Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość ssssttttrrraaammpaa

po co brac slub???

Polecane posty

orzech w czekoladzie WOLNY związek NIGDy nie będzie tak jak MAŁŻEŃŚTWO. Jak sama nazwa wskazuje - WOLNY ZWIĄZEK - pełna swoboda. o masz, zes sie uczepila nazwy. bo to rzeczywiscie oddaje caly sens... nie wiem ale zal mi tych, ktorzy w jakiejs ceremonii widza wszystko a nie pojma ze zwiazek dwojga ludzi to cos diametralnie innego. nie rozumiesz ze nawet ten wolny zwiazek moze byc pelnowartosciowy skoro sie dwoje ludzi kocha, chce byc razem i nie dzielic sie soba???? ciasne umysly nie pojma, smutne

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość orzech w czekoladzie
milaga Skoro nie chcą ślubu to się nie kochają i nie chcą wiązać na całe zycie - nie trzeba ich do tego zmuszać! Nie ma większej głupoty niż slub 'bo co ludzie powiedzą" Jak się podchodzi to ślubu tak,że to tylko bzdurne słowa i papierek to już widze jakie szczere i prawdziwie jest to uczucie skoro wstydzimy się przysiąc wszem i wobec chęc bycia razem już na wieki;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"Ludzie nie ma wolnych związków , jak jest się w związku to zawsze są zobowiązania .Mniejsze , większe ale są zawsze ." Kiedyś dawno dawno temu byłem w wolnym związku, tzn byliśmy razem ale nie mieliśmy wyłączności w kwestii seksu. Teraz tak definiuję wolny związek.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość orzech w czekoladzie
zgaga Dla mnie ślub to nie jest ceremonia. No ale jak pisałaś - ciasne umysły nie pojmą. Nie masz pojęcia o prawdziwej miłości skoro boisz się takich zobowiązań poważnych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"Skoro nie chcą ślubu to się nie kochają i nie chcą wiązać na całe zycie - nie trzeba ich do tego zmuszać!" Widzę że dalej klepiesz swoje, że jak ktoś kocha to chce ślubu a jak nie chce to znaczy że nie kocha. Co za zerojedynkowe patrzenie. Widzisz, nie każdy przyjmuje kulturowe nakazy i zakazy za oczywiste, ludzie mogą się kochać a ślubu nie chcieć gdyż po prostu nie widza w tym sensu oprócz kościelno-urzedowego cyrku

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Milaga ja też zaszłam w ciąże nie mając ślubu i fakt myslalam o szybkim ślubie ale---nie chciałam brać ślubu bo mam dziecko. To jest właśnie głupota i bez myślność. Chciałam mieć ślub bo będę pewna. Teraz jestem , od 21 czerwca jesteśmy narzeczeństwem i czekam aż usłysze przed Bogiem, że będziemy sie o siebie starać. Większą głupota jest "będziemy mieć dziecko-lece po obrączki bo co ludzie powiedzą"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość orzech w czekoladzie
A powiedz mi coż to za miłość kiedy nie chce się być razem na wszelkie możliwe sposoby?Jeśli nie stara się o trwałość związku na wszelkie możliwe sposoby? gdy boi się tej ostatecznej deklaracji? AZ do śmierci? Móiwsz komuś : kocham Cię nad życie, będę Cię kochał do końca życia" ale już oficjalnie i na poważnie tego nie powiesz? HIPOKRYZJA czy kłamstwo? Rozumiem jeśli nie wierzysz w BOGA. Lub gdy dane słowo nie ma dla ciebie większego znaczenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dokładnie tak jak pisze donia, ślub z powodu wpadki to nieporozumienie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
orzech- ja nie mam jeszcze slubu a mam dziecko-tzn że według ciebie nie kocham mojego partnera? ja poprostu nie chciałam robić tego bo jestem w ciązy. Robiąc w ten sposób krzywdzimy siebie i dziecko bo ludzie po narodzinach dzidziusia się zmieniaja i wtedy ból rozwodu jest ciężki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość orzech w czekoladzie
