Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość dfsgsfggsd

Jak byłam mała piłam wode z kałuży. A wy jakie macie jakieś wspomnienia?

Polecane posty

Gość Dont kraj
:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Byłam bardzo ciekawskim dzieckiem.Kiedyś(miałam jakieś trzynaście lat)namówiłam kołeżanki by pojechać rowerami pod budynek prosektorium.Zeszłyśmy z rowerów i wspinałyśmy się na okno by podejrzeć co się za nimi kryje W momencie gdy "zawiesiłam" się na parapecie i trzęsąc się jak osika oglądałam kamienne prosektoryjne łożko koleżanka powiedziała że z budynku wyszedł trup(w istocie to był pracownik prosektorium który wyszedł nas przegonić) Zeskoczyłam z okna i z wrzaskiem zaczęłam uciekać ,zatrzymując się dopiero po półgodzinie pod drzwiami mieszkania.Po rower musiał iść tata.Niczego mnie to nie nauczyło,za jakiś czas namówiłam siedmioletniego brata na podobna wyvcieczkę rowerową.. Nagminnie też jadłam śnieg ,kredę i guguły.To były czasy:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dqwdwqdqwdqwd
my z kolezanka miałysmy brutalne zabawy. bo no podpalałyśmy mrówki i kroiły dżdzownice i różne okropne rzeczy :O bawiłyśmy sie ,ze je leczymy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dqwdwqdqwdqwd
albo śledzilyśmy dorosłych bo bawiłysmy sie w detektywów , urzadzałyśmy przedstawienia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dqwdwqdqwdqwd
albo kiedys sie pokłociłam z babcia wiec przyniosłam z ogrodu zdechłego kreta i jej rzuciłam na kolana :D raz z zemsty posoliłysmy mojej ciotce herbate i wiele innych glupich rzeczy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
eee,to ja się przyznam... Byłam gowniara.Tata zaprosił kolegów z pracy i oblewali coś. Gdy tamci poszli,ojciec udał sie na łono Morfeusza.Mama w pracy,brat w szkole. W butelce zostało j1/4 wina.Wypiłam.Z tego powodu nie poszłam na warsztaty.Tak jak ojca zmorzyl mnie sen.Z perspektywy czasu wydaje mi sie to zabawne bo prawie w ogole nie piję i ogólnie grzeczna jestem.Tak,tak,dobre było ziólko ze mnie:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wierze że
łapaliśmy ślimaki, później smażyliśmy nad ogniskiem i jedliśmy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość franiaaaaaa
Namiętnie żarłam śnieg :] W wakacje obowiązkowo gra w klasy, w gumę, wiszenie cały dzień na trzepaku, na huśtawkach, robienie fikołków Dzwonienie do ludzi domofonem i rzucanie głupich tekstów w stylu : chce Pan kilo mrówek??? Jak byłam u babci na wsi to z kuzynką chodziłyśmy 10 razy dziennie po lody, głównie żeby zobaczyć jaki będzie napis na patyku :D Słuchałyśmy Ich Troje, robiłyśmy układy do Modern Talking, nabierałyśmy wody do buzi i rozśmieszałyśmy sie (co przeważnie kończyło sie posikaniem w majtki ), rysowałyśmy czarodziejki z księżyca i w ogóle lubiłyśmy się w nie bawić... za domem babcia miała hamak, cały dzień tam siedziałyśmy. nagrywaliśmy sie na kasety, łapaliśmy chrabąszcze Szkoda, że te czasy już nie wrócą...mam wrażenie, że dzisiaj dzieci nie mają takiego fajnego dzieciństwa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jak tak patrze na dzieci pod moim blokiem to faktycznie nie potrafią sobie czasu zorganizowac nie bawią się tak jak my kiedyś :) są jakieś takie inne jakby pędziły ku dorosłości.. jakby mogły to by w szpilki wskoczyły i make up ;/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Dont kraj
up:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość i ja tez mialam frajde
kurcze tyle zabaw bylo... zbijanie chrabąszczy zabawa w mafię, sklep, dom, robienie jedzenia z pisaku, wody i lisci piaskownica łażenie po drzewachi robienie szałasów w lesie udawanie zwierzaków wyrywane z korzeniami kępki trawy i różne zielska jako lalki:D (korzenie to włosy były) zabawa w chowanego, berka, 2 ognie, ciuciu babkę:D zakradanie sie do opuszczonego domu... ehhhh...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość chrup...chrup
A kto pamięta: zabawę w widoczki jedzenie żywicy prosto z drzewa zabawa w śledzenie starszych koleżanek i kolegów /....ups/ "gotowanie" w piaskownicy?:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość karolcia bez
ja wisiałam na trzepaku:D podchody i niewidzialna ręka;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość karolcia bez
no i lizanie sopli zimą :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość chrup...chrup
widoczki były fajne:D do tego potrzebne do tego było: kolorowe szkiełka z butelek /najlepiej były widziane denka od butelek :D / kolorowe płatki kwiatków patyczki koraliki i inne drobiazgi dodatkowo punktowane: 1. denka od butelek 2. kapsle a potem były wymiany: trzy kapsle za denko od butelek /całe, okrągłe bez uszkodzeń :D/ Widoczek: szkiełko wciśnięte w ziemię, a pod nim kolorowe płatki, listki i koraliki i wszystko co się znalazło /w różnych dziwnych miejscach ;)/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość onk onk
a wymienialiscie sie 'karteczkami' w szkole?:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gyufruruu
my z sasiadką z naprzeciwka, przebierałysmy się za rumunki i chodziłyśmy żebrać po sąsiadach w klatce :D :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość była kotka74
moja kumpela kiedys zrobila kupe na wycieraczce przykryla ja gazeta i podpalila .Zadzwonila do drzwi , wylecial facet w skarpetach no i rzucil sie do gaszenia ......posikalam sie wtedy ze smiechu .........albo bawilismy sie indian , przywiazalismy kumpla do slupka i polecielismy na obiad ,,,biedaczek stal tam do wieczora na sloncu , dobrze ze go dziadek znalazl .......

