Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość nie wiem co mam robic

on chce zostawić dla mnie żone...

Polecane posty

Gość nie wiem co mam robic

tak. jestem kochanką i nie sądziłam, że mnie to kiedykolwiek spotka. zanim zwyzywacie mnie od szmat proszę przeczytajcie moja historie. dwa lata temu podczas przerwy między liceum, a pójściem na studia, w końcu udało mi się zatrudnić w całkiem fajnym miejscu. nie tylko ja tam byłam nowa. niedługo po mnie przyszedł też on. starszy o 12 lat, przystojny, miły, trochę nieśmiały.. byliśmy obydwoje "nowi" więc szybko się zaprzyjaźniliśmy. szybko to się potoczyło. od spotkania do spotkania. czułam przy nim, te magiczne motylki w brzuchu. jednak do niczego więcej nie doszło.. jedynie do 2 namiętnych pocałunków. obydwoje byliśmy od początku nastawieni sceptycznie. ze względu na sporą różnicę wieku jak i na to, że ja byłam wówczas w stałym związku. ja byłam zakochana i mimo, że kochałam w jakiś sposób jeszcze chłopaka to byłam gotowa wszystko rzucić dla niego. po jakiś 3 czy może 4 miesiącach przyszła do pracy też ona. całkiem sympatyczna, taka spokojna, cicha i bardzo grzeczna. może nie było to z dnia na dzień, ale w końcu zaczął mnie unikać, wyraźnie trzymał dystans i kręcił się koło tamtej, ona była jedynie 2 lata młodsza od niego, a nie jak ja, aż 12. pogodziłam się z tym jakoś. uznałam, że tak ma być i trudno. owszem cierpiałam też, ale zaczęłam sobie wmawiać, że faktycznie nie miałoby to sensu. powiedziałam o wszystkim chłopakowi. on zdecydował się mi wybaczyć i spróbowaliśmy wszystko sobie poukładać od nowa. z pracy się zwolniłam wcześniej niż planowałam, wkrótce poszłam na studia. od kiedy odeszłam on zaczął szukać ze mną kontaktu, spotkaliśmy się może ze dwa razy, ale od początku mi mówił, że jestem jego przyjaciółką i tak musi zostać, ale że bardzo mnie lubi i chce być dla mnie tym przyjacielem. jeszcze zanim poszłam na studia wysłał mi smsa, że jest szczęśliwy i właśnie się z nią ożenił. minęło sporo czasu, a my już się ze sobą tyle kontaktowaliśmy co sms z życzeniami na święta, urodziny etc. pod koniec pierwszego roku studiów nie zaliczyłam 2 ciężkich przedmiotów i czekała mnie z nich poprawka. myśląc, że już się wyleczyłam z tego uczucia postanowiłam zadzwonić do swojego przyjaciela i poprosić o pomoc i korepetycje przed poprawką. on się zgodził z wielkim entuzjazmem. zaczęliśmy się znów spotykać, ale tylko wyłącznie w celach edukacyjnych, jednak podczas tych spotkań znów odrodziły się u mnie te motylki, zaczęliśmy flirtować itp, tak samo jak wcześniej. w końcu zaliczyłam te poprawki, ale dalej się spotykaliśmy towarzysko. jego żona na początku o tym wiedziała, ale strasznie się złościła, mojemu facetowi też się to nie podobało. no to zaczęliśmy się spotykać w tajemnicy. dużo czasu nie trzeba było, aż pojawiła się namiętność i wylądowaliśmy w łóżku i można to już tak nazwać.. mamy ze sobą romans. wiem, że robię źle, jednak nie umiem się powstrzymać. niedawno odbyliśmy poważną rozmowę i on mi wyznał, że chce dla mnie ją zostawić. chce wziąć rozwód i wystarczy tylko moje słowo. powiedział, że nie chciał wcześniej ze mną ponieważ przeszkadzała mu różnica wieku. sądził, że on taki poważny i szanowany nie może sobie pozwolić na związek z dwudziestolatką i druga sprawa, że miałam ciągle faceta i nic z tym faktem nie robiłam. zaczął się spotykać z nią (obecnie żoną) tylko po to,żeby o mnie zapomnieć i żeby w końcu też ułożyć sobie życie tak jak oczekiwała tego jego rodzina i opinia publiczna i żeby zrobił to z osobą, której również spodziewali się inni, a ona była idealna. niewiele młodsza, poukładana, grzeczna, miła itp. powiedział, że to wszystko było tylko dlatego, że powinien, a nie, że chce. tak powiedział, a ja? cóż.. nie wiem czy mogę wierzyć komuś kto się chyba zabawił kosztem drugiej kobiety. z jednej strony go kocham, ale boję się niewiadomego.. w końcu to coś nowego, zaczynanie wszystkiego od nowa, a mnie udało się poukładać wszystko z facetem. mimo, że nie czuje do niego tak wielkiego pożądania i nie mam przy nim tych "motylków" , to w jakiś sposób go kocham, tak jak przyjaciela, mam też świadomość, że jest on wymarzonym kandydatem na męża i ojca. jest zaradny, pracowity, dobry, opiekuńczy i wiem, że mu bardzo na mnie zależy i zrobiłby chyba dla mnie wszystko. nie wiem czy jest sens to wszystko niszczyć. mój związek i jego małżeństwo i przy tym krzywdzić dwie niewinne osoby. jest mi tak ciężko. jak myślicie.. warto?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nigdytwzyciu
glupi pomysl, facet jak dla mnie stracony, zdradza zone, zdradzi i ciebie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie wiem co mam robic
wiem, że długie, ale jednak może ktoś coś doradzi? :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie wiem co mam robic
ale on tej żony nigdy nie kochał, jak twierdzi. więc to może trochę inna sytuacja?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość iza.......
wiem jedno... niezly poczatek na ksiazke :) a co z tym fantem zrobisz to nie wiem. Mogl sie wczesniej obejrzec ze jej nie kocha a nie pochopnie brac slub. Troche to glupie i malo dojrzale zwlaszcza ze podlotek to on juz nie jest.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nigdywzyciu
jak mozna sie ozenic z kims kogo sie nie kocha, wstyd nawet sie tak tlumaczyc

