Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Pomoc doraźna

Czy jesteś w związku, w którym partner molestuje Cię psychicznie? cz.3

Polecane posty

Gość logarytmy
co ja o tym sadze? a no uwazam, ze powyzszy wpis jest bardzo infantylny, plytki i banalny. no przykro mi, ze nie moga pochwalic, ale ja nie umiem chwalic banalow.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Bardzo ladne, bardzo ladne ale czy nie za wiele tej teorii? Jak bedziemy tylko czytac i zglebiac wiedze to staniemy sie taka wieza z kosci sloniowej, oddzielona o lata swietlne od rzeczywistosci. I bedziemy madrzy - ach, jacy madrzy! TYlko co z tej wiedzy praktycznego dla nas (i innych) procz wymadrzania sie - wyniknie. Prawdy zyciowe sa proste jak konstrukcja cepa niemalze. I chyba dlatego wlasnie tak trudno nam je dostrzec i zastosowac, bo oczekujemy jakiejs iluminacji, fanfar, czerwonych dywanow i fajerwerkow. Wiekszosc nas do dorosle dzieci - i tym przede wszystkim sie nalezy zajac. Soba i naszym sposobem porozumiewania sie ze swiatem, sygnalizowania potrzeb. Bo nasze problemy w zwiazkach biora sie wlasnie z tego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Infantylne, powiadasz? ;) A czegoz innego mozna oczekiwac od portalu opoka.pl? Osram - i wszystko jasne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zdolowana!
ja tkwie w beznadziejnym zwiazku 3 lata.... wiem ze marnuje sobie zycie, mam 25 lat i powinnam planowac nasze wspólne zycie a ja kazdego ranka zastanawiam sie jak przetrwac kolejna dobe z tym czlowiekiem Nie mamy dzieci, nie jestesmy po slubie, nic w sumie nas nie łaczy a mimo to nie potrafie odejsc Kilka razy probowałam to zakonczyc ale i tak udawalo mu sie mnie przekonac ze cos jednak z tego bedzie... i nic nie wychodzi:-( chciałabym miec dziecko, chce wziac slub, chce planowac dalsze wspolne zycie... a wszystko rozbja sie o moja bezradnosc i głupie uzaleznienie od niego.... inaczej tego nazwac nie mozna:-(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
@logarytmy - ales mi wpadla w gust! To jedna z moich ulubionych nutek filmowych, film zreszta tez :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Cztery umowy T.
Toltekowie to starożytny lud, który przed wiekami żył na terenie dzisiejszego Meksyku. Ich wiedza, która przetrwała do dnia dzisiejszego nie jest religią. Można ją określić jako „sposób życia, wyróżniający się łatwym dostępem do szczęścia i miłości. Toltekowie dokonali bardzo prostego odkrycia: że każdy z nas żyje w swoim własnym świecie świecie wyobrażeń, przekonań i nawyków wpojonych nam przede wszystkim w dzieciństwie. Każde takie wewnętrzne przekonanie Toltekowie nazwali umową, jaką zawarliśmy dawno temu z samym sobą często tylko z tego powodu, że nie mieliśmy wystarczająco sił, by się przeciwstawić presji otoczenia. Takie słowa jak „do niczego się nie nadajesz, „nikt Cię nie będzie chciał, „nie zasługujesz na..., „to przez Ciebie... to tylko niektóre z umów, jakie wpajano nam w dzieciństwie. Oczywiście nie wszystkie umowy są złe wiele umów gwarantuje sprawiedliwe i bezpieczne funkcjonowanie w społeczeństwie. Jednak to umowy z przeszłości sprawiają, że postrzegamy siebie, innych ludzi, wydarzenia i okoliczności jako miłe i korzystne albo denerwujące, wstrętne lub budzące strach. I może nie byłoby w tym nic