialnosci. Mimo, ze alimenty nie male sam chetnie kupuje i dorzucam sie do innych wydatkow. Ale szlag mnie trafia jak ona chce kolejne 500pln. Ja naprawde nie mam juz z czego placic tyle. A jesli sad mi zasadzi to nie bedzie mnie stac go odwiedzac i nie bede mogl mu nic kupic. Wtedy powie, ze sie dzieckiem nie interesuje i ponownie poprosi o wiecej. Kolo sie zamyka. Sa rozni ludzie, ale sa tez tacy jak moja zona. Szczescie, ze na rozprawie sad nie wzial pod uwage jej paragonow za ubranka bo powiedzial, ze dziecko nie musi miec ubranek cottonfield czy h&m. Jak pokazala koszt ubranek miesieczny 700 pln! Ja wiem jedno, jej nie chodzi o dobro dziecka tylko o to zeby mnie wydoic. Do tego stopnia zebym nie mial na zycie i na nowa partnerke. Tego nie moze przetrawic. I niestety w tym konkretnym przypadku dobro dziecka na tym traci i to bardzo. Bo jakby mieszkala w wawie (stac ja spokojnie) to moglbym go widywac codziennie. A tak 2-3 razy w miesiacu...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hubabuba37 jestem pod ogromnym wrazeniem Twojego postu...taki normalny bez wyzwisk..wywazony..madry..poprostu zyciowy... geniusz..przykro mi,ze masz takie problemy ale prosze nie wrzucaj wszystkich samotnych matek do jednego wora..:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
geniusz..niestety sa wlasnie takie "matki"ktore poprzez dzieci mszcza sie na swoich bylych partnerach..jest to zle i powinienes walczyc..bo jak widze,chcesz czynnie uczestniczyc w wychowaniu swojego dziecka..nie tylko kasa kasa ale tez Twoja obecnosc..powinna byc szczesliwa Twoja ex..ale no coz..szkoda,ze nie rozumie iz wyrzadza krzywde wlasnie swojemu dziecku.:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość geniusz
agula ja nie wrzucam wszystkich matek do jednego wora, wlasnie przeciwnie pokazuje, ze nie zawsze pewne rzeczy nie sa oczywiste. Niestety dosc czesto jest tak, ze pod pretekstem walki o byt dziecka zalatwia sie inne sprawy oraz stara sie poprawic swoj byt. Kazdy przypadek powinien byc rozpatrzony indywidualnie. Jesli podwyzsza mi alimenty co mi zostanie? Zaczac ukrywac dochody,bo to jedyna szansa na obnizenie. Moja zona walnie posta na kafeterii. I wtedy z kochajacego ojca stane sie skurw...nem na ktorym bedziecie psy wieszac...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Geniusz na rozprawe o podwyżke trzeba iśc i powiedziec to co napisałeś - Po rozstaniu mozliwosci widywania syna mocno sie pogorszyly - 300km w jedna strone to duzo. Zreszta nie stac mnie przy tych alimentach jezdzic tak czesto. Weekend w miescie gdzie on teraz miszka to pociag 140 pln w dwie strony, hotel 50pln, zawsze cos mu kupuje 50 - 100pln. Razem 250 300 pln x3 mamy prawie 1k miesiecznie. Do tego 1k alimentow i zostaje mi ok 1500 na zycie. To jest bardzo dobry argument!!! Najwazniejszy. Jakby tata angazował się i był za synem, widziałabym ze go kocha stara się sam od siebie to nie biegałabym po podwyżke do sądu. Zreszta jesli oboje ludzie umieją się dogadac to po sadach biegac nie trzeba. Porozmawiaj ze swoją eks- ns spokojnie, napisz do niej....czasem tak łatwiej, ale bez żlów swoich i tekstów, bo TY chcesz, bo Tobie płace ....jako eks zona dobrze Ci radze, jestem uczulona na takie teksty- nie mi płaci eks , a swojemu synowi. Nie argumentuj tym, ze teściowie mają się zajmowac dziekciem, tłumaczyłam Ci to wczesniej, ze eks mogła mieszkac w Wawie- pisze Ci- nie ma obowiązku wróciła tam pewnie gdzie łatwiej jej bedzie wychowac syna i miec pomoc w kwestiach dziecka. Ja się ciesze, ze mieszkam 100m dalej od rodziców- to duzo ułatwia mi zycie. A po rowodzie patrze się na to przede wszytskim, zeby logistycznie dawac sobie rade bez ogflądania sie na eksa i wieszania na nim i proszenia go o łaske czy bycia zależna od jego zycia, spraw itp.- nie po to się roziwedlismy zeby teraz na sobie polegac.. Napisze jeszcze tak róznie kobiety moga myślec, bo róznie z ojcami bywa po rozowdach jeszcze jak są sami to interesują się dziećmi, potem nowa parterka, nowe dzieci, wybycie z domu, rozwód i odwiedziny tylko kilka razy w miesiącu raczej nie sprzyją więzią ojca z dziećmi, z tymi dziećmi co się przestake żyć, zaczyna się czasem czlowiek oddalac, ważne zaczyna być to co tu i teraz i brak zainteresowania, czy nawet zwyczajnie czasu, bo trudno być rozkraczonym na 2 domy- pisze o panch- jak pisałam sama wiem jak to jest- eks pracuje, potem te że chce spędzic czas ze swoją rodzina, potem na końcu ma czas dla dziecka z puierwszego małzęństwa i niestety trzeba to przełknąci organizowac sobie tak zycie zeby mi z dzieckiem było wygodnie. Wiec nie dziwie sie, ze eks Twoja wyjechała blizej rodziny. Wczuj się w jej sytuacje- ja rozumiem, ze dla Ciebie i