Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość mysza1733

czy odwyk pomoze?

Polecane posty

Gość rzećpicha
cześć wszystkim ciężko mi pisać, mam pijącego partnera, nie mamy dzieci. Upija się "na smutno", po cichu bunkruje po domu butelki, siedzi przed kompem lub TV godzinami, pociąga z butli tak żebym nie widziała, pije sam, to jest dla mnie przerażające. Na co dzień piwkuje, w weekend zazwyczaj to są 2 butelki wódki, 3 wina i 5-8 piw. Nic nie robi w domu, chociaż w pracy jest cenionym specjalistą, przychodzi i pije.Nie chce się leczyć, uważa, że nie ma problemu, to ja jestem ta zła. Picie jest u niego też po części dziedziczne. Zbrzydł mi tak, że pożegnałam go i wypisałam z mojego życia. Muszę wytrzymać bo nic już nie jest w stanie zrekompensować mi 5 straconych lat. Dziś mam 36. Zdecydowałam się tak radykalnie postąpić bo mu już nie wierzę. Wolę być sama niż żyć w taki sposób. Napiszcie mi proszę, żę dobrze zrobiłam...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
" [zgłoś do usunięcia] Max,a co na to lekarze? Max,jak ci coś nie pasuje to wynoś się z tego topa.Po co tu sie wpisujesz.umoralniaj sobie innych lub stwórz swoj dla siebie i pisz,sam do siebie swoje mądrości.tu do szczescia nie sa nikomu potrzebne takie wpisy.miej troche honoru. 11:36 " Właśnie dlatego tu pisze bo nie pasuje:P.A honor nie ma nic do tego:P.Nie znoszę po prostu takiej krytyki kogoś przez kogos innego kto sam ma takie same wady:P.A podobno ludzie nienawidzą nasjbardziej innych za swoje wady:D. " [zgłoś do usunięcia] mysza1733 Max ale czy ja sie kogos tu czepiam? To Ty ciagle krytykujesz. A mojego M do niczego nie zmuszalam. To byla jego decyzja i chwala mu za to. Nie probuje cie nawet przekonac do moich racji bo kazdy ma prawo do wolnosci wypowiedzi." Dajesz zły przykład:P.Jak rodzic z nałohgami krytykujący nałogi potomstwa:P.To jest żenujące:O. " mysza1733 pomaranczko z posta powyzej, dziekuje za Twoja opinie. W pelni sie z nia zgadzam. A co do Maxa to wole przemilczec..." Bo mam rację:classic_cool:.A zamiast się jego czepiać to sama idź na odwyk aby dać dobry przykład:D.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość %%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%
Co do alkoholizmu - wg mnie przymusowe leczenie, pod ścisłą kontrolą, jest chyba najlepszym wyjściem i najskuteczniejszym rozwiązaniem. Bo alkoholik nigdy nie weźmie się za siebie SAM. Bo to wymaga pracy nad sobą, wymaga poświęcenia, wymaga trudu, silnej woli, samozaparcia. A gdyby on te wszystkie cechy miał - nie wpadłby w alkoholizm!! To pierwsza sprawa. A druga to to, że łatwiej od tego wszystkiego, jest po prostu pić.... :/ Bo to nie wymaga od człowieka dosłownie nic. I można się zapomnieć i mieć wszystko w dupie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość %%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%
Max masz racje !

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
długo czekałam aż mój alko weźmie się sam za siebie... aż pewnego dnia straciłam, złudzenia...nic się nie zmieniało, ja emocjonalnie byłam wrakiem, na razie boję się tego, co przede mną, muszę się oswoić z nową sytuacją

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a jaja jajaa
Rzećpicha skoro podjęłaś taką decyzję miałaś ku temu powody, pewnie wszystko dziesięć razy przemyślałaś więc DOBRZE ZROBIŁAŚ. Zaczynac od nowa zawsze jest trudno, wykaż trochę egoizmu i walcz o siebie o swoje szczęście

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dzięki, za jakiś czas powinno być ze mną już dobrze:) chcę na terapię bo muszę się odbudować, już nic nie będzie tak, jak kiedyś

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a jaja jajaa
Powodzenia :) dobranoc

