Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Aguś1984

ślub - sierpień 2010..kto jeszcze??..

Polecane posty

Gość Smerfetka1985
Cześć z rańca:) Wyśle tego maila popołudniu bądź wieczorem, bo z pracy z prywatnego maila nie idzie w pracy wysłać, a ze służbowego nie chcę. Mam wysłać pustego maila na sierpniowe2010@onet.pl, tak? I tam mam napisać coś o nas czy tu?:) Zaproszonych będzie w sumie najprawdopodobniej 51 osób z nami, Djem, Jego pomocnikiem, fotografem, ale wiem, że będzie mniej niż 51, bo np. nie każdy przyjdzie z osobą towarzyszącą i nie wiem co będzie z mamą mojego narzeczonego i Jej mężem, bo od ponad 4m-cy nie gadamy ze sobą, w ogóle to jakaś farsa jak dla mnie, ale od tego czasu mówi, że na ślub nie przyjdzie itp., a jak końcem lutego byliśmy u Niej z zaproszeniem z 5min.to sucha gadka, oczywiście jakaś Jej krytyka i o przyjściu powiedziała "zobaczymy" także ...dużo by tu gadać. Także wielkiego wesela nie mamy. Rodziny i przyjaciół będzie mniejwięcej po połowie. Nasza sala nie ma str.inter.ale jak wpiszecie w google "Gościniec u Kasi" Świętochłowice to jeden pan mający tam spotkanie klasowe dał kilka fotek w opcji zakładka. Z tym, że fotki są zrobione w dni jak po prostu lokal jest od tak otwarty. Co do sukni to zamówiłam do szycia u krawcowej w moim mieście, a dostała zdjęcie suknie, którą wybrałam w salonie sukien ślubnych Urszula Mateja ( nr sukni 933)-możecie też zobaczyć w necie jak macie ochotę. Z tym, że chcę białą. Miałm w salonie ten krój na sobie i byłam w szoku, bo brzuch płaski itp..oby krawcowa majac fotkę też tak mi ją zrobiła, W salonie kosztuje ona 3060zł, krawcowa szyje mi ją za 1300 z bolerkiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Smerfetka1985
Idelajda to nie jest tak, że ja się z Tobą w ogóle nie zgadzam i Cię nie rozumiem, bo pisałam ze swojego punktu, z racji tego, że kilka latek starsza jestem, że cykle mi figle płatają i to wsio co pisałam. Nigdy nie wiemy czy jak poczkemay rok, dwa , trzy itd.to czy wtedy nasza sytuacja będzie lepsza czy gorsza i będzie nam łatwiej podjąć decyzję o Maleństwie czy nowe przeszkody się nie pojawią. Nie zazdroszcze Ci wspólnej kuchni, pewnie sama, po swojemu chciałabym sobie tam oporządzać:) Wy mieszkacie chwilowo z rodzicami czy jak?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
smerfetka ogolne uwagi i opowiastki piszmy na forum chyba ze masz jakas tajemnic itp, tomozesz pisac na poczte, na poczte wysylamy fotki itp, ja osobiscie jeszcze nie wyslalam ale obiecalam ze kiedys to zrobie;-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mieszkamy niby narazie ja jestem na studiach i jeszcze nie pracuje, mysle ze jak skoncze studia i dostane prace wtedy albo ruszymy z budowa domku(ziemie mamy) albo kupimy jakies mieszkanko w bloku. Osobiscie cale zycie mieszkam w domku jednorodzinnym i jakos nie widzi mi sie mieszkanie w blokach

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ej no co ty wiem ze npisalas swoja opinie o to tu przecierz chodzi;-) oczekuje zawsze waszych odpowiedzi szczerych i co wy byscie zrobily na moim miejscu;-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a odnosnie tesciow moze cie to pocieszy ja i niebieska sytuacja indentyko. jeszcze niedawno tez sie nie odzywalismy z 3 miesiace a teraz ten kontakt tez jest znikomy choc mieszkamy niedaleko i codziennie kolo jej domu przechodzimy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Smerfetka1985
