Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość alaa0

....

Polecane posty

Gość alaa0

Minęło 9 miesięcy od śmierci męża, zostawił mi 2 letnią córkę. Kochaliśmy się, rozmawialiśmy o wszystkim - nawet o śmierci. Gdy zmarł wiedziałam nawet jak ma wyglądać jego grób (niestety teściowie tego nie uszanowali-ale w testamencie sobie zapiszę te poprawki do zrobienia) , wiedziałam również, że mąż chce bym ułożyła sobie na nowo życie i nie została z córką sama.(Pamiętam tą rozmowę jak dziś, zażartowałam sobie, że ja nie zgadzam się na inna kobietę).Aktualnie spotykam się z jednym mężczyzną i jest dobrze, mogę na niego liczyć. (Było 10 adoratorów ale on był najbardziej cierpliwy i mądry,nie wymagał zobowiązania oraz mówienia, czy coś z tego będzie czy nie- bo kto to wie??). Wiem,że Jeśli wszystko się poukłada i będę potrafiła mu 100% zaufać, pokochać to będziemy mieć w nim, z córką, prawdziwego mężczyznę. Ale jeszcze pare lat musi upłynąć. Czytam wasze posty i widzę, że mam trochę łatwiej- bo mam "pozwolenie" zmarłego męża na nową rodzinę. I wiem,że to nie prawda, że po "słabej" miłości jest "słaba" żałoba. Żałobę mam i będę miała zawsze w sercu, tego nie da się zapomnieć, wykreślić, wymazać- ta żałoba będzie zawsze, do końca moich dni. Kocham go i będę go Kochała, córka również (nie chcę by zapomniała-już ma posegregowane wszystkie zdjęcia , nagrane na specjalnych płytach i wspólne filmy-nawet te z komórek)- to nie nasz wybór, że go tu nie ma.Cieszę się każdą chwilą z nim spędzoną i jestem szczęśliwa, że mogłam być z nim, stanąć w kościele i wymienić się obrączką (choć to tylko ponad 5 lat) i urodzić córkę.Bardzo lubię te wspomnienia, wspólne zdjęcia, rozmowy do rana, jego uśmiech- oczywiście, że płaczę, tęsknię- ale on już nie wróci. Myślę, że jest TAM szczęśliwy, był bardzo dobrym człowiekiem, jakoś tydzień przed śmiercią był w spowiedzi-więc nie myślę,że jest źle. Nie chcę by córka była jedynaczką-do tego bez "ojca", bez wsparcia, tylko ze mną, mam nadzieję, że potrafię jeszcze być w ciąży, urodzić dziecko, założyć nową rodzinę, pokochać...Oczywiście Kochani, że to trudny wybór - życie w trzech rodzinach..., każdemu trzeba dogodzić jakoś..., spotykać się.... Ale trzeba iść do przodu, z czasem dziadkowie umrą i zostaniecie znów sami, dzieci również, nie patrzcie się na rodziny ale na dobro swoje i dziecka- ono jest najważniejsze, WY jesteście najważniejsi (tak powtarza mi do znudzenia mój przyjaciel- wybierzesz to co jest najważniejsze dla WAS, bo to WY jesteście najważniejsze).Niestety lęku przed tym, że gdy mnie zabraknie ona zostanie sama... nie zniszczę, wiem, że on zawsze będzie, bez względu na to, czy będę miała kogoś obok siebie czy nie- to przecież moje dziecko i boję się, że zostanie bez "biologicznego rodzica". To takie piętno...po takim wydarzeniu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość masz dziecko
i musisz myśleć o jego przyszłości. Córka jest mała i może jej być łatwiej zaakceptować ewentualnego ojczyma niż np. nastolatce. To może być dobry czas na złapanie kontaktu. Mojego brata znajomi latem jechali z córką na wakacje. Mieli wypadek, ojciec z 2letnią córką zginęli. Dziewczyna została sama, może się podniesie. Życie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość vbzxfgsdfsadf
nie martw się, za kilkadziesiąt lat wszyscy się spotkacie w nowym świecie. Będziecie wiecznie szczęśliwi. O córę się nie bój, będzie silna - odziedziczyła to po mamie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×