Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Hi-za-ga

wdowa

Polecane posty

Gość Andi14
Kochane forumowiczki, ja bardzo lubię ludzi, jestem i byłam osobą towarzyską. Mimo emerytury bardzo intensywnie pracuję (nie zawodowo). Moją pasją - jedną z wielu - jest polityka i samorząd. To daje mi małą odskocznię od smutnej codzienności. Większość czasu zajmują mi sprawy różniste; jak każda z Was prowadzę jednoosobowe gospodarstwo czyli sprzątam to co sama nabałaganię, czytam, robię na drutach, rozwiązuję jolki, gotuję, smażę no i trochę się ruszam. Nie umiem sama pojechać np do pobliskich uroczych uzdrowiskowych miasteczek i tam pospacerować. A już wyjście samotne do kawiarni to jakaś ogromna dla mnie "góra" nie do zdobycia. Samotne "szlifowanie" chodników też nie wchodzi w grę. Wędrowanie po galerii handlowej źle mi się kojarzy. Czyli tak źle i tak nie dobrze. Kiedyś robiliśmy to we dwoje i nawet nie zauważaliśmy jak szybko mijał czas. Teraz wychodzę na jakieś zakupy i idę dokładnie tam, gdzie powinnam zrobić określony zakup. Jednym słowem " jak by się człowiek nie obrócił i tak cztery litery ma z tyłu ". Pyta któraś z Was gdzie poznać bratnią męską duszę. Próbowałam czytać "sympatię" ale nigdy tam się nie zarejestrowałam. Mam bardzo mieszane uczucia kiedy oglądam tam od czasu do czasu oferty różnych panów. Jedno jest pewne potrafią się sprzedawać, wymagania - im starszy - tym większe i młodsze. Nie ufam takim znajomościom. Napiszcie co Wy o tym sądzicie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hi-za-go - do ubiegłego roku tez niektóre aspekty życia nie mieściły mi się w głowie. Miałyśmy - tak wynika z wpisów_ normalne rodziny, kochających i szanujących nas mężów i jakieś takie zycie na luzie nie interesowało nas. Mam nadzieję ,że macie podobne spostrzeżenia. Dopiero jak zaczęłam poznawać inny -ten najzwyczajniejszy świat to zobaczyłam jaki jest inny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutna40
kobietki - fajnie że możemy tu sobie wejść cos napisac, jakies nasze przemyslenia ktorych tak naprawde za bardzo nikt z naszych bliskich czy znajomych nie zrozumie, bo jeżeli ludzie widza mnie pelną werwy, zapału, umalowaną to zapewne nie zdaja sobie sprawy co tak naprawde pod taka maska sie kryje, smutek, żal, czasem zazdrośc gdy patrzy sie na szczesliwe pelne rodziny - ale to tylko może wiedziec osoba ktora to samo przezyla. Co do facetow i ich spotykania - ja jakos nie wyobrazam sobie spotkania z calkiem obcym facetem np z jakiegos portalu randkowego, moze jestem starej daty ale jak juz to wolalabym kogos troche znac zeby wogole sie z nim umowic, a zreszta w moim przypadku jakies konta typu sympatia odpadaja - bo juz w przedbiegach bym odpadla- wdowa, po 40, 3dzieci - hehe - pewnie ogonek by sie ustawil żeby sie wybrac ze mną na randke:) Przedwczoraj zagadal mnie były mąż mojej niegdysiejszej najlepszej kolezanki, ona brzydko z nim postapila ale że to byla moja kolezanka to nawet nie mowilam nigdy że jej postepowanie mi sie nie podoba, po prostu ograniczylam z nia kontakty i teraz tylko czasami sie spotkamy ale coraz rzadziej - miala fajną rodzine - ten mąż maly synek- razem z moim mezem czesto u nich bywalismy, oni u nas, a ona zakochala sie w dwukrotnym rozwodniku wniosla o rozwod - juz sa chyba ze 3 lata po rozwodzie, z tamtym rozwodnikiem żyje teraz ale jakos szczescia za bardzo nie widac, slubu nie wzieli bo ciagle jakos maja klotnie a to o ex zone