Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość mąż odszedł dzisiaj

mąż odszedł dzisiaj

Polecane posty

Gość wcale nie kochanka
no...w szoku jestem.... jeszcze nie sotkałam się w życiu z taka interpretacją własnych słow... tak...jak mamy byc precyzyjni....to fakt jest faktem.... sypiałam, a On nadal był zonaty..... Ja się papierkiem w życiu nie kieruje.... gdyby była mowa o romansie z żonatym facetem to to jest co innego.... on się z zona rozstał... skończył coś bo i tak chyliło się ku końcowi od dawna... zadnej rodziny nie rozbiłam... pietno matki kochanki? I ma Pani nadzieję, ze nie bedę miała dziecka? Prosze się teraz nazwac osoba głeboko wierząca, to już w ogóle bedzie po sprawie! co do Kościoła i wiary... czy ja napisałam, ze jestem nie wierząca? nie. otóż prosze sobie wyobrazić, ze jestem. nie zmienia to faktu, ze nie zgadzanie się na rozwód, bo pzred Bogiem.... to jest dla mnie bez sensu... Slubu kościelnego się nie rozwiązuje(nieliczne przypadki), wiec gdzie tu grzech????? to nie Pani odchodzi od Meza tylko On od pani...a Pai będzie Go trzymać na siłe, bo pzred Bogiem.... na szczęście tego problemu nie mam... slub był cywilny. Napisała Pani, ze tyle reczy mnie smiesz, ze nie wiem o czym terz pisac... smiać mi się chce! jakim kosztem inyych??? nikomu nic nie zrobiłam... dziwne, ze Jego żona zgadza sie na rozwód bez problemu.,..nie walczyła o Niego... nie prosiła by wrócił... takie wypalone małażeństwo... skończyło sie, bo komus zachchaiło się coś z tym zrobić.... w tym przypadku mojemu facetowi..a ja byłam zapłonem... bo zrozumiał, ze mozna byc szczęścliwym.... jesli bym ją skrzywidziła, to ona by cierpiała..a nie stwierdziła.. coż nie wyszło.. rozwiedźmy się.... pieknie Pani pisze o mnie jako o niewierzącej kochance, która rozbiła czyjś szczęsliwy dom!! a tekst z matką był zwyczajnie na takim poziomie, ze nie da rady tego ując w zdaniu. nawet w dwóch.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wcale nie kochanka
I jeszcze słowko to tej Pani, która robi ze mnie nie wiem kogo.... Rozwodów kościelnych nie ma.. przynajmnie ot tak sobie ich nie dają... jesli mąż chce odejśc od zony a mieli slyb kościelny, to przed Bogiem i tak zostaja małzeństwem... nie prawda? rozwiązuje się zatem małzeństwo na papierze... i (prosze uwaznie czytać co mnie smieszy), ismieszy mnie to, ze kobieta nie chce dac rozwodu na papierku człowiekowi, który nie chce z nia zyć.. człowiekowi, któru jest draniem lub człowiekowi, któremu juz po prostu nie zalezy.. czy kobieta w tym momencoe łamie jakieś obietnice? nie...poniewaz przed Bogiem sa nadal małażeństwem a rozwód jest nie przez nia... i tyle w tym temacie... a na złość komu ma Go trzymać???? upokarzac się tym? po co? jesli dla satysfakcji to wystarczy orzeczenie o winie... i juz. i tak wspomniałam...mój partner rozwodzi się bez orzekania o winie, bo nikt tu nie jest winny swiadomie... nie wyszło im... zyli razem..., bo tak było moze wygodnie..moze mysleli, ze tak juz musi być... Jego zona tez się juz z kimś spotyka... nie oficjalnie, ale mówiła o tym mojemu partnerowi... chce sobie ułożyć zycie tak samo jak on... moze z kims innym się jej uda. mi się udało z NIm.. a! i dziecko jak najbardziej ochrzcze... jestem katoliczką... a skad pomysł na zostawienie chorego dziecka? to już tylko Pani mogła coś takiego wymyslić na podstawie mojego postu... Przeczytałam partnerowi Pani wypowiedź.. :) prosił, zebym pozdrowiła, wiec pozdrawiam. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaabbbcccdddeee
"I jeszcze jedno: gdyby jednak nieszczęśliwym trafem udało się pani urodzić dziecko, to: zechce je pani ochrzcić? gdyby było kalekie lub chore to co pani z nim zrobi? Bo przecież pani wierzy że zasługuje na dobre życie, prawda? nawet kosztem innych." Godne pożałowania i obrzydliwe. Jak można powiedzieć komuś "gdyby jednak NIESZCZĘŚLIWYM trafem udało ..." a dlaczego nieszczęśliwym, dla kogo, bo jak widać dla autorki tamtego postu to byłoby szczęśliwe, więc dla kogo nieszczęśliwe? Chyba dla "pani nie kochanko" tylko nie rozumiem co pani do tego czy "nie kochanka" ma dziecko czy nie. Ludzie popatrzcie ile w was zawiści i jadu i coś o religii piszecie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość już minął tydzień odkądł odsze
Witam wszytkich serdecznie, przeczytałam wszystkie posty - jedne dodają odwagi, inne wręcz przeciwnie, ale cóż, nie spodziewam się, że będzie łatwo. Minął tydzień i ja, kurcze, na prawdę łudziłam się, że przemyśli i da nam szansę. Niestety tak się nie stało - wiedzą już jego rodzice, przyjaciele ja swoim rodzicom nie powiedziałam, bo liczyłam... no właśnie na co ja liczyłam? Czasami popadam w gniew, czasami chce mi się płakać, czasami myślę, że jest ok i widać tak miało być, ale co? dzień za dniem mija i żyję, boli jak cholera, ale żyję W piątek spotkała mnie miła sytuacja, dzięki której się uśmiechnęłam. Umówiłam się w centrum z przyjaciółką i w pewnym momencie podszedł do mnie chłopak i zapytał "Agnieszka?" ja "Nie", a on "ooo szkoda" TRochę mnie to podbudowało, nie ukrywam. Szukam mieszkania, wizja przeprowadzki dobija mnie Myślę i wiem, że najgorsze przede mną

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kot13
jak to miło , że Pani już tu jest :-) nie wiem , jak długo udałoby mi się jeszcze powstrzymać tę lawinę:-) Cieszę się , że przeczytała Pani wszystkie posty choć uważam że kilka ostatnich niewiele wnosi do sprawy. panem zniecierpliwionym nie trzeba się przejmować, czytając inne wypowiedzi jego wnoskuję że to osoba wrażliwa ale skrzywdzona przez kobietę...Miło ,że widzi Pani światełko w tunelu- jest pani na pewno wartościową osobą i nie musi Pani tego sprawdzać w oczach innych meżczyzn ale komplementy w takich chwilach są na pewno budujące. Bardzo proszę o rozważenie moich rad bo jakoś nie sądzę , by była Pani winna rozpadu małżenstwa w którym męża Pani kocha. To że on będzie miał orzeczenie winy wcale nie swiadczy o tym , że Pani go nie kochała . Swiadczyć to będzie po prostu o prawdzie.pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość już minął tydzień odkądł odsze
Nie wiem, nie chcę żadnych problemów, chcę mieć to za sobą Jak ktoś trafnie to oddał - nie zacznę żyć dopóki się od tego wszystkiego nie odetnę. Co da orzeczenie o winie? Mi kompletnie nic, nie chcę się mścić, robić komuś (jemu) na złość, afiszować ze swoim bólem i cierpieniem. W żaden sposób mi to nie pomoze. Muszę jak najszybciej znaleźć mieszkanie przeprowadzić się, ogarnąć i wyjechać na kilka dni

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kot13
jak Pani woli...ale proszę mi wierzyć , znam parę osób które w ten sposób chciały zrobić i teraz żałują. Pani kieruje się emocjami teraz. Ale decyzja należy do Pani- wiem , że brak sił i chce się od tego jak najdalej uciec. Mąż, jak rozumiem już zaproponował bez orzeczenia... Mimo wszystko proszę pamiętać- wszystko mija w życiu i to jest wbrew pozorom pocieszające- bo ta sytuacja też minie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kot13
a te słowa o odcięciu się pisała pani ewa 33 zdaje się- pani po rozwodzie i chyba żona rozwodnika więc pewnie ma doświadczenie w tych kwestiach...Pani ma szansę by ten człowiek całkowicie zniknął z Pani życia bo nie macie dzieci:-) Ale jest pani młoda i wszystko będzie dobrze jeszcze pani się będzie kiedyś śmiać z tych naszych rad:-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do pani autorki
