Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość mąż odszedł dzisiaj

mąż odszedł dzisiaj

Polecane posty

Gość aaabbbcccdddeee
"niby dlaczego rozwód bez orzekania winy???????? Zgoda na rozwód bez orzekania winy to informacja: można mnie wyrzucić na śmietnik jestem niczym, miałeś rację że dałeś mi kopa." Myślę, że to jaką informację się wysyła to raczej zależy od własnej samooceny a nie od tego co ktoś o nas myśli.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość malinowa a
ja rozwiodałam się 3 lata temu, tzn. mąz sie zakochał i zamieszkał z inna panią, wszyscy wiedzieli, kto jest winny, nie musiałam mu udoadniać winy w sadzie, oszczędziłam sobie tego piekła ale tylko dlategoże to jest Polska i wiem jak tu sady pracują, jaki jest wymiar sprawiedliwości i w ogole jak się żyje gdybym mieszkała w USA to udawadniałabym winę i wysokie odszkodowanie otrzymała za krzywdę moralną bo to jest krzywad dla kobiety ale wymiękłam, poddałam sie i zgodziłam sie bez orzekania o winie, rozprawa trwała 20 min i po sprawie, nie mieliśmy dzieci, poszło szybko co nie oznacza że nie byłam zdruzgotana, nie ryczałam w poduszkę po nocach itd niestety nikt mych krzywd mi nie wynagrodzi nawet tego że 3 lata jestem sama i nie moge sobie życia ułożyć do dzis

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A niby jaki sens miałaby mieć autorka, żeby wnosić o orzekanie winy?Poniżać się przed facetem walcząc z nim w sądzie w imie czego? "Niechcesz ze mną być to nie. Jestem silna doskonale sobie poradze bez Ciebie, bez łaski" - Takie przesłanie powinna nieść kobieta a nie robienie z Siebie ofiary.Dopiero jemu gul skoczy a nie że po całej ciąganinie po sądzie tylko się upewni że dobrze zrobił rozwodząc się. Nie ma co trzymać nikogo na siłę i utrudniać innym życia bo przez to sami wstrzymiujemy Swoje szczęście i tylko komplikmujemy sobie życie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
do malinowa a: Kochana Ty jeszcze nie spotkałaś tego jedynego, Swojej drugiej połówki, dlatego nosisz w sobie gorycz. Czasami trzeba poczekać, troche pocierpieć potem, żeby bardziej docenić to co daje nam Bóg. I Ty właśnie jestes w takiej "poczekalni" przed prawdziwym szczęściem:-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hmmmmmmmmmmm
do malinowa a wyjśnij mi coś, jeśli możesz: krzywdą dla kobiety jest to, że mąż pokochał inną kobietę i chce z nią być?czy może krzywdą dla kobiety jest, to że to właśnie ona została zostawiona, płacze kiedy on ma się dobrze, a mogła np.zauważyć, że mąż planuje inne życie i jako pierwsza odejść- nie byłaby wtedy porzuconą. nie rozumiem jak możesz myśleć, że zapłaciłby odszkodowaniem za twoje krzywdy...a nie pomyślałaś, że można po prostu przestać chcieć z kimś być,wtedy nie ma nawet fantazji o odskzodowaniu,,dobrze że nasze prawo jest takie zwyczajne:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do hmmmmmmmmmmmmmm
niby masz rację, bo prawo do szczęścia, bo uczucia najwazniejsze i w związku nikt nie powinien się męczyć ani kobieta ani mężczyzna, bo związek to wspólne myśli, marzenia, plany i zwykłe codzienne życie ale ile znasz takich przypadków? ile osób tak odchodzi, bo nie kochało i w końcu spotkało miłość? ile? nie tłumacz ogólnego przyzwolenia sobie na zdradę, na podwójne życie, na oszukiwanie partnera, na zwodzenie z porzucaniem niekochanej osoby dla tej jedynej miłości! to utopia dzisiejszych i pewnie przyszłych czasów, stałe szukanie nowej miłości, nowych podniet, niestety

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kot13
witamy abc:-) mam pytanie- a jaka może byc samoocena kobiety która kocha męża, chce z nim tworzyć rodzinę a on stanowczo i zdecydowanie po 3 latach narzeczeństwa i 1,5 roku małżenstwa najpierw mówi- będziemy pracować nad niedoskonałościami związku- a po 2 tygodniach jednak zmiena zdanie? myślę , że ta samoocena może być mocno naruszona na dzien dzisiejszy. do pozostałych zwolenników "bez orzekania o winie" wy o niebie , ja o chlebie jak to mówią. Ja nie mówię tu o żadnej miłości ,(z nią jest jak z duchami - wszyscy o niej mówią a nikt jej nie widział:-) ) tylko o niedopełnieniu zawartej małżenskiej przysięgi - i wcale nie w Kościele tylko w urzędzie. No naprawdę , no jest winien ten pan na litośc Boską , pomijając już wszystkie psychologiczno emocjonalne aspekty. No przecież chyba chłop widział , co podpisuje- o jakiej wy wszyscy tu miłości mówicie? co miłość ma z tym wspólnego? chodzi o jakies zasady na których można oprzeć życie w społeczności. Czemu wciąż z tego pana tę winę zdejmujecie niech mi ktoś wyjaśni w końcu:-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kot13
PRZYSIĘGA W USC:-) "Świadomy praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny, uroczyście oświadczam, że wstępuje w związek małżeński z (...imię Panny Młodej) i przyrzekam, że uczynię wszystko aby nasze małżeństwo, było zgodne, szczęśliwe i trwałe." a pan nie uczynił.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zależy od punktu widzenia każdego człowieka... moim zdaniem sam fakt, że mąż porzuca żone jest na tyle bolesny i przykry danej osobie że nie warto jeszcze staczać batali w sądzie. Orzekanie o winie jest bardzo ciężkie do udowodnienia nie wiem czy Pani Kot zdaje sobie z tego sprawę czy kiedyś przez to przechodziła? To jest mieszanie mnóstwa ludzi w swoje życie osobiste, szukanie dowodów, wynajdywanie swoich najgorszych brudów z życia... Naprewdę nie warto tym bardziej że nie ma wspólnych dzieci, czyli i podział majątku też można załatwić między sobą...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kot13
Pani/e Oko- już tu ustaliliśmy, że autorka nie chce ciężkich rozwodów - jest kobietą , do tego wrażliwą . ja tylko uważam, że jak pan co odchodzi ma klasę no to w tej sytuacji nie trzeba mu nic udowadniać , tylko wszystko sam załatwia , bierze winę na siebie i tyle. pani jak tu pisze nic od niego nie chce i już. Ale , jak tu ktoś ładnie to określił , pan chce się z tego wyślizgać grając na uczuciach Autorki. i się zapewne wyślizga bo kobieta w takim stanie zgodzi się na wszystko . Stres jest zbyt wielki. z doświadczen sporej ilości osób znajomych znam różne historie rozwodowe , osobiście jestem przeciwnikiem rozwodów i zwolennikiem racjonalnego myślenia w małżenstwie a w połączeniu z nietrzymaniem partnera na tzw smyczy da się żyć. I nikt nie cierpi-a cierpienie słabszych to jest to czego nie toleruję.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaabbbcccdddeee
do kot nasza samoocena nie może zależeć od kogoś innego, jeśli tak jest to znaczy, że trzeba nad sobą pracować a nie zatrzymywać drugą osobę w imię naszej samooceny i lepszego samopoczucia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Oczywiście jeżeli mąż jest skończonym draniem i przez całe małżeństwo tylko wykorzystuje swoją małżonkę, poniżając ją przekraczając każdą z możliwych granic przy czym cierpi cała rodzina. Odchodząc do innej kobiety "na legalu" chcąc jeszcze uwłaszczyć sobie cały dorobek - w takim wypadku jak najbrdziej za uzasadnione uważam że "koniecznością" jest orzekanie winy w celu lepszego dobra swojej rodzinie, swoim dzieciom. Chciałam zaznaczyć, że ja również jestem PRZECIWNICZKĄ rozwodów ale jak autorka napisała, że mąż decyzji już nie zmieni niestety trzeba się z tym uporać a w Jej wypadku to będzie dla Niej najmniej bolesne...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kot13
