Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość POTRZEBNY EGZORCYSTA

Teściowa... cichy konflikt zdań

Polecane posty

Gość POTRZEBNY EGZORCYSTA

To nie jest krótka historia o kilku scysjach z teściową nie jest też długa i wiejąca zgrozą zimnej wojny... to po prostu opowieść jak jest trudno z nią żyć. Wstęp do horroru... Po ślubie zamieszkaliśmy z mężem u teściów. Uznaliśmy z mężem, że mi będzie się łatwiej przystosować do niezwykle regularnego trybu dnia w domu męża. Przeprowadzając się wiedziałam, że należy dostosować się do obyczajów domowników, przynajmniej dopóki nie wybudujemy własnego domu. Uznałam że to nie mój dom i zgadzałam się na wiele rzeczy, np. podpowiedzi co ugotować na obiad, mycie okien tego samego dnia. Starałam się bardzo, by teściowa nie miała żadnych obiekcji co do mojej roli żony, gospodyni itp. (pracowałam, gotowałam dwa posiłki dziennie, prasowałam całe pranie, piekłam ciasta, urządzałam przyjęcia imieninowe). Jestem pedantyczna więc w szafkach mam poukładane rzeczy pod linijkę, pojemniki na poszczególne produkty dodatkowo podpisane i z datą ważności. Cóż to nie wystarczało. Jej zdaniem byliśmy za bardzo rozrzutni. Kiedy zmniejszyłam ilość dań do 1 dziennie, oczywiście podawanego o stałej porze tj.13:00-14:00. Przestałam urządzać przyjęcia i piec ciasta, bo po co skoro: "to wszystko kosztuje". Teraz byłam leniwa! W sumie normalna kolej rzeczy, jeśli chodzi o wspólne mieszkanie. Psychoza: Prawdziwy horror zaczął się, gdy po dwóch poronieniach urodziła się nasza córeczka. Od początku uznaliśmy z mężem, że nasze dziecko będziemy wychowywać sami. Od początku teściowa kazała mi przejść na mleko modyfikowane, bo "dziecko się naje!". Oczywiście została na piersi i jest do tej pory (ma 6,5 miesiąca). Po dwóch tygodniach Blanka dostała kolki. Na początku nie wiedzieliśmy, że to kolka, a bardzo płakała, wyginała się i nie chciała ssać piersi. Zadzwoniłam do położnej i lekarza oboje po obserwacji powiedzieli, że to kolka. Teściowa nie wierzyła kazała wezwać lekarza, do którego posyłała swoje dzieci. Niestety dla niej ten też orzekł kolkę. Odtąd ci dwaj lekarze "są złymi spacjalistami!" UWAGA w miasteczku w którym mieszkam jest 3 pediatrów zdaniem teściowej: "pierwsza jest za młoda, druga twierdzi, że jest dobre tylko to co robiła jej córka, a trzeci jest niekompetentny" trzeciego teściowa nie zna!":) Odtąd stałe były zapewnienia teściowej, że Blanka płacze, bo mam za slaby pokarm (mimo kolki przybierała na wadze po 1,2 -1,4 kg na miesiąc) mówiąc, że "ją głodzicie" i karząc nam przejść na modyfikowane. Poza tym twierdziła, że "dziecko nie może płakać!", więc przy kolce prawie całodniowe (dzięki Bogu nie płakała w nocy) nosiliśmy ją w pozycji pionowej i klepali po tyłku, żeby teściowa nie słyszała jak mała płacze, bo ją to denerwowało i zbiegała na dół (mieszkamy z mężem na parterze teściowie na pietrze), bo "tylko ona ją potrafi uspokoić" a poza tym "nie istnieje coś takiego jak kolka". Kolka minęła po 3 miesiącach, ale teściowa do tej pory twierdzi, że Blanka była przez nas (czytaj przeze mnie) głodzona. Przyszedł czas: Czym dziecko powinno się bawić. Blanka spędza ze mną cały dzień na zabawie, to w bujaczku lub na macie. Zdecydowaliśmy z mężem , że będziemy kupować jej zabawki multimedialne i inne edukacyjne (chętnie się nimi bawi) a teściowa wbrew naszym prośbom podaje Blance talerze, otwiera szafki, starszy od Blanki o rok kuzyn Gabryś bawi się u niej kuchnią gazową i telefonami stacjonarnymi - bardzo bezpieczne zabawki:) Co do jedzenia to teściowa "nie mogę zrozumieć dlaczego ty jej (czytaj Blance) dajesz wszystko łyżeczką o nie przez butelkę" tu pada moja odpowiedź i teściowa: "ale dlaczego ty tak robisz???" nie wiem, może nie dosłyszy:) Jedzenie to obfity temat, bo "dlaczego ty nie dajesz Blance jedzenia przez butelkę na śnie" bo i po co, ale teściowa znów " ja dawałam moim