jst zdrada, facecik odchodzi ale życzy sobie rozwodu bez orzekania o winie. No fajnie, z jego punktu widzenia. Czy zgadz się pani, czy daje pani przyzwolenie w swoim sumieniu na to, by mąż panią zdradzal? Czy zgadza się pani z tym, że z jego strony nie ma winy? Jeśli się pani nie zgadza, to jak można w sądzie wyrazić zgodę? Zaprzeczyć sobie? Swojemu sumieniu? Po co? Dlaczego? Dla świętego spokoju? A może żeby panu ułatwić odejście i układanie sobie życia z kolejną naiwną? Głupie jest gadanie o honorze, o rozstaniu w zgodzie. Skoro się nie zgadzam, to nie ma zgody, nie ma "kulturalnego rozejścia się". Bo niby z jakiej racji? Ja wiem że zdradę, oszustwa, rozwód - kobieta wykle płaci za tp zdrowiem. I nigdy nie wiadomo co bedzie dalej. Znam sytaucje gdy kobiety zostawaly bez srodków do życia, bo panu sie znudzilo małżeństwo, a one zwyczajnie z tego powdu zachorowały. Może i miały renty, ale w bardzo niewielkiej kwocie. A już na pewno nie było im łatwo znaleźć nową pracę gdy wreszcie udalo się podźwignac z ciężkiej depresji czy innej choroby. I mądre występowały o alimenty od pana, któremu się znudziło. Bo one chorowały przez niego. Przez niego traciły zdrowie, pracę, chęci do życia. Ale oczywiscie zrobi pani jak zechce.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zniecierpliwiony
" Zniecierpliwiony " mąż odszedł dzisiaj dziękuję Wam wszystkim bardzo mocno Dobranoc ". Ja myślę , Ty nie dziękuj , nie ma skutku bez przyczyny. Że odszedł to wcale nie oznacza ,że to on był zły.Jedni piszą tak a inni inaczej. Kobiety rzadko potrafią uznać swoją winę najczęściej jednak to one winne są. Ty myślisz ,on nagle zrobił to co zrobił ,jak tak mógł??? Ja myślę ,że u niego to się zbierało bardzo długo a Ty po prostu tego nie dostrzegłaś albo dostrzec nie chciałaś, nie umiałaś docenić tego co miałaś. Uważałaś ,że Tobie wszystko wolno ,wszystko Ci się należy , on zaś był tym ,który to wszystko ma spełniać. Nawet beton kiedyś skruszeje od ciągłej kropli wody. Jak się mylę to mnie popraw. " . Kiedy kobieta się przyzna do tego ,że to mężczyzna stracił zdrowie przez nią??? Alimentów i tak od niej raczej nie będzie żądał.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kot13
ale to chyba nie a kobieta Panie zniecierpliwiony...ludzie są różni , to prawda..ale ta kobieta wygląda na zwyczajnie uczciwą... najlepiej w życiu jest do niczego się nie przywiązywać i niczego nie wyrzekać wtedy nie ma frustracji...ale to niełatwa sztuka. W samotności chyba najbezpieczniej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zniecierpliwiony
' W samotności chyba najbezpieczniej." Tak ,przy założeniu ,że nikomu ufać nie wolno.Wszyscy są popaprani. Ja jednak myślę ,że ,bez urazy , trzeba ufać , trzeba też jednak brać poprawkę na kobiety. Spotkać księżniczkę jest bardzo trudno.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kot13
samotnośc nie polega na braku zaufania do innych- samotność własna powoduje, że zaczynamy współczuć i kochać ludzi dobranoc:-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zniecierpliwiony
HM HM. Myślę ,że samotność to jest jednak kwestia wyboru ,wyboru ,który jednak związany jest z jakimś , najczęściej złym doświadczeniem. Człowiek to raczej stworzenie stadne, wybierając samotność najpewniej ma ku temu powody ,przynajmniej w jego przekonaniu. Kolorowych snów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kot13