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość chrup...chrup
była kotka74 :D o tej zabawie w Indian, to nawet kiedyś w gazecie pisali

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
przypomniało mi się, że malowałyśmy sobie z koleżankami paznokcie flamastrami lub tuszem z długopisów kolorowych, usta flamastrem na czerwono i koniecznie pieprzyk nad wargą czarną poślinioną kredką.:P plotłyśmy też wianki ze stokrotek lub mleczu, zbierałyśmy kapsle i wciskałyśmy w rozgrzany asfalt, a mój kolega z gorącego asfaltu zrobił wałeczek, dokleił sobie z niego wąsy i potem nie mógł tego usunąć:P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Aggy_Ann
Faktycznie, granie w gumę, nawet w szkole między przerwami, przez co spóźniałyśmy się na lekcje:) Okienko wolne czy coś, nawet po szkole, po zajęciach, szło się na trawnik za szkołę i grało czy w gonionego bawiło, albo w krowę :D po czym wracało z zielonymi spodniami od trawy :D Też robiłam szałasy :) na wielkanoc to nawet w lesie zrobiłam "gniazdko", udekorowałam i w ogóle, po to, aby zając dodatkowo tam mógł zostawić prezent :) niestety rozczarowałam sie po tym ;) Chodzenie na tzw. "pachtę" :) groszek, kukurydza, jabłka :) Ciuciu babka :D Bawienie się w smaki :D zamykało się oczy, bądź zawiązywało czymś i karmiło nawzajem, po czym trzeba było odgadnąć co to takiego :D Ale się eksperymentowało :P Sople też lizałam hahaha :D Karteczki of course :D ale to już w późniejszym wieku :) zawsze miałam segregaator przy sobie :) jak sobie pomyślę, że właśnie tym zajmowaliśmy się na przerwach, a nie tak jak teraz, że dzieciaki porównują jakie to mają telefony :O AAAAAAAAAAAAAAA wiecie co jeszcze robiłam... :D ale o tym moi rodzice nie wiedzą :P Po szkole, zawsze chodziłyśmy z koleżanką do budki telefonicznej, ona zawsze miała kartę i dzwoniłyśmy do różnych ludzi, i nabierałyśmy, że jesteśmy z jakiegoś konkursu czy coś, z tym kropkiem coś tam było kiedyś, ale nie pamiętam:D a ja zaawsze panikowałam, że nas namierzą :D Też nagrywałyśmy na kasety magnetofonowe jak to "PIĘKNIE" śpiewamy:D raz nawet siostra znalazła w rowie kasetę ze smerfami :D ze wszystkimi piosenkami :) to było dopiero coś :) Zwykle byłam pilną uczennicą, ale raz w podstawówce, to była szósta klasa, gdzie na następny dzień miał być jakiś ważny sprawdzian, pojechałyśmy rowerami i w czyimś stawie się kąpałyśmy :D w ubraniach, a później u koleżanki suszyłam koszulkę suszarką żeby mama nie poznała :D też o tym nie wiedzą do dziś :D bo to było u kogoś, kto się dopiero tam budował... więc my skorzystałyśmy z sytuacji, że nikogo nie było:) ale wtedy to była ekipa... z 10 nas tam wszystkich było :) Wtedy to telefonów jako dzieciaki nie mieliśmy, rodzice się martwili a ja coś po 21 wróciłam :P Ale żałuję, że wiele raazy byłam posłuszna rodzicom, zbyt posłuszna, bo miałabym o wiele więcej ciekawych wspomnien :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Aggy_Ann
Tzn pod tym względem, że miałam wiele okazji, aby powygłupiać się czy coś, gdzie rodzice nie dowiedzieliby się o tym, ale bałam się, ich reakcji i w ogóle... Ale i tak dobrze było:) Teraz dzieciaki na komunię dostają laptopy, komórki to już w zerówce, quady (czy jak to się tam pisze:P ) jakieś skutery nie skutery... Fajki palą, alko, My to jednak mieliśmy dziecistwo :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość piasek pustyni
Pamietam zabawę w widoczki:) musisz byc dzieckiem lat 80tych, mam racje??? Zabawa w kwadrata, 2 ognie, podchody, gra w gume i klasy, sklep gdzie szczypiorkiem byla trawa:) chodzenie na dzialki na "szaber" siedzenie na plocie od przedszkola cała bandą i krzyczenie na całe gardło woźny groźny, woźny groźny po czym jak wozny wybiegal nas przegonic, zeskakiwalismy z plotu i w nogi:) fajnie było!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja krede jadłam i tynk ze ściany , czy tam farbe , nie wiem sama co to było