:) w sumie ta sprawa z narzeczonego mamą do mnie wraca, mam czasem wrażenie, że jak się bardziej tym przejmuje niż On albo On tak dobrze się z tym czai. Ja naiwnie wierzyłam w tą kobitke, ale w sumie poszło o kasę na wesele albo to po prostu był pretekst, kobita nie traktuje synów na równo i to jest też ten problem. Najpierw mówiła mojemu T.że ma mnie szanować, że dobra kobita jestem itp. a wyszła jedna sytuacja i Ona nie chce w ogóle kontaktu, usunęła mnie z nk..i moją mame;/..normalnie śmiać mi się z jednej str.chce. Wcześniej też kiedyś nie gadała rok z moim T.bo miała jakieś ale do Jego tamtejszej dziewczyny. dla mnie to ..ech ani się nie chce komentować, bo ja czego innego jestem w domu rodzinnym nauczona, jasne nie jest idelanie, są kłótnie itp.ale moi rodzice nigdy by stale nie chcieli z nami gadać, nie chcieć przyjść na wesele itd. A dziadki byli tak dobrzy, szanowani i szanowali itp.że kłótni nigdy nie było i mnie to dręczy. Kilka razy próbowałam się jakoś "pogodzić" ze względu na T.ale jak napisałam dzień przed Wigilią czy możemy wpaść jutro wieczorem to dostałam odp."nie", jak chciałam się spotkac we dwie i pogadać to też nie, robiłam rodzinny obiad w niedziele wielkanocną..my, moi rodzice i nasi bracie, wysłałam mamie T.smsa z zaproszeniem na obiad, kawe w piątek na tą nd wielkanocną i nawet nie raczyła odp. T.wieczorem zadzwonił to powiedziała, że dostała smsa, ale ściemniłą, że nie ma nic na koncie, że mają gości w nd i zaś sucha gadka. Dla mnie to brak kultury itp. I ostatniego smsa wysłałam 10.04 na którego też nie odp. a brat T.mówił, że mówiła Mu o tym smsie i co każdy raz uświadamiam sobie jaka jestem nawina i głupia i to był mój ostatni raz, gdyby nie to, że jest mamą T.to miałabym to całkiem gdzieś, ale...prawde mówiąc nawet straciłam ochotę na to żeby była na ślubie i weselu. Ona myśli, ze to Jej duma chyba itp.a dla mnie to Jej głupota i chyba chciałaby żebyśmy wine wzieli na siebie, a prawda jest taka, że nie fair zachowywać się wobec nas zaczęła Ona i dalej się potoczyło...Ale zanudzam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
smerfetka czyli standard jak u wszystkich inne dzieci tesciowa traktuje ponad twoejego przyszlego meza, koszty wesela pewnie do tej pory nie sa janse(tak samo u mnie, wychodzi na to ze sami sobie zaplacimy za czesc mojego) I zawsze tesciowa ma jakies ale do ciebie takze jedna moja rada OLEJ TO ja juz tak zrobilam, ale podziwiam bo ja do niej tylko 2 razy reke wyciagnelam i ocywiscie nie w taki spsob zeby bylo milo. Tylko surowym tonem powiedzxialam co mi sie nie podoba i ze jesli to sie powtorzy to mi wcale nie zalezy nautrzymywaniu z nia kontaktu. A moj na dokladke dodal ze jesli jeszcze raz cos takiego wywinie to moze zapomniec ze ma syna. No i od tamtej rozmowy odpukac w odpowiednim momencie zawsze sie ugryzie w jezyk, ale podejkrzewam ze cale zycie co jakis czas cos nam odwinie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Smerfetka1985
My mieszkamy w budynku, ale wiem od dwóch koleżanek z pracy jak ciężko z domu iść do mieszkania. My z 27m zamienialiśmy mieszkanie na 54m w maju 2009 i byłam na wypowiedzeniu, pożyczki dwie zięte na 4 i 5 lat i ryzykowałam bardzo, pracy szukałam jak opętana, do nocy wysyłałam cv nawet tam, gdzie nie było ogłoszenia, że zainteresowana jestem pracą biurową i jak dostałam tel. stąd po rozmowie, że mnie chcą to byłam przeszczęśliwa, bo nie najniższa krajowa itp. i wiedziałam, że będzie na pożyczki. Wesele niby miało być robione na 2/3 części-podział kosztów, ale jest tak, że wsio sami robimy ( mój T.myślał o rok później, bo uznał, ze nie nazbieramy, że czuje, że rodzice dają ciała...i w sumie się nie mylił) a kase mamy z tego w większej części, ze miałam wypadek w czerwcu i starałam się o odszkodowania i zadośćuczynienie. Teraz zbieramy na ogrzewanie co na węgiel i remont