Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Ggosia1986

Koszmar z dziećmi narzeczonego :( (dużo czytania)

Polecane posty

Gość a tak w ogóle to
Lisabet S. ty pierdolnięta sucza egoistko :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a. a .a...
Dziekuje, ze sa/istnieja jeszcze takie corki, jak wyzej. :) Na ogol tatus cale zycie juz stara sie *nadrobic*/WYNAGRODZIC tym (samotnym) dzieciaczkom wszystkie niedogodnosci i nieszczescia ( bardziej lub mniej - wyimaginowane) i błędy jakie popełnił swiadomie lub nie... i oddaje sie na kazde skinienie paluszkiem szczerym lub mniej... wskazujacym :D:O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość xxx
autorko czego spodziewałas sie wchodzac z walizkami do ich domu? pchasz się tam gdzie ciebie nie chcą bardzo trafne spostrzezenie. a pozatym po pol roku zamieszkaliscie ze soba? cos tu jest nie tak. a na dodatek nie zamieszkaliscie razem a ty z jego dziecmi jego nie ma -czy ty jestes zdesperowana? bo na to wyglada, lecisz na jego kase? bo tak to wyglada. dziei wyczuwaja takie rzeczy i cie najzwyczajniej w swiecie nie lubia. daj spokuj sobie z nimi i zostaw ich ojca w spokoju (wiem bedzie ciezko pozegnac sie z mieszkaniem i kasa ich ojca i trzeba bedzie samemu sobie na to zapracowac przez cale zycie) ale wtedy nikt ci nie bedzie tego zycia uprzykszal

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No co :p to z odwołanymi wakacjami nie było z mojej strony celowe :p miałam egzaminy i wspomniałam że szukam niani dla dziecka na ten czas i tatuś od razu powiedział że nie ma sprawy, przyjedzie...a dopiero jak juz u nas był dowiedziałam sie że odwołał wyjazd swojej nowej rodziny do Kenii :p Nawet go nieźle opierniczyłam za to że tak postąpił, no ale cicha satysfakcja pozostała :p

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Nie paryżanka...
dzieciaki cie sprawdzaja , jak wytrzymasz okres proby, bedzie ok:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a. a .a...
zwracam honor, przd tatusiem zawsze swieta, a *swoje(wciąż/dalej) robi* i to z satysfakcją - Tamtej/nowej rodzinie :P:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wina ewidentnie leży po stronie partnera w życiu nie wprowadziłabym się do domu gdzie są dorosłe dzieci a partner wyjechał:D nie ma bata co możesz zrobić? Jesteś na przegranej pozycji na twoim miejscu wyprowadziałbym się

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a. a .a...
a zdajesz sobie sprawe, ze Ona/ta Macocha tez *dala* swoj czas i kawal zycia by stworzyc Wam jakas namiastke domu/rodziny/milosci