niestosownego, gdyby nie fakt, że umowy się dezaktualizują... Z obserwacji Tolteków wynika, że większość starych umów przestrzegamy nieświadomie, tak samo jak większość z nich nieświadomie „podpisaliśmy w dzieciństwie. Taka sytuacja wyklucza świadomą zmianę umowy w chwili, gdy zmieniające okoliczności sprawią, że nie jest już aktualna. W ten sposób tkwimy latami w niepotrzebnych, ograniczających poglądach i przekonaniach, a moglibyśmy się od nich uwolnić porzucając tym samym okoliczności, które sprawiają nam przykrość i ból. Jak sobie z tym poradzić? Toltekowie twierdzili, że nikt inny prócz nas samych nie jest w stanie decydować o naszych umowach. Tylko Ty masz klucz do swojego szczęścia, nikt inny. Co należałoby zrobić? Według Tolteków najlepszym rozwiązaniem jest wytropić wszystkie umowy i zastąpić je czterema poniższymi: Cztery umowy Tolteków 1. Bądź nieskazitelny w słowach Mów prawdę, mów to co myślisz i pamiętaj, że słowa mają wielką siłę. Mogą ranić bądź dawać ukojenie. Unikaj słów krytyki, nie atakuj innych, nie mów niczego wbrew sobie, na przekór prawdzie, nie plotkuj. Nie przynosi to bowiem żadnego pożytku: ani Tobie, ani innym. Stosując się do tej umowy nie będziesz miał sobie nic do zarzucenia. 2. Nie bierz nic do siebie Nic, co robią inni ludzie nie dzieje się z Twojego powodu. Ich działania i słowa są projekcją ich wewnętrznej rzeczywistości ich snu. Jeśli ktoś mówi „jesteś brzydki, to jest to wypowiedź o nim samym, wynikająca z umów, jakie zawarł sam ze sobą. Jest całkiem prawdopodobne, że innym razem, w przypływie lepszego humoru lub chcąc coś uzyskać, powie „jesteś przystojny. Problem w tym, że Ty wciąż jesteś taki sam. Jego słowa niczego nie zmieniają: ani w Twoim wyglądzie, ani w Twoim świecie. Wystarczy nie brać ich do siebie. Biorąc coś do siebie, dajesz tej rzeczy władzę nad sobą by Cię uszczęśliwiła bądź unieszczęśliwiła. Czujesz się wniebowzięty bądź dotknięty. W pierwszym przypadku wzmacniasz w sobie skłonność „brania do siebie, a w drugim denerwujesz się, reagujesz defensywnie, co często jest źródłem konfliktów. Sam nakręcasz spiralę stresu. Przestrzegając drugiej umowy zyskasz nieopisaną wolność. Będziesz mogł iść przez świat z szeroko otwartym sercem i żadne słowa czy działania nie będą w stanie Cię zranić. Wystarczy stale pamiętać, że każdy ma swój własny świat i nie brać nic do siebie. 3. Nie zakładaj nic z góry Przyjmuj wszystko takim, jakie jest pozbądź się filtrów nieświadomych przekonań, znajdź odwagę, by zadawać pytania i wyrażać to, czego naprawdę pragniesz. Porozumiewaj się z innymi tak jasno, jak tylko potrafisz. Jeśli robisz założenia, próbujesz „odgadywać cudze intencje i myśli zamiast zadawać pytania i mówić wprost, tworzysz w ten sposób nieprzerwane pasmo nieporozumień, smutku i rozczarowań. Zastanów się, czy naprawdę chcesz tak żyć?! Zastosuj się tylko do tej jednej zasady: nie zakładaj nic z góry, a całkowicie odmienisz swoje życie. 4. Rób wszystko najlepiej jak potrafisz Twoje najlepiej będzie stale ulegać zmianie. Jednak w każdych okolicznościach staraj się robić wszystko najlepiej jak potrafisz. Dzięki temu nie będziesz miał powodu do samooskarżeń i żalu, że mogłes coś zrobić lepiej, a nie zrobiles.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość eseSe