dzieciom na śnie i żadne nie było głodne". Do pranie urzywam hypoalergicznego Jelpa, córeczka ma delikatną skórę o czym teściowa wiedziała, ale "po co taki proszek, pierz w normalnym dla dzieci". Miesiąc temu wyprałam raz w Dzidziusiu i uczulenie na całym ciałku. Blanka płakała. Teściowa nie zauważyła, że zrobiłam jak mówiła tylko: co wy ( czyt. ja) jej zrobiliście! Zdaniem teściowej ma miejsce tylko to co spotkało ją lub jedną z jej koleżanek w pracy i liczy się tylko jej irytujące bo błędne zdanie. Gdy okaże się, że nie ma racji sprawa jest przemilczana, ale gdy ma rację (uwaga tylko raz, gdy obruciłam po jedzeniu przodem do gości Blaneczkę - tylko tak teraz lubi i płaczę gdy tak nie zrobię - na imieninach szwagierki choć znałam ewentualną konsekwencję, teściowa powiedziała, że "się jej uleje" i się ulało, była przeszczęśliwa, że wszyscy widzieli, że miała rację). Poza tym namawiała mnie na takie niewinne jakieś skrapianie wodą święconą i jakieś świeczki czy coś, gdy Blanka "przestraszyła się czegoś". Blanka jest żywym, wesołym i ruchliwym dzieckiem. Często się śmieje kochamy ją nad życie, oboje z mężem bylibyśmy bardzo szczęśliwi, gdyby nie ta kobieta mieszkająca 16 stopni nad nami!!! Niedawno powiedziałam mężowi, że ja chyba zwariuję. Do tej pory mama mojego męża była przyzwyczajona do posłuchu w każdej sprawie, ale to nasze dziecko i chcemy je sami wychowywać. Ale na nią nie działa, zrobię to po swojemu, tak dobrze, bo przyjdzie i sprawdzi - normalnie jak w szkole:), albo mój lekarz uważa, bo zna ich i wie, że "oni są... a ty przecież masz własną głowę i zrobisz po swojemu (czyt. tak jak ja ci powiem" a jak nie to "ty nie chcesz mnie słuchać a ...ta i ta (czyt.wnuczka koleżanki z pracy) to miała tak i tak". NIe do przegadania... POMOCY!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gfjklgfhg
naprawde myślisz, że komuś się będzie chciało to czytać??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wyprowadż się
proste

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
czyli norma :) też tak mam i z teściową i o zgrozo z moją mamą. zaczęłam je ignorować! pomogło

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tylko jedno wyjscie:wyprowadzi
c sie od tesciow jak najdalej,inaczej tesciowa do tylka Ci wejdzie i jeszcze bedzie komentowac.Sama mam taka "mundra" i wszystkowiedzaca tesciowa.Mieszka blisko - za blisko i wpieprza sie we wszystko i probuje wszystko kontrolowac.Podobnie,jak u Ciebie,liczy sie to,co ona przeszla i wie,albo jedna z jej kolezanek.Siostra meza powinna byc dla mnie najwiekszym autorytetem i powinnam kopiowac wszystko,co robi,zwlaszcza w temacie wychowania dzieci:O Za niedlugo wyprowadzamy sie dalej i mam nadzieje,ze nie bedzie przychodzila bez zaproszenia,prawila mi kazan,grzebala po szafkach w celu "sprawdzenia,czy jej syn ma wszystko,czego potrzebuje i czy o niego odpowiednio dbam":O,grzebala w lodowce,przy okazji glosno wszystko komentujac itd. itp.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ufff przeczytałam wszysko Taka jest konsekwencja mieszkania z teściami lub rodzicami. Wyprowadź się i to szybko bo zwariujesz. Nawet 20 m kawalerka będzie lepsza niż to piekło. Jak będziesz w tym trwać to gwarantuję Ci że skończy to się albo chorobą psychiczną albo problemami w małżeństwie, albo jedno i drugie. znam takich historii setki z mojego otoczenia. Wygrali Ci co się wyprowadzili, oczywiście kosztem wygody.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość my mielismy
ja przeczytalam :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wyprowadźcie się. a jeśli ie możecie z jakichś względów - ignoruj i rób jak uważasz. ja mam tak z mamą i teściową - obie wiedzą najlepiej, a już najcenniejsze są rady koleżanek z pracy. nie ma rady, olewam te brednie najczęściej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Miraculum5
