Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Lullabyfordemons

Kocham dziwaka

Polecane posty

Gość Lullabyfordemons

X poznałam na studiach. Początkowo, jak większość, uważałam go za zwykłego świra - opowiadano na jego temat rozmaite plotki, on też nie grzeszył grzecznym zachowaniem, wykłócał się z ludźmi z roku i wykładowcami. Przez pierwszy rok studiów nie gadaliśmy ze sobą ani razu - zawsze tylko jakieś cześć, nic poza tym. Wszystko zmieniło się na drugim roku, a konkretnie od wspólnego okienka, które spędziliśmy na pogawędce w kawiarni. Wtedy dowiedzieliśmy się o sobie dużo ciekawych rzeczy, spojrzeliśmy na siebie z innej strony.Od tego momentu zaczęła się nasza znajomość. Staliśmy się niemal nierozłączni, chodziliśmy razem na spacery czy do biblioteki. Pewnego dnia powiedział mi o swoich problemach psychicznych, o tym, że stracił rodziców. To jeszcze bardziej nas zbliżyło do siebie, bo sama mam podobną sytuację. Mimo to wszystko stanęło na przyjaźni. Aż nagle uświadomiłam sobie, że go kocham. Że mi zależy jak nie wiem na kim, mimo tego, że ma tak trudny charakter i jest ekscentrykiem. Niestety, moi znajomi z roku nie akceptują naszego związku, uważają, że nie powinnam się zadawać z facetem, który zachowuje się jak wariat. I kto ma tu rację ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Lullabyfordemons
Dodam, że po tym jak go poznałam, nie uważam go za czubka, a raczej nieco zagubionego chłopaka, który swoje przeszedł. Nie zawsze odpowiadają mi te jego dziwactwa, ale on jest po prostu buntownikiem, na wszystko ma swoje zdanie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Lullabyfordemons
Dobrze mi z nim, chociaż mamy różne charaktery i własne zdanie na wiele spraw. Czasem toczymy ze sobą spory, ale to jest raczej takie droczenie, nie jakaś poważna kłótnia. Oboje mamy jednak podobne cele : żyjemy podróżami, muzyką, literaturą, pisaniem, rysowaniem, robieniem zdjęć. Planujemy też wspólne wakacje. Trochę mi jednak przykro, że ludzie skreślają mojego faceta. Zrobili to nawet moi rodzice, bo ktoś naopowiadał im bzdur o X.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Lullabyfordemons
Ciągle słyszę tylko, że stać mnie na kogoś lepszego, że wokół tylu fajnych, przystojnych facetów, a ja zadaję się z brzydalem, który ma w dodatku nierówno pod sufitem...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Czy te jego "dziwactwa" bardziej Ci przeszkadzają, niż uczucie, jakim go obdarzyłaś? Jeśli do tego on Ciebie też kocha... Znajomi z roku za jakiś czas założą własne rodziny i przez myśl im nie przejdzie, że być może przez nich straciłaś miłość swojego życia. Nie ma w życiu nic ważniejszego i cenniejszego od miłości. Wiem co mówię i życzę powodzenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kto ma szanse tak naprawdę stwierdzić jaki jest znajomi czy ty która go bardziej poznałaś? Opierać swoje decyzje na niewiedzy innych czy swej wiedzy? :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość natasza_
chłopak może mieć osobowość borderline, to odnośnie tych jego problemow psychicznych o których wspomniał, a poza tym z opisu bardzo mi się skojarzyło, zachowania buntownika, wykłócanie się, tzw trudny charakter - typowe. nie odradzam niczego, każdy ma prawo do szczęścia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Lullabyfordemons
Wiem, że nie powinnam się przejmować tym, co mówią o naszym związku moi znajomi i rodzina, ale wierzcie mi, boli mnie to. Rodzice zabraniają mi spotkań z nim, a co dopiero wakacji. A przecież nic takiego im nie zrobił, tylko kilka razy był u nas na obiedzie. On już taki jest, zawsze mówi to co myśli, ma swoje poglądy, czasem nawet kontrowersyjne, więc stąd dużo osób za nim nie przepada. Poza tym to cholernie wrażliwy facet, wszystko przeżywa i jak odnosi klęskę, to wpada w straszne dołki. Dobrze mi z nim, zresztą zauważyłam, że w moim towarzystwie on staje się spokojniejszy, poważniejszy, nie przeklina tyle, nie pije. Świetnie się razem bawimy i wspieramy, robimy wspólnie różne szalone rzeczy. Niestety, minus tego jest taki, że odkąd z nim jestem, ludzie też zaczęli na mnie patrzyć jak na wariatkę i przez to wiele osób już ze mną nie gada. Zdarzają się i tacy, którzy próbują tłumaczyć, że związek z "tym psycholem " nie ma dla największego sensu. Zawsze jak to słyszę, chce mi się płakać, bo że sama kiedyś cierpiałam na depresję, to tym bardziej bliżsi mi są tacy ludzie jak mój ukochany.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Lullabyfordemons
A tak z ciekawości, miał / ma ktoś podobne doświadczenia ? Ostatnio tak sobie myślę, że nie ma nic gorszego od ułożonego, grzecznego faceta ... też tak sądzicie ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dość poważnie powiem
Myślę, że w takim związku ważne jest kilka rzeczy: 1. Czy jesteś w stanie przewidzieć +/- jego wyskoki (wiadomo, że do końca się nie da) 2. Czy ma problemy z prawem 3. Czy (i to najważniejsze!) byłby w stanie trochę (trochę!) ugładzić swoje zachowanie tak żeby TOBIE nie robić wstydu kiedy się o to obawiasz. To trzecie dotyczy tego na ile on liczy się z Twoimi uczuciami a na ile jest skupiony na sobie. Jeśli jest skupiony na sobie ('ja tak mam, dostosuj się i już' ===o tym mówię) Acha i bądź ostrożna czy związek nie idzie w stronę bycia czyimś ratownikiem ("tylko ja go rozumiem", "tylko ja mogę mu pomóc") To jest straszna mielizna... Jedna z gorszych... Ale jeśli jesteś z nim szczęśliwa, jeśli on dba o Ciebie to kolegami z roku się nie przejmuj. Rozumiem co czujesz, kiedy smutno Ci że go nie akceptują.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Lullabyfordemons
Nie zawsze jestem w stanie przewidzić jego wyskoki, ale zawsze staram się je łagodzić. Problemów z prawem nie ma, ale na uczelni dał się poznać niemal wszystkim wykładowcom, kilka razy wyleciał z zajęć za to, że przeszkadzał w prowadzeniu zajęć swoimi uwagami. On obarcza winą za to wykładowców, że nie pozwalają mu wygłosić swojej opinii. Ogólnie to już nieraz musiałam się za niego wstydzić przed ludźmi, on ma taki niewyparzony język, działa pod wpływem impulsu i zupełnie nie zwraca uwagi na to, że momentami przesadza. Jednak jak jesteśmy sami, układa nam się świetnie.Oboje jesteśmy tzw artystycznymi duszami, mamy ogromną wrażliwość i wyobraźnię, co przekłada się na to, że tak dużo działamy. On ma też innych ludzi poza mną, ale nie na roku. Tutaj rozmawia tylko ze mną, wcześniej jeszcze z naszą przyjaciółką. Dlatego nie wiem, co do kńca o nim myśleć...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wydaje mi sie ze jesli Twoj chlopak Cie szanuje, nie jest wobec Ciebie agresywny, troszczy sie o Ciebie i daje Ci to, czego oczekujesz od zwiazku , to nie powinnas hamowac swoich uczuc do niego. czasem jest tak wlasnie, ze otoczenie nie akceptuje czegos, bo tego nie zna. podobnie mam z moim chlopakiem, wiekszosc moich znajomych go nie lubi, tez z ewzgledu na jego niewyparzny jezyk, kontrowersyjne poglady. dopiero jesli sie go pozna to da sie go polubic. wielu odradzalo mi zwiazek z nim, ale jestesmy razem 2 lata i nie zaluje:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dość poważnie powiem
Wiesz to nie chodzi o to żebyś się starała go hamować. Dlaczego miałabyś się zachowywać jak jakaś opiekunka? To dobrze jeśli ktoś ma własne zdanie i nie boi się go wygłaszać. To jest wielka zaleta. Ale jest w tym też ogromne zagrożenie. Zagrożenie braku poszanowania zdania innych i braku poszanowania dla ich potrzeb. Np. te zajęcia. Takie wtrącane swojego zdania może denerwować profesora nie tylko dla tego, że profesor drży o swój autorytet, ale też dlatego, że przeszkadza innym studentom w odbiorze tematu, przerywa ciągłość zajęć. Co więcej postronny student wcale nie musi uważać, że profesor nie ma racji. Może być nim zachwycony i chcieć go wysłuchać do końca. On też ma prawo do swojego zdania. Bunt jest rzeczą bardzo twórczą! Zwłaszcza bunt artystycznych dusz, ale człowiek musi wiedzieć przeciwko czemu się buntuję. Zastanawiać się nad tym jaka jest racja, a nie czyja jest racja. Inaczej to nie jest bunt i własne zdanie, a jedynie wyraz rozpaczliwej tęsknoty za tym by być zauważonym. Tak naprawdę wiele się okaże, kiedy pierwszy raz pokłócicie się na jakiś osobisty temat. Ale żeby było optymistycznie. Znam taki związek. Chłopak bardzo trudny, ale włożył spory wysiłek żeby być znośnym. Głównie dla rodziny dziewczyny. Ona na pewne rzeczy macha ręką. Są szczęśliwym małżeństwem. Przepraszam za taki długi post.