oneill, jakoś emocjonalnie podeszłas do tematu wiedzy. Z wiedzy można czerpać i przekuwac to w praktykę życia. Brać to co najlepsze. Nie rozumiem twojej osądzajacej reakcji. Chyba, ze to ddd i brak zaufania czy lęk ze coś cię wykorzysta. Opoka czy psychologia, jeden diabeł, grunt to sie nie dać zmolestowac :D I nie przypuszczam ze wszystkie osoby wpadające w toksyczne związki i pojawiające sie tutaj mają ddd czy dda. I muszą przerabiać swoje reakcje. Zwyczajnie dały dupy w wyborze partnera czy partnerki, ktorzy to się dobrze zakamuflowali. Tak, faktycznie partnerzy nie dali sygnału, ze coś z nimi nie tak. A bogu ducha winny czlowiek, zachodzi w glowe o co tu biega. Szambo. W każdym bądź razie jak zrobię zwiazek, to Ci powiem jak mi poszło 🖐️ Na razie czekam aż dojrzeję.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
@eSese - od razu emocjonalnie ;) Byc moze z jakieghos podswiadomego powodu przypomniala mi sie taka anegdota z zycia: pewien mezczyzna zostal pozno ojcem i kiedys tak sobie spaceruje z wozkiem a starsze matrony w parku: o, jaki mlody dziadek. A on na to ze smiechem: stary tata. Czyli wszystko zalezy od punktu widzenia ktory zalezy itp itd. A odpowiadam wylacznie za to co pisze, nie za to co ktos czyta :P ;) I tak jest z nami wszystkimi. Bardzo chetnie dowiem sie cos na temat dojrzalych wyborow z doswiadczenia osoby, ktora przeszla swoista metamorfoze - ja jak na razie wyborow dokonywac nie zamierzam bo dobrze mi tak jak jest (czyli pojedynczo). Dziwne - nie zdawalam sobie sprawy przez wiele lat jak moze byc dobrze gdy sie jest bez partnera. I jak moze byc dobrze, gdy sie go nie potrzebuje i nie chce (w sensie: nie jest sie uzaleznionym od bycia z kims, nie wartosciuje sie siebie poprzez zwiazek czy tez jego brak). Kazde dorosle dziecko ma problem z wyborami, ze zwiazkami z ludzmi - natomiast (jak z tym starym tata) nie kazdy komu sie kiepsci w zwiazku jest DD. Ale konsekwencje zlych wyborow ponosimy, niestety, sami...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
oneill :D A odpowiadam wylacznie za to co pisze, nie za to co ktos czyta i tak i nie bo za jakosc komunikacji odpowiada ten co przekazuje ale fakt faktem niektorzy "maja" umiejetnosc" czytania miedzy wierszami i dodawania pozdrawiam cieplutko

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
@yeez - fajnie ze jestes! 🌻 Ale to co stwierdzasz (o tej jakosci komunikacji) to juz bawienie sie w szczegoly ile diablow siedzi na koncu szpilki. Zakladajac, ze wypowiadam sie z szacunkiem do siebie i rozmowcy i dbam o jasnosc przekazu (co zalozylam bez wyjasniania, jako taking it for granted ;)). A dokladnie to co ujelas w ostatnim zdaniu mialam na mysli - nadinterpretacje i czytanie miedzy wierszami, przybieranie do siebie i dopisywanie drugiego dna. Nie chce mi sie o tym tutaj pisac ale dopadlo mnie niegdysiejsze "biale klamstwo" - mialam przez te wszystkie lata swiadomosc ze kiedys bedzie trzeba cala prawde wylozyc ale odwlekalam ten moment. I wlasnie niedawno nastapil. Odczuwam ulge ale jednoczesnie jakos nieswojo mi jest i glupio za to ze tyle lat unikalam tematu - niby mam wiele na swoje wytlumaczenie i to sie trzyma solidnie kupy ale - klamstwo pozostaje klamstwem i nie pomoga mu najpiekniejsze szatki. Dokladnie teraz, w tym momencie, czuje pelne znaczenie slow jakie powyzej napisalam. Najwazniejsze, ze NARESZCIE bedzie wszystko prosto, jasno i bez przemilczen. KIlkanascie lat to siedzialo i czekalo na swoja kolejke.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