ścian. A z jedną pożyczką pomógł nam nagle mój wujek tzn.zaproponował że da nam na jedną pożyczkę dzięki temu zyskaliśmy 5-6tys. na odsetkach i mniejsza rata co m-c Jemu oddając i pozwolił społacać po weselu od wrzęsnia także super. Niestety tak jest w Polsce teraz, że większość na start musi brać kredyty itp. Podobają mnie się mieszkania do kupienia, ale może kiedyś o tym pomyśle jak będziemy mieli może oboje umowęna stałe i zarobki takie żeby przez 20-30lat spłacać wysoki kredyt:) Najważniejsze żebyśmy my ze soba dobrze żyli, a wiaodmo jak pisałaś powyżej raz zgórki raz pod, różne sprawy sprzyjają bądź nie atmosferze w domu itp.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Smerfetka1985
Idelajda na szczęście w nieszcżęściu nasi mężczyźni są po naszje stronie, są z nami a nie za matkami, bo uwierz, że pod tym względem z facetami różnie bywa....Widzisz, Wy coś gadacie, a 2 tyg. temu jak Ją spotkaliśmy na ulicy, bo najpierw udawała, że nas nie widzi idąc tyłęm i gadając przez tel a jak przechodziliśmy obok to kiwnęła T.cześc i to tyle. Jeszcze zanim w grudniu zapytałam o wpadnięcie wieczorem w Wigilię ) bo Wigilię i 1św. spędzlaiśmy u moich rodziców i brata) to zapytałam wczesniej czy będą w urodziny T. a Ona, ze nie ani życzeń nicccc. Dobre jest tylko to, że przynajmniej nam się nie wtrąca w wesele, bo na bank by się wtrącała, nawet jak byliśmy z zaproszeniem i wiadomo było, że nic nie da itp. to zaczęła się krytyka czemu na 6m-cy przed roznosimy a nie 2m-ce przed. A moi rodzice uznali, że jeśli będą mieli żeby dać to dla Nich nalezy kwestia finansowa a co do organizacji to mamy robić jak my chcemy. Z moimi znów jest problem pod względem pracy, zarobków itd.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
fajnego wujka macie;-) Az milo ze sa jeszcze ludzie ktorzy chca bezinteresownie pomoc naprawde podziw;-) Tak napraawde nie wiem co bedzie za rok za 2 lata, czy do konca zycia bede mieszkala w tym domu(bardzo duzy sa tu 3 osobne mieszkania) babcia juz proponowala ze odda nam swoje mieszkanie 3 pokoje i kuchcnia i lazienka, ale jakos nie che ladowac jkupe kasy w remont, bo duzo rzeczy mi tu przeszkandza miedzy innymi moj mlodszy brat wiecznie tocze z nim boje, a takich stresow nie chce fundowac moim dzieciom w przyszlosci

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
i zapomnialam dodac ze jakos nie boje sie tak strasznie przyszlosci bo nie bede sama we 2 zawsze cos wymyslimy i jakos sobie poradzimy;-) Z moimi rodzicami dogadujemy sie prawie wzorowo, mowie prawie bo sa jakies czasem niesmaki ale to chyba normalne i w sumie wiaze sie z zyciem pod jednym dachem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Smerfetka1985
Dzięki, wiem, że akurat tego wujka mam super, to brat mojego taty, mój chrzestny:) I niestety dużo o Nim teraz myślę, bo we wtorek zmarła ciocia-Jego żona z którą był blisko:( Pewnie, że we dwoje raźniej:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hej kobietki wlasnie wracam z miasta X odleglego o 40 km odmojego. Zamowilam butki i za miesiac beda;-) sa bardzo proste bez wiekszych ozdob bo i na co mi je jak pod suknia nic nie widac? Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ide
mam pytanko a co z wieczorem panienskim? bedzie robily? ja coraz bardziej mysle zeby sobie odpuscic, ale z drugiej strony kusi mnie. Pewnie skonczy sie tak ze nie bede robila panienskiego

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Smerfetka1985