każdego kochające go ojca wywiezienie dziecka daleko jest problemem i wielka stratą przykrością( mój partner tak to odbiera, ale jesgo eks tez pojechała w swoje rodzinne strony), ale tak to bywa w przypadku rozowdu. Mysle,z e spokojnie można sie dogadac, ja tez mam cięzkiego eksa do dogadania i mistrzynia dyplomacji musze byc, a język czasem świezbi, oj świerzbi....ale jakoś dajemy rade. raz jest gorzej raz lepiej, ale zdecydowanie wiecej wskóram spokoją rzeczowa rozmowa niż zalami - już się tego nauczyłam, wypominaniem- ja tez uczyłam się na błedach. Posłuchaj więc dobrze rad i najpierw rozmawiaj z eks, zaproponuj coś może konkretnego- nie wiem i.e to twoje dziecie ma lat, a jak nie da rady to zostanie sąd i tam masz argument który cyt. wyżej- tle, ze wazne aby miec paragony i umiec wykazać wydatki na dziecko. Może warto spokojnie np. podyskutowac, ze coś tam dolozysz a za to eks da Ci syna na weekend 2 x w miesiącu? Pomysl o róznych wariantach. Wtedy to co wydałbyś na dojazd do dziecka wydasz na dziecko, jak obawiasz sie,ze kasa idzie nie na dziecko zawsze można coś kupic konkretnego alimentacja rzeczowa jest jak najbardziej mozliwa przecież.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A to, ze e ks Twoja pewnie ma inne zdanie te te tamaty a Ty inne to normalne- punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia:-) tak naprawde jak to wygląda nie wiemy, dobrez zawsze znac 2 strony medalu. warto czasem uśiąśc i zapytac dlaczego????? Ja np. wiem, z e mój eks to widzi tez we mnie pijawke która tylko ciagnie i ciągnie dla siebie- wiem, bo sam to mówil nie raz nieopatrznie, o żulowaniu się i przepisaniu firmy na innych tez ten temat przerabiałam, a ja uważam inaczej niz on - bo wiem jedno eks nie ma pojęcia o tym ile kosztują buty ile ubrania,ile ogólnie kosztuje wychowanie dziecka- bylismy razem zakupy ja robiłam, nie bylo nic liczione dziecku, po prostu było to kupowane.. Teraz tato np. uważa, ze dla syna wystarcza tenisówki zwykłe- niewazne, ze koslawi nogi, bo ma wiotkośc tk. łacznej i ze sam tato ( i ja też)chodzi w skórzanych butach- dziecko rosnie i wyrasta z butów to nie opłaca się kupowac drogich- a ja kupuje po 150zł buty skórzane z Bartka- jestem rozrzutna, więc....A ja kupuje takie obuwie, bo mają byc ze skóry, żeby synowi noga sie nie pociła, mają miec sztywna piete, zeby nie koslawił nóg, bo to robi i maja być wyprofilowane, bo ma płaskostopie statyczne. Pretensje o ciągłe choroby syna- moja i matki wina- to ostatni temat nasz z niedzieli- zapytałam tylko, gdzie tato dziecka byl przez 3 lata zycia i dlaczego syna nie hartowal....moze nie byłby chorowity. Nie pamieta się , ze syn nie chorował do czasu pójścia do przedszkola, córa nie choruje i porównuje sie roczne dziecko siedzące z mamą z 5 latkiem, kóry przywleka z przedszkola non stop mi infekcje,córa eksa kolek nie miała, syn miał, ale wina jest moja.... Ale czasem prosze o rozmowe i powiem grzecznie swoje i czasem są skutki pozytywne takze więc można nawet jesli mamy do czynienia z ciżekim charakterem Ty znasz swoją eks najlepiej i pownienes wiedziec jakich argumentów użyc w rozmowie. na pewno nie szantaż i nie wypominanie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość geniusz
Widzisz kwestia rozmowy z moja byla zona nie jest taka prosta... Niestety, trzeba byloby sie zaglabic duzo bardziej w nasze zycie zebys zrozumiala jej charakter. Wiem, ze pewnie wszyscy psiocza na swoich bylych. Ale naprawde to jest typowy pies ogrodnika. Kompromisy sa tylko wtedy kiedy jest tak jak ona chce. Nie chcesz to mi nie wierz ale ja wlsanie min dlatego sie z nia rozstalem. Jak mnie szwagrowie przed nia sotrzegali to myslalem, ze zartuja... teraz wiem, ze nie zartowali. Niestety jak to sie mowi jestem w czarnej dupie i nic tego zmieni. A juz napewno nie ona. :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rozwodka
Ja dostaje 2000 na dziecko (corka 12 lat) niestety to stanowczo za malo! Teraz chce podniesc do 3500. Adwokat powiedzial, ze tyle to pewnie nie dostane ale 2500 moze sie uda. Ex dobrze zarabia (okolo 8000) a nam ledwo starcza na zycie. Wez tu wyzyj za 2000 pln na miesiac. Moj byly maz ma nowo rodzine i jezdzi sobie po swiecie. Teraz byl z nowa zona i jej dzieckiem w egipcie. Chcial zabrac nasz corke ale sie nie zgodzilam. Chyba zartuje, ze puszcze ja sama (z nim i jego latawica). Dalam mu ultimatum, ze jak chce z nia jechac to musi i mi oplacic pobyt. Nie zgodzil sie, widac jak mu na corce zalezy. Powiedzial, ze zaplaci corce za wyjazd zeby wyjechala gdzies nad cieple moze ale ja z czego zaplace z tych marnych 2000pln?? Tak byc nie moze , musi wiecej placic!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×