napisalam "czekalo na swoja kolejke" a powinnam napisac: na odpowiedni moment. Tylko, ze odpowiedni moment na takie sprawy jest ZAWSZE. A w rzeczywistosci - wybiera go nasza odwaga cywilna albo wymusza zycie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
czteru umowy 🖐️ chce zapytac o umowe trzecia, o ten fragment: " pozbadz sie filtrow niwswiadomych przekonan" - jesli cos jest nieswiadome, to o tym nie wiemy. jesli o czyms nie wiem, ze istnieje we mnie to jak mam sie tego pozbyc? I jeszcze jedno skoro wszyscy spimy to ty tez i toltekowoe rowniez. skad moge wiedziec, ze toltekowie sobie tej cales teorii nie wysnili, a naiwni kupuja ksiazki, bo to co pisza ladnie brzmi . czy toltekowie sa szczesliwymi ludzmi? bo jesli praktykuja to co glosza to powinni byc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wlasnie zgooglowalam toltekow. i okazuje sie, ze toltekowie to mit. ladna bajka tylko. rownie dobrze mozemy wierzyc w mitologie grecka. przykro mi, ze zaburzam ci filozofie zycia oparta na toltekach, no ale moze nie warto uciekac zbyt daleko od rzeczywistosci. zreszta kazdy zyje tak jak mu pasuje, jedni stapaja mocno po ziemi, inni bujaja w oblokach. luzik. :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość logarytmy
dzien dobry wszystkim :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
@yeez - ten artykul przede wszystkim pokazuje bezsens cierpietnictwa i martyrologii na wlasne zyczenie. Niestety, jest to niejako nasza "cecha narodowa" ;) Spotkalam w swoim zyciu wielu ludzi ktorzy opierali sie wszelkimi silami przed zaprzestaniem umartwiania sie i zaslaniali wszystkim: warunkami, sytuacja itp i wmawiali (chyba bardziej sobie niz innym) ze nie maja wyjscia. Ostatecznym argumentem jest: a bo ty nie rozumiesz, tobie dobrze, jestes egoista, nic w zyciu nie przezylas/es to sie nie odzywaj, co ty, k*rwa, wiesz o cierpieniu - i nie dosc, ze zostajemy umniejszeni i wrogo potraktowani, to dana osoba umacnia sie w swoim nieszczesciu i dodaje: i na dodatek nikt mnie nie rozumie. Mialam taka sasiadke - wiecznie jej bylo zle. A jak si ejej pokazywalo pozytywne strony czegos - a ty nic nie wiesz, a bo to, a bo tamto - i nawet nie wysluchala do konca tylko wskoczyla na swoje dobrze znane tory. Dlatego podjela kilka blednych decyzji jak chocby zamiana mieszkania, ktora w konsekwencji skonczyla sie eksmisja (nie placila czynszu bo myslala ze to jest wliczone w zamiane a tymczasem zamieniajacy zrezygnowali a ona zostala z reka w nocniku). Zajmowala sie obgadywaniem swojej synowej i jej rodziny a tymczasem jej syn od 16 roku zycia pil i chuliganil, nie mial zawodu, nie pracowal, zrobil dziewczynie z sasiedztwa dziecko i wyjechal za granice, tam zapracowal sobie na kilka lat wiezienia nie wiem za co, ale na pewno nie za niewinnosc jak twierdzi jego matka i nie za to, ze sie na niego los uwzial. OK, jest to skrajny przyklad osoby ktora nie chce byc szczesliwa, nie chce sprobowac nawet innego myslenia, innego zycia bo tak jest omotana przez ego, ktore boi sie najmniejszej zmiany.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Cztery umowy T.