witam o poranku:-) Panie zniecierpliwiony- nie mówię o stadzie , tylko o człowieku w środku.W małżenstwie też jest się samotnym ale to nie jest nic złego - proszę nie mylic tego z osamotnieniem. Samotność po pierwsze pozwala brać odpowiedzialnośc za wszystkie swoje czyny ,po drugie pozwala uświadomić sobie , że osoba obok nas również jest samotna i ta świadomość sprawia , że nie chcemy jej skrzywdzić. Miłego dnia wszystkim:-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ---888---
sasanka górska hmmm moją wypowiedź trzeba było przeczytać dokładnie, łącznie z interpunkcją, wtedy ma sens-----to do osoby, która mnie tutaj atakuje,,,, jestem dorosłą kobietą, więc rodziców w to proszę nie mieszać, kochanką nie byłam i nie będę, jestem żoną, która załozyła, że w razie problemów ze strony męża umiałbym odejść i pozwolić odejść z godnością,,i tyle w temacie a co do moralności----hmmmmm posiadam taką jaka w danej chwili jest mi niezbędna Droga Pani, interpunkcję można wziąć pod uwagę, jeśli jest ona właściwie stosowana. Skoro nie potrafi Pani przestrzegać prostych reguł języka polskiego, to trudno oczekiwać, że ktoś odgadnie "co autor miał na myśli". Stosowanie znaków interpunkcyjnych wymaga odpowiednich umiejętności. Trudno nie mieszać rodziców, w końcu to oni Panią ukształtowali. W ogóle ktoś, kto wypiera wpływ rodziny i otoczenia na charakter człowieka - jest, lekko to ujmując, ćwierćinteligentny. Jeśliby Pani pogląd w tej kwestii był słuszny, to np. czyż terapeuta podczas sesji pytałby pacjenta o rodzinę, relacje z nią? Hmm wydaje mi się Pani zadufaną w sobie i dość mocno ograniczoną osobą. Każdy ma prawo jednak do życia, ale mam nadzieję, że nie będzie mi dane takie "osoby" na swej drodze zbyt często spotykać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do kota13
Może i lepiej by było pokazać całemu światu, że to był drań (odkochał się, znudziło mu się, zakochał się w kimś innym etc.) i z jego winy nie są już małżeństwem. Rozwód zawsze jest trudnym przeżyciem, a nasza autorka jest teraz w głębokim szoku. Proszę wziąć pod uwagę, że rozwód bez orzekania o winie kończy się z reguły na jednej sprawie. W zależności od miasta może to się odbyć nawet w ciągu 4 m-cy. Natomiast gdy będzie orzekanie to nawet jeśli jedna strona bierze winę na siebie to ostatecznie sąd ustala winę. I niezależnie od wszystkiego dochodzi do prania "rodzinnych brudów". Nie jest to przyjemne dla obydwu stron a przede wszystkim trwa. Świadkowie, dowody, a to sędzia chory a to świadek nie przyjdzie itp. Może dwóch latach się zamknie sprawa, może potrwa dłużej a może szybciej. I teraz pytanie czy autorka chce się narażać na tak długotrwały stres, tylko po to żeby mogła potem powiedzieć, że orzeczono jego winę. Nie sądzę..... Jeżeli jest pewna, że mąż pojął ostateczną decyzję, to wg mnie powinna szybko to zakończyć i rozpocząć powrót do życia, nowego życia. Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kot13
nie jestem prawnikiem , więc nie wiem jak długo to trwa, może się mylę, wydawałoby się , że wystarczy oświadczenie męża w obecności sądu w najlepszym wypadku. W najgorszym , wiadomo.Może pani Sasanka nam podpowie jak długo trwa taki wyrok z orzeczeniem o winie meża- przechodziła to z obecnym partnerem. Tylko prosimy o taki wariant, gdzie były mąż nie wykręca się od odpowiedzialnosci a chce szybko rozwieść mimo to biorąc winę na siebie bo jak rozumiem tak było w Panstwa przypadku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kot13
ups chodziło mi o opinię wcale nie kochanki:-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do kota13
Ja też nie jestem prawnikiem, ale jestem pewna, no w 99% ;) że jest tak jak wcześniej napisałam. To sąd po wysłuchaniu świadków i rozpatrzeniu dowodów stwierdza winę. Niestety znam przypadki ze swojego otoczenia, gdy małżonkowie nie dostali rozwodu - mimo, że bylo bez orzekania o winie i oboje tego chcieli !!! Sąd ich wysłuchał i stwierdził, że wg niego to oni mają jeszcze szansę. Także niestety to sąd decyduje ostatecznie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wcale nie kochanka