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dość poważnie powiem
No i oczywiście życzę powodzenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Lullabyfordemons
Odnoszę wrażenie, że jemu strasznie brakuje akceptacji ze strony innych ludzi, no i stąd ta chęć zwrócenia na siebie uwagi. Niestety, skutek jest taki, że większość ludzi denerwuje.Sama też lubię aktywnie uczestniczyć w zajęciach, ale nie w taki sposób, żeby zakłócać spokój. Prosiłam go nieraz, żeby przestał, ale on się tylko śmieje i twierdzi, że nic złego nie robi. W jakimś sensie rozumiem to, co czuje, lecz on zachowuje się tak jakby nie liczył z niczym ani nikim. Ostatnio narobił mi siary na weselu mojej przyjaciółki, na które byliśmy oboje zaproszeni, bo przesadził z alkoholem i zaczął się dość nieprzyzwoicie wyrażać na temat różnych spraw i osób. Wściekłam się na niego i tydzień nie odbierałam telefonów, ale w końcu coś we mnie pękło i znowu jesteśmy razem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Problem jest w czym innym
Nie za bardzo wiem, bo za każdym razem piszesz w swoich postach nieco inaczej, czy przez "niewyparzony język" rozumiesz szczerość do bólu, czy raczej atakujące innych werbalne zachowanie Twojego chłopaka, wraz z używaniem przekleństw. Bo wiesz, jest zasadnicza różnica pomiędzy byciem szczerym, nawet do bólu, ale mimo to szanowaniem swojego dyskutanta i jego zdania (nawet jeśli się z nim absolutnie nie zgadzamy), a uważaniem, że "moje zawsze na wierzchu" i dawaniem sobie prawa do slownego atakowania innych oraz przerywaniem wykładów. A znam to z autopsji, ponieważ sama jestem zawsze szczera i nie wstydzę się swoich poglądów, choć one też się wielu osobom nie podobają - bo niektórzy z nich mają np. jednotorowe myślenie albo wypowiadają się na temat, o którym mają niewielkie pojęcie. Ale mimo tego, że z wieloma osobami się nie zgadzam, to bardzo lubię ze wszystkimi dyskutować, a najbardziej z tymi osobami, które mają przeeciwne poglądy do moich, bo dzięki temu mogę rozważyć ten drugi punkt widzenia i zobaczyć pewne sprawy z innej perspektywy, a czasem przyznać im rację (w końcu nikt nie jest nieomylny :-) ). Ale nawet wtedy, gdy ktoś mnie atakuje słownie, to choćby bzdury gadał albo oczywiste kłamstwa, ja zawsze staram się zachować spokój i racjonalnie tłumaczyć, dlaczego mam odmienny punkt widzenia. A na różnego rodzaju wykładach zawsze podnoszę rękę (nawet gdy tłum się przekrzykuje, nie dając jeden drugiemu ojść do głosu) i nie robię tego w trakcie wykładu, gdy prowadzący ciągnie swój wątek, tylko czekam grzecznie do zakończenia wykładu i dopiero wtedy jest czas na dyskusję. I nigdy nie miałam tego typu problemów z ludźmi, jak Twój chłopak, mimo że mało komu odpowiada taka bezpośredniość, a nieraz i moje poglądy. Po prostu szanuję rozmówcę i zachowuję się kulturalnie (no i w ogóle nie przeklinam).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość podejrzewam ze
jestes beznadziejnie pusta. Potrafisz dostrzec jak unikalny jest facet ale boisz sie ze Twoi znajomi go nie akceptuja? blagam cie, co to za glodne kawalki nam tu wrzucasz....i Ty go kochasz? jak masz takie podejscie to lepiej zostaw chlopa w spokoju bo wyglada na wrazliwca, a Ty ze swoimi super pogladami na tolerancje i prawo do autonomii pasujesz tylko do stada owiec.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×