Do...na czarno Nic mi nie zaburzasz :D Nie oczekiwałam zachwytu. W tym fragmencie bylo przytoczone, ze to starozytny lud :) W googlach znajdzie kazdy to co mu do szczescia potrzebne, czy do samorozwoju. Ze Jezus istnial lub nie istnial, ze holokaustu nie bylo lub byl, ze na Ksiezycu byli amerykanie lub nie byli, niektorzy jeszcze wierza, ze Ziemia sie na zolwiach opiera :D I co? Nic. Zupelnie nic. Mozna obok siebie zyc i sie o te roznice w percepcji nie zabijac. Niektorzy lubia toczyc piane. A moze to ta nieswiadomosc? Albo uszczesliwianie na sile? Nieswiadome filtry przekonan? I tu jest pies pogrzebany :) Najlepiej szukac wlasnych. Podobno jest to mozliwe. Heja 🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ewa w Raju Miło z twojej strony, że pamiętasz o mnie :) U mnie jakiś specjalnych zmian nie ma:( Dzisiaj jest pierwszy grudzień, a M miał się wyprowadzić do końca listopada. Pewnie w ciągu paru dni dowiem się czy to koniec mojego związku czy nie. Teraz jest zajęty kolegą właśnie dzisiaj wrócił do naszego miasta z tego co wiem to nie wróci z tego powodu na noc, ale czy dzisiaj czy już wogóle ? Tego nie wiem. Rzeczy jego są w domu. Jeśli w ciągu kilku dni tego nie zrobi to będę musiała z nim porozmawiać bo albo się wyprowadza abo zostaje w domu i zachowuje się jak w związku, a jak nie to ja zacznę się zachowywać jakbym była wolna. I już nie kiwnę palcem dla niego i zmienię pracę. Teraz ma tą rękę złamaną i w gipsie do lutego także muszę robić wszystko sama w domu. Nadal chodzę do psychologa, ale specjalnie nie przemawia do mnie. Zapisałam się na zumbę w środę pierwsze zajęcia :) Zawsze coś dla siebie, jakieś zajęcie :P Chcę się nauczyć jakiś robótek ręcznych żeby czymś się zająć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do czterech umow
nie oczekiwalas zachwytu, a czego oczekiwalas ? ten teks toltekow jest tu zamieszczany systematycznie juz ktorys tam raz. kompulsja?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do kochajacej
ja nie wiem jak ty mozesz byc az tak pasywna osoba? jak mozesz oczekiwac respektu od mezczyzny, gdy ty sama sobie respektu nie dajesz. jestes jak lisc na wietrze. taka madra dziewczyna i nie chce wyjsc z bezdennej inercji. uszczypnij sie i wyjdz prosze z tego transu. ty mozesz sama decydowac o swoim losie. ty mozesz wyznaczac terminy i trzymac sie ich.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gingerbread new
Kochająca "Jeśli w ciągu kilku dni tego nie zrobi to będę musiała z nim porozmawiać bo albo się wyprowadza abo zostaje w domu i zachowuje się jak w związku, a jak nie to ja zacznę się zachowywać jakbym była wolna." 1. Ile razy już z nim rozmawiałaś i czy jest to skuteczne ? 2. Czy dalszy los waszego "związku" zależy od tego, co ON zrobi ? 3. Co w twoim życiu zależy od twojej decyzji ? Czy realizujesz jakiś swój plan na życie (min. samowystarczalność finansowa i emerytura) ? Po co ci ta praca 'tymczasowa' u niego (a nie jakaś rozwojowa, przyszłościowa dla ciebie ?) - czy to leży bardziej w twoim interesie czy jego ? 4. Czy naprawde uważasz, że jak mu powiesz, to on od tego momentu zacznie zachowywać się "jak w związku" ? Nie uważasz, że jemu tak jak żyje - żyje się bardzo dobrze, co i po co ma zmieniać? On żyje zgodnie ze swoimi potrzebami, robi co chce i co mu zrobisz ? On o swoje potrzeby (jakie by one nie były ) potrafi zadbać - w przeciwieństwie do ciebie. Nie sadzę, aby cokolwiek w swoim życiu uzależniał np. od ciebie. A ty od niego uzależniasz wszystko. Ciągle czekasz, co on to zadecyduje o twoim życiu... Zostanie czy odejdzie ? Jak odejdzie będzie płacił za mieszkanie czy nie? Jak zostanie będzie dla mnie w końcu taki jak ja chcę -ludzki, kochający czy nie zmieni się wcale? Czy on mnie