Sama jesteś sobie winna... Rozumiem, że chciałaś okazać szacunek, że chciałaś dostosować się do zasad panujących w ich domu, ale ona Tobą dyrygowała jak w orkiestrze, a Ty potulnie robiłaś.. To co się teraz dziwisz? A z dziećmi, tzn z wnuczętami zawsze tak jest, nawet jak się nie mieszka razem.. Babcie mają najwięcej do powiedzenia, są najmądrzejsze i najlepsze wg nich samych tylko, oczywiście. Powiedz raz, drugi, trzeci stanowczo, że dziękujesz za rady, ale to WASZE dziecko, ona swoje wychowała i sami chcecie sobie z nim radzić. Niech mąż Cię poprze. I tak do skutku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość POTRZEBNY EGZORCYSTA
Już próbowałam, wielokrotnie, ale do niej nie przemawiają żadne argumenty. Jak podpieram się prasą, lekarzami, położnymi czy mówię, że to nasze dziecko i sami będziemy je wychowywać, albo, że ona już wychowała swoje dzieci a my zamierzamy wychowywać Blankę sami, to reakcja jest: czytasz bzdury, słuchasz tych....(lekarzy, położnych), tak wychowujcie tylko jeśli .... będzie to później będziecie płakać, gorzko płakać; tak wychowałam i co źle wychowałam i tak może w nieskończoność. Nie jest łatwą osobą. Jest mi tym trudniej, że boję się, że uzna mnie za niewdzięczną (mieszkamy z mini, będą nam pomagać się budować, mój tata jest budowlańcem i może nam pomóc fizycznie ale rodzice mojego męża mają pieniądze). Koniec końców jest mi naprawdę ciężko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Nessi555
Moja teściowa też ma odmienne zdanie ale mnie nic nie mówi bo się mnie boi, czasem coś bąknie mojemu mężowi ale nigdy przy mnie. Wypracowałam sobie taki dystans i przewagę, nigdy się nie emocjonuję przy niej ani nie zwierzam, jasno mówię i wyrażam opinię. Widzi kobieta , że mam silną osobowość, że jestem asertywna i czuję, że ma respekt. Ale nigdy też nie narzekam przy niej ani na męża ani na dziecko. I jest git.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mloda mama777
jak tesciowa cos mowi to kiwaj glowa, mow ze tak robisz i rob po swojemu. Mieszkam z rodzicami, moj tata ciagle mowi ze mala bedzie chora, jemu ciagle zimno to zakalda duzo ubran, a jej goraco to lata w bluzce. Ma roczek i nie byla chora.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość POTRZEBNY EGZORCYSTA
tak temat "za zimno jej" jest na tapecie od początku dopiero milionowy raz powtórzenia argumentu, że zimne dłonie nie wskazują czy dziecku jest zimno czy ciepło, w końcu zamknęły ten temat

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bzdZ
u mnie zapowiada się podobnie; dopóki nie było dziecka teściową uważałam za złotą kobietę; teraz mały na 3 tyg i juz widze co się święci Tak samo małego przykrywa, gdy ma zimne rączki, nóżki; w jednym zdaniu [potrafi stwierdzić że dziecko jest za cieplo i jednocześnie za lekko ubrane - bo tak źle i tak niedobrze; i perdoli ogólnie jakieś bzdety, a jak potrzebuję konkretnej porady - co zrobić, żeby ułatwić małemu robienie kupy to ona nie wie, ale ja moge jeść absolutnie wszystko bo na pewno mu nie szkodzi co jem (sosy z torebki, doprawione i zasmażane zupy, kluski z torebki itd)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gagulaaaaa
ja z moja tesciowa tez nie umiem wytrzymac, do wszystkiego sie wtraca, pierwsze do slubu ze za wczesniej ( 25 lat) ze to ze tamto, pozniej dziecko, szukala mi ginekologa!! i mowila gdzie moge rodzic a ze ja z innego miasta pochodze niz maz, bo na poczatku mieszkalismy u mojej mamy, to nie rozumiala ze mam swojego od dobrych kilku lat i NIE zmienie go na innego i ze rodzic bede u niego w szpitalu a nie w miescie gdzie nie znam zadnego lekarza, pozniej koniecznie chciala usg 4d bo ona chce zobaczyc uszka nosek oczka dziecka NO SZOK!!! :o ze ona mi za to zaplaci bo to przeciez drogie, a ja na to ze nie bo wg mojego lekarza nie potrzbne jest te usg, skoro mialam regularnie normalne usg, na filmie tez widzielismy raczki nozki nosek a ze nie dokladnie to juz jej problem ze nie zadowolona byla ciagle, cale szczescie ze rodzilam w inym miescie bo ani razu nie mialam niespodzianki z odwiedzinami, drugie dziecko jak bozia da tez bede rodzic w swoim dawnym miescie, bo tutaj dalej zadnych lekarzy nie znam oprocz pediatry do dziecka ;) pozniej mieszkanie, to na poczatku sie zastanawilam czy to jej czy moje mieszkanie... ona mi projektowala, jej by sie taka kuchnia podobala ona by takie lozko kupila, taki kwiatek tu by postawila tak komode ulozyla... DUZO by pisac, jest po prostu niesamowita w tym co robi :P aaa i oferty pracy mi szuka to sie nazywa skarb tesciowa LOL

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja przeczytalam wszystko i zastanawiam sie DLACZEGO Z NIMI MIESZKACIE? Bo maja pieniadze? No to juz wasz wybor - wolisz kase zamiast zdrowia i spokoju psychicznego, proste :O Jak ci sie sypnie malzenstwo to bedzie za pozno na wyprowadzke.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosiaczkowo
nie chce mi się czytać całości, ale poradzę jak inny: wyprowadźcie się. Mieszkaliśmy w dzieciństwie z babcią(mamy teściową) i był koszmar, dlatego ja nawet jakbym miała klepać biedę, nie zdecydowałabym się na takie układy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
też chciałam być kiedyś miła i potulna i też miało byc tak, że teściowie pomogą nam w kupnie mieszkania i wiesz co? wole wynajmowac do końca życia i mieć ŚWIĘTY SPOKÓJ, mam gdzies ich kasę, naprawdę, A teraz mam wreszcie spokój, nikt mi sie nie wtrąca, a jak spróbuje to moge jej z czystym sumieniem powiedzieć : nikt Pani o zdanie nie pyta" ostatnio chciała nam załatwić szczepionki na pneumokoki (jest pediatrą) - powiedziałam że nie chcemy jej pomocy w niczym i stac nas na tą szczepionkę i że ze wszystkim poradzimy sobie sami...i nie zamierzam utrzymywac z babsztylem żadnego kontaktu!!! od kiedy nie ma jej w naszym życiu - jest nam cudownie w naszym pięknym wynajmowanym mieszkanku :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
przerabiałam to..najpierw mieszkałam z teściową było ojej przez jakiś czas.Potem stara śpiewka czyli wtrącanie się,narzucanie swojego zdania itp.Jak urodziłam przyjechała moja mama i to samo-dziecku zimno,masz lichy pokarm itp.I mimo że gnieżdzę się w 2 pokojowym wynajmowanym mieszkaniu i w najbliższym czasie nie zamierzam się budować czy kupować domu-w tej mojej klicie jest mi bosko.chę to gotuję,nie to nie,to samo ze sprzątaniem,mam ochtoę to latam po mieszkaniu z gołą dupą i wywalonym ozorem i nikt nie narusza mojej prywatności,dziecko ubieram,karmię i opiekuję się nim po swojemu-dzięki Bogu młody rośnie jak szaleniec,jest zdrowy wesoły i prócz humorków nic mu nie dolega.teściowa ostatnio zerwała się jak filip z konopii ''zamieszkajmy razem,będzie taniej,raźniej ty wrócisz do pracy,ja zajmę najmniejszy pokój i nie będę ci się wtrącała w gary i wychowanie dziecka'' i jakby mi ofiarowała willę z basenem i gosposią ale warunkiem byłoby zamieszkanie razem -NIIEEEEE.moja odpowiedź brzmi jak jedno wielkie nie, i koniec ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość POTRZEBNY EGZORCYSTA
Dzięki dziewczyny, cóż... rozmawiałam z mężem i tekst "czy mi czegoś brakuje(p.s. oprócz świętego spokoju)" powtórzył z 5 razy, więc raczej tak zostanie. Na pewno w perspektywie kilku najbliższych lat. Pocieszające jest, że mąż zdaje sobie sprawę ze wszystkiego. Innymi słowy wspiera mnie, ale nie może nic zrobić. Hmmm....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gagulaaaaa
wiesz moj maz tez sobie z wszystkiego zdaje sprawe ale ONA i tak sie wtraca, tak przerobi meza ze ja mam pozniej ciezko zeby przetlumaczyc swoja racje i to jest w tym wszystkim najgorsze :( a jak juz sie klocimy przez NIA to juz w ogole dla mnie paranoja, ale ja sobie nie pozwole rzadzic swoja rodzina.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość autorko!!!!