Mówię kocham, szanuję ale przed urzędasem czy w kościele tego nie powtórzę bo i po co. No tak bo to już by wiązało się z jakimiś zobowiązaniami wobec drugiej osoby. z jakąś wiekszą odpowiedzialnością. Z problemami gdybym jednak się pomylił i chciał odejść. Sam widzisz,że nie ma tu mowy o większej chęci bycia razem "na dobre i złe" Na dobre i złe ale bez zobowiązań i deklaracji bo tak we wszystkim łatwiej. Łatwiej zyc i łatwiej odejść. KONIEC KROPKA.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"A powiedz mi coż to za miłość kiedy nie chce się być razem na wszelkie możliwe sposoby?Jeśli nie stara się o trwałość związku na wszelkie możliwe sposoby? gdy boi się tej ostatecznej deklaracji? AZ do śmierci?" A kto powiedział że bez ślubu nie można chcieć być ze sobą na wszelkie posoby i nie będzie się starac o trwałość tego związku? "Móiwsz komuś : kocham Cię nad życie, będę Cię kochał do końca życia" ale już oficjalnie i na poważnie tego nie powiesz? HIPOKRYZJA czy kłamstwo?" Nie kłamstwo ani hipokryzja, bo zwyczajnie takich deklaracji nie składam! Mogę powiedzieć ze kocham i dołożę wszelkich starań aby tak było w przyszłości ale nie będę deklarował że aż do śmierci i na zawsze bo jestem REALISTĄ a nie rozmazanym romantykiem któremu uczucia przesłoniły zdrowy rozsądek. Jestem człowiekiem który na pierwszym miejscu stawia rozum.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość orzech w czekoladzie
donia2611 BARDZO dobrze zrobiłaś!!!!! Uważam,że ślubz obowiązku to pomyłka!!!! Jak można komuś przysięgać dozgonną miłość, szacunek gdy się tego nie czuje???? Trzeba być pewnym siebie i drugiego człowieka!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"Na dobre i złe ale bez zobowiązań i deklaracji bo tak we wszystkim łatwiej. Łatwiej zyc i łatwiej odejść. KONIEC KROPKA." Tak, łatwiej odejść gdy się związek posypie co wcale nie znaczy że się o niego nie walczyło. Cóż, jeżeli ludzie mają się starać i dbać o trwałośc związku tylko ze względu na jakiś obrzadek to w ogóle co to jest za związek? Jeżeli się ludzie kochają to nie muszą przysięgac aby o ten związek walczyć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wierze w przysięgę choć biore pod uwage rozstanie po ślubie... bo za uczucia nic nie można a staranie się utrzymać miłość to połowa sukcesu.Ludzie chcący być razem są ze soba bez względu na to w jaki sposób to robią. Skoro moja ciocia była z wujkiem 7 lat i później dopiero się ożenili i po slubie są 3 lata tzn że przez te 7 lat go nie kochała a teraz ostatnie 3 już go kocha?;p

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
orzech w czekoladzie Dla mnie ślub to nie jest ceremonia. No ale jak pisałaś - ciasne umysły nie pojmą. Nie masz pojęcia o prawdziwej miłości skoro boisz się takich zobowiązań poważnych. a kto twierdzi, ze sie boje zobowiazan? jestem w dlugoletnim zwiazku i wiem, co to prawdziwa milosc. ale nie mam koscielnego slubu wiec co, jestem gorsza?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość orzech w czekoladzie
Jestem człowiekiem który na pierwszym miejscu stawia rozum. No widzę właśnie. Ale wiesz czasem rozum i wyrachowanie są lepsze od niejednej szczerej miłości. Związki z rozsądku czasem są mniej bolesne niż te z miłoci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
