Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość ssssttttrrraaammpaa

po co brac slub???

Polecane posty

allium a coż to za miłość , która pojawia się i znika jak kamfora ? normalna rzecz miedzy ludzmi, nic nie jest na zawsze, milosc (taka sama) tez nie, tak trudno to pojac?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Boga, to ja mam głęboko w dupie. Jestem z człowiekiem dla niego, dla rodziny, dla dziecka, nie dla przysiąg. 🖐️ 🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość orzech w czekoladzie
hm, rzueczywiscie, super sprawa ze trudniej odejsc wiec zostajemy razem, to naprawde jest prawdziwa milosc i zwiazek... taaaa, bo mamy papier to sie nie rozejdziemy ale po milosci ani sladu.. Nie o to chodzi ale niech Ci będzie bo i tak nie zrozumiesz sedna sprawy. W małżeństwie zyjesz tak by ta milosc nie wygasła. Robisz WSZYSTKO bo wiesz,że osoba obok której spisz to ta na całe życie. Pielęgnujesz miłość wszystkimi siłami. A w konkubincie ZAWSZE jest droga wolna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
dobra, dobra dla mnie facet, kobieta i dziecko bez slubu to nie rodzina, tylko pseudo rodzina pewnie jeszcze dziecko bez chrztu bo po co? slub nie wazny to chrzest tymbardziej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mnie jest to trudno pojąc bo dla mnie miłość to nie tylko motylki , kwiatuszki iszał zmysłów :) to decyzja :) a w decyzji można trwać i bez motylków :D ale żeby to pojąc trzeba postrzegąć druga osobę inaczej niż tylko obiekt seksualny :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"glupi, przesiega jest po to by wrazie watpliwosci, klopotow przypomniec sobie ten piekny dzien, przypomiec sobie to co nas polaczylo i dazyc do tego by to naprawic" Noo, czyli kótko mówiąc w razie problemów wytykamy partnerowi że przecież przysięgało. "poprosil mnie o reke sam od siebie, szybko zreszta bo bylismy ze soba wtedy 7 miesiecy, za miesiac dokladnie bierzemy slub" To gratuluję głupoty. Nie wiem czy wiesz ale w pierwszym okresie związku nie ma miłości tylko jest zakochanie - tzn działanie czegoś takiego jak fenetylamina. To narkotyczna substancja zbliżona do amfetaminy, sprawia że patrzymy na życie hurraoptymistycznie, idealizujemy partnera i generalnie wszystko jest super i spoko. Tylko że gdzieś o 2 latach receptory przestają reagowac na PEA (skrót od PhenyloEtyloAmine) i nagle jest zderzenie z rzeczywistością. Wtedy dopiero się okazuje tak naprawdę na czym się stoi. Bazowanie na tym pierwszym uczuciu to mniej więcej coś takiego jakbyśmy się spotykali z byle kim, codziennie jechali ściechę do nosa i wkręcali sobie że jest super.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość małaBrunetka___
dokładnie - "ŻADKOŚC"... Zlituj się dziewczyno...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
>>>Nie o to chodzi ale niech Ci będzie bo i tak nie zrozumiesz sedna sprawy. W małżeństwie zyjesz tak by ta milosc nie wygasła. Robisz WSZYSTKO bo wiesz,że osoba obok której spisz to ta na całe życie. Pielęgnujesz miłość wszystkimi siłami. A w konkubincie ZAWSZE jest droga wolna. A Ty myślisz trochę, czy tylko udajesz? Normalni ludzie zawsze pielęgnują miłość i o nią walczą. Zresztą, widzę, że dyskusja w ogóle jest bez sensu. Ty nie masz pojęcia o miłości i wspólnym życiu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja wam powiem - rodzina to