Ja mam podobną sutuację z teściową tyle że my mieszkamy samodzielnie. Ja próbowałam rozmawiać ze swoim mężem wiele razy ale prócz poparcia (wie jaką ma matkę) odczuwam do dziś (już dwa lata minęły) zimny chłód i dystans czyli niby wie jaka jest matka a jednak nie godzi się z tym że potrafiłam ją ocenić . Moje małżeństwo nie jest już takie same przez tą kobietę i przez to że nie pozwoliłam się wtrącać ale też straciłam męża (nie jest już taki jak dawniej) cóż ...coś za coś. Mam jednak taki charakter że nie popuszczę i jak by trzeba było to ogniście bym walczyła z teściową . Uważam że nie macie wyjścia, rozumiem że chcecie od czegoś dojść a teście wam w tym pomagają...wypada ustawić sobie względnie neutralne stusunki , to znaczy, nie pozwalać sobie ale dyplomatycznie czyli nie prowokować kłótni a jeżeli teściowa sama ją zainicjuje to zgrywaj biedną czyli "jak mama tak może, ja sie tak staram , chcę jak najlepiej a mama jest przeciwko mnie";) zgrywaj głupa, tak żeby ją przy innych zbić z tropu..i tak do skutku aż kobieta ogłupieje. Miej startegię ale jak trzeba rób z siebie tą biedną i dobrą - nie mylić z podkładaniem siebie i robieniem cielęcia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość POTRZEBNY EGZORCYSTA
Witam, po kilku latach znów odczułam potrzebę wypłakania się, a szczerze mówiąc tutaj doskonale mi się piszę i czuję się zrozumiana... Sytuacja oczywiście się nie poprawiła, poza tym, że mieszkamy oddzielnie od miesiąca i nie muszę się z tą kobietą mijać w holu. Jak można się było spodziewać zostałam naznaczona na synową z gatunku "tych najgorszych". Naprawdę mi przykro, że tak postrzega mnie moja teściowa. Gdy urodziła się moja córeczka mało, by brakowało a znalazłabym się w wariatkowie. Syczenie pod drzwiami, obwinianie i krytykowanie były na porządku dziennym. Wieczne pretensje, zniewagi, uszczypliwe uwagi pod moim adresem. Na moje nieszczęście należę do osób bardzo sumiennych i starających się wykonywać wszystko perfekcyjnie przez co teściowa jeszcze bardziej mnie szkaluje, szykanuje. Nie jest to mój wymysł, wiedzieli o tych cechach sąsiedzi i dalsza rodzina teściowej (to naprawdę bardzo trudna w pożyciu kobieta), którzy ostrzegali mnie przed nią jeszcze za min stałyśmy się "rodziną". Obecnie jestem w ciąży z drugim dzieckiem i cóż wczoraj o mały włos nie poroniłam, ale to długa historia. Zdenerwowałam się na teściową i mojego męża... Mąż złapał mnie w ostatniej chwili przed upadkiem. Mówię otwarcie o tym co mi zarzuca teściowa, zresztą wszyscy doskonale wiedzą od niej lub ode mnie, nie mam już zamiaru się ze wszystkim kryć, ludzie twierdzą,że z taką jedzą nie byliby w stanie wytrzymać, śmieją się z jej pobudek, powodów dla których to robi. Jestem pedantką i niestety teściowej tych powodów rzeczywistych staram się nie dostarczać, to chwyta się bzdur, ucieka do wynajdywania sobie powodów... Dramat!, który mi udowadnia, że żadna synowa nie jest doskonała, jeżeli teściowa nie chce w niej zobaczyć dobra, szczerości, prawdy, braku obłudy. Najgorsze jest to, że boję się, że przez nią zmienię się własnie w taką kobietę, którą ona od początku we mnie widzi! Boże uchowaj!!! Ostatnio od przeprowadzki( mieszka 300m od nas :( ) teściowa narzeka, że rzadko 1 w tygodniu ją odwiedzam z córeczką. Niech się zastanowi, dlaczego tak jest!!! Przecież tego się nie da wytrzymać! Moja teściowa jest moją prywatną golgotą!