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ten facet jest beznadziejny! Nie umie podejmować żadnych decyzji. Ci to za tłumaczenie że się ożenił bo inni tak chcieli? Czy dorosły facet może gadać taki głupoty. I jeszcze to zrzucanie odpowiedzialności na Ciebie! Skoro nie chce być z żoną to niech się rozwiedzie Ale to On ma podjąć decyzję nie Ty!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie rozumiem osob, ktore pakuja sie w 2 'zwiazki' na raz. pwinno sie najpierw konczyc jeden, a pozniej zaczynac kolejny. mi sie wydaje, ze nie powinnas sie pakowac w ten zwiazek, niedlugo znajdzie inna wymowke i bedzie szukac dalej innej 'milosci'. powinnas tez zakonczyc zwiazek ze swoim facetem - zwiazek bez zafania, z oszukiwaniem to nie zwiazek - przestan go krzywdzic.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kaweczkaaaaaaa
Przeczytałam- ufff:P Jeśli czujesz, ze to cos powaznego to jak najbardziej walcz o swoja milość... Uwierz mi ze nie kazdy jest w stanie tego doswiaczyć ... Sam fakt, ze szukaliście ze soba kontaktu jest zastanawiajacy , nie daliscie sobie spokoju... Życie czasem jest skomplikowane , poznajemy pewne osoby za pożno tkwiąc w "tkosycznych " zwiazkach, boimy sie zmian, nie pewnosci jaka niesie nam nowy zwiazek ... Ale czasem warto postawić na jedną kartę... Zauważ ze o swoim obecnym mówisz ze tez cos do niego czujesz ... cos ?? Przykro mi ale wydaje mi sie ze go nie kochasz, bo przeciez nie zdradza sie ukochanej osoby... Przywiązanie , wspolne wspomnienia, dawne plany na przyszłość - chyba takie okreslenie jest trafniejsze.. Musisz sobie odpowedzieć na pytanie czy warto, czy warto przechodzić przez ta trudną drogę jakią niesie za sobą rozwód, twoje roztania , presja rodziców etc.... Nikt nie podejmie decyzji za Ciebie ale pamietej :"ze niewykorzystane szanse bolą bardziej niz popełnione błedy "!! Zyczę słusznej decyzji!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kaweczkaaaaaaa
Madz - nie powinno pakować sie w 2 zwiazki na raz - FAKT!! Tylko zycie nie zawsze uklada sie po naszej myśli....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 345678987654323456789
ja na twoim miejscu bym sie w to nie pakowala. po prostu URWIJ Z NIM KONTAKT wszystko ci minie z reszta sama mowilas ze wczesniej ci przeszlo. twoj blad ze w ogole sie z nim spotkalas i to odzylo. to wszystko jest chwilowe, proza zycia zabije to wasze pozadanie wiec lepiej nie kombinuj i zostan z chlopakiem a z tamtym uriwj kontakt, zmien numer jak trzeba itd.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość o pelikany moje kofane
łykajta łykajta bo jak ten burdel zamkną to w katatonie wpadniecie:D:D:D:D:D:D:D:D:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie wiem co mam robic
:( zdaje sobie sprawę, że sytuacja jest beznadziejna. też mnie to wkurza i mam mu za złe, że się w ogóle z nią ożenił skoro jej nie kocha. w dodatku nie bardzo chce mi się w to wierzyć, że nic do niej nie czuł, ale się tak po prostu ożenił. z drugiej strony od kiedy pamiętam on taki właśnie był. przejmował się, aż nad to, co pomyślą inni itp. jak się jeszcze spotykaliśmy w czasie kiedy pracowałam to tak rzucał, o rety co by powiedzieli w moim mieście jakbym przyprowadził tam taką młodą dziewczynę, a co na to rodzice itp. no i faktycznie od początku miał parcie na zakładanie rodziny. dziwne jest też to, że mu się tak teraz wszystko odwidziało, bo on zdaje sobie z tego sprawę, że ja za mąż nie wyjdę, ani nic z tych rzeczy dopóki szkoły nie skończę. też mi szkoda mojego faceta. mam poczucie, że nie zasłużył na kogoś takiego jak ja. :( jeśli zdecydowałabym się zakończyć ten romans to o wszystkim bym facetowi powiedziała. o wszystkim, żeby to on sam zadecydował co chce zrobić. chociaż wątpię, że drugi raz mi wybaczy no i tym razem już do czegoś doszło. wcześniej mi wybaczył niewinny flirt i 2 pocałunki, a teraz to już mam po prostu romans w pełnym tego słowa znaczeniu. :( czasami mam ochotę to wszystko rzucić i wyjechać i zacząć całe życie od nowa. teraz znów mam problemy z zaliczeniem tego semestru i jak mi się nie uda to chyba wyjadę za granice, przed ponownym rozpoczynaniem drugiego roku. :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×