Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość żyrafinda

jakie są argumenty za "czystością" przed ślubem?

Polecane posty

Gość twims
"przez 20 lat praktyki terapeutycznej nie spotkał małżeństwa, które dotrwało w czystości do ślubu i doszłoby do rozwodu między nimi" W to nie uwierzę, bo sama znam małżeństwa które czekały do ślubu a potem się rozwiedli. W jednym z nich babka elegancko zrobiła sobie dziecko z innym... No i wiesz młody___ masz prawo tak uważać, ale przyjmij do wiadomości, że są też małżeństwa w których małżonkowie nie są dla siebie pierwszymi, ani nie czekali z seksem do ślubu a jednak mają baaardzo udane, szczęśliwe związki. Szanuję przekonania katolików, ale wręcz mierzi mnie to, gdy wmawiają oni innym że jakieś małżeństwo nie może być udane z powodu seksu przed ślubem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość młody__
Tak, ale pózniej jest kwestia wspólnej modlitwy, Mszy św. Musi byc prawidłowa postawa chrześcijańska.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Młody to ustalamy jedno. To nie czystość do ślubu prowadzi do udanego małżeństwa, a cała ta otoczka dla której się ją trzyma. Trzymanie czystości do ślubu nie pomorze jeżeli to jedyne co miałoby trzymać związek.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hgygyigh
"hgygyigh piszesz o radykalnych przypadkach religijnosci, natomiast osoby wierzace maja zazwyczaj satysfakcjonujacy seks bez ograniczen (wszystkie przypadki, ktore znam osobiscie) tak samo ateisci moga miec problemy z seksem" mogą, ja tu pragnę pokazać, że popadanie w skrajności nie jest korzystne dla rozwoju psycho-seksualnego a wypaczona religijność jest dużym krokiem do późniejszych problemów. nie twierdzę, że seks po ślubie jest zły. jednak podejście, że wszelkie formy pośrednie są grzeszne, jest niekorzystne. Kościół potępia onanizm, peeting i namiętne pocałunki. jest to dla mnie abstrakcyjne i nie udało mi się dotrzeć do argumentów za, za takim radykalizmem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość cjvrfnvnn
"nie twierdzę, że seks po ślubie jest zły. jednak podejście, że wszelkie formy pośrednie są grzeszne, jest niekorzystne. Kościół potępia onanizm, peeting i namiętne pocałunki. jest to dla mnie abstrakcyjne i nie udało mi się dotrzeć do argumentów za, za takim radykalizmem." tutaj jest spore pole do interpretacji i zdania ksiezy sa podzielone, biblia nie zakazuje tego typu zblizen seksualnych (czesta nadinterpretacja albo pobiezna znajomosc)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hgygyigh
"przez 20 lat praktyki terapeutycznej nie spotkał małżeństwa, które dotrwało w czystości do ślubu i doszłoby do rozwodu między nimi" ściemniał, albo chodziły do niego tylko bardzo gorliwie wierzące pary, nazywał się katolickim terapeutą? można trafić na małżeństwa oazowe, które na skutek zdrad mieszkają osobno- oczywiście się nie rozwiodły( bo rel. zabrania- wg niej małżeństwem się jest aż po grób, a nawet chyba w niebie). nie twierdzę jednak, że religijność nie wzmacnia trwałości małżeństwa, osoby wierzące raczej będą kierowały się zasadami Boga, a co za tym idzie będzie to ich nakręcało do walki i przezwyciężania przeszkód za wszelką cenę. światopogląd wpływa na trwałość małżeństwa, ktoś o luźnym podejściu do życie, może prostu się wypiąć na partnera jak on będzie sobie za dużo pozwalał ( zamiana na lepszy model itp.). osoby niereligijne nikomu nie obiecywały miłości aż po grób, łatwiej im rozwiązać związek, nie ponoszą kosztów psychicznych z powodu religijności- co za tym idzie wyrzutów sumienia związanych z naruszeniem woli Boga. to są kolorowe przykłady, nie trzeba być wierzącym, by walczyć o związek i dotrwać w nim do śmierci. oczywiście wszelkie zwlekanie z seksem, o ile nie wiąże się z lękiem jest korzystne, bo świadczy o motywach ludzi, chęci wcześniejszego poznania człowieka. ktoś o zabawowym, luźnym podejściu będzie miał inne motywy uprawiania seksu (ciekawość, zabawa, zabicie nudy, rozładowanie stresu) niż osoby, które traktują siebie poważnie i nieinstrumentalnie. w tym wypadku ślub nie jest magiczną granicą, bo można być ateistą, nie wziąć ślubu i być szczęśliwym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hgygyigh