fajna sprawa- mama, tata, dzieci wspolne zycie na codzien i od swieta, do tego dziadkowie - taka miałam w dziecinstwie, dla mnie super, teraz sama mam taką. Akurat na bialej suknie i weselu mi nie zalezalo, nie mialam jednego ani drugiego, cichy slub, wlasnie ów papierek, ktory jednak wiele spraw porzadkuje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"Robisz WSZYSTKO bo wiesz,że osoba obok której spisz to ta na całe życie. Pielęgnujesz miłość wszystkimi siłami. A w konkubincie ZAWSZE jest droga wolna." Cóz, jeżeli ktoś zabiega o związek nie dlatego że go chce i jest w nim szczęsliwy, a dlatego że kiedyś przysięgał to gratuluje wam dobrego samopoczucia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość małaBrunetka___
BTW, @allium 100% racji. Tylko gówniarze i niedojrzali emocjonalnie ludzie uważają ze miłość to ciągłe patrzenie na siebie jak w obrazek, motylki i cholera wie co jeszcze. Miłość to coś więcej, choć to tak ładnie może nie brzmi. Za to prawdziwie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość orzech w czekoladzie
musztarda JA Ci bardzo współczuję. Takiego surowego i nowoczesnego podejścia do sprawy. A idę w zakład,że jak każda normalna kobieta marzyłaś o ślubie. Ale co? facet nie chciał? Pewnie liczy,że może znjadzie jakąś lepszą kiedyś.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
gratulujeszz mi glupoty? jestem z nim ponad 3 lata, przyslowiowe motylki jak byly tak sa, wiec w dupe sobie wsadz ta swoja teorie pozatym nie pisalam o wytykaniu przysiegi, debilu!! tylko o wspomnieniach! o pieknych chwilach ktore kiedys nas polaczyly, o tym by odswiezyc to co bylo kiedys i naprawic to co jest dzisiaj, kumasz czy nie? ok, zajze tu wieczorem Milego dnia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
W małżeństwie zyjesz tak by ta milosc nie wygasła. Robisz WSZYSTKO bo wiesz,że osoba obok której spisz to ta na całe życie. Pielęgnujesz miłość wszystkimi siłami. A w konkubincie ZAWSZE jest droga wolna. ja kogos kocham to robie wszystko, zeby bylo pieknie bez wzgledu czy mamy papier czy nie. to ty nie jestes w stanie pojac, ze ludzie moga sie kochac i byc razem bez urzedowego potwierdzenia. w konkubinacie zawsze droga wolna - ale przeciez jak kogos kocham to nie chce odejsc, to tak trudno pojac?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość śmiechu warte to wszystko
macie się o co sprzeczać co to za różnica czy ktoś ma ślub czy nie ja jestem szczęśliwa mężatką od 7 lat i mam znajomych co żyją bez ślubu i jest im dobrze ze sobą kochają się mają dzieci dla mnie to beż różnicy ważne by się szanować kochać ja brała ślub z własnej woli nie dla papierku zawsze chciałam ubrać białą suknie i mam gdzieś co inni myślą lub sobie mówię niech każdy patrzy się na siebie a nie gada na innych co kogo to obchodzi jak kto żyje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość orzech w czekoladzie
Nie ma po co z wami dyskutować bo jesteście tacy nowocześni:D Żyjcie sobie w konkubinatach i jak cytuję "kocham to jestem a jak nie kocham to się rozstaję" PROSTE. MAŁŻEŃSTWO jest dla kochających prawdziwie, chcących kochać całe zycie i odważnych:) JA nie żałuję. POWODZENIA:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
orzech w czekoladzie - do ciebie chyba nie ma szans dotrzec, ze milosc albo jest albo jej nie ma bez wzgledu na okolicznosci i papiery.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zeby bylo jedno nazwisko jak
sie pojawia dzieci ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość orzech w czekoladzie