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lalalalalalaaaaaaaaaaaaa
ewidentnie "poleciałaś" na kasę. W swoim łebku wykombinowałas sobie, że trafiłaś na niezłą partię, tzn. ustawionego faceta. Niech do ciebie dotrze kobito, że ty nic nie znaczysz dla jego dzieci, a dlaczego to już ci powyżej inni wyjasnili powyżej. Jedyną radą dla ciebie jest: WRACAJ SKĄD PRZYSZŁAŚ. Nie oznacza to, że musisz rozstać się z narzeczonym, ale nie właź z butami do rodzinnego domu jego prawie dorosłych dzieci. Wynajmijcie lub kupcie sobie wspólne mieszkanie a rodzinne mieszkanie zawsze pozostanie narzeczonego i jego dzieci. Ty nie masz co tam szukać. Dobrze ci tutaj radzą, wyprowadź się i tyle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Babcia Terenia 72 lata
a pozatym po pol roku zamieszkaliscie ze soba? cos tu jest nie tak. a na dodatek nie zamieszkaliscie razem a ty z jego dziecmi jego nie ma -czy ty jestes zdesperowana? bo na to wyglada, lecisz na jego kase? a może on leci na bezpłatna opiekunke dla rozwydrzonych dzieciarów? zostawiłbyś swoje dzieci na pół roku z obca babą której nie akceptują :classic_cool:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość desztfa
no o czymś to świadczy jeśli dziewucha wprowadza się rodzinnego domu z prawie dorosłymi dziecmi ja bym nigdy w zyciu tak nie postapiła, trochę godności nie masz swojego mieszkania, taka krótka znajomość i już tam spisz i zyjesz ? ktos tu jest nieodpowiedzialny albo facet jest pieprzniety albo wymysliłas prowo :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a. a .a... jeśli to było do mnie to nie masz racji :) ja ją widziałam tylko kilka razy w życiu bo mieszkają w innym kraju i byłam już dorosła kiedy rodzice sie rozwiedli. Byłam u nich dwa razy w odwiedzinach, oni byli u nas na weselu, chrzcinach itp ale poza tym nic nas z nią nie łączy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a. a .a...
:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a. a .a...
przyznacie, ze mozna zycie/zdrowie stracic na (tzw.) cudze dzieci... choc bywa, ze mozna jednak poczuc satysfakcje zawsze zastanawia mnie jak to jest (z dziecmi) w rodzinach zastepczych. W atkiej sytuacji pewnie dziecko bardziej sie *stara* byc zaakceptowanym(?)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie widzę związku między rodzina zastępczą a sytuacją opisaną przez autorkę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Babcia Terenia 72 lata
W atkiej sytuacji pewnie dziecko bardziej sie *stara* byc zaakceptowanym niekoniecznie... ale często doceni i odwzajemni miłość o której marzyło a której nigdy nie dostało ze strony biologicznych rodziców te dzieci które opisuje Gosia miłośc mają - ojca i przypadkiem może im sie pomylic miłość ze słabością...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a. a .a...
tak tylko rzucam temat/problem do ogolnej dyskusji o * mniej czy bardziej toksycznych/trudnych zwiazkach* *(macochach*/dzieciach) ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ... i.
?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gggigui
Przeczytałam pierwszy post i napiszę ci jedno. Wracaj do siebie. Ta chołota się nakręca na wzajem i jeśli nie mają oporów żeby ochlapać się wodą z toalety czy otworzyć twój pokój pod twoją nieobecność i wylać ci kocie siki z kuwety do łóżka, to w sposób cywilizowany nie da się do nich dotrzeć. Co do sposobów niecywilizowanych to masz dwoje przeciwko sobie i nie na swoim terenie, poza tym do obrzucania gównem, dosłownie (!) i w przeności (słownictwo) nie ma sensu się zniżać. Współczuję kontaktów z bydłem. Kto wie czy to nie oni wyprawili matkę na tamten świat? A może to ogólnie jakaś patologia, z narzeczonym włącznie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kol
Mi sie wydaje ze autorka nie leci tylko na kase bo gdyby byla az tak wyrachowana pewnie nie przejmowala by sie tymi dzieciakami a moze nawet rowniez dogryzala by im w jakis sposob, na twoim miejscu wyprowadzila bym sie na jakis czas do jego powrotu byl by to sygnal z twojej strony ze na prawde cos jest nie tam a partner nie moze zachowania dzieci bagatelizowac

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość takie tam duperele nic więcej
Tak się traktuje dużo młodszą kochankę ojca. Nie wiem o co masz do tych dzieciaków pretensje, też bym na ich miejscu cię pognała z domu mojej mamy :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gosc xxx
a może on leci na bezpłatna opiekunke dla rozwydrzonych dzieciarów? zostawiłbyś swoje dzieci na pół roku z obca babą której nie akceptują moze i masz racje jesli chodzi o niego ale to tylko podkresla ze z nia jest cos nie tak ze sie na to godzi!!!...czyli albo zdesperowana z roznych wzgledow, albo leci na kase i nie odpusci za nic w swiecie (czyt. nawet jezeli bedzie wykorzystywana i ponizana).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ten temat powinny
przeczytać wszystkie samotne matki,ze swoimi dziećmi ludzie sobie nie radzą,ciekawe jak poradzą sobie z cudzymi,które w każdej chwili mogą ci powiedzieć zasadnie lub nie,że jesteś obcy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość moim skromnym zdaniemmmm
tak czy śmak, autorko wyprowadź się i już, koniec i kropka, innej rady póki co nie ma, a jak wróci narzeczony to wspólnie coś zadecydujecie, to tyle