" bo za uczucia nic nie można a staranie się utrzymać miłość to połowa sukcesu.Ludzie chcący być razem są ze soba bez względu na to w jaki sposób to robią. Skoro moja ciocia była z wujkiem 7 lat i później dopiero się ożenili i po slubie są 3 lata tzn że przez te 7 lat go nie kochała a teraz ostatnie 3 już go kocha?" No właśnie, to takie czarno-białe myslenie. Przed ślubem to nie związek, po ślubie już tak. 10 lat ludzie są ze sobą ale bez ślubu nic dla siebie nie znacza, a po godzinnej mszy już są trwałym związkiem? Come on... Można się starać, można walczyć, ale bywa że uczucie wygasa i się nic na to nie poradzi mimo najszczerszych chęci. Uczucia to nic innego jak chemia mózgu a ta jest niestety zmienna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość orzech w czekoladzie
zgaga Skoro nie wierząca jesteś to się nie czepiam. Nie uważam Cie za gorszą bo nie masz ślubu - żyjesz jak chcesz. Ale w topiku chodziło o wypowiedzenia własnego zdania więc wypowiadam - dla mnie ostatecznym dowodem na miłosć jest budowanie wspólnego życia rozpoczęte od ślubu. Bo dla mnie przysięga nie była ceremonią, wierszykiem tylko bardzo poważnym zobowiązaniem - do robienia wszystkiego co mozliwe by miłość utrzymać do końca życia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
donia2611 BARDZO dobrze zrobiłaś!!!!! Uważam,że ślubz obowiązku to pomyłka!!!! Jak można komuś przysięgać dozgonną miłość, szacunek gdy się tego nie czuje???? Trzeba być pewnym siebie i drugiego człowieka! Heh źle mnie zrozumiałas. W tamtym momencie bardzo kochałam narzeczonego i zrobiłabym wszystko aby utrzymać naszą miłoścale ślub w ciązy wygladał dla mnie na obowiązek i przymus. A my chcieliśmy to zrobić dla siebie a nie dla dziecka. Teraz mały ma 10 miesięcy a my się zaręczyliśmy i myślilmy o ślubie. I robimy to tylko dla siebie i z miłości do siebie a nie dziecka. Bo dziecko darzymy zupełnie inną miłością. Dziecka nie uszczęśliwi małżeństwo mamy i taty. Bardziej radośc sprawi mu szczęście rodziców obojętnie w jakiej formie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"No widzę właśnie. Ale wiesz czasem rozum i wyrachowanie są lepsze od niejednej szczerej miłości. Związki z rozsądku czasem są mniej bolesne niż te z miłoci" Tu nie chodzi o związki z rozsądku tylko o zdroworozsądkowe spojrzenie na związek. Mogę kochać kobiete, mogę chcieć z nią być, ale za 10 lat sytuacja może się zmienić diametralnie, może się ona zmienić diametralnie. Przeciez jest wiele rozwodów. Więc te przysięgi to puste słowa, wypowiadane chyba ze skrzyżowanymi palcami na plecach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
albo nie kochasz,albo nie jestes kochany pogadajmy za jakies 10 lat-bedziesz miał żone ,dzieci... za 50 pewnie bedziesz staruszkiem,potrzebującym po prostu rozmowy z kimsś:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość orzech w czekoladzie
No właśnie, to takie czarno-białe myslenie. Przed ślubem to nie związek, po ślubie już tak. 10 lat ludzie są ze sobą ale bez ślubu nic dla siebie nie znacza, a po godzinnej mszy już są trwałym związkiem? Come on... A kto pisał,że przed slubem to nie związek?:D No ludzie! Ślub jest ostatecznym dowodem na miłość. Miłość która była już wcześniej. Czy naprawdę tak elementarne rzeczy trzeba tłumaczyć? Czy tylko tak specjalnie głupoty piszecie?:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość orzech w czekoladzie
Przeciez jest wiele rozwodów. Więc te przysięgi to puste słowa, wypowiadane chyba ze skrzyżowanymi palcami na plecach. Tak ale to są śluby wsród tych co klepią formułkę jak wierszyk. Nie ma dla nich znaczenia - to właśnie Ci dla któryxh ślub to ceremonia i przednie wesele. JA pisałam o ludziach wirzących i poważnych ślubach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Myślę , ze
Dareios , Myślę , ze nie zrozumiesz , jeśli nie poczujesz . Tez uważam jak poprzedniczka , ze nie kochaleś tak naprawdę. To sie po prostu czuje , wie , pragnie się być ze sobą do konća życia. Nie zastanawiasz się , co będzie za x lat ,itp. Takie argumenty nie dochodzą wtedy do głosu, i nie mają znaczenia .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość orzech w czekoladzie