zgaga Ty możesz kogoś kochać ale on Ciebie nie i co? Wstaje i wychodzi. W małżenstwie nie jest to takie proste. I czasem ta jak wy to nazywacie PRZYSIĘGA, DEKLARACJA jest iskrą która ratuje związek. Ale skoro nie jesteś wierząca to nie wiesz o czym piszę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
15:41 [zgłoś do usunięcia] orzech w czekoladzie musztarda JA Ci bardzo współczuję. Takiego surowego i nowoczesnego podejścia do sprawy. A idę w zakład,że jak każda normalna kobieta marzyłaś o ślubie. Ale co? facet nie chciał? Pewnie liczy,że może znjadzie jakąś lepszą kiedyś. Pewnie nadal liczy. W sumie stara dupa ze mnie, co mu zależy. Co innego, gdybyśmy byli związani przysięgą małżeńską, wtedy miałabym pewność, że nie odejdzie. Albo chociaż zawalczy. :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"gratulujeszz mi glupoty? jestem z nim ponad 3 lata, przyslowiowe motylki jak byly tak sa, wiec w d**e sobie wsadz ta swoja teorie" To nie jest moja teoria tylko osiągnięcia naukowe. Ja nie mówię że to na pewno nie wypali, tylko że to ruleta. Poza tym 7 mies... cóż, faceci przez dłuższy czas potrafią mieć żonę i kochankę na boku która nawet nie wie że jest kochanką. "pozatym nie pisalam o wytykaniu przysiegi, debilu!! tylko o wspomnieniach! o pieknych chwilach ktore kiedys nas polaczyly, o tym by odswiezyc to co bylo kiedys i naprawic to co jest dzisiaj, kumasz czy nie?" hehe, czyli co, bez ślubu to pięknych wspólnych chwil które można wspomnieć w razie kryzysu już nie ma? Zadziwiająca logika...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
małżeństwo ,ślub , przysięga - czy przed Bogiem czy urzędnikiem jest ostatecznym krokiem w rozwoju miłości . Poza ślubem nie ma już nic . Jest ostatecznym wyrazem naszego wyznania ,ze cokolwiek się nie zdarzy będziemy siebie kochali , szanowali i dbali o siebie . Jeśli ktoś nie rozumie czym jest przysięga, obietnica - nie dziwi mnie że ma taki a nie inny stosunek do ślubu i małżeństwa :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
>>>JA Ci bardzo współczuję. Takiego surowego i nowoczesnego podejścia do sprawy. A idę w zakład,że jak każda normalna kobieta marzyłaś o ślubie. Ale co? facet nie chciał? Pewnie liczy,że może znjadzie jakąś lepszą kiedyś. I jeszcze jedno. Widać nie jestem normalną kobietą, bo nigdy nie marzyłam o ślubie. Jestem niewierząca. Sprawy urzędowe potrafię rozwiązać, bez papierka. Obawa o jutro? Taka sama jak w każdym normalnym związku. Ale Ty nie masz o tym pojęcia i nie będziesz miała.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość orzech w czekoladzie
Rzucacie się jak muchy w gównie. Wzięłam ślub - z miłości i w całkowitej pewności że to ten. Jasnowidzem nie jestem ale wierze,że będziemy razem już zawsze - on też. Kochał mnie tak bardzo,że przed BOGIEM mi to wyznał i przysiągł kochać aż do śmierci. No cóż moze to tylko słowa ale jak widać nie każdego stać na ich wypowiedzenie. Dlaczego? Dla jednych "tylko papierek" dla innych zbyt duże zobowiązanie i wyzwanie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Bardzo ciekawy temat,jak widać wiele osób kompletnie nie wiem po co ślub,kiedy można żyć jak sie chce,bo w dzisiejszych czasach to jest"modne" Nie dawno na ten sam temat rozmawiałam ze swoją babcią,która jest dla mnie wielkim autorytetem ,bo przeżyła wiele lat,zna życie lepiej od nie jednej osoby pomimo tego,że nie skończyła wielu szkół ,studiów.ale dlatego,że właśnie życie samo nauczyło ją wszystkiego pokazało,że nie jest usłane różami są wzloty i upadki. Mianowicie powiedziała mi,że