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
autorka jest starsza od nich o 10 lat - skoro uważacie, że to taka mała różnica wieku to przecież między nią a jej narzeczonym też jest 10 lat - czyli nie wzięła sobie wcale starego i ułożonego faceta, tylko związała się z kimś kto ma rozwydrzone i niewychowane dzieci. Autorko, niestety te dzieci są zwyczajnie rozpuszczone i niewychowane, widać, że facet nie radził sobie sam po śmierci żony... Ty ich nie wychowasz, bo dzieciaki w takim wieku zachowują się jak bydło - hormony, niestety. więc będą buntować się na wszystko - a tym bardziej na obcą kobietę w swoim domu. jeśli masz możliwość to wyprowadź się, bo dla tych dzieci na pewno o wiele za szybko się wprowadziłaś, na pewno nie zdążyły Cię nawet dobrze poznać a już z nimi mieszkasz. nie będą próbowały Cię zrozumieć - na to nie licz. ja bym się na Twoim miejscu wyprowadziła, przynajmniej do czasu kiedy narzeczony nie wróci, bo możesz mieć z nimi bardzo ciężko - wątpię, że się znudzą robieniem Ci durnych kawałów...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gosieńko .... ja bym sprawę załatwiła inaczej ... Jak widac dużej różnicy wiekowej między Tobą a jego dziecmi nie ma. Rozmowy z patnerem nie pomogają,bo to są jego dzieci i on widzi to z innej perspektywy.Także skoro to nie działa,spróbuj "załatwic" ich tą samą bronią.Nie mówię tu o historii z zapchanym kiblem,ale pamiętaj,że również masz asa w rękawie. Kiedy Justyna będzie miała ochotę wyjśc na dyskoteke,doprowadz do tego by nie mogła, nie zakazuj ale wpłyń na ojca przekonowując go wieloma argumentami,że jest młoda,tyle się dzieję ... niech On postanowi pod Twoim wpływem by nie mogła wyjśc, kiedy będzie chciała pieniadze rób to samo ... cokolwiek co wpłynie na lepsze (czyt.dla 16-latki gorsze) wychowanie dla niej bedzie zgrozą, jednak nic nie czyń sama a po prostu dawaj argumenty narzeczoemu by to on podejmowal decyzje ... kiedy skoncza jej sie wyjscia, pieniadze a czesciej bedzie musiala siedziec przy nauce nie bedzie szczesliwa ... rób wszystko by w łatwy sposob uprzykrzyc jej zycie, gdy ona zobaczy jak wiele nie idzie po jej mysli to sama zmieni strategie wobec Ciebie... im bardziej będziesz się przejmowac,plakac i tracic sily nad sytuacja tym bardziej nic nie wskurasz ... dziciaki trzeba zalatwic ta sama bronią i uwierz ze to pomoze, badz silna, nie daj sie wyprowadzic z rownowagi i pokaz im ze kochasz ich ojca i bedziesz z nim bez wgledu na to czy im sie to podoba czy nie !! nie mozesz miec chwili slabosci i sie poddac, oni moga sobie robic glupie zarty ale Ty mozesz wiecej. a swoja droga przyslij ich do mnie na szkolenie to ja im pokaze :D ja sobie w kasze dmuchac nie dam. he. Pozdrawiam i zycze powodzenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jak to o co kaman
pomiędzy Gosią a ojcem dzieciaków jest 12 lat różnicy, natomiast Gosia starsza jest od Justyny 10 lat a od Piotrka 9. Czyli jakby nie było bliżej jej do nastolatków. Jeśli zdoła to powinna się z nimi zaprzyjaźnić a nie zgrywać mamusię.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×