Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość KKKK***

Trudno powiedzieć...

Polecane posty

Gość KKKK***

Czesc, mam masakrę! Zostawilam dzisiaj faceta. Ucieklam. On mnie bil i upokarzal, mowil ze jestem zbyt madra i zgrywam wyuczoną, mimo ze nigdy tak nie mowilam, nie zachowywalam sie, nie skonczylam nawet liceum jeszcze wiec jak moglabym uwazac sie za wyksztalcona, fakt bardzo ladnie sie wypowiadam, a on czesto ni rozumial moich slow. Bil ostatnio za wszystko, jestem copywriterem, ale przerwalam prace na pewien czas nim sie poznalismy potem probwalam wrocic do tego, ale on a to mi zabieral laptopa, a to jakies wymagania, a to grozby, klotnie. Mial ciagle pretensje ze nic nie robie, ale codzienne obiadki, sniadanka, salatki, porzadek to przeciez nic, samo sie robilo. Gdy wprowadzilam sie z nim do nowowynajetego meiszkania bardzo nie chcialam z nim byc, powiedzialam ze to ostatnia szansa, poklocilismy sie tego samego dnia, a ja postanowilam, ze nic nie zrobie, zeby zobaczyl, jak wygląda nic nie robienie kobiety. Niestety zostalam zwyzywana od szmaty i flei, bo nawet nie ogarnlam mieszkania, oczywiscie dostalam po buzi i nie tylko. Mam naprawde delikatną naturę i takie rzeczy zapadają mi w pamiec, mimo wszystko jednak caly czas chcialam dla niego dobrze, chcialam dawac kolejna i kolejną szansę. Ale on traktowal mnie jak niewolnice, kupil obraczki "na znak milosci", ale kiedy nie chcialam jej nosic wcisnął mi ją na siłe żeby nikt mnie nie podrywal! Masakra, problemem bylo ze jakis gosc sie na mnie patrzyl mimo ze ja go nawet nie zauwazylam, problemem bylo nawet to ze pisze z kolegą smsy moze 3 przez caly dzień. nie wolno mi sie bylo odezwac przypomniec o krzywdach jakie mi wyrządził, kiedy chwytalam za torbe by sie wyprowadzić albo dostawalam w twarz, albo mialam zabierane klka najcenniejszych rzeczy. Ciągle jednak powtarzal, że mnie bardzo kocha, ale to moja wina, on nie lubi nie bic, ale ja go denerwuję. Ostatnio zdenerwowalam go np. tym ze nie lubię truskawkowego actimela i wolalabym inny smak, albo tym ze powtorzylam dziękuję (za kupiony lakier do paznokci) i dodalam zeby nie bylo ze nie mowilam. Nie chcial mnie wypuscic i traktowal masakrycznie, a dzis ucieklam, spakowalam sie, zostawilam klucze u sąsiada i ucieklam. Problem jest taki, że nie mam nikogo. Nie mam rodziny, przyjaciol, jestem u znajomej u ktorej kiedys mieszkalam i to jedyna osoba w moim zyciu. Dzisiaj sa moje urodziny. Jak mam poradzic sobie z ciągłymi porażkami i samotnością?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×