kiedyś ludzie byli inni (co można zauważyc)kiedys facet jeździł do dziewczyny miesiąc ,dwa i był slub,była miłosc,miłosc do konca życia.Nie było "w modzie"rozstawanie sie ,bo jest mi z nim źle ,bo jeszcze cos .NIE,bo żyło sie mimo wszystko,kochało sie minmo wszystko.do konca Wracając ,slub jest tak jakby "potwierdzeniem"wobec przede wszystkimBOGA miłosci,szacunku i mimo przeciwnosci do konca życia tego,że bedziemy razem. a jak widze dla wiekszosci to nie jest potrzebne,najważniejsze jest,ze macie siebie i tylko sex sie liczy nie tam jakas wielka miłosc,najwyzej zauroczenie. Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Miłość nigdy nie ustaje (...)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość orzech w czekoladzie
allium małżeństwo ,ślub , przysięga - czy przed Bogiem czy urzędnikiem jest ostatecznym krokiem w rozwoju miłości . Poza ślubem nie ma już nic . Jest ostatecznym wyrazem naszego wyznania ,ze cokolwiek się nie zdarzy będziemy siebie kochali , szanowali i dbali o siebie . Jeśli ktoś nie rozumie czym jest przysięga, obietnica - nie dziwi mnie że ma taki a nie inny stosunek do ślubu i małżeństwa OTÓŻ TO!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zgaga Ty możesz kogoś kochać ale on Ciebie nie i co? Wstaje i wychodzi. W małżenstwie nie jest to takie proste. I czasem ta jak wy to nazywacie PRZYSIĘGA, DEKLARACJA jest iskrą która ratuje związek. Ale skoro nie jesteś wierząca to nie wiesz o czym piszę. jesli mnie ta druga strona nie kocha to nie chce z nim byc, po co slub, co by zmienil???? zadne deklaracje nie zapewnia ci tego, ze cie facet juz na zawsze bedzie kochal tak samo, tak sie po prostu nie dzieje choc bys plackiem przed oltarzem trzy dni lezala.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość malzenstwo to nie tylko
dzika milosc, ktora sie wypala lub nie. To takze wspolne budowanie domu ( w sensie i doslownym i przenosnym, wspolne wspietranie sie w ciezkich chwilach, wspolne sukcesy.ttakze poczucie stabilizacji, spokoju , ktore pozawala skupoic sie na innych aspektach zycia, na pracy zawodowej chocby. A spokoj, pocucie bezpieczenstwa jest sprawa bezcenną. Mowie oczywiscie o dobrych mazenstwach- no bo biorac slub takie sie przynajmniej zaklada,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
malzenstwo to nie tylko dzika milosc, ktora sie wypala lub nie. To takze wspolne budowanie domu ( w sensie i doslownym i przenosnym, wspolne wspietranie sie w ciezkich chwilach, wspolne sukcesy.ttakze poczucie stabilizacji, spokoju , ktore pozawala skupoic sie na innych aspektach zycia, na pracy zawodowej chocby. A spokoj, pocucie bezpieczenstwa jest sprawa bezcenną. Mowie oczywiscie o dobrych mazenstwach- no bo biorac slub takie sie przynajmniej zaklada, przeciez to wszystko mozna i bez papierka, czyz nie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość orzech w czekoladzie
zgaga ale piszę jeszcze raz - czasem jest tak,że jednak ta obietnica, deklaracja ma znaczenie - nie kazdy plecie trzy po trzy - niektorzy mają honor i słowo ich jest wiele warte - obiecuje więc robię WSZYTKO by słowa dotrzymać. No i coś się w związku dzieje zlego - uczucie wygasa. I o ile w konkubinacie można odejść bez konsekwencji i bardzo łątwo o tyle w małżeństwie trzeba zawalczyć (jeśli przysięga była świadoma i poważna). I można odzyskać miłośc. Cały czas piszę o ludziach dla których przysięga małżeńska ma wielką moc. Dla których jest to sprawa nie tylko uczucia ale i honoru. Nie jest tylko wