Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość mąż odszedł dzisiaj

mąż odszedł dzisiaj

Polecane posty

Gość nie zasłaniaj się wiarą
>zrobilam wszystko co bylo w mojej sile, jestem z siebie dumna, nie pozwolilam zdeptac szacunku do samej siebie Tak, masz powód do dumy bo zamiast się zająć z mężem naprawianiem związku, to wyrzuciłaś go z domu, który w końcu jest tez jego domem. Wyrzucilas kogos z jego domu. Co do braku zgody na rozwód z powodu wiary... Wymyśliłaś sobie niezły parawan dla swoich własnych odczuc. Kościół nie potępia rozwodników. Sam rozwód nie czyni z nikogo jakiegoś wyklętego z wiary osobnika. Przysięgi możesz dotrzymac także po rozwodzie - jesli nie zwiążesz się z nikim innym, to nikt ci nie zarzuci, że ją złamalas. A na rozwód nie musisz wyrażac zgody. To sąd go udziela, nie współmałżonek. Nawet, jesli go przedłużysz, to po około dwóch latach mąz ten rozwód dostanie bo dwa lata osobnego mieszkania i pozew leżący w sądzie to wystarczający dowód na calkowity rozpad pożycia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Shadow_
Jak juz kiedys napisalem Feminizm i rownouprawnienie konczy sie jak trzeba lodowke zatargac na 3 pietro w bloku bez windy. A niektore osoby na tym forum chyba za duzo ogladaly seksmisji (samiec=twoj wrog) bo za nic nie moga zrozumiec, ze kobieta tez moze byc przyczyna rozpadu zwiazku. Jak kobieta zostawia meza bo nie szanowal olewal itp to przyklaskujecie. Ale jag chlop zostawia zone z takiego powodu to jest patologiczna rodzina itp... Cos tu chyba nie tak?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaabbbcccdddeee
Dokładnie, myślę, że nawet mniej niż 2 lata potrzeba bo z tego co ja wiem to już rok czasu odseparowania wystarczy aby dać rozwód. Dlatego to tylko przedłużanie i nic więcej. I tak samo prawdą jest, że jak mąż źle traktuje żonę i ona odchodzi to jest wszystko w porządku i jeszcze robi się z niej biedną i pokrzywdzoną, z kolei kiedy to żona źle traktuje męża i on odchodzi to znowu kobieta jest tutaj biedną i pokrzywdzoną. Czy facet jest kiedyś pokrzywdzony w tym kraju?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kot13
abc- a nie przyszło Ci do głowy że to ja zdradzam:-) teraz to juz naprawdę zmykam:-)papa:-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rok czasu
Może do szkoły warto wrócić, szanowne literki Rok czasu..... Żałosne że tak się ktoś wypowiada. Zero inteligencji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaabbbcccdddeee
kot to czy ty zdradzasz nie ma znaczenia bo idąc twoim tokiem myślenia wiadomym jest, że tobie wolno wszystko. Mnie raczej chodzi o to co byś powiedziała gdyby to ciebie mąż zdradzał na lewo i prawo, czy byłabyś tak bardzo wyrozumiała dla zdrad małżeńskich. No tak jak ktoś nie ma zbyt wiele do powiedzenia w sprawie to czepia się słownictwa, budowy zdań albo ortografii. Brawo!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kot13
to nie chodzi o wyrozumiałośc lecz o prawo do błędu:-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bcvbcvbcbvc
aaabbbcccdddeee dokladnie rok czasu nie masz czego sie czepac to o to tak? a moze cos madrego powiesz w temacie :d

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kot13
no dobrze, a jakie mamy rady dla autorki?:-)Ja podtrzymuje swoje zdanie że nie powinna ona zajmować się kwestią rozwodu no i skoro chce odejść mąż koniecznie powinna nie dać mu sie zmanipulować i zgodzić się na rozwód wyłącznie z jego winy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaabbbcccdddeee
Ja będąc na miejscu autorki i jeśli byłabym pewna, że nic z tego nie wyjdzie (z tego małżeństwa) to raczej wzięłabym czynny udział, żeby jak najszybciej się uwolnić od tego faceta. Po co miałabym to przedłużać i dłużej być jego żoną, będąc wolną mogłabym sobie już jakoś życie układać i chyba im wcześniej tym lepiej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kot13
abc- to w jednym się zgadzamy a to już coś;-)Myślę, że skoro mężowi tak zależy na rozwodzie bez problemu zgodzi się na rozwód z orzeczeniem jego winy- tu nie chodzi o alimenty bo z tego co widzę autorka sama sobie umie dobrze radzić ale o fakt, że to nie ona jest winna rozpadowi związku. Moim zdaniem w żadnym razie nie powinna się godzić na rozwód bez orzekania o winie choćby dlatego , by następna naiwna kobieta wiążąc się z tym panem miała świadomość, że już raz dał plamę. Chyba nie sądzi Pani , że mąż autorki będzie się sprzeciwiał rodzajowi rozwodu?a jeśli by się wykręcał- zastanówmy się , jako osoby postronne-DLACZEGO miałby to robić?przecież chce szybkiego zakonczenia małżenstwa:-) i jeszcze jedno mnie zastanawia. Powiedział swojemu ojcu- mamie juz nie. Nie chciał jej zapewne martwić. a więc autorka nie taką złą kobietą musi być.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaabbbcccdddeee
Nie, ja nic nie piszę o orzeczeniu o winie tylko o tym, że uważam, że najlepszym wyjście jest jak najszybciej uwolnić się od tego faceta. Wina nie wina nie ma tu nic do rzeczy, facet i tak sobie znajdzie następną kobietę obojętnie czy będzie miał o wienie czy nie. Według mnie autorka nie powinna przedłużać tylko wziąć czynny udział w rozwodzie aby się uwolnić od męża, który i tak będzie byłym obojętnie jak by się upierała jeśli będzie tego bardzo chciał, i powinna zacząć życie bez niego a może z kimś innym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kot13
no , to chyba nie będzie problemu z orzeczeniem o winie męża:-) tez życzę autorce by znalazła właściwego partnera-ale chyba zgodzi się pani ze mną że ktoś może spyta ją kiedyś"kotku a dlaczego rozwiedliście się z mężęm? no , bo on chciał odejść....Taaak? czy ty aby kochanie nie zmyslasz- gdyby tak było byłby rozwód z jego winy- a może to jednak z tobą coś było nie tak?...." Istnieje taka możliwość Pani abc? czemu niewinna autorka ma się uwalać w brudzie rozwodu i jeszcze narazac się na domysły , że jakośtam była winna rozpadowi związku SKORO NIE BYŁA?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaabbbcccdddeee
Nie uważam, żeby to miało znaczenie, a już na pewno facet nie będzie siedział i snuł domysłów kto tu był winny i o co poszło. Jak się kogoś kocha to się wierzy tej osobie i w to, że w danym związku będzie wszystko w porządku. A jak ktoś kalkuluje to nie ma chyba za czystych zamiarów i nie jest takim dobrym partnerem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kot13
a oto przyklad ztopiku obok na potwierdzenie moich słów tyle że jakby w drugą stronę:-) była żona mojego faceta Zawsze tylko słyszałam jaka to ona przedsiębiorcza, obyta, wszystko potrafi załatwić i w każdej sytuacji się odnaleźć a o mnie w sytuacjach kieyd jesteśmy pokłóceni tylko słyszę, że nie potrafię z niczym sobie dać rady, że bez niego by mi się nie udalo nic itd. Tym bardziej to dziwne, że to on od niej odszedł, skoro ona jest taka dobra we wszystkim a ja taka kiepska to po co jest ze mną i dlaczego od niej odszedł. Nie rozumiem tego. Niecierpię jej przez to, wychodzi na to, że jest lepszą ode mnie osobą. 11:41 [zgłoś do usunięcia] liwiana Bo może to nie on od niej odszedł tylko ona od niego ??? 11:42 [zgłoś do usunięcia] była żona mojego faceta Tak, spodziewałam się takich tekstów, nie to on odszedł od niej, mam przecież pozwy, świadków na to itd. tego akurat jestem pewna tylko nie rozumiem tego, skoro ona jest taka przedsiębiorcza i tak sobie z wszystkim świetnie daje radę to po co jest ze mną. i co Pani na to Pani abc- miłośc miłością a życie zyciem. sprawiedliwośc po coś jest.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kot13
jak Pani widzi niektórzy sprawdzają POZWY....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaabbbcccdddeee
Tak ale z tego co tu pisze wnioskuję, że pisała to kobieta a kobiety właśnie są takie, sprawdzają, szukają natomiast mężczyźni raczej nie zwracają na to uwagi a autorka tego tematu jest kobietą i w razie czego będzie się prawdopodobnie wiązać z mężczyzną. Nie sądzę, żeby wyrok miał takie znaczenie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kot13
No tu się z Panią zgodzić nie mogę...Mężczyźni tylko w pierwszej fazie zauroczenia nie myślą ponieważ , no zresztą wiadomo dlaczego:-) natomiast kierują się w przeciwienstwie do kobiet rozumem....Kobiety czują , meżczyźni myslą dlatego zapewniam Panią , że kierują się kalkulacją w doborze partnera na zycie. No- chyba że to brzuchaci panowie z grubym portfelem- oni po prostu kupują sobie nowe żony. ale zakładam , że autorka, gdy ochłonie z uczuć do nielojalnego męża będzie chciała założyć zwyczajny związek nie będąc posądzana o kretactwa. zresztą, dla własnego poczucia własnej wartości powinna rozwieśc się tylko z winy męża. Za kilka lat bowiem zrozumie, że rozwodząc się na warunkach nielojalnego partnera dała się wpuścić w maliny.On zzrobił jak chciał a ona zrobiła jak on chciał....w zasadzie mam do Pani pytanie- a dlaczego Pani tak broni nielojalnych mężczyzn?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaabbbcccdddeee
Nie bronię nielojalnych mężczyzn, my ich po prostu nie znamy. Mężczyzna odchodzi - nielojalny. Dlaczego, skąd to wiecie? Przecież ten facet może odchodzić z powodu nielojalności, głęboko skrywanej w 4 ścianach, żony. Dlaczego wówczas on ma być winny skoro tak naprawdę wina leżała także po stronie żony. Nie wierzę w wyłączną winę po prostu. Uważam, że najczęściej w przeważającej ilości przypadków wina leży pośrodku. A teraz bronię akurat mężczyzn bo tu na mężczyzn się naskakuje, w innym przypadku broniłabym kobiet. Nie ma wyłącznej winy jednej ze stron poza ekstremalnymi przypadkami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kot13
ależ ja absolutnie nie naskakuję na męzczyzn. Celowo często używam słowa partner. Wie Pani co.....nie wiemy czy mąż autorki ma kochankę ale częśc osób to podejrzewa- ja też. Jeśli okazałoby się , że budował nowy związek nie zakonczywszy wczesniej poprzedniego to nic go nie usprawiedliwia. Ale załóżmy , że kochanki nie ma-a mimo to ni stąd ni zowąd chce rozwodu- autorka pisze , że 2 tygodnie wcześniej obiecali sobie, że będą się starać no i mąż nie podając konkretnych powodów nagle stwierdza- ma mam gdzies te starania- rozwodze się z nią. No to chyba jego wina jest? Autorka marzy o dziecku , chce zbudować prawdziwą rodzinę- mąż nie a podpisując papiery ślubne deklarował co innego. No to Pani abc- kto jest tu winien? Nie dość , że mąż odchodzi z dnia na dzien to jeszcze Pani doszukuje się winy autorki na jej topiku..... Nieładnie- to trochę kopanie leżącego nie uważa Pani?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaabbbcccdddeee
Przepraszam bardzo ale ja z nimi nie jestem w łóżku, nie jestem z nimi przy domowym stole, podczas spędzanego wspólnie czasu więc nie mam pojęcia kto jest winien. To, że ktoś odchodzi nie musi znaczyć, że jest winien, bo może być tak, że druga strona jest na tyle uciążliwa, że żyć się z nią nie da dlatego dana osoba odchodzi i tutaj winna jest nie strona porzucająca a porzucana, bo gdyby była inna dla danego związku to on dalej by trwał. Ja się teraz nie wyrażam o autorce bo tak jak piszę nie byłam z nimi więc nie wiem jakie podejście do męża miała autorka i jakie podejścia miał do niej jej mąż.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kot13
autorka pisze , że np. opiekowała sie nim w chorobie. pani często wypowiada się o dramacie mężczyzny w czterech ścianach pokoju. Robi Pani w tym momencie z tego faceta bidnego kalekę (no prawie na wózku inwalidzkim) który z tych czterech ścian nie może wyjść i wykrzyczec swego bólu , straszliwej pomyłki- nie przymierzając jakw takim filmie Misery gdzie zakochana wariatka obcieła bohaterowi nogi by nie mógł uciec:-) Pani ABC- najprawdopodobniej sytuacja była zupełnie zwyczajna, jakiś mały kryzys w związku, drobne sprzeczki , może jakieś niedogodności w pracy, takie zwykłe docieranie się dwojga mieszkających ze sobą ludzi-na to pojawiła się(oby nie) miła pani która wydaje się być aniołem no tak się to potoczyło...mąż autorki nie podaje przyczyny dla której chce odejść i to jest najbardziej niepokojące. I jeszcze może powem , jak ja wyobrażam sobie taki rozwód gentelmenski: 1. Kochanie- chcę się rozstac, nic już tego nie zmieni nie będę się tłumaczył. 2. w sądzie winę biorę na siebie , wszystko pozalatwiam bys nie musiała więcej łez wylewac i aby to trwało jak najkrócej 3. Po rozprawie były małżonek kupuje piękny bukiet kwiatów za kilka dobrych lat i idą na pożegnalną kawę. czy to jest możliwe? pewnie tak , tylko w świecie gdzie mężczyźni są mężczyznami a nie synkami a kobiety kobietam a nie mamusiami synków.... Panowie kierują się rozumem dlatego chcą rozwodu bez orzekania o winie(myślą o swej przyszłości) panie kierują się uczuciami dlatego na bez orzekania o winie się godzą( nie myślą- czują)... a teraz wracam do pisania pracy inżynierskkiej:-) Polecam książkę Ericha Fromma sztuka Miłości pani ABC- jest tam wiele wyjaśnien czemu ranimy innych...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaabbbcccdddeee
"I jeszcze może powem , jak ja wyobrażam sobie taki rozwód gentelmenski: 1. Kochanie- chcę się rozstac, nic już tego nie zmieni nie będę się tłumaczył. 2. w sądzie winę biorę na siebie , wszystko pozalatwiam bys nie musiała więcej łez wylewac i aby to trwało jak najkrócej 3. Po rozprawie były małżonek kupuje piękny bukiet kwiatów za kilka dobrych lat i idą na pożegnalną kawę." Gdyby mnie było z kimś źle, małżeństwo okazałoby się pomyłką to raczej nie miałabym ochoty na sielskie pożegnania przy kawce bo przecież nie mam ochoty oglądać danej osoby a co dopiero przesiadywać na kawkach. Tego czy to był mały kryzys, drobne sprzeczki itd. nie wiemy, trzeba też powiedzieć, że nie wypowiedział się tutaj z przyczyn oczywistych pan mąż i nie znamy jego wersji jednak wiadomo, że i tak spotkałaby się ona z krytyką i na pewno brakiem wiary bo to przecież facet więc pewnie kręci, kłamie i bredzi prawda? A poza tym wydaje mi się, że potrzeba jednak czegoś więcej niż drobnej sprzeczki, żeby podjąć decyzję o rozwodzie, mimo wszystko nie jest to miłe i chyba nikt nie decyzuje się na to ot tak z kaprysu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kot13
według Pani nie można rozstac się kulturalnie?a ja znam takie przypadki...no i znowu Pana broni- już nie mam do Pani sił:-) odsyłam do pierwszych wpisów autorki:-) a jeśli chodzi o kryzysy, myślę że Pani jest osobą dorosłą i doskonale wie , jak na własny użytek można dopasowac rzeczywistośc do swoich planów. Mała kłótnia + ciekawe sytuacje na boku= ciche dni w domu , coraz większe rozdrażnienie, szukanie nowych powodów do drobnych kłótni , nawarstwienie ich i już ożemy powiedzieć- nie układa mi się , to nie ten partner. Z nowym na pewno mi się ułozy. oczywiście nie musi być nowej pani, czasem taki kryzys nawarstwi się i bez niej ale proszę mi wierzyć , jak dwoje ludzi chce, umieją to zrozumieć , dać sobie wolnośc w związku , dogadać się i żyć szczęśliwie razem. no co innego jesli jedno z nich nie chce. To jest własnie TO WINNE:-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaabbbcccdddeee
Nadal nie rozumiem tego dlaczego wystarczy chcieć odejść aby być winnym, powtarzam, że czasami można chcieć odejść ze względu na to, że druga strona traktuje nas bardzo źle i po prostu człowiek może nie wytrzymać i dlatego odejść. Nie rozumiem też dlaczego kulturalne rozejście się jest tylko wtedy kiedy mężczyzna (najczęściej) bierze całą winę na siebie i potem dziękuje za spędzone lata i przeprasza za wszystko co złe z kwiatami (może jeszcze na kolanach?). Kulturalne rozejście może być rakże wtedy kiedy dwoje ludzi nie robi cyrku z rozstania, nie podstawia sobie nogi, nie knuje, nie spiskuje i rozchodzi się ot po prostu bo nie są ludźmi, którzy powinni żyć ze sobą. W dalszym też ciągu nie uważam, żeby ludzie rozchodzili się tylko z powodu tego, że się troszkę pokłócili i nastąpiło u nich rozdrażnienie. Może i dla co niektórych to wystarczy ale sądze, że to wyjątki. Aha no i co oznacza to "dać sobie wolność w związku"? To znaczy, że lepiej być ze sobą i się zdradzać niż rozejść?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaabbbcccdddeee
Aha dodam, że nie opisuję tutaj tego co myślę na temat związku autorki bo jak wspomniałam nic nie wiem o ich życiu więc nijak nie mogę się wypowiadać kto jest winny bardziej a kto mniej. Piszę co sądzę na temat przyczyn rozejść dwojga ludzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie mogę oprzec sie wrazeniu
że pani abcccccccc rozgrzesza w ten sposób swojego kochasia, którego żona nic nie wiedziała, że w ich małżeństwie się nie układa, ba, nawet sam mąż nie wiedział, ale kochanka otworzyła mu oczy na jego nieszczęśliwe życie z żoną. Ta żona dowiedziała się też dopiero jak jej mąż poznał taką panią abcccccccc Dla Pana Kota - pełne uznanie, może i święty pan nie jest, ale zdaje Pan sobie sprawę z ludzkich ułomności i potrafi obiektywnie ocenic temat, pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaabbbcccdddeee
No więc pudło bo w moim życiu taka historia miejsca nie miała akurat, po prostu mam nieco szersze spojrzenie i nie uważam, żeby w małżeństwie winna była tylko jedna strona. Uważam, że prawie zawsze wina jest pośrodku i winna jest i kobieta i mężczyzna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kot13
dlaczego ja musze przeklejać.... PANI ABC TO DLA PANI mąż odszedł wczoraj zadzwonił pół godziny temu jeszcze raz go poprosiłam by przemyślał, ale powiedział NIE jestem załamana, siedzę i płaczę i nie wiem co ze sobą zrobić powiedział, że myślał o tym miesiąc dla mnie miesiąc to trochę mało na przekreślenie tylu lat wspólnego życia, czy się mylę? poprosiłam byśmy zgłosili się na jakąś terapię, spróbowali, odmówił i powiedział, że jest pewien jezu wszystko mnie boli i tak bardzo jak nigdy wcześniej myślał miesiąc ale tym myśleniem się nie podzielił- to ciekawostka jest dopiero- wszystko już sobie organizował nie dzieląc się tym faktem z zoną- ba- jeszcze ppozwalał, by mu herbatke do łóżka podawała jak był chory.....no przecież jak wół jest napisane , że jest pewien- to jak jest pewien no to chyba nie będzie robił problemów z orzeczeniem o winie- zwłaszcza , że wcześniej gdzieśtam autorka wspomniała że powiedział"nie mogę Ci dać tego, czego pragniesz"-nie sądzę , by autorka miała na myśli krokodyla

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sasanka górska fioletowa
a ja powiem tylko, że rozumiem tego pana-męża autorki----chce zakończyć coś w czym nie jest mu dobrze, szukać swojego szczęścia, a może już je znalazł?, lecz o nim żonie nie powie,,, dobrze, że postanowił odważnie rozstać się z żoną,, podziwiam odwagę, w tym małomiasteczkowym społeczeństwie to był wielki akt bohaterstwa:),,, byłam w takiej sytuacji, może z drugiej strony, to dla mnie pewien mąż rozstał się z żoną po roku małżeństwa, nie mieli dzieci, rozwód był bez orzekania o winie, ona nie wiedziała o mnie, a on wiedział:), że bez rozwodu nie będzie ze mną....zapłacił za ten rozwód jak za woły, ale się uwolnił ona jest ortodoksyjną katoliczką, co nie przeszkodziło jej ustalić zapłaty za rozpad czegoś, co było na papierze tylko... pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×