"tutaj jest spore pole do interpretacji i zdania ksiezy sa podzielone, biblia nie zakazuje tego typu zblizen seksualnych (czesta nadinterpretacja albo pobiezna znajomosc)" no właśnie też mi się wydaje że to jakieś wypaczenie i nadinterpretacja niektórych księzy, jedynie seks przerywany jest potępiany w Biblii ( ONAN), jest to uzasadnione ze względów zdrowotnych. kiepska metoda zapobiegania ciąży i szkodliwa ze względu na stres związany z tym czy się zdąży wyciągnąć. uważam, że kościół ma fatalne podejście do seksu, skrajne i przynosi to szkodę ludziom wierzącym. oczywiście można znaleźć plusy seksu po ślubie, ale ta cała otoczka i szum wokół tego są mocno przesadzone i doprowadzają paradoksalnie do instrumentalnego traktowania ludzi( "nadgryzione jabłka, używani ludzie"), albo do potępiania własnego ciała. obrzucanie się kurwami i innymi epitetami właśnie pokazuje co znaczy "chrześcijańskie" myślenie w dzisiejszym świecie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hgygyigh
nie Pomorze, ani Śląsk :D w czym nie pomoże?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hgygyigh
oj tam, oj tam:D -jako cięta riposta na wszystko. lepiej nie schodzić na tematy ort. bo zaraz się zaczną soczyste awantury:P Żyrafinda, wypracowanie skończone?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Dromader
"jakie są argumenty za "czystością" przed ślubem?" to po ślubie już się nie kąpiecie? :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zuzanna Amelia !!!
Oj .... to przecziez chodzi o to aby sie kapac takze przed slubem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość młody__
Co daje Ci postanowienie poczekania z rozpoczęciem życia seksualnego do dnia ślubu? Powtórzmy w telegraficznym skrócie niektóre atuty przedmałżeńskiej czystości. Zwróć uwagę, że czystość daje Ci mnóstwo wolności. -Daje Ci wolność od zmartwień:„A może zaraziłem się jakąś chorobą?„Może jestem w ciąży? (dalsze zmartwienia pojawiają się, jeśli rzeczywiście tak się stało). „Czy ktoś nie pomyśli, że jestem łatwa? „Czy rzeczywiście mnie kocha, czy tylko chodziło mu o seks? itd, itd. -Daje Ci wolność od emocjonalnych zranień spowodowanych wykorzystaniem i porzuceniem przez partnera czy poczuciem: „Potraktowałem tę dziewczynę jak przedmiot, a ona przecież mnie kochała, albo „Nic nie jestem warta, skoro oddałam się takiemu człowiekowi. -Daje wolność do skoncentrowania się na życiowych ideałach i ważnych zadaniach, takich jak np. nauka czy rozwijanie zainteresowań i talentów, oraz daje siły do realizowania tych ideałów i zadań. Wszystkie te troski, o których mowa powyżej, niesłychanie angażują i wprowadzają w życie nieład. Unikając ich będziesz miał wolność kształtowania swojego życia w sposób pełny i godny. -W okresie narzeczeństwa daje Ci wolność do lepszego poznania drugiej osoby i zdecydowania, czy jest dobrym dla Ciebie kandydatem na męża (żonę). Łatwiej Ci będzie określić, jaki on (ona) rzeczywiście jest, jakie są jego (jej) zamiary w stosunku do Ciebie. Łatwiej Ci będzie także określić swoje własne uczucia i zamiary. Decyzja o wyborze męża (żony) jest jedną z najważniejszych w życiu i wiele od niej zależy. „Jakoś to będzie to marna filozofia. Lepiej wziąć odpowiedzialność za swoją przyszłość. -Daje Ci wolność od uzależnienia seksualnego podobnego do uzależnienia od alkoholu czy narkotyków. Dostarczenie sobie kolejnej dawki seksu staje się dla erotomana tym, czym butelka alkoholu dla alkoholika. Osoby uzależnione są egoistyczne, oszukują i wykorzystują