Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość czekającynarade

przeczytajcie to ...

Polecane posty

Gość czekającynarade

Moja historia zaczęła się pół roku temu. Jedna z dziewczyn z mojej szkoły spodobała mi się, ale nie byłem pewien czy ją kocham, a angażuje się dopiero jak mam pewność. Po tym jak jednego dnia przyśniła mi się, a później cały czas o niej myślałem wiedziałem, że jestem zakochany. Zacząłem do niej pisać na nk, ona pisała że mnie nie zna, a ja, że bardzo chciałbym ją poznać. Później w szkole odniosłem wrażenie jakby sama pomagała mi, abym do niej podszedł, tzn. często przechodziła obok mnie sama, siadała niedaleko itp. a ja jak jakiś debil nic nie zrobiłem, pewnie pomyślała że ją oszukałem, albo że jestem jakąś pipą. Nie chciałem tego zrobić przy wszystkich bo ne byłem szczególnie lubiany w klasie i nie chciałem, aby ktoś mnie skompromitował. Dziewczyna bowiem była najpiękniejsza i ktoś komu ona też się podoba mógłby mi zaszkodzić. Mimo wszystko jestem głupi że tak zrobiłem. Później nadal z nią pisałem, ona napisała że nie wie co ma o tym wszystkim myśleć. Ja coś żeby się ze mną spotkała bez nikogo, oczywiście nie zgodziła się, nic dziwnego. Pisałem dla niej wiersze, marzyłem o niej, byłem na siebie wściekły. Po jakimś czasie (po pół roku) podszedłem do niej jak sama wracała do domu, zaskoczyłem ją. W dodatku byłem sztywny jak kołek i nie wiedziałem co mówić. Żal. Dodam , że od samego początku pisania podrywała mnie wzrokim. Po pewnym czasie pisania z nią napisała tak jak na samym początku abym dał jej spokój, czułem że nie mam żadnych szans. Poprosłem ją o ostatnie spotkanie w którym miałem powiedzieć coś ważnego, nie zgodziła się. Jakiej pół roku temu znów do niej podszedłem jak wracała z koleżankami do domu, porozmawiałem trochę z nią osobiście. Lepiej mi to szło niż za pierwszym razem, ale miałem pecha bo musiała iść do koleżanki po zeszyt, wiem że nie kłamała. Dzień później w szkole znów dawała mi szanse, a ja znów ich nie wykorzystałem. Wiem że jestem żałosnym debilem. Ostatecznym ciosem który zamknął mi do niej drogę był fakt że ok. 4 miesiące temu widziałem ją jak całowała się z chłopakiem z naszej szkoły, napisałem jej że już dam jej spokój. Ona jest z nim do dzisiejszego dnia. Nie zasługuje na słowa otuchy, ale proszę o rady jak przestać ją kochać, bo kiedy wydaje mi się że już, uczucia te powracają i zatruwają mi życie na dłuższy czas. Nadal ją kocham.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość czekającynarade
Moja historia zaczęła się półtara roku temu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smoby
za długie i zbyt pogmatwane, ale powinieneś zapomnieć bo spieprzyłeś, przecież są inne dziewczyny, spotykaj się, korzystaj z życia...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość czekającynarade
wiem że spieprzyłem, ale jak zapomnieć?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość She83
jakby kazdy wiedzial jak zapomniec to wszyscy szczesliwi by byli

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smoby
no właśnie, She83 ma rację, nie ma złotego środka, trzeba swoje przecierpieć, przeżyć, zapomnieć i poszukać innej laski i pilnować żeby drugi raz nie popełnić tych samych błędów

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Wtrace sie znowu
Mopzesz zaczac od prostej metody wyobrazania jej sobie w zytuacjach kiedy zblaznila sie, zle wypadla, zrobila cos glupiego. Moj kumpel po zerwaniu wyobrazal sobie swoja byla jak srala - to takie nieapetyczne. Podobno pomoglo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×