Pani?e ABC-zgodzi się Pan/i , że skoro nad samooceną można pracować - czyli ją podwyższyć -to również z różnych powodów ta samoocena może ulec obniżeniu? To chyba jest jedenz takich powodów... Na szczęście są to zmiany odwracalne. Pani Oko-Autorka nie doprowadziła do tego że jej małżeństwo nie jest trwałe.Co więcej, mimo swego stanu psychicznego usiłowała nakłonić męża do mediacji. Tu nie chodzi o jakąś patologię lecz o winę za rozpad małżenstwa. Taką po prostu prawną. Jak to nikt nie jest winien- jak winny jest. Jakby nikt nie był winien to nie byłoby tego tematu na forum tylko oboje doszliby do wniosku - nie chcemy być razem , nie mamy dzieci , oboje nieźle sobie radzimy finansowo- rozstajemy się. a tu jest tak: mąż nie chce być ze mną więc ja zraniona do głębi nie chcę nawet o nim myślec, nie mamy dzieci, oboje nieźle radzimy sobie finansowo więc rozstajemy się BO JA NIE MAM INNEGO WYBORU. Mąż nie dał Autorce wyboru. już pomijam kwestie społeczne tej sytuacji. Jakby kazdy tak się "od czapy" rozwodził nie byłoby pełnych rodzin .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kobieto kobietko
zostałby wypunktowany Kocie powiadasz:) a i owszem wypunktowałam męża, sama tez dostałam tych punktów sporo od niego :D przełknęłam gorzką pigułkę ale nie sposób się było z nim nie zgodzić...tylko odrobina pokory i szczerości z obu stron jest potrzebna. Przynajmniej wiem jakich błędów nie popełnić w obecnym związku. Rozstanie w większości przypadków leży po obu stronach i ja się potrafiłam do tego przyznać przed samą sobą. obydwoje spieprzyliśmy to co kiedyś było wielką miłością. To że on podjął decyzję o odejściu nie znaczy że ma podkulić ogon pod siebie i wziąć winę na siebie. Przysięgi i papierki nic tu nie zmienią. Zresztą teraz uważam że są bez sensu, i nie gwarantują niczego. Nie od przysięgi zależy to jak będzie wyglądał związek. Podzieliliśmy ładnie pomiędzy siebie to co było wspólne, nie wzięłam niczego co należało do mojego byłego męża, nie wyciągam ręki po cudze:O Jestem dorosłym samodzielnym człowiekiem, nie trzeba mi płacić za mityczne "straty moralne". Obydwoje cierpieliśmy bo rozwód to zawsze pewna porażka i upadek marzeń... Na koniec dodam jeszcze...jakiś czas czytałam tutaj wątek życie po rozwodzie...tam mnóstwo jest pań które kilka lat po rozwodzie pielęgnują w sobie poczucie krzywdy, ból i pragnienie zemsty. Te panie się tam razem nakręcają na podły męski świat i tkwią w tym szicie po uszy. Tam większość takich bez winy ze stratami moralnymi...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kot13
no dobrze , rozstała się Pani bez poczucia krzywdy, oboje się nie kochaliście Panstwo już - jeśli to była wasza wspólna decyzja to cóz więcej mogę powiedziec- rozwodów teraz ogrom , to prawda. Ja jestem zdania że jak się powiedziało A( małżenstwo) to trzeba powiedzieć B(wspólne życie). Z tą miłością to tak właśnie jest jak Pani mówi dlatego warto się również w życiu rozsądkiem kierowac i rozwagą. A jeśli chodzi o forum , to rzeczywiście jest tu bardzo wiele rozgoryczonych osób a od niektórych postaw życiowych po rozwodach i w kolejnych związkach az włos się jeży na głowie ale nie mnie to oceniać. Mnie się po prostu marzy , by kobiety dorównały mężczyznom w umiejętności oddzielania uczuć od rozumu.:-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
To znaczy że co polecasz autorce? Żyby w pozwie rozwodowym dodała dopiske "z orzeczeniem winy"? I co to jej da?Nawet jeżeli jakimś cudem zdoła udowodnić, że jej małżonek w 100% ponosi wine (bo taka jest skala jeżeli komuś chce się udowodnić wine rozpadu). Wspomniałam o patologi w rodzinie tylko i wyłącznie w celu doskonałego przykładu dla którego taki rozwód jest możliwy. Jeżeli małżonek do owej grupy "skończonych drani" się nie zalicza wszystko jest utrudnione, żeby nie powiedzieć nie możliwe. Ja, pisząc wymieniam swoje rady celem nie jakiej aprobaty w zachowaniu autrorki biorąc tylko i wyłącznie Ją za wzór do owej oceny działania... Po prostu uważam, że to będzie jej najlepsze, żeby mogła szybciej się pozbierac i "stanąć na nogi". Najlepsze oczywiście by było gdyby małżonek zmienił zdanie i wszystko wynagrodził naszej autorce ale chyba już jest na takim etapie, że zdania nie cofnie, choć oczywiście różnie się w życiu dzieje baczącz na inne topiki o podobnej tematyce.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Shadow_