Witam porannie:) Do pani abc.... miło, ze ktoś odczytał słowa od Pani nie kochanki tak jak ja... Po co mieszac w to dzieci? nie rozumiem..:( no nic.. nie o tym chciałam... Autorko-bardzo mi przykro, ze sytuacja nie uległa zmianie... Jesli to nie problem dla Pani to prosze wspomnieć o jakiś innych sytuacjach, któe miały miejsce przed Państwa wyjazdem nad morze... Pisała Pani, ze mieliscie Państwo wtedy zacząć od nowa i postarac się to jakoś poukładać..Dlaczego się pogorszyło? I czy ma Pani juz jakieś "dowody" na zdrade męza? cokolwiek co mogłoby się przyczynic do Jego odejścia? Wydaje mi się Pani osoba uczciwa i przykro mi, ze coś takiego Pania spotkało... do Kota.. Pytanie na temat czasu rozprawy z orzeczeniem o winie gdy winny się do niej przyznaje.... Otóż rozwód nie jest dopuszczalny jak żąda go małżonek wyłącznie winny rozkładu pożycia małżeńskiego chyba że drugi małżonek wyrazi zgodę na rozwód albo odmowy zgody przez tego małżonka drugiego jest w danych okolicznościach sprzeczna z zasadami współżycia społecznego Oznacza to mniej więcej, że jeżeli on się przyzna od razu do winy - nie będzie problemu z kwestiami dowodowymi, ona nie będzie musiała mu nic udowadniać (no bo sam potwierdzi, że jest winny) . Dlatego tez rozprawa wcale nie musi się ciągnąć...Jeżeli winny zgazdza sie na swoją wine, to nie trzeba mu nic udowadniać... Zadnych swiadków, zadnych zeznan... Po jego przyznaniu się do winy, zona może nagle nie zgodzić się na rozwód, i wtedy zaczynają się problemy... poniewaz osoba wyłaćznie wyłacznie winna nie moze żadać rozwodu, gdy druga go nie chce... Ale jeśli się zgadza, to żadnego prania brudów nie ma... Mój partner chciał tak zrobić...Fakt, ze Jego adwokat mu to odradzał, bo alimenty itd. Szczęsliwie okazało się, ze zona tez chce się rozstać i wcale nie uwaza Go winnym.. nie wyszło. i tyle. To co napisałam o przyznaniu się do winy winnego i skutkach po to sa słowa Jego pełnomocnika, wiec sprawdzone..:) Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wcale nie kochanka
I jeszcze słowko do Pani, która napisała posta o 10.20... Pisze Pani, ze zna przypadki kiedy sąd nie orzeka rozwodu nawet gdy małzonkowie sa zgodni i nie chca obarczać się wzajemnie winą... oczywiście jest to prawda, ale wszystko to zalezy od konkretnej sytuacji... sad moze nie orzec rozwodu jesli moga na tym ucierpieć małoletnie dzieci, oraz wtedy gdy trwały rozpad pozycia małażeńskiego jest raczej znikomy... Trwały rozpad pozycia to przerwana wieź emocjonalna, ekonomiczna i fizyczna... czyli ne kochaja się, nie prowadza razem gospodarstwa domowego(zakupy ,rachunki itd.) oraz nie sypiają ze soba... o takim rozpadzie wedle sądu można mówić po około 1 roku... jesli jest krócej i nawet jesli oboje chca sie rozwieść to sad moze orzec separacje, bo nie ma podstaw, ze ten cały rozpad jest rzeczywiscie nalezycie uzasadniony... w odniesieniu do autorki...jesli nawet zgodzi się na rozwód bez orzekania o winie to sąd moze Go nie udzielić...bo gdzie tu trwały rozpad? wszystko wyszło nagle... mąz powiedział, ze odchodzi i odszedł...:( dla przykładu podam sytuacje mojego partnera... oni nie mieszkają razem od ponad dwóch lat... dla sądu jest to oczywiste, ze wszystkie trzy punkty trwałego rozpadu małzeństwa są spełnione... tu z rozwodem problemu nie ma.... i jeszcze jedna ciekawostka.. sądy sa przepełnione... i na ręke jest im dawać rozwody jesli oboje małżonkowie się zgadzają. to oczywiście zalezy od sadu... znam przypadek gdy kobieta(bardzo skrzywdzona przez Męza) przy rozwodzie chciała obarczyć Go winą. On oczywiście się do niej nie przyznawał... i prosze sobie wyobrazic, ze sad orzekł winę obojga i był wyjątkowo stronniczy..nie chciał przedłużać rozwodu, tylko dlatego że Małżonka sobie tego zyczyła.... chciał się zmieścić w dwóch rozprawach i tak właśnie zrobił... czyli tak jak pisze, sądy sa przepełnione i chca szybko załatwiac takie sprawy... tym bardziej, jeśli nie ma dzieci... a ta Pani to się w ogóle odwołała od wyroku... chce winy męza i walczy o to...