innych. Czystość przygotowuje Cię do cieszenia się współżyciem w małżeństwie. Nie będzie ono wtedy uśmierzaniem nałogu, ale wolnym darem z siebie, który prawdziwie uszczęśliwia obu małżonków. -Czystość uczy pokonywania własnego egocentryzmu, uczy samozaparcia, ofiarności, odpowiedzialności, a więc prawdziwej miłości, która jest podstawą dobrego małżeństwa i rodziny. -Przez zachowanie czystości stajesz się dla innych bardziej atrakcyjnym kandydatem (kandydatką) na męża (żonę). Któż poważny chciałby mieć za męża mężczyznę, który „zmienia kobiety jak rękawiczki, albo za żonę dziewczynę, która jest „łatwa? Będziesz odbierany jako ktoś nietuzinkowy. Przez zachowanie czystości stajesz się przykładem i umocnieniem w dobrym dla innych. -I najważniejsze: czystość utwierdza Cię na drodze do Boga, od którego pochodzi wszelkie dobro i wprowadza Cię w orbitę dóbr niewypowiedzianie wielkich: dóbr łaski i dóbr wiecznych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jkghjghjf
wydumane te argumenty, piszcie od siebie a nie przeklejajcie jakieś odbiegające od realiów, pisane przez dewotów argumenty, które można znaleźć na pierwszej lepszej katolickiej stronie. czytając takie uduchowione coś mam odruch obronny. to jest robienie z dupy ołtarza i zaszczepianie ludziom, że: dziewictwo to coś niespotykanego, wspaniałego, a seks przed ślubem to puszczalstwo. to jest sprowadzanie ludzi do kawałka błony, która przysłania obraz człowieka i pozbawienie go godności, gdy się z kimś przespał- "kto by chciał puszczalskiego/puszczalską?" tak jakby jedno kryterium decydowało o wartości człowieka...wsadza się do jednego worka nimfomanów i ludzi, którzy mieli niewielkie doświadczenia seksualne, albo byli wychowywani w innej religii gdzie seks był normalny. oczywiście nimfomanii się nie wybiera, ale nawet rozwięzły tryb życia jest indywidualną sprawą, do której nikomu nic do tego. to jest budowanie uprzedzeń- a może ten puszczalski w młodości, jest człowiekiem znającym siebie, może za x lat poznając życie i określone osoby na swojej drodze, postanowi się ustatkować? może będzie lepszym ojcem od rzeszy osób gloryfikujących swoje dziewictwo/prawictwo, które być może będzie ich jedynym powodem do "chluby"? to jest nic innego jak: " widzisz drzazgę w czyimś oku a nie widzisz belki w swoim". gloryfikuje się kogoś kto sobie odmawiał, a piętnuje ludzi, którym nie wyszło, albo są w niesakramentalnych związkach- to dyskryminacja i nie musieli zmieniać rękawiczek, wykorzystywać, być puszczalskimi. widzę,że niektórym zwłaszcza klerowi łatwo jest oczerniać i wartościować, chyba z braku seksu za dużo o nim myślą i sami dla siebie szukają powodów wynoszących na piedestał, tych którzy nie uprawiają seksu przed ślubem. to jest naruszanie czyjegoś wolnego wyboru i policzek dla osób niewierzących, ateistów, wyznań gdzie seks jest normalną ludzką sprawą. to jest sprawa indywidualna, a robienie wielkiego hallo o coś co towarzyszy ludziom od wieków jest przynajmniej niestosowne. po co ta cała otoczka? zjednoczenie z Bogiem i małżonkiem po ślubie jest ważne dla katolików, bo seks ma wtedy wymiar sakramentalny, ale ta cała otoczka i nazywanie ludzi puszczalskimi( choćby nawet mieli jednego partnera), to tylko propagandowy argument kleru, który chce rządzić ludzkimi umysłami i piętnować odmienny punkt widzenia, wchodząc z buciorami ludziom do łóżek. owszem seks po ślubie jest bezpieczniejszy, niweluje ryzyko bycia wykorzystanym, zmniejsza ryzyko zarażenia wenerycznymi chorobami, ciąży w mało odpowiednim momencie i człowiek się lepiej czuje mając stabilny związek.badania pokazują, że pary, które później podejmują współżycie są bardziej szczęśliwe i trwałe, bo po prostu lepiej zdążyły się poznać. katolik może dodać do argumentów wymiar duchowy. jednak ślub jest dla wielu tylko symboliczną granicą...i to, że ktoś go nie ma, albo kochał się przed nim nie czyni człowieka nieszczęśliwym. nie każdy musi być katolikiem i myśleć tak jak narzuca kościół. jesteś katolikiem, to zrób to po ślubie ale nie obrażaj innych, bo wchodzenie komuś pod kołdrę jest niekulturalne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość stary_