tamtego rozwodnika, o jego dzieci o jej dziecko i tak sie kotluja, no i ten jej byly maz zagadal jak sobie radze, on z nikim nie jest zwiazany, ale nie umowilam sie bo jakies dylematy mam - w koncu byl mezem mojej kolezanki, mojego meza znajomym - wiem że nikomu tym krzywdy bym nie zrobila ale nie pasowalo mi to, moze najpierw powiem tej kolezance- sama nie wiem- co wy o tym sadzicie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witajcie :) Smutna 40 - myślę, że powinnaś pójść za głosem własnej intuicji. Sama zdecyduj, nie pytałabym koleżanki o pozwolenie. Tym bardziej, że zostawiła swojego męża dla innego. Warto dać szansę, może najpierw przyjaźni. Andi14 -ja spróbowałam "szczęścia" na portalu typu "symapatia" ale nie potrafiłam zawrzeć tam żadnej znajomości. Szybko zrezygnowałam. Nie ma to jak realny kontakt. Wiem jednak, że są panie które znajdują tam swoje połówki. Co do samotnego szlifowania chodników na spacerach mam takie same odczucia jak Ty, zresztą jak mam odpoczywać mijając rodziny, pary... ech. Kiedyś koleżanka po powrocie z wczasów rodzinnych zaprosiła mnie na obiad. Rozradowana opowiadała jak wspaniale wypoczęła, jak mąż ją rozpieszczał na tych wakacjach. Z jednej strony cieszyłam się razem z nią, a z drugiej... przecież ja niedawno też z moim mężem tam byłam i też było wspaniale... Wspomnienia wróciły i żal do świata. Uciekłam do domu i resztę dnia przepłakałam .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Czesc dziewczyny. Widze ze jest nas coraz wiecej:) Sadze, ze nie mozna oceniac wlasnego zycia przez pryzmat zycia innych. I zamartwiac sie tym, ze inni cos maja, a my nie. Bo czesto i te z pozoru normalne i szczesliwe pary nie sa ani takie szczesliwe, ani takie razem. Ludzie nie pokazuja prawdziwego oblicza. Graja wlasne role do wlasnego scenariusza. I czesto tak naprawde bywaja samotni majac obok siebie ta swoja polowke. Badzmy realistkami. Oceniajmy swoje zycie przez pryzmat wlasnych potrzeb. Bo kazdy jest inny, co zreszta wyraznie widac z tego, o czym tu piszemy. Czasami chcemy kogos znalezc, czasami nie, czasami wolimy sie skupic na wlasnej pracy i dzieciach, a czasami nie.....wszystko zalezy od okolicznosci i potrzeb. reenka, impreza wyszla super. Bylismy w kinie na "Dwoje do poprawki". Znacie ten film? Fajny film z doskonala obsada aktorska. I na czasie. O samotnosci w zwiazku i probach zmian podejmowanych przez kobiete, oczywiscie. Polecam. A potem byla kolacja i pogaduchy do pozna. Rozerwalam sie towarzysko. Fajne, ze sa ludzie z ktorymi mozna milo spedzic czas i troche oderwac sie od rzeczywistosci. No i poniedzialek dobiega konca......Pamietacie film "Nie lubie poniedzialku"? Niektore rzeczy sie nigdy nie zmieniaja, prawda?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fili-pinka
Renko wzięłam się za ogród, ale jest jeszcze dużo do zrobienia. Musze wykopać mieczyki i gieorginie. Naleciało też dużo liści z drzew i trzeba to zgrabić, ale czekam aż wszystkie spadną i znowu będą wspomnienia związane z liśćmi. Co do tych drzew to mam jarzębinę 1 i kilka tych wierzb, są piękne, razem je sadziliśmy. Jak przyjechały na pogrzeb ciotki takie starsze to powiedziały, żebym te drzewa ścięła. Nie wiem co robić , ale już zawsze będę miała Go na sumieniu przez te drzewa. I znowu łzy, skąd ja ich tyle mam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fili-pinka