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dobrze, że się przeprowadziliście bo na pewno można zwariować przez taką teściową. Ja też nie mam ze swoją łatwo, mieszkamy w jednej miejscowości, niedaleko siebie. Na szczęście mąż pozbył się klapek na oczach i widzi co wyprawiają jego rodzice. Choć u nas jest inny problem bo w kwestii dziecka jak usłyszy, że ja robię inaczej bo mam inne zdanie, nie komentuje i nie próbuje raczej na siłę wrażać swoich metod ale rozumiem Cię doskonale jakim wrzodem na d***e potrafi być teściowa. U nas problem taki, że pracować się nie chce, pieniądze na używki idą a ich potrzeby mają być o zgrozo przed naszymi i naszego dziecka. Nawet mi się pisać nie chce. Mam nadzieje, że mąż Cię wspiera bo to na prawdę dużo daje. Jak mój pewnych rzeczy nie widział, jak go matka tumaniła to myślałam, że nam się małżeństwo rozpadnie. Nie mam syna, może kiedyś będę mieć i mam nadzieje, że nigdy w życiu nie będę taką żmiją, która namawia swoje dziecko do zrobienia czegoś za plecami jego kobiety...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość POTRZEBNY EGZORCYSTA
Niestety mój mąż jest typowym "synalkiem mamusi" w związku z czym zawsze będę tą drugą kobietą w jego życiu i zdanie mojej teściowej dla niego liczy się najbardziej. Wczoraj przeżyłam kryzys jak po kilku tygodniach trucia z byle powodu moja teściowa stwierdziła, że nie szanuje rzeczy, które od niej dostałam, bo po dwudniowej parapetówce dałam część jedzenia gościom w tym swojemu szwagrowi. Widzicie nie zauważyła moich starań, dopięcia wszystkiego na ostatni guzik, dekoracji niczym z eleganckiej sali imprez , a uczepiła się głupiego talerza! Po skończonej imprezie spieszyłam się z odprowadzaniem gości i galaretkę z kurczaka dałam drugiemu synowi teściowej na półmisku z serwisu, który dostałam od niej. Mój Boże dostałam opiernicz i reprymendę od męża o braku szacunku. Raczej nie jestem wybuchowa, ale tym razem nie wytrzymałam spiętrzyły się emocje, które od dawna tłumiłam. Pakując serwis do "ukochanej teściowej" widocznie nadal czuła się jego posiadaczką... niosłam go po schodach i w kłótni z mężem zachwiałam się, złapał mnie w ostatniej chwili... Mój Boże 6 miesiąc ciąży, nigdy bym sobie tego nie wybaczyła. Oczywiście serwis mąż schował z powrotem do szafki, "bo to od mamusi". Prosiłam wynieśmy to na strych, nie chcę go widzieć na oczy skoro przez niego mam się kłócić z mężem! Tragedia, że kłócimy się o takie bzdury, bo teściowa go nakręca na wizycie u niej a potem dawaj, dlaczego zrobiłaś tak i tak... jakby człowiek nie miał prawa postępować według swoich norm i zasad tylko tych, które uznają teściowe. Przecież to paranoja jakaś! Dostać opiernicz o głupi talerz a nie zauważyć, że podzieliłam się nadmiarem jedzenia z nią, jej córką i synem: bigosem, sałatkami, tortem, galaretką, mięsem. Nie mieści się to w moich normach moralnych i tyle!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fanka anka
autorko to nie problem z teściowej tylko w męzu. Jakbyś miala faceta z jajami to by coś powiedzial swojej matce i by zmienial zachowanie. Teraz Ty powinnas być kobietą nr 1, Twója córka nr 2 a dopiero teściowa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ksiazke tu napisalas?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie rozumiem w tym wszystkim jednego - po jaka cholerna cholere, ty sobie z tym facetem drugiego dzieciaka machnelas???? :O Nic mnie w zyciu tak nie dziwi, jak ludzka glupota.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×