młody_ mądrze piszesz. Tak mądrze, że nie doczytałem do końca. Twoi oponenci nie mają pojęcia czego dotyczy temat. Jak ktoś daje dupy na prawo i lewo, bo "lubi lody", to niech nie zabiera glosu na tym topicu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość stary_
"seks przed ślubem to puszczalstwo" - jeżeli czlowiek twierdzi, że ma zasady, to niestosowanie się do tych zasad jest ZDRADĄ. Jeżeli ktoś jest puszczalski, to czemu oburza go stwierdzenie tego faktu?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość stary_
"to jest sprowadzanie ludzi do kawałka błony" Jestem człowiekiem, a błony nie mam i nie miałem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość stary_
"jakby jedno kryterium decydowało o wartości człowieka.." O "wypadkowej" wartości decyduje wiele czynników. Ja nie należę do tych, którzy twierdzą, że co prawda zamordował mamusię, ale bardzo kocha tatusia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość człowiek wielkiej wiary
Wierzę w to co mówił Einstein, ale.... mam w dupie jego slowa, z którymi się nie zgadzam. Jestem wyznawcą teorii, ale praktykuję wbrew .....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jkghjghjf
no właśnie są skutki propagandy: dawanie dupy na prawo i lewo albo świętość. i później takie dziewczynki, nie znające życia i ogłupione przez kościół mają dylematy, że: "Nic nie jestem warta skoro oddałam się takiemu człowiekowi" depresja i obwinianie, żal i dramat życiowy, a wystarczy mówić tym dziewczynkom, że są wartościowe, wspaniałe...a nie nazywać kurwami, bo pewnie raz się "puściły" z miłości, ciekawości czy czegoś tam. robienie z dupy ołtarza nikomu nie służy, sprowadza wartość człowieka do tego czy się "oddał", a wartość sakramentu do bufora przed popełnianymi błędami. a wystarczy z dziećmi rozmawiać i mówić o zagrożeniach, i pozostawić wolny wybór, bo każdy i tak za swoje błędy będzie ponosił konsekwencje. Uprawianie seksu bądź nie nie określa waszej wartości i nie określa wartości innych, bo nikt z nas nie jest: "nadgryzionym jabłkiem" lub innym owocem czy warzywem, jesteśmy ludźmi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do jkghjghjf
"dziewictwo to coś niespotykanego, wspaniałego" - czyli mówiąc normalnie: spotykanego, ale uważanego za coś wspaniałego. W "pewnych kregach" oczywiście. Nie należę do "tych kregów" - nie muszę akceptować. "kto by chciał puszczalskiego/puszczalską?" - jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Nikt by nie chciał, ale niektórzy "godzą się z faktami dokonanymi". "może ten puszczalski w młodości, jest człowiekiem znającym siebie, może za x lat poznając życie i określone osoby na swojej drodze, postanowi się ustatkować?" - to jest dosyć oczywiste. I takie mocno "katolickie". Rżnę co popadnie, a jak spotkam tą "właściwą" to spowiedź przywróci mi dziewictwo. I tak w nieskończoność..... Aż "dopóki śmierć"? "gloryfikuje się kogoś kto sobie odmawiał, a piętnuje ludzi, którym nie wyszło" - gloryfikuję ludzi, którzy nie biorą się za rzeczy, które muszą robić wbrew swoim przekonaniom. Potępiam ludzi, znających sie na meszkach, przekonanych o swojej wyższości, kiedy biorą się za budowanie dróg. "niektórym zwłaszcza klerowi łatwo jest oczerniać i wartościować" - nie jestem klerem, nie oczerniam. Ale wartościuję. Zwłaszcza tych "wyznających wartości", ale nie stosujacych w praktyce. "to jest naruszanie czyjegoś wolnego wyboru i policzek dla osób niewierzących, ateistów, wyznań gdzie seks jest normalną ludzką sprawą" - nie naruszam twojego wyboru. Możesz sobie bzykać krowę albo biedronka. Ale nie mów, że jesteś katolikiem. Tylko niepraktykującym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do jkghjghjf