Smutna , a co Ty chcesz powiedzieć koleżance, myślisz że Ci szczerze odpowie. Ona jest już po rozwodzie, to nie ma sensu na ten temat rozmawiać. Zaprzyjaznić zawsze się możesz, a póżniej zobaczysz jak się potoczy wszystko. Co do portali randkowych, to uważam że to bardziej dla starszych ludzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Filipinko-płacz , płacz .Wypłakać sie musisz. Jarzębinę wyrzuciłam ze względu na syna - nie zyje mój ojciec, mąż to nie chce czekać. Wiem, ze to są przesądy ale zawsze w tym jest troszkę prawdy. U mnie ogrodem i porządkami koło domu zajmował się mój mąż - prze zdwa poprzednie lata chciałam jemu dorównać - ale w tym roku już swoje porządki wprowadzam. Nie dałam rady- mam inny rytm pracy. No ito pole zagospodarowałam. Ostatnio rozmawialam z dziećmi i im mówię , ze tata byłby z nas dumny. Dużo, bardzo dużo w tym czasie nieobecności na ziemi się działo: matury, prawa jazdy, studia, problemy syna-z których wyszedł-to co zostało to już drobiazgi. A portale randkowe?- Uważam , że dla desperatek nadają się. Nic o tych ludziach nie wiemy i ile czasu musi upłynąć, że by sie dowiedzieć. Z jednym facetem takim obcym rozmawiałam nawet długo-ok 0,5 roku. Ale nie było tej głębi. Ot takie gadanie. Smutna - nie przesadzaj - uważam tak: jeśli chciałabyś się z tym człowiekiem spotkać to się spotkaj-ale jeśli wątpliwości- to miej tylko względem siebie wątpliwości a nie koleżanki. A jeśli Tobie odpowiada - to pogadajcie to jeszcze nic takiego. Coś będzie się działo. Sama też nie wyobrażam sobie wyjazdu na wczasy, narty... w pojedynkę, na spacery głównie z psem chodzę albo z koleżanką. Ale jak na razie to albo dzieci, siostra, znajomi ratują. Co dalej zobaczymy. A na razie super sobie gaworzymy- bardzo mi się tutaj podoba - a Wam?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fili-pinka
Też mi się podobają nasze rozmowy i naprawdę mi pomagają. Rozmawiamy sobie na różne tematy, jest okey , wszystkie przeżyłysmy taka samą tragedię .Kto nas lepiej zrozumie ? nikt inny

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witam.Lubię tu wchodzić bo choć nie jesteśmy jednakowe to łączy nas ból.Ja zakładając ten wątek byłam bliska depresji w trakcie leczenia dość silnymi lekami antydepresyjnymi. I wierzcie mi osoba,która pisała tu tj.kaddarka pomogła mi podnieść się z tego dołka.Za co bardzo dziękuję.Bo wiecie że przyjaciele to jak anioły,które podnoszą nas gdy zapominamy jak latać. Bunt i złość,która była we mnie poszła w zapomnienie i spokojnie mogę powiedzieć ,że jest ok. Jedno tylko jestem pewna,że nie mogę być sama i to najbardziej mnie smuci.Ale znaleźć kogoś i go zaakceptować nie jest łatwo. Myślę,że zarejestruję się na jakimś portalu randkowym,ale znając życie to tu się liczy mlodość i seks,seks.,kolacja ze śniadaniem i nie znamy się. Nie tędy droga i przed nami życie,które tak dużo zależy od naszego postępowania.Dbajmy o siebie i bądźmy czujne na każdym kroku. Pozdrawiam i milego dnia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutna40