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Max na jaki odwyk chcesz mnie wyslac i od czego? Jesli znowu czepiasz sie fajek to nie pale od 1 wrzesnia. A moj M jest juz na polmetku. Pisze prace na temat swojej choroby. Zapisal sie do grupy wsparcia. Nikt mi nie da gwarancji ze alkohol juz nie wroci ale mimo to damy sobie szanse. Mozecie krytykowac, ale nie zostawie czlowieka ktorego kocham w chwili gdy najbardziej potrzebuje mojego wsparcia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rzecpicha jesli twoj partner nie probowal sie zmienic i nie widzial w swoim zachowaniu nic zlego to dobrze ze sie od niego uwolnilas. Trzymam za Ciebie kciuki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość no niewiem
[zgłoś do usunięcia] mysza1733 Max na jaki odwyk chcesz mnie wyslac i od czego? Jesli znowu czepiasz sie fajek to nie pale od 1 wrzesnia. A moj M jest juz na polmetku. Pisze prace na temat swojej choroby. Zapisal sie do grupy wsparcia. Nikt mi nie da gwarancji ze alkohol juz nie wroci ale mimo to damy sobie szanse. Mozecie krytykowac, ale nie zostawie czlowieka ktorego kocham w chwili gdy najbardziej potrzebuje mojego wsparcia. Przeczytaj ten swój pis jeszcze ze 4 razy. Mysza w twoim zyciu jest tylko ON mąz i jego choroba. Nie ma tu ciebie ty nie istniejesz. Jemu chcesz pomagać dla niego chcesz życ jego wspierać. On w swojej chorobie moze pomóc tylko sam sobie a ty najlepiej zrobisz jak przestaniesz mu pomagać. Alkoholizm to choroba emocji. Kobieta żyjąca z alkoholikiem musi znac kilka waznych zasad. Nie pomagam i traktuje alkoholika jak osobę dorosłą, pozwalam mu ponosic konsekwencje i zajmuje się tylko sobą. On sam wie jak się wspierać i jesli da Wam Bóg że on naprawde podejmię drogę leczenia to wsparciem nie bedziesz mu Ty, pamietać musisz przy tym że to że on jest na leczeniu zamknietym to żaden pewnik że bedzie zdrowiał. Nie dostaniesz na to żadnej gwarancji nawet od tych specjalistów z ośrodka.Wsparcia poszuka wsród swoich zdrowiejących kolegów z grupy. Ty w tym momencie poczujesz się odstawiona i ten syndrom odstawienia moze byc dla ciebie nie do zniesienia. Współuzaleznienie nalezy leczyć. Zapewne bowiem jego zycie toczyło sie wokoło butelki a Twoje wokoło niego i jego zdrowienia przez wiele lat. Kiedy alkoholik przestaje pić współuzaleznionym zonom wali ię swiat bo on udziela sie w grupach wsparcia pomaga innym zdrowiejącym alko zaczyna życ własnym życiem, osiąga spokój i równowagę a Ty przestajesz byc dla niego mamusią opiekunką pieegniarką i przyjaciółką wspieraczką :P Ktoś tu napisał że leczenie zamkniete przynosi najlepsze wyniki. Otóż racja ale podjednym zasadniczym warunkiem że na to leczenie zgłasza sie sam alkoholik, bo juz sam ze sobą nie umie wytrzymać, bo przerosły go konsekwencje picia i sięgnął własnego dna. Pamietajmy że niewieleu alkoholików siega dna za życia. Czesto to my współuzaleznione żony przez taką opiekę ,matkowanie, pomaganie same doprowadzamy do sytuacji że jego dnem jest śmierć. Taka jest rzeczywistośc i o takim odwyku dla ciebie mysza wspomina MAX.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość poszukaj poszukaj
terapii dla współuzależnionych, poczytaj o tym, może przekoszasz sięm, ż ejest to potrzebne, nie bez powodu tyle osób zaleca Ci to. Powodzenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
bardzo mylicie sie piszac ze moje zycie kreci sie tylko wokol mojego M. Nie pisze tutaj o sobie bo nie takie bylo zalozenie topiku. Tematem jest tu odwyk i choroba alkoholowa i na ten temat sie tu wypowiadam. Ale poza tym mam tez wlasne zycie. Pracuje, mam wlasne pasje, chodze na basen, wychodze ze znajomymi. No i mam 3 cudownych dzieci. Nie oceniajcie mnie na podstawie tylko jednego z wielu aspektow mojego zycia. Nic o mnie nie wiecie wiec na jakiej podstawie sadzicie ze jestem tylko cieniem mojego M? On jest wazna czescia mojego zycia. Ale podkreslam tylko CZESCIA.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rzećpicha - zrobiłaś bardzo dobrze a teraz sama potrzebujesz terapii, dobrze że o tym wiesz, po terapii nabierzesz dystansu do swojego poprzedniego życia. Między Tobą a Myszką taka jest różnica że Ty przyjmujesz do wiadomości że musisz przejść terapię a Myszka - nie, chce sama sobie poradzić , czuje się na tyle silna, a jest to odczucie mylne i Myszko, pozwól sobie pomóc przechodząc terapię dla współuzależnionych. Masz dużo racji ale mało czasu na myślenie o sobie, więc posłuchaj tych co tu piszą i znajdż czas dla siebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość taka byłam - jaka będę