jednak kocha, tak "po swojemu", a ja jestem niekumata i tego nie dostrzegam czy nie kocha mnie ale odpowiada mu jak jest, bo zyski narazie przewyższaja nad brakami ? Czy postanowić zwolnić się z tej jego pracy, ale on może się zdenerwować i odejść czy jeszcze popracować tam, bo zobaczymy, co będzie? Przecież masz "materiału dowodowego" jakim on jest człiowiekiem (i będzie nadal, jemu jest dobrze, ma prawo) tak dużo - i co - nie widzisz ? nie rozumiesz ? nie przeszkadza ci nic ? będziesz cierpliwie cierpieć i czekać na cud z nieba ? bo któregoś dnia musi zacząć się ta bajka o której marzysz ? on stanie się taki jak ty chcesz - na twój obraz i życzenie? Związki nie na tym polegają. A szczęścia trzeba szukać w sobie. Nie zakładaj, że to on jest źródłem twojego szczęścia, a jak tak się nie dzieje - to przestrach i czarna rozpacz. Trzymaj się ❤️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
@Kochajaca - odnosze wrazenie, ze stosujesz uporczywie te sama metode a potem dziwisz sie, ze nie dziala. Jesli cos nie dziala raz, drugi to badz pewna ze trzeci i nastepny tez nie zadziala - trzeba wiec obraz inna droge i znalezc inna metode, skuteczniejsza. Dzialasz, owszem, robisz bardzo duzo zeby sie uwolnic - ale jak sama widzisz, nie masz efektow. Jest cos na ksztalt status quo. Momentami wydaje mi sie, jakbys podswiadomie robila samej sobie dywersje. Jaskbys tak naprawde nie chciala zakonczyc tego zwiazku ale doprowadzic do tego, zeby partner sie zmienil na obraz i podobienstwo Twoich o nim wyobrazen. Stop! Te lekcje juz przerabialismy i nie tlumaczy Cie, ze bylas wtedy nieobecna ;) albo ze nie sluchalas uwaznie ;) Odpowiedz sama sobie - bo nie nam tutaj: czego Ty wlasciwie chcesz? Zeby wrocil i zachowywal sie jak partner? Zeby sie wyprowadzil? Czy zeby, jesli nie jedno czy drugie, pokazac mu ze nawet jesli mieszkacie razem to Ty sie teraz bedziesz bujac? Jestes taka fajna dziewczyna a tak sie platasz. Szkoda zycia. Naprawde. My tutaj podpowiadamy opcje a Ty zrob sobie jakis konspekt i wypisz po kolei za co sie masz zabrac zeby swoje zycie uporzadkowac. Np punkt pierwszy: dziecko; punkt drugi: wyprowadzka itp (ale bron Boze nie sugeruj sie tym co ja napisalam bo to tylko przyklad, TY stworzysz wlasny plan dzialania) - i trzymaj sie tego planu. I przestan wreszcie zwracac uwage na niego, jaki ma nastroj, co zrobil, gdzie poszedl - odetnij sie od niego psychicznie. Niech robi co chce, TY masz wlasne zycie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
@yeez - mam prosbe. Chcialabym do Ciebie wyslac maila ale nie mam adresu. Nie musisz podawac, po prostu wyslij strzalke na glassempire@o2.pl 🌻

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witam wszystkie Panie :) 🌻 Wiem, że ze mnie beznadziejny przypadek :o Sama podziwiam siebie i nie mogę się nadziwić jak mogłam stać się taka słabiutka. Jak już wyjdę z tego to nie dopuszcze do tego więcej. Ewa w Raju Wcześniej jakoś umiał bardziej liczyć się ze mną. Zobaczył,że może sobie pozwolić i nic się nie stanie więc robi co chce. Trochę mu pogadam za uszami i tyle. Ostatnio powiedział koledze,że sobie mnie wychował :o Mam wrażenie, że on faktycznie szuka matki w kobiecie, której tak naprawdę nigdy nie miał. Nie mam ochoty mu matkować. Robić obiadki, kanapeczki itp Tak jak piszesz mam zamiar zająć się sobą. Póki co nie mam czasu za bardzo na innego psychologa, ale cały czas mam to na uwadze. gingerbread new 1. Nie rozmawiałam z nim na ten temat. Jedynie co w takich złośliwych żartach mówił o wyprowadzce. Tak to brzmiało,że sama nie wiedziałam czy zwracać na to uwagę. 