"dziewictwo to coś niespotykanego, wspaniałego" - czyli mówiąc normalnie: spotykanego, ale uważanego za coś wspaniałego. W "pewnych kregach" oczywiście. Nie należę do "tych kregów" - nie muszę akceptować. "kto by chciał puszczalskiego/puszczalską?" - jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Nikt by nie chciał, ale niektórzy "godzą się z faktami dokonanymi". "może ten puszczalski w młodości, jest człowiekiem znającym siebie, może za x lat poznając życie i określone osoby na swojej drodze, postanowi się ustatkować?" - to jest dosyć oczywiste. I takie mocno "katolickie". Rżnę co popadnie, a jak spotkam tą "właściwą" to spowiedź przywróci mi dziewictwo. I tak w nieskończoność..... Aż "dopóki śmierć"? "gloryfikuje się kogoś kto sobie odmawiał, a piętnuje ludzi, którym nie wyszło" - gloryfikuję ludzi, którzy nie biorą się za rzeczy, które muszą robić wbrew swoim przekonaniom. Potępiam ludzi, znających sie na meszkach, przekonanych o swojej wyższości, kiedy biorą się za budowanie dróg. "niektórym zwłaszcza klerowi łatwo jest oczerniać i wartościować" - nie jestem klerem, nie oczerniam. Ale wartościuję. Zwłaszcza tych "wyznających wartości", ale nie stosujacych w praktyce. "to jest naruszanie czyjegoś wolnego wyboru i policzek dla osób niewierzących, ateistów, wyznań gdzie seks jest normalną ludzką sprawą" - nie naruszam twojego wyboru. Możesz sobie bzykać krowę albo biedronka. Ale nie mów, że jesteś katolikiem. Tylko niepraktykującym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość młody dobrze piszesz
zgadzam sie w 100%

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do jkghjghjf
"nazywać k**wami, bo pewnie raz się "puściły" z miłości, ciekawości czy czegoś tam" Jeżeli ktoś raz się puścił, uznał to za błąd, to jest tą "zbłakaną owieczką". Jeżeli się puszcza i mówi, że dlatego bo "się nie wymydli" i że "wszystko jest dla ludzi" to jest KURWĄ. "robienie z d**y ołtarza nikomu nie służy" - święta prawda. Czemu służy wobec tego robienie z ołtarza dupy? Jeżeli ktoś lubi dawać dupy, czemu ma mieszać do tego ołtarz? Żeby pokazać, że ma go w dupie? Katolik, niepraktykujący...... "Uprawianie seksu bądź nie nie określa waszej wartości" - okresla tylko wiernosc (czyt. wiarogodność) wyznawanym zasadom. "jesteśmy ludźmi" - piękne słowa. Chociaż wywołujace zdziwienie w kontekście "jestem świadomym czlowiekiem, posiadającym wolną wolę, ale bedąc zwierzęciem muszę zaspokajać przeciez swoje instynkty". Zjeść ciastko i mieć ciastko. Być w ciąży...ale tylko trochę... Być katolikiem, ale niepraktykujacym..... Fajne. A jakie praktyczne. Wilk syty i owca w ciąży.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
-I najważniejsze: czystość utwierdza Cię na drodze do Boga, od którego pochodzi wszelkie dobro i wprowadza Cię w orbitę dóbr niewypowiedzianie wielkich: dóbr łaski i dóbr wiecznych. o kurwa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do jkghjghjf
ja pierd. ZS czyżbyś był tym odmieńcem? Praktykujacym, a niewierzącym?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie czytałam tych argumentów elaboratów, mam nadzieję, ze więcej jest przeciw niż za, ale jezeli nie, to mam ciekawy kontrargument z XVII wieku " Do cnotliwej damy* Gdybyśmy czasu mieli dość na świecie, Twa skromność zbrodnią by nie była przecie. Usiedlibyśmy, myśląc w kolejności, Jak mamy spędzać długi dzień miłości. (....) Lecz za mną słyszę wciąż: skrzydłami chyży Gna rydwan czasu coraz, coraz bliżej. Przed nami zasię, aż wzrok w dali ginie, Leżą ogromne Wieczności pustynie. Nikt tam piękności nie znajdzie po tobie Ni ci nie zabrzmi w marmurowym grobie Echo mej pieśni, lecz za to robactwo Stoczy twej cnoty chronione bogactwo."

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×