Idelajda ja też tak uważam, po co sobie robić niewygodę itp. Ja za dwie pary butów ślubnych zapłaciłam w jednym sklepoie 44zł, jedne 19, drugie 25 a ubiorę na 99% tylko te drugie, bo nie mają jak pierwsze 8cm, otwarych boków, a z tym kolanem to tymbardziej potrzebuję czuć się pewniej:) Właśnie mnie się też wydaje, że co do wieczoru panieńskiego to zadecyduję na chwilę przed jeśli miałby się odbyć. Dwie przyjaciółki w tamtym roku nie robiły.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
cześć Kobietki:) jeżeli chodzi o wieczór panieński to wiem że będę mieć na pewno :) moja przyjaciółka a jednocześnie świadkowa juz mi to zapowiedziała:) a ostatnio koleżanki jeszcze z liceum chciały do niej namiary tak więc widzę że się coś szykuje:D a tak poza tym to taki wieczór panieński fajna rzecz i niezapomniane chwilę ostatnio sama organizowałam przyjaciółce i na prawdę jest co wspominać...:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
smerfetka współczuje teściowej a zazdroszczę wujaszka:) ja za swoją nie przepadam, ale żeby odstawiała takie cyrki jak twoja to nigdy w życiu. ja wczoraj swoja przeprosiłam za tą sytuacje co ostatnio była,bo to w sumie moja wina bo z mojej winy te ploty na jej temat.wieczorem przyszła do pokoju i chciała jeszcze pogadać ale mój R przyszedł i nie skończyła.nie wiem co mi chciała powiedzieć. Wiecie dlaczego to zrobiłam,w sobotę mój trochę wypił i język mu się rozwiązał i powiedział ,ze mu jest przykro jak ja czasami ja tak wyzywam i że powiedziałam jej,że nie musi na nasze wesele przychodzić itd. on tez jest na nią zły itd ale to przecież jego matka. zrobiłam to dla niego, widziałam ,że miło mu było bo sytuacja była ost bardzo napięta i dłużej by się nie dało tak mieszkać. . wiecie i zdałam sobie sprawę,że mu zawsze było przykro jak ja ją wyzywałam a w słowach nie przebierałam.on tez ją wyzywał. ale może spróbujmy postawić się w ich sytuacji i co my byśmy czuły jak oni by tak gadali na nasze mamy.dlatego teraz nie będę mu już na nią nagadywać. idelajda nasze sytuacje są chyba podobne , u smerfetki to już bardziej wina teściowej.ale zdałam tez sobie sprawę,że może nasi nam nic nie mówią, bo nie chcą się kłócić z nami.A tak naprawdę jest im bardzo przykro.smerfetka twojemu w głębi duszy naprawdę musi być przykro,że ma taka matkę. I ,że nie chce być na weselu.. Ale ty już chyba dużo zrobiłaś,wyciągałaś do niej rękę a ona odrzuciła . daj chyba sobie już spokój, teraz nawet się ciesze,ze teściowa sie wszystkiego dowiedziała,może przejrzy na oczy i wspomoże nas finansowo w budowie.Dobrze by było:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość paulątko
helloŁ ale macie cyrki z tymi teściowymi współczuję:( chociaż z drugiej strony to przynajmniej je macie... ja nie mam ani nie bede miala ani teścia ani teściowej i przykro mi z tego powodu:( rozumiem że się na nie wkurzacie (i po opisie waszych sytuacji nie dziwie sie) ale pomyślcie że człowiek dziś jest a jutro go nie ma... więc nie warto chować urazy, tymbardziej ze tak jak pisała niebieska waszym narzeczonym na pewno jest przykro... czasem sie do tego nie przyznaja no bo ich mamy tez ich wkurzaja ale jakby nie patrzec jest to ich mama... aczkolwiek ty smerfetko masz juz wybitnie beznadziejna sytuacje, ale chociaż probowalas sie pogodzic wielokrotnie - twoj narzeczony na pewno to docenia, a skoro teściowa nie reaguje no to cóż... chociaz ty masz czyste sumienie;) a co do dzieci... ja mam 23 lata i ciążę uzależniam od... mieszkania... niestety takie czasy mamy... nie mam bogatych rodziców, mieszkam na stancji, a zanim zdobedziemy taka zdolność kredytowa która pozwoli nam na zaciągniecie gigantycznego kredytu hipotecznego to pewnie minie troche lat.... chcialabym mieć dziecko tak za 2 lata, ale zobaczymy co to bedzie... wiem też że duzo jest takich ludzi (nawet moich