Hi-za-go jestes bardzo mądrą kobietką - tak sie czasem zastanawialam że jak czytalam pierwsze strony naszego forum to bylas bardzo zagubiona, nieszczesliwa własnie w depresji - zreszta kazda z nas to przechodzila, przechodzi a teraz potrafisz innym dac siłe na przetrwanie. Ja przetrwalam śmierć męża bez żadnych środkow antydepresowych, nawet ziolowych uspokajaczy nie bralam ale to tylko dlatego że karmilam malego (mial dopiero 4miesiące) wiec nawet nie chodziłam do lekarza po jakąs pomoc. dziekuje wam za odniesienie sie do mojej sytuacji, wiem że może za wiele słowa innych nie pomogą ale dziekuję -ja to chyba za bardzo czujna jestem i wszystko rozpatruje w 100 rożnych płaszczyznach - myśle że dla mnie jeszcze nie nastal ten czas kiedy mogłabym spokojnie bez iakis wyrzutow czy to w stosunku do dzieci, męża, koleżanki się z kims umawiac i nie wiadomo czy kiedyś to nastąpi, moze jak juz zostane całkiem samiutka w domku to wyrusze na łowy towarzysza do pogawedek szukać:). U mnie dzis pogoda nie najgorsza- najwazniejsze że nie pada, w nocy mój maly troche pokaslywal- a dopiero miesiac temu skonczyl antybiotyk - ale to tak i bedzie że z przedszkola bedzie przynosi rożne chorobska póki sie nie zahartuje. Piszecie o nieszczesliwych drzewach - ja mam w domu kwiata-nie bardzo wiem jaka jego nazwa- ktory ponoc przynosi nieszczescia- tak mi powiedziala szwagierka - jeszcze go nie wyrzucilam - ale sie przymierzam do tego- tylko on taki ladny rozrosniety - i sie waham

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hi-za-go - ładnie powiedziałaś o przyjaciołach. Tak pomyślałam, ze muszę napisać do jednego kolegi- ma poważne kłopoty i dziś w ogóle nie odzywał się. A zwykle odpowiada. Kaddarko zgadzam się z Tobą i nie ma co patrzeć na innych. Też miałam taki moment , że każda pełna rodzina mnie "dołowała". Ale własnie jak na niektórych spojrzałam z innej strony to zobaczyłam ile w tym pozornie szczęśliwym życiu jest obłudy. A dziś miałam taki nostalgiczny dzień -pogoda tak nastraja-- trochę pojeździłam po okolicy(w ramach pracy), załatwiłam sprawy w Krusie i myślałam, myślałam , myślałam. No nic nie wymyśliłam poza oczywistością, że tęsknię za moim mężem a ten mój kolega charakterem do bólu Jego przypomina. No i przyszło mi do głowy,że może ja sobie w nim Jego wyobrażam. I boję się tak całkiem przerwać kontakty, ponieważ nawet tego nie będę miała.No i przystojny przy tym jest. Ups. A co kwiatów - to kiedyś kaktusy chodowałam. Ktoś mi powiedział,że też pecha przynoszą - wyrzuciłam. No bo po co myśleć, że a nuż przyczynią się do złego- tak na wszelki wypadek wyrzuciłam. Zostawiłam tylko grubosza - tzw. "drzewko szczęścia". Filipinko- właśnie dlatego nie lubię mieczyków i gieorginii-pieknie kwitną -ale to wykopywanie:( A Pytałaś o trzykrotki- podobne są do tych pokojowych trzykrotek , kwitna na niebiesko,są płożące, bardzo ładnie obrastają skarpy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fili-pinka
Witam ! Hizago cieszę się, że u Ciebie jest teraz okey, bo to też wielka nadzieja dla mnie i dla innych, że jednak można się jakoś pozbierać i żyć dalej, chociaż nie jest łatwo i nigdy już nie będzie. Dobrze, że masz już taką świadomość, że nie chcesz być sama, ale szukanie na siłę na portalach randkowych to nie jest dobry pomysł, możesz bardzo się rozczarowac. Jeżeli masz z kimś być, to będziesz, ja wierzę w przeznaczenie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Andi14
Smutna40, witaj. Piszesz o nieszczęśliwym kwiatku domowym. Co to jest za kwiatek? Nigdy nie słyszałam o nieszczęśliwych kwiatkach. O niezdrowych owszem. Podobno bardzo niezdrowe są wszystkie fikusowate. Napisz coś więcej o Twoim kwiatku. U mnie dzień jak co dzień. Od wczoraj paskudna pogoda. Pochmurno, zimno - tylko 11 stopni maksymalnie. Trzeba powoli wyciągać cieplejsze ciuszki z szaf. Jeszcze w niedzielę chodziłam z krótkim rękawem a dzisiaj w ciepłym wełnianym żakiecie. Dzisiaj w moim mieście był osteobus. Razem ze znajomymi zrobiłyśmy badania na gęstość kości. No i wyobraźcie sobie mam najlepszy wynik z pośród 8 znajomych. Tylko co poza tym? Chciałabym też mieć w miarę dobre życie. Nie takie samotne. Pomyślicie, poszła z tyloma znajomymi na badania i narzeka. Zgadza się narzekam. Po badaniu każda z nas poszła do swojego domu. Do dzieci, mężów, rodziców. A ja do pustego domu. Co wieczór powtarzam sobie jak mantrę , jutro też jest dzień i na pewno będzie lepszy. Pewnie kiedyś zdarzy się jakiś fajny, tylko kiedy? Ja chcę żyć pełnią życia póki mam siły i ochotę. Dla Was kochane to żadna nowość. Nie śmiejcie się z moich marzeń bo podejrzewam, że Wasze są podobne. Pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fili-pinka
Renko wykopałam dzisiaj mieczyki i obcięłam gieorginie , bo te badyle bez kwiatów brzydko już wyglądały. Bulwy sa jeszcze w ziemi, jak przyjedzie synuś to mi pomorze wykopać i znieść do piwnicy, bo są ciężkie. Masz rację, że dużo pracy z nimi i postanowiłam, że tylko trochę zostawię, a pozostałe zgniją w ziemi. Zawsze mąż mi pomagał przy wykopywaniu. Jak tak dzisiaj obcinałam te badyle, to też myślami byłam przy nim i tak bardzo zatęskniłam , chciałabym go zobaczyć chociażby z daleka. Często mi się śni, ale też większość snów nie pamiętam po przebudzeniu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Andi -my się nie śmiejemy , bo też marzymy. A pamietaj, ze marzenia się spełniają. Ja wierzę i w przeznaczenie też.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witam.Ja też wierzę,że są kwiaty które są dla nas niezbyt korzystne.Wiem ,że róża chińska nie jest wskazana przy małych dzieciach.Teraz są kwiaty co nawet nie zna się nazw a patrzymy żeby były piękne. Poczytałam trochę wypowiedzi na temat portali randkowych i jedyne co mnie zainteresowało to my dwoje ale to też muszę się zastanowić. Chociaż nie jestem do końca przekonana. Pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hi-za-ga , nawet nie wiesz, jaka mi sprawilas przyjemnosc piszac, ze Ci kiedys pomoglam. Bardzo sie ciesze. O to przeciez chodzi, abysmy sie wzajemnie podnosily na duchu. Bo kazda z nas czasami ma 'dola" i fajnie jest, jak ktos zyczliwy pomaga z niego wylezc. A mojej zyczliwosci mozesz byc pewna:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Co Wy dziewczyny wymyśliłyście z tymi roślinami przynoszącymi nieszczęście?Nigdy o czymś takim nie słyszałam się z tym nie zgadzam. Wszystkie drzewa i kwiaty są piękne, a jarzębina oprócz tego jest rośliną leczniczą, z jej owoców robi się lek na schorzenia układu pokarmowego. Tak samo wierzba płacząca: jest śliczna , a nie wiem, czy wiecie, że z kory wierzby uzyskuje się kwas salicylowy, wchodzący w skład aspiryny czy polopiryny? Nie trzeba słuchać zazdrosnych sąsiadek. Co się tyczy koleżanki i jej męża po rozwodzie: nie weszłabym w to. Przecież przed Bogiem są nadal mężem i żoną. My to co innego, nas przysięga małżeńska już nie wiąże, Mam taką zasadę, że od rozwodników trzymam się z daleka. Uważam, że nie chciało im się pracować nad związkiem, tylko poszli na łatwiznę. A takie podejście może zaważyć i na następnych związkach. Pozdrawiam Was serdecznie!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Andi14
Dzisiejszy dzień nieco lepszy od dwóch poprzednich. Mgła trochę rzadsza i krótsza.Zrobiłam część zakupów na Wszystkich Świętych. Na cmentarzu ruch. Zapomniane wydawałoby się groby zaczyna być widać. Zastanawiam się dlaczego tak dużo ludzi nie widzi potrzeby odwiedzenia grobów nie tylko w święta. Pewnie wiele z nich mieszka w innych miejscowościach i jest kłopot z dojazdem ale jednak zdecydowana większość to nasi "sąsiedzi". Te kilka dni z mgłami spowodowały, że bardzo opadają liście. Kasztanowce już prawie łyse, piękne różnokolorowe klony łysieją, a jesiony gubią swoje palczaste liście. Mieliśmy dzisiaj dosyć wysoką temperaturę bo aż do 15 stopni. Naszła mnie jakaś niespodziewana nostalgia. Wszyscy za pewne tak mamy, kiedy dni co raz krótsze,słonka co raz mniej. Jest wieczór a ja sama w towarzystwie urządzeń elektronicznych. Za kilka dni będzie jeszcze gorzej bo po 17,oo będzie zmierzchać. Nie wiem jak Wy, ja nie wychodzę po zmroku z domu. Dobrze, że jutro mam "służbowe" wyjście na kilka godzin. Wrócę zmęczona i pewnie wieczór też mi szybko zleci. Co z tym kwiatkiem przynoszącym nieszczęście? Pięknie Was wszystkie pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja jednak boję się tych przesądów światło ćmiących. Chciałabym wierzyć w horoskopy. Ale zawsze jakoś to na opak wychodzi. Ale wpadłam w przepaść. Nie wiem kiedy się wygrzebię - niby bez powodu!!!!!. Też kupiłam znicze-z mamą byłam na zakupach czyli dla ojca i męża zakupy - super!!! I na dodatek wszystkim się wydaje, ze tak sobie radzę-nawet mojemu rodzeństwu-jak oni nic nie rozumieją to tylko Wy wiecie. Biorę się za rysowanie -bo przynajmniej o czymś innym mogę wtedy myśleć. Buziaki dla Wszystkich.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutna40
witam w zimny czwartkowy poranek. Co do kwiata, ktorego już dawno mówila szwagierka żeby go wywalić - to jest to taki co w niektorych domach pnie sie po nitce, żylce a ja go motam naokolo i jest naprawde ladny okazaly ale sama nie wiem - ponoc osoby wierzące nie powinny wierzyć w jakies gusła ale kota czarnego wole omijac, 13go nie lubie - bo co tu dużo ukrywać- 13go brałam ślub i czy to nie pech, eh niektóre niewiadome na zawsze pozostana niewiadomymi a my musimy po prostu dalej żyć. Co do rozwodnikow - tu nasuwa mi sie twoj post hisako - ja bym tak do końca ich nie skreślała - bo naprawde czasem nie mieli wplywu na to co ich spotkalo - chociaz na pewno 2strony odpowiadają za jakikolwiek rozpad, co do tego byłego męża mojej koleżanki i jej to na dzis ta koleżanka mnie zaprosila i jeszcze jedną kolezanke do siebie - nie wiem może oznajmi że w końcu sie pobiera z tym facetem dla ktorego zostawila swego męża- w sumie nie wiem o co chodzi ale to mi przyszło do głowy, a z jej byłym mężem na razie dalam se spokoj - ja to podobnie chyba jak filipinka wierze w przeznaczenie -że jak mam kogos spotkac to spotkam a jak nie to i szukanie nic nie da bo tylko bede sie rozczarowywac

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ktoś nowy po przejściach
Witajcie, Czy można dołączyć? Mam wielkiego doła, potrzebuje się wygadać z kimś obcym pogadać.Niby mam dużo przyjaciół,ale każdy mnie zna,i nie bardzo chcę pokazywać swoje smutki, doły. 6 lat temu zostałam wdową,zostałam sama z 2 dzieci,po 3 latach poznałam fantastycznego faceta, spotykaliśmy się 1,5 roku,na początku to była przyjaźń, pomagaliśmy sobie wzajemnie, Też ma 2 dzieci, ale pewnego wieczoru stało się, przeszliśmy z przyjaźni w kochanków i zrobiliśmy to niestety bez przemyślenia bez głowy,to byl taki impuls, wino itp. Zaszłam w ciąże .Wzięliśmy ślub i po 2 miesiącach okazało się,że wyszłam