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Az sie micha cieszy na wspomnienia o TAKIM dziecinstwie :D W naszej bandzie tez byly wieczne podchody,gry w palanta,dwa ognie...Robienie baz i znoszenie do nich wszystkich smieci z wioski :P Zabawa w trzy zera(byl taki serial,zawsze w wakacje lecial),skakanie w gume,klasy,w pana,w zabke... :) Duzo tego bylo :D Zawsze tysiac pomyslow na minute mielismy :) Nie bylo czasu na siedzenie w domu,od wczesnego rana do poznego wieczora na podworku :D Pamietam jak mialam mala suczke i jadlam z nia JEJ karme(maczalam w JEJ mleko i cinalam az mi sie uszy trzesly :P ).Kurde,fajnie bylo!Teraz te dzieciaki takie przyjebane:/ Siadaja na laweczkach przy blokach,albo na przystankach we wsi i przesylaja sobie mp3,dyskutuja o telefonach...ach,szkoda,ze nie beda mieli takichh wspomnien jak my...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sadystka małła
A ja byłam małą sadystką bo gdy złapałam muchę to odrywałam jej skrzydła:-( Albo pamietam jak z moja siostrą wyłapywałysmy koniki polne i wiązałyśmy je na nitki i traktowałysmy jak psa na smyczy:-( Miałam też wymyślonego psa i ciągle wydawałam mu jakieś komendy:-( Łapałam motyle, jaszczurki i zamykałam w słoikach:-( biedronkom robiłam domek w pudełeczku po zapałkach- dawałam tam watkę zeby im było mięciutko:-( Kiedyś jak byłam mała i dziadek przywiozł ze wsi jajka, wziełam najmneijsze jajko i wsadziłam do koszyczka z watą, trzymałam ten koszyczek pod lampką na biurku i ogrzewałam jajeczko aby wykluło sie pisklę:-(Niestety sie nie wykluło przez tydzien:-( na osiedlu namówilismy jednago dzieciaka zeby sprobował psej kupy i to zrobił:-( gdy jedzielismy z kuzynami na wakacje to bawiliśmy się w "najgłośniejszego pierda:-mielismy niezły ubaw:-D ale to były czasy...hehehe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sadystka małła
A mialyście w szkole podstawowej PELE-MELE, czyli taki notes z pytaniami osobistymi?? Kazdy odpowiadał na osobiste pytania typu "w kim sie zakocahłas" "jaki jest twoj ulubiony nauczyciel" itd itp:-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sadystka małła
pamiętam też jak moja przyjaciółka zajadała się namiętnie chinskimi gumkami do mazania które przepięknie pachniały:-) Jestem rocznik 80 wiec osoby z tego rocznika beda wiedziały o jakich gumkach mówię:-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gerber@@
ja i kolezanki chodzilysmy po osiedlu i spuszczalysmy powietrze zopon a pozniej chowalaysmy sie gdzies na strychach chodzilysmy na szaberek na marchewke .ktora jadlysmy brudna lekko wytarta o trawe a nie to co teraz. ekoelogiczne hehehe jak patrze na te dzieciaki teraz to wspolczuje im....zerop zabaw tylko komoputer komputer albo z ojcem na quadzie pojezdzi....siedza w tycg ogrodzeniach przy domach swoich ...gorzej niz w kurniku..... mam wrazenie ze te dzieci sa ograniczone.ale to wina nowoczesnych rodzicow.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×