Nie zrozumiemy się - ja jestem wierząca, u mnie słowo jest czymś bardzo ważnym zatem nie mamy o czym pisać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nikt nie ma prawa powiedzieć drugiej osobie że będzie z nią do końca zycia. Takie przysięgi są kolokwialnie mówiąc głupie...heh no bo skąd możesz wiedzieć co bedziesz czuła do faceta który sprzata, gotuje, przynosi kwiatki, robi kolacje przy świecach a który za 10 lat bedzie leniem w kanapie po którym pierzesz nawet gacie i jedynymi czułymi słówkami bedzie "kiedy kolacja" "podaj pilota". Nie obiecuje miłości na zawsze bo wiem że może mnie spotkać taki scenariusz :) Fakt-pytam czasami narzeczonego: -kochasz mnie -bardzo -już zawsze? -mam nadzieję kochanie że na zawsze i zrobię wszystko żeby tak było. Nigdy nie obiecywał mi że tak na zawsze i dziękuje mu za to bo kiedy odejdzie bo przestanie kochać nigdy nie będę mogła zarzucić mu kłamstwa bo od początku mówił że ma nadzieję i zrobi wszysytko. Co innego jeśli nawet się nie starał ale nigdy nie chce usłyszeć że będzie przy mnie zawsze bo to jest jedyna rzecz której nikt na swiecie nie wie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość orzech w czekoladzie
DAreios Pokochasz kogoś naprawdę to realizm pójdzie w zapomnienie - zrobisz WSZYSTKO by kochać do konca zycia i by to udowodnić:P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tu nie chodzi o związki z rozsądku tylko o zdroworozsądkowe spojrzenie na związek. Mogę kochać kobiete, mogę chcieć z nią być, ale za 10 lat sytuacja może się zmienić diametralnie, może się ona zmienić diametralnie. dlatego właśnie twierdzę ,ze nie masz pojęcia o istocie przysięgi , nie możesz więc jej złożyć - choćbyś chciał :) a twierdzenie ,ze uczucia sie zmieniają i nic sie na to nie poradzi to tylko wymówka nastolatków :) co to znaczy ,zę nic sie n ie poradzi ? jeśli wypatrujesz oczy za kobietą nie będącą twoją zona , jesli fantazjujesz o nie- mężu , jeśli rozmyślasz o osobach trzecich , szukasz okazji i pretekstów zeby sie z nią / nim spotkać , .... to będziesz wchodzić w ziązki z częstotliwością jeden na miesiąc :) Ale dojrzała miłość to miłość , która akceptuje to ,ze sie zmieniamy , nie jesteśmy ciągle tacy sami .Nikt dorosły n ie sąddzi przecież ,ze nic sie w jego życiu nie zmieni . Ale jego słowo jest stałe i niezmienne . I dlatego ta przysięga ma taką moc .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"albo nie kochasz,albo nie jestes kochany pogadajmy za jakies 10 lat-bedziesz miał żone ,dzieci..." ja jestem singlem, mówię po prostu na swoim przykładzie jak do tego podchodze. Dzieci mieć na pewno nie będę bo ich nie lubię i mieć nie chcę. Żony też nie, bo jestem racjonalistą a nie romantykiem. "A kto pisał,że przed slubem to nie związek? No ludzie! Ślub jest ostatecznym dowodem na miłość. Miłość która była już wcześniej" A kto tak powiedział? Wg mnie to po prostu ludzie którzy dali się wpisać w kulturalno-społeczne wymogi wg własnej miary mierzą innych. "Dareios , Myślę , ze nie zrozumiesz , jeśli nie poczujesz . Tez uważam jak poprzedniczka , ze nie kochaleś tak naprawdę." A cóż to za argument?? Cóz, jeżeli bym zmienił swoje poglądy ze względu na uczucia to by znaczyło że tak jak wielu uległem klasycznemu rozwolnieniu mózgu. Moje poglądy są wynikiem moich przemyśleń, zimnej logicznej dedukcji a nie stanów emocjonalnych. Nie po to mam rozum aby się emocjami kierowac.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×