za osobę która w ogóle nie istnieje. kilka lat wstecz upozorował swoją śmierć, zrobił sobie operacje plastyczną, wyszło to przez przypadek, bo jego córka miała wypadek, miała wstrząs mózgu przez kilka dni nic nie pamiętała,jak zaczęła odzyskiwać pamięć zaczęła mówić wszystko, ojciec udawał,że matka ich zostawiła, że musiały zostać z nową mamusią(okazało się,że to kochanka) i tak udało im się udawać przez te lata. To takie małe skrócenie, i trochę chaotycznie...Nie wiem jak mam teraz żyć,co mam zrobić, Zawsze wydawało się,że jestem twardą,silną babką,a teraz się chyba poddałam.Na stare lata dałam się tak oszukać, po co mi to było:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dziewczyny, a ja uwazam, ze losowi trzeba samemu pomoc. Nie mozna tylko czekac az cos sie wydarzy, tylko brac sprawy w swoje rece. Smutna40, jezeli fajnie sie czujesz w towarzystwie tego czlowieka, to po prostu sie z nim spotkaj. Pojscie na kawe czy na spacer do niczego przeciez nie zobowiazuje. A mozna milo spedzic czas. Zgadzam sie z toba, ze z rozwodami roznie bywa. Znam malzenstwa, gdzie ewidentnie jedna strona do rozwodu doprowadzila, a ta druga nie miala na to zadnego wplywu. Tak sie dzieje np. wtedy, gdy w gre wchodzi zdrada i jeden z malzonkow chce zmienic partnera. Co wiec ma zrobic ten drugi? Tak wiec Hisako nie mozna wszystkich wrzucac do "jednego wora". Robicie juz zakupy na Swieto? ja jakos nie moge sie zmobilizowac. Niczego jeszcze nie mam i jakos nie moge sie zmusic, aby kupic. To pierwsze Swieto po smierci meza, moze to dlatego tak trudno mi sie przelamac? Trudny to dla nas czas.... Reenka, wiem co czujesz. My wszystkie wiemy. Chcialabym przespac ten najblizszy tydzien i obudzic sie juz 'po".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wygląda mi to na prowokację. Nie oglądam seriali w TV i wydaje mi się, że potrafię odróżnić prawdę od konfabulacji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witam.Opowiadamy sobie,że jesteśmy zainteresowane osobą,tylko obawiamy się,że więcej mamy przeciw lub za.Mamy jedno życie,które bezgranicznie trzeba zamknąć to co się skończyło.Odnośnie rozwodników nie można ich wsypywać do jednego wora tak samo my też nie jesteśmy jednakowe.Znam rozwodnika i wiem,że jest dobrym człowiekiem,spotkaliśmy się ale bez zobowiązań bo wiem,że spotyka się z byłą żoną{chociaż ma innego mężczyznę}i wydaje mi się,że on ją nadal kocha.Mnie osobiście dobrze się z nim rozmawia,będąc na imprezie czułam się przy nim wspaniale,ale to nie jest dla mnie i w każdej chwili jeżeli zadecydujemy ,kasujemy się na skypie i koniec znajomości -bez zobowiązań.Fajne to jest bo jak masz z kim porozmawiać na wszystkie tematy,pośmiać się ale tu nie o to chodzi. Każdej z nas brakuje bliskości,ciepła . Pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fili-pinka
Witam . Ja nie wierzę w przesądy typu -piątek 13, czarny kot itp. ale np. energia drzew zła lub dobra i jaki mają wpływ na człowieka to już zupełnie inna rzecz. Nigdy wcześniej się tym nie interesowałam i gdybym wiedziała o tych wierzbach to na pewno nie zasadziłabym ich w swoim ogrodzie, a teraz nie wiem co z nimi robić- są naprawdę piękne, a mój mąż często przesiadywał pod jedną z nich. Ciężki nadszedł czas przed 1 listopada, ja to bardzo przeżywam jak widzę te wszystkie wystawy ze zniczami i kwiatami. Jeszcze nic nie kupiłam. Nie wiem jak się przetrwa ten czas.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×