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kot13
więc, jak roumiem istnieje możliwość szybkiego rozwodu z oreczeniem winy jednej ze stron- chodzi tylko o to , by rowodzący co do tego się porozumieli. W takim raie jeśli autorka wyrazi takie życzenie wobec męża a on się zgodzi co do swej winy to rozprawa będzie równie krótka jak ta bez orzeczenia o winie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kot13
więc, jak rozumiem istnieje możliwość szybkiego rozwodu z orzeczeniem winy jednej ze stron- chodzi tylko o to , by rozwodzący co do tego się porozumieli. W takim razie jeśli autorka wyrazi takie życzenie wobec męża a on się zgodzi co do swej winy to rozprawa będzie równie krótka jak ta bez orzeczenia o winie. Teraz chyba poprawniej :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wcale nie kochanka
do kota 13 no prawie.... ale jest mozliwośc, ze sąd i tak zakwestionuje ten rozwód... fakt, ze sa zgodni co do rozwodu nie zmienia faktu, ze przed sądem trwałego rozpadu pozycia nie ma... rozstali sie nagle, wiec sąd moze nakazac separcje nawet jeżeli oni oboje chca rozwodu. Takie chore prawo mamy w kraju... chyba, ze sąd chce mieć to z głowy...wtedy orzeknie rozwód...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kot13
dla autorki to chyba bez znaczenia jest, i tak przez chwilę musi odetchnąc- to jej męzowi bardzo zalezy na rozwodzie- autorka , po tym co usłyszała po prostu chce już nie myslec o dramacie , który ją dotyka, żeby to co było -zniknęło. A Pani to chyba nauczycielką jest- ten nauczycielski ton ;-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wcale nie kochanka
do kot 13 rozumiem autorke i podejrzewam jak ta sytuacja na nią wpływa... dobrze by jednak było by zapoznała się ze wszystkimi argumentami i z czasem podjęła decyzje o tym "co z tym fantem" zrobić (przepraszam za takie porównanie). Czyźbym ja miała nauczycielski ton? nie:P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wspólczuję wszystkim tutaj porzuconym i zdradzonym.Przeszłam podobną historię.Zaczęła się w kwietniu tamtego roku,kiedy to dowiedziałam się ,że po 11 latach małżeństwa ,mąż miał romans w pracy.Były łzy ,rozpacz ,błaganie o przebaczenie.Postanowiliśmy ratować swój związek.Bardzo kochałam swojego męża i myślałam,że on mnie też.Wybaczyłam ale nie zapomniałam.Teraz żałuję tego ,że dałam mu szansę. chciałam,aby nasze małżeństwo było takie ,jak przed zdradą. .W listopadzie sam mi powiedział,że tak naprawdę ,to on nigdy z nią nie zerwał.Nadal przez te 9 miesięcy się spotykali. Za drugim razem nic nie podejrzewałam.Dobry kamuflaż.Co przeżyłam wtedy,to chyba tylko ja wiem.W tym samym dniu się wyprowadził.Jesteśmy przed sprawą rozwodową(8 marca)Jak jeszcze niedawno bardzo go kochałam,tak teraz tak samo nienawidzę.Kiedyś zapytałam go,czy kogoś ma?Odpowiedział,że na kochanki go nie stać.Co było potem?Wiecie.Do autorki-jeżeli będzie chciał odejść-nie jesteś w stanie go zatrzymać,bo i tak pójdzie.Kwestia czasu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kot13
Pani Barbaro , tu nie chodzi czy mąż ma odejść , tylko JAK ma odejśc:-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×