2. Ja właśnie tak się zdałam na to co on zrobi, żeby to on zdecydował czy będziemy razem czy nie :o Chyba dlatego, że tak jest łatwiej. Boje się świadomie odejść od niego, nie chcę tego i dlatego wolę żeby on to zrobił jeśli już to się musi stać. 3. Ja zdaje sobie sprawę, że to ode mnie zależy jak potoczy się moje życie. Jestem tego świadoma, ale co z tego jak nic z tym nie robię. Nie realizuje żadnego planu dotyczącego zabezpieczenia finansowego :( Pracuje u niego może po części dlatego, że zgodziłam się sama żeby otworzyć interes. To miało być zajęcie dla mnie, a on wyłożył na to pieniądze swoje. Czuje, że jestem tak jakby mu to winna. Nie mam wypłaty bo nie ma z czego ( wiedziałam że tak może być ), ale on za to płaci za mieszkanie i w dużej mierze utrzymuje mnie i dziecko. W tej chwili jest to po części w moim interesie bo nie płaci mi ale mnie utrzymuje ( prawie na jedno wychodzi ), a że to jest na niego działalność to wiadomo, że zależy mu żeby jak najlepiej wyjść na tym ( póki co nie wychodzi bo dokłada ze swojej wypłaty do tego ). On nie chce zamknąć intersu bo myśli, że mu się to rozkręci. On mnie nie trzyma na siłe, gdy z nim rozmawiałam o tym żeby zmienić pracę to nie miał nic przeciwko, ale ja mam jakieś schizy, że tylko tak mówi, a potem miałby żal do mnie. A ja głupia czułabym się winna bo najpierw sama chciałam, a potem uciekam jak nie wychodzi. On uważa że ktoś rozkręciłby to lepiej. Wiem, że stać mnie na coś lepszego i że to nie jest praca w której mogę się rozwinąć. 4. Nie myslę, że jak z nim porozmawiam to zacznie się zachowywać jak w związku, ale może dam mu w taki sposób do zrozumienia, że już nie godzę się na to? Wiem, że żyje mu się dobrze - ostatnio psycholog mi o tym mówiła, że nieźle się ustawił. Nie ma żadnych obowiązków wobec mnie bo nie jesteśmy razem niby, a za to ma przywileje te same co w związku. Czekałam do końca listopada czy się wyprowadzi, czy ułatwi mi podejmując za mnie decyzję. Jeśli tego teraz nie zrobi to ja wezmę sprawy w swoje ręce bo przekonam się, ze on żadnego ruchu nie zrobi bo jest mu właśnie tak wygodnie. I wtedy zapytam się go czy chce ze mną być ale tak naprawdę i będzie się starał czy to definitywnie koniec. Jeśli koniec to zacznę spać w pokoju dziecka, przestane mu robić cokolwiek, zacznę zachowywać się jak singielka, będę chodzić na imprezy, dyskoteki czego przez te 5 lat nie mogłam robić, będę żyć jak mi się podoba no i zmienię pracę bo jestem tu tylko ze względu na niego, ale jeśli on ma mnie gdzies to ja jego interes też. Odetnę się od niego zupełnie. I właśnie tego się spodziewam a nie tego że nagle będzie chciał ze mną być. Psycholog mi jeszcze powiedziała, że jak on ma się starać o mnie jak wszystko ma kiedy nie musi się starać. Jeśli jednak powie, że chce być ze mną w co nie wierze to postawie mu warunki. Ja wiem, że związek na tym nie polega. Ja wszystko widze co się dzieje, ale faktycznie może czekam na cud w który sama nie wierze. Wezmę sprawy w swoje ręce, wiem że wiele nie ryzykuje bo i tak prawdopodobnie odejdzie, a właśnie tego zawsze bałam się najbardziej i stąd te moje głupie zachowania. Ze strachu. oneill Dokładnie stosuje tą samą metodę, ale chyba nie dziwie się że nie działa :o Tak, chciałabym, żeby m zmienił się i żebyśmy byli dalej razem... ale też wiem, że chcieć to sobię mogę i nie mam wpływu na niego. Nic na siłe. Jeśli będzie chciał odejść już nie będę go trzymać za wszelką cenę. Nie chce mu robić na złość i pokazywać że będę się bujać. Nie chce żadnych zemst i działania po złości. Wiem, starsznie się plątam :( Mam właśnie od terapeutki zadanie napisać czego chce i co mogę zrobić. I tak właśnie zrobię. Odciełam się od tego co robi i gdzie idzie, ale gorzej z tymi nastrojami. Boje się zrobić coś nie tak bo potem mi się dostaje i z tym muszę jakoś się przemóc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×