oko mroku - masz racje. Chyba, ze liczy na alimenty??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kot13
Rady autorka otrzymała już wcześniej i ode mnie , i od innych . Dokonała póki co wyboru i myślę , że należy to uszanować. Ja wyrażam tu swoje poglądy na temat tego , jak rozwód gdy partner z normalnego(tzn bez mordobicia) związku bez wyraźnej przyczyny odchodzi i odpowiadam na ewentualne pytania i argunenty innych. Jak dotąd żadna z osób tu się wypowiadających nie przekonała mnie że mężczyzna zostawiając żonę bez wyraźnego powodu( braku stanu za taki powód nie uznaję bo wybaczcie panstwo ale to dobre dla nastolatków) nie miałby wziąć za ten rozpad związku winy na siebie. A teraz pozdrawiam wszystkich i wracam do pisania pracy inżynierskiej:-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kot13
(braku stanu zakochania za taki powód nie uważam)oczywiście tak miało być:-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Trzeba nakraślić, że owy powód którego tak się doszukujemy zawsze istnieje i nie jest to impuls tylko prawie zawsze ciąg zdarzeń które powodują osłabienie naszych uczuć. Może i należy się dodatkowo "karać, karcić" za to, że ktoś przestaje nas kochać ale czy z tego powodu musimy mieszać w nasze życie obcych ludzi? Jak się mówi "serce nie sługa" i napewno nikt nie bierze ślubu z myślą o rozwodzie i bez miłości (nie zaliczam tu osób które przez przypadek zostały złączone dzieciątkiem:-)). Takich sytuacji nieda się przewidzieć.Moim zdaniem moje cierpienie ogranicza się do moich łez i nie ma co oznajmiać całemu światu i ławie przysięgłych o tym jaki zawód mnie w życiu spotkał, tym bardziej jeżeli bym była w na tyle komfortowej sytuacji jakiej jest autorka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jesteś BARDZO odważną i mądrą kobietą. Tyle mam do powiedzenia. Mam nadzieję że przeżyjesz to, poskładasz sie z czasem i znajdziesz kogoś wartościowego, z kim ułożysz sobie życie i będziesz mieć dzieci. Życzę Ci wszystkiego najlepszego i ciepło ściskam !

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zniecierpliwiony
" "niby dlaczego rozwód bez orzekania winy???????? " W zasadzie się z tym zgodzę. Warto jednak zastanowić się dlaczego ktoś żąda orzeczenia winy. Mężczyzna najczęściej dlatego ,że czuje się pokrzywdzony w swoim związku i z byłą chce mieć całkowity spokój ,kobieta zaś najczęściej nie tylko do winy przyznać się nie potrafi to na rozwodzie chce jeszcze zarobić. I niech mi tu żadna pani nie pisze ,że były wolał młodszy model. Mężczyzna nigdy nie dopuści się czegoś co urągało by jego honorowi ,kobieta ma honor??? Ja w to wątpię. Oczywiście nie można wszystkich wrzucać do jednego worka , jednak jak w tym związku się dzieje zależy przede wszystkim od kobiety. Wy panie zastanówcie się nad tym ,że mężczyzna starał się o was ,wam to pasowało,nagle stał się nie do życia. Zadajcie jak potraficie pytanie sobie ....dlaczego??? Później rosną nam kolejne zdziwione pokolenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość panie ZZZ
pan jest debilem, czy mówiono panu o tym? pan nienawidzi kobiet.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość haaaaaaaaa haaaaaaaaaaaa haaa
haaaaa haaa haaaa on wcale nie jest debilem... haaaa on tylko gryzie i czeka na reakcję... a głupiutkie kobietki dają się wciągnąć w puste dyskusje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kot13
Panie tak walczły o równouprawnienie a zostały wmanewrowane w dwa razy więcej obowiącków....oto feminizm we współczesnym wydaniu- kobieta ma sobie poradzić z domem po rozwodzie, meżczyzna poradzi sobie i tak ponieważ często on był głównym żywicielem rodziny. na szczęście Autorka jest w innej sytuacji. Kobiety tak wlczą o rónouprawnienie ale dzieci i tak one rodzą , starzeją się one szybciej , emocjonalnie one się przywiązują(taki behawior..) A Panowie? no, gdyby nie ciągła adrenalina i w związku z tym szybsza śmierć to nie mają niedogodności za wiele. jak w rodzinie są dwa auta różnej klasy- kto jeździ lepszym?;-)ot, równouprawnienie od siedmiu boleści. A nie lepiej korzystać ze sprawdzonych sposobów?;-) Natury się nie da oszukać , panie Maxiu:-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość też uważam za błąd zgodę
Kiedyś nawet za zerwanie zaręczyn, kawaler musiał nieźle odpowiadać. Teraz nie trzeba odpowiadać niczym za nic. W takim razie po co w ogóle kontynujemy dawne rytuały? Dajmy sobie spokój ze ślubami, składajmy sobie obietnice pomiędzy jednym bzykaniem a drugim brzmiące: będą z tobą, dopóki mi się nie znudzi. Co to znaczy: on po prostu przestał kochać? Biedulek. Po dwóch latkach już przestał, tak? No pomylił się, biedaczek, nie jego wina. Problem w tym, że jak się jest takim dzieciuchem, że się nie wie kogo i na jak długo się kocha, to się nie bierze ślubu. Przyrzeczenia nie są dla głupich bachorów, tylko dla mężczyzn. On swoją dziecinadą wyrządził krzywdę. Zabrał dziewczynie kilka lat życia, poranił ją emocjonalnie, zostawił ją z bagażem pt. rozwód. A teraz odleci jak niebieska ptaszynka do innej ptaszynki (bo ta ptaszynka jest). Większość z was nie ma poczucia sprawiedliwości, nic dla was nie znaczą słowa takie jak: uczciwość, zadośćuczynienie itp. Szafujecie słowem: klasa, honor, nie znając ich znaczenia. Klasa i honor to dla was oznacza odejść z pokorą, łykając łzy, nie utrudniając panu nowego, szczęśliwego życia, najlepiej w jednej koszulinie i boso. To jest właśnie brak walczenia o własny honor. Kocie, popieram to, co piszesz, ale obawiam się, że banda drugich żon i kochanek zawsze Cię zakrzyczy :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaabbbcccdddeee
A mnie nikt nie przekonał, że trzeba być ze sobą mimo, że uczucie całkowicie wygasło. Co w takim związku ma się dziać, jak ludzie, którzy nic do siebie nie czują a pewnie w czasie późniejszym będą do siebie wrogo nastawieni ze względu na poczucie krzywdzenia przez drugą stronę (poprzez bycie ze sobą na siłę) mają żyć? Jak będzie wyglądał ich dzień i noc?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaabbbcccdddeee
Wracając do poczucia własnej wartości. Co da ten papier potwierdzający winę drugiej osoby? Jeśli ktoś jest na tyle silną osobowością, że zna swoją wartość to taki papier jest niepotrzebny a jeśli ktoś jest podatny na to by jego samoocenę zaniżył taki fakt jak rozwód to żaden papierek mu nie pomoże bo i tak będzie się czuł gorszy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaabbbcccdddeee
Pierwsze słyszę, żeby taki dokument miał komuś pomóc w samoocenie, takie potwierdzenie winy daje satysfakcję czego raczej nie można mylić z poczuciem wartości.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kot13
w sensie samooceny nie chodziło mi o zaden dokument, tylko o fakt że samoocene Autorki mogła znacznie obniżyć sytuacja, w jakiej została postawiona. Po drugie - nie trzeba się tak denerwować na poglądy osoby piszącej powyżej- przyzna Pani chyba , że w dzisiejszych czasach nikt panom nie przystawia pistoletu do głowy , gdy zamieszkują z dziewczyną bez ślubu. Jeśli więc ktoś decyduje się na ten krok , chyba powinien zakładac, że to na całe życie?\ Nie dziwi mnie jednak oburzenie wielu tu osób na fakt , że od mężczyzny się czegoś wymaga. wyobraźcie sobie Panie , że wedługo ostatnio przeprowadzonych badań socjologicznych panowie nie potrzebują się już wcale starać , bo panie biją się o nich , zabiegają , a nawet wykradają sobie mężczyzn.W dzisiejszych czasach wielu panom "wystarczy być" . panie i tak będą walczyły jak lwice.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×