znajomych) którzy mieszkaja na stancji wiele lat, maja dziecko i radza sobie, ale ja sie boje... moim marzeniem jest mieć dziecko dopiero wtedy gdy bedziemy mieli swoje wlasne 4 kąty... no ale jeśli to bedzie możliwe za wiecej niz 5 lat... no to chyba zdecydujemy sie mieszkajac na stancji... ech sama nie wiem, bardzo chemy ale finanse nas stopuja... no i ja jestem z tych osob, ktore maja wiecznie "czarne myśli", czyli strasznie sie boje ze kiedys bede miala problemy z zajściem w ciąże wiec im szybciej zaczniemy sie starac tym szybciej moje obawy rozwieje... ale póki co cierpliwie czekamy na STAŁĄ w miare dobrze platna prace.... (mamy oboje prace ale żadna nie spelnia podstawowego warunku do kredytu - nie są to prace na stale)... uff ale sie rozpisalam;) zmykam szykować sie do pracki si juuu;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
paulatko chyba kazdego myslacegho czlowieka zawsze stopuje kasa. Bo owszem mozna sie starac o dziecko, ale co bedzie jak np. wymowia ci stancje inne beda zbyt drogie i nie dacie rady sie utrzymac, oczywiscie zycze wam jak najlepiej mozna powiedziec szóstki w totka;-) ale zycie jest zbyt trudne by cos dostac ot tak sobie. Tez myslimy o tym ze jak zaciagniemy wlasnie ten hiper mega wielki kredyt hipoteczny to wtedy pomyslim odziecku. Wczoraj rozmawialismy duzo o tym co on mi powiedzial. powiedzialam mu wszystki swoje obawy, swoje pragnienia i zdecydowalismy ze wstepni dajemy sobie 2 lata na poprawe nasze sytuacji materialnej, no chyba ze po slubie bedzie tak dobrze z finasami to pomyslimy. Mam takie glupie wrazenie ze teraz jak ja ewidentnie nie chce dziecka to wpadka bedzie murowana. Zawsze wszystko sie dzieje nie tak jakbysmy tego chcieli, to i pewnie dziecko wyjdzie w najmniej odpowiednim momencie, ale nie bede sie tym schizowac co ma byc to bedzie naszczescie zawsze moge polegac tez na moich rodzicach ;-) rozpisalam sie jak zwykle ale chyba mi wybaczycie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Smerfetka1985
hejka;) Niebieskaaaa, dzięki samej sobie współczuje i bardzo się cieszę, że mam takiego wujka. Zaczynam wychodzić z założenia, że mój T.będzie miał teściów a brak kontaktu z matką i jej mężem ( tata od kilku lat nie żyje), a ja rodziców, ale nie tećiów. Mój T.do moich mówi już przez "mama, tata". Uważam, że dobrze myślisz co do swojej teściowej itd. Paulątko, dzięki. Przykro mi, że nie masz:( Wiem i jestem przekonana o tym, że mojemu T.jest przykro, że Jego mama tak się zachowuje, że nia traktuje Go i brata na równo, że to nie pierwszy raz ma takie zahcowania, z pięcioro rodzeństwa Jego mama rozmawia tylko z jedną osobą z którą raczej każdy z rodziny utrzymuje kontakt, to wsio jest przykre i skłamałabym mówiąc, że ta sprawa w żaden sposób na nas nie wpłynęła. Co do twojego zdania "człowiek dziś jest a jutro go nie ma" to zgadzam się z Tobą w zupełności. Właśnie ostatniego smsa wysłałam w dzień tragedii mojej przyszłej teściowej, że nie warto tyle czasu ze sobą nie rozmawiać, tak wobec siebie się zachowywać, na ulicy jak obcy, że jak jest za późno to tylko możemy żałować, żebyśmy skończyły już w tym wsio nieprzyjemnym, że wiele nas uraziło, ale to nie są sprawy warte takiego czasu, a wyjaśnienia, co Ona na to i, że mamy być rodziną, że jest T.mama i ma być moją...I co? Kolejny raz olewka, nic nie odpisała, zero reakcji, wiem jedynie od brata T.