ja sięgnełąm swego dna... o leczeniu myslałam już wielokrotnie długo wczesniej zanim tam trafiłam... mój mąż mnie zawiózł.. ale sama tego chciałam.... jednak to on pierwszy wyszedł z tą inicjatywą -ja się wstydziłam..... o zgrozo wstydziłam sie powiedziec ze wymagam leczenia.. na oddziale... a zapijać się w trupa przy dziecku...to potrfiłam... alkoholizm jest STRASZNĄ CHOROBĄ! mam nadzieje, ze bede na tyle silna ze uda mi się z nią gonie życ.... czego i wam zyczę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
" mysza1733 Max na jaki odwyk chcesz mnie wyslac i od czego? Jesli znowu czepiasz sie fajek to nie pale od 1 wrzesnia. A moj M jest juz na polmetku. Pisze prace na temat swojej choroby. Zapisal sie do grupy wsparcia. Nikt mi nie da gwarancji ze alkohol juz nie wroci ale mimo to damy sobie szanse. Mozecie krytykowac, ale nie zostawie czlowieka ktorego kocham w chwili gdy najbardziej potrzebuje mojego wsparcia." Oczywiście chodzi o palenie tytoniu:P.Zwłaszcza że jest bardziej uzależniające od alkoholizmu:P.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość no niewiem
mysza1733 bardzo mylicie sie piszac ze moje zycie kreci sie tylko wokol mojego M. Nie pisze tutaj o sobie bo nie takie bylo zalozenie topiku. Masz racje założyłas temat po to by dowiedziec się o opinii innych na temat tego czy odwyk pomoze. Otóż moja opinia jest taka. Jesli alkoholik idzie na odwyk sam bo go potrzebuje bo juz wie ze przegrał wtedy ma duze szanse, ale pewnosci nie ma. Jesli uczestniczyłabys w terapii dowiedziałabyś sie o tych mechanizmach jakie nimi kierują, kiedy piją i kiedy przestają pić. Co dzieje się z tobą i twoimi emocjami podczas kiedy on pije i kiedy przestaje pić. Czy tylko wyeliminowanie alkoholu z zycia daje ogólna zmianę twojego życia? Ja ci powiem że nie. Bardzo trudno mi było odczepić się od męza alkoholika. Bardzo cięzko było mi przestac go niańczyć i kontrolowac oraz pozwolić ponosic konsekwencje jego chorych zachowań. Rok po terapii dopiero zrozumiałam jak niewielki mam wpływ na to że on przestanie pić i sie zmieni a jak wielki wpływ mam na samą siebie i swoje własne emocje. Dzis czuje się wewnętrznie wyzwolona. Spadł mi z ramion ten piekielny przymus pomagania mu ratowania go i wspierania kosztem samej siebie. Powiesz mi że ty nie odczuwasz ze to sie dzieje kosztem ciebie. Tez tego nie czułam, po prostu uznawałam ze tak musi być tak powinnam się zachowywać jako matka i zona. Dopiero poznanie swoich emocji ukazało mi prawdę o sobie. Żyłam w zakłamaniu, uznając sie za wspaniałą i nie potrzebującą terapii kobietę- tylko mi za to pomnik wystawić. Mam wrazenie że potrzebowałam jej bardziej niz mi się wydawało a obraz o sobie samej miałam skrzywiony przez przekonania i złe emocje. Zmiany jakie we mnie nastąpiły przeniosły sie stopniowo na inne sfery zycia. Dzis umiem stawiac granice byc asertywna dokonywac własnych wyborów, bez tej cholernej presji jaką miałam z otoczenia. Mogę smiało powiedziec- Dzis jestem szczesliwa:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
no niewiem dziekuje za twoja wypowiedz. Wiele wnioskow moge z niej wyciagnac dla siebie. Co prawda nigdy nie matkowalam mojemu M. Nie pralam, nie przykrywalam kocykiem, nie sprzatalam butelek, nie podawalam soku na kaca itd. Zawsze otwarcie mowilam ze on pije. Nigdy nie krylam go przed rodzina czy szefem. Jedyna rzecza jakiej boje sie na dzien dzisiejszy jest zycie z trzezwym alkoholikiem...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość oj tam oj tam oj
tego palenia to tak się nie czepiajcie, to zły nałóg, ale jeśłi tylko nie fundujesz innym biernego trucia to twoja sprawa, nie stawiałabym tego na równi z alkoholizmem. Bycie palaczem a bycie alkoholikiem to różnica, palacz raczej nie krzywdzi tak bliskich, chyba że ostatnią kase wydaje na fajki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość walićpomarańcze
Max - Ty jesteś jakiś nawiedzony, nie zdziwiłbym się gdybyś mial 14 lat a wypowiadasz się wszędzie pouczając każdego, a jeśli mylę się i jesteś starszy to też nie znaczy że znasz receptę na całe życie, zastanów się trochę czy masz wszystkie klepki na miejscu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rukolsa
Tutaj można zamówić poradniki na temat uzależnienia i wspóluzależnienia. www.przemiana.otwarte24.pl Księgarnia Psychologiczna Przemiana Literatura uzależnień DDA Współuzależnienie Alkoholizm Hazard Przemoc w rodzinie Asertywność Psychoterapia Wychowanie Zdrowie i rozwój dziecka www.przemiana.otwarte24.pl przemiana1@wp.pl

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Autorko zagladasz tu jeszcze?
Jesli tak to napisz co u Ciebie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ku uciesze wszystkich złośliwych którzy towarzyszyli mi na tym topiku przyznaje: odwyk nie pomógł. Od dwóch tygodni jestem samotna mamą. Tak jak sobie obiecalam, jeśli odwyk nie pomoże, nie będę już próbowała ratować M. Trochę puste jest teraz moje życie. Ale nie mogę dłużej być z M bo on nie jest już tym którego kochalam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ratowałam jednego
alkoholika, jeżdzxiła, szukałam, prosiłam, stawała na żęsach żeby mu pomóc, sama byłam osoba nie pijącą, nie udało się rozstaliśmy się, teraz ja Piję i nie ma nikogo kto by mi pomógł..czyz to nie złośliwość losu, ja o kogos t5ak wlaczyłam a teraz nie ma nikogo komu by na mnie zależało...tak mi smutno jka o tym pomyslę że nic tylko pić żeby o tym nie myśleć...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bardzo mi przykro,
naprawde. Znalazlam Twoj topik jakies 2 tygodnie temu i Twoja sytuacja wydala mi sie bardzo podobna do mojej. Wjakis sposob dodala mi sily. Tym bardziej przykro, ze tak sie zakonczylo. Piszesz ze to nie ta sama osoba ktora pokochalas, co sie zmienilo? Zrozumie jesli nie zechcesz odpisac.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Xxxmen
Przykro myszko że twój mąż nie dał rady ale w życiu cały czas musimy dokonywać wyborów nawet gdy wybieramy mniejsze zło tak jak w twoim przypadku które tobie może wyjść tylko na dobre . Pozdrawiam cieplutko .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Miło mi że ktoś jeszcze tu zagląda. Samotność zaczyna mi doskwierac i wtedy dobrze jest się z kimś podzielić tym co zasmieca głowę. Najgorsze są weekendy kiedy siedzę w domu tylko z dziećmi. Nie wychodzę nigdzie bo każde miejsce to ,,nasze,, miejsce. Zawsze coś się przypomina, wspólny wieczór, wspólny spacer itd. A ja staram się zapomnieć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×