że powiedziała Mu, że napisałam, coś w stylu, że chyba na chama chcę się pogodzić, a Jej mąż, że to jest jakieś tam żebym wykorzystywała tragedię do naszego pogodzenia się...ręce mi opadły..w ogóle mam wrażenie, że mojego smsa nie zrozumiał..To był mój ostatni sms, ostatnie cokolwiek, nie mam już siły, poniżam się tylko, piszę , zapraszam na świąteczny obiad a nie dostaje nawet odp. a prawda jest taka, że to Ona zaczęła pierwsza się dziwnie wobec nas zachowywać, Ona zadecydowała, ze nie chce kontaktu...tylko, ze kiedyś to znów Ona może nas potrzebować, może chcieć poznać wnuka/wnuczkę..a ja do Niej dostaję takiej urazy, że aż niechęć , mój T.powiedział, że u Niego na nk będzie sobie mogła potomstwo nasze zobaczyć..wiem jak to brzmi..ale jak Ją traktować normalnie? Przez takie Jej zachowanie, lekceważenie czuję się upokorzona. Sorki, że tyle na ten temat, ale chyba potrzebowałam się wygadać, z T.się ciężko o tym mówi, bo On to jakby bardziej zlewa, karze mi się nie przejmować, ze zwisa Mu czy Ona będzie na weselu czy nie, że chrzestna da nam Błogosławieństwo itp.itd..a do mnie to wraca..ja Mu się nie dziwię...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Smerfetka1985
Dziewczyny świetnie rozumiem wasze rozterki dotyczące dziecka zwiazanego z kwestią metraialną i mieszkaniem, bardzo wazne rzeczy, życie zaskakujące. Ja akurat mam mieszkanie po dziadkach, tzn. przydział na mieszkanie komunalne więc nie musimy póki co kupowac choć zamiana itp. trochę kosztowała i remont i ogrzewanie inne będzie kosztowało, ale nie są to takie kwoty jak kupno itp. więc Was rozumiem. Fakt, że mamy 54m, w tym 2 pokoje oddzielne, kuchnia, przedpokój, łazienka z wc, ale nie jest to szczyt moich pragnień żeby w nim mieszkać do końca ( chyba, że tak będzie musiałobyć), przede wszystkim dlatego, że jest to parter, i że duży pokój i kuchnia mają okna na północ więc jest ciemniej i najchętniej wróćiłabym do dzielnicy miesta gdzie mieszkałam od urodzenia i mój T.też, ale zobaczymy, póki co się zaklimatyzowaliśmy, mamy swój kąt. Wracając do tematu ślubu:) to powiem Wam, że pare tyg.temu jak byłąm sama w domu to w necie poszukałam treści przysięgi hehe i z dwa razy wstawiając z nią imię T.itp.na głos przeczytałam i nie wiem czemu, ale strasznie mnie to rozchichotało:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
smerfetka twoj zachowuje sie identycznie jak moj tez mowi ze ma to gdzies czy jego matka bedzie , przecierz nie bedzie jej blagal, o dzieciach tez cos kiedys wspomnial podobnego(oczywsicie jak czym go bardzo zdenerwowala) najezdzalam ostatnio troche na jego rodzicow, i zauwazylam ze go to zabolalo i postanowilam ze zlego slowa juz nie powiem o nich, on zna moje zdanie i nie bede go ranic za cos co jest z jego winy. Moge ci tylko poradzic zebys byla dla niego oparciem i jak bedzie chcial ponarzekac to go tylko wysluchaj nie wturuj mu slowami bo twoja matka to.... bo mimo ze on mysli tak samo to slowa wypowiedziane przez ciebie bola jeszcze bardziej i dochodzi do tego jeszcze wstyd za wlasna matke. Nie ponizaj sie przed tesciowa ona naprawde nie jest tego warta kiedys przyjdzie taki czas ze ona pierwsza o cos was poprosi a wtedy to juz sami zdecydujecie czy nie jest juz za pozno

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
amerfetka chyab nerwowy ten chichot. Moj kiedys zaproponowal zebysmy nauczyli sie tego na pamiec zeby nie powtarzac po ksiedzu no i tak czytalismy sobie a potem chcielismy sobie powiedziec to patrzac w oczy i on tylko zaczal a ja w placz;-) sama nie wiem dlaczego

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Smerfetka1985
Tak, też muszę się przemóc i nic nie gadać choć czase trudno, ale to już widzę nic nam nie da. , On wie ode mnie, ze jak Ona kiedyś nagle się odezwie a już tymbardziej jak na ślkub, wesele nie przyjdzie to ja nie będe chciała z Nią dyskutować, tyle razy mnie zlekceważyła itp. ale On tez casem myśli, że prędzej ja Ją "przyjmę" niż On, bo ze mnie taka matka Teresa, tak mi mówi ha. On np. po fakcie się dowiedział, że wysłałam Jej smsa z zaproszeniem na obiad świąteczny, On nie bardzo chciał, prosił mnie żebym Jej już nic nie pisała i obiecałam, że w tą sobotę 10.04 to było ostatni raz. Sorki, ale Ona jak dla mnie się zachowuje prostacko. Chyba to nie był nerwowy chichot, a raczej bawiło mnie to jak usłyszałam swój głos i pomyślałam, że będzie gratis mikrofon haha, nie wiem co się mówiło przy zakłądaniu obrączki, ale przysięge znam na pamięć. Boje się, że w Kościele będe albo płakała ( miękka dupa ze mnie), ale coś się pomyle ( np. imie haha żarty mnie trzymają) albo śmiać będzie mi sie chciało, chciałabym w czasie przysięgi zapomnieć, że kto kolwiek jest za nami i mówić spokojnie itp. w oczy mojemu T.i tylko o tym myśleć. A nie wiem czy już mi się nogi nie ugną jak mój tatuś będzie przez Kościół mnie prowadził do ołtarza i "oddawał" mojemu T. Hehe.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ze mnie tez taka miekka dupa z byle powodu lezki w oczach sie kreca np. jak moj skaladal mi zyczenia w wigilie patrzyl mi w oczy mowil tak szczerze a mi lzy w sekunde w oczach stanely czasem to juz przegiecie z mojej strony ja na bank bede plakac, albo przynajmneiej kilka lez mi poleci;-)jakos specjalnie sie tym nie przejmuje. Smerfetka a dlugo jestescie razem?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Smerfetka1985
hehe:) No to teraz Cie pewnie zaskoczę:D Nie, 13tego kwietnia mieliśmy 1,5 roku, zaręczyny były końcem sierpnia 2009. Poznałam Go 10 lat temu, spotykaliśmy się około 2m-cy ( ja 15, On 17 lat ech ta beztroska), potem kilka lat nie mieliśmy w sumie kontaktu, już prśzej z Jego bratem czasem miałam, a ostatni rok przed byciem razem kumplowaliśmy się, czasem widzieliśmy się, każdy mógł zadzwonić z problemem itp. a mieliśmy wtedy włąsne życie, a nawet kogoś, a potem losy jakoś nas jednak splotły razem. Aha a tak całkiem zamieszkaliśmy razem po ok.5m-cach, wcześniej pomieszkiwałam u Niego jak brat był Jego za granicą. A Wy? Jak z czasem bycia, mieszkaniem?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
oj ja mimo swojego wieku(22 lata) mam za soba dluuugi staz. Jestesmy ze soba juz ponad 7 lat a wszystko zaczelo sie penyego mroznego dnia w walentynki:-) Zareczyny byly na poczatku sierpnia a o slubie rozmawialismy juz okolo 2 lata temu;-) Roznie to bywalo. Razem mieszkamy od okolo 3 lat. No wiec widzisz ze dlatego powoli aczyna brakowac dziecka.Jest nam razm super ale jakby bylo dziecko to juz tez inaczej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Smerfetka1985
Na pewno jest inaczej, pewnie pod pewnymi względami lepiej innymi gorzej. Ja jestem osobą, że chcę mieć bliskich blisko, np. nie nadawałabym się np. do kogoś kto by np. miał prace, gdzie jest w domu na weekendy czy często wyjeżdzał, chyba mam to po mamie:D Lubie bliskość, gdy rodzina jest razem, spędza czas itd. Jak już wspominał widzę np. jaki mój T.jest za swoją kotką i były czasy, ze byłam "zazdrosna", ale dla mnie też zdecydowanie jest czuły, ale dokładnie bywa różnie, różne myśli mam ( spod znaku bliźniąt-ehehe). Ja jestem bardziej szalona, wygadana, T.spokojniejszy. Trochę jesteśmy nerwusy, ale nia ma żebyśmy nie gadali ze sobą godzinami, dniami, ja prędzej się "obraże" i, ze nie gadam, T.nie, On jak coś pobuczy to za chwilę jakby nigdy nic, już kiedyś mi mówił, że tak ma, że On musi pobuczeć, ponarzekać, sprzeciwić się itp. ale i tak np. coś tam zrobi czy gdzieś ze mną pójdzie itp., że już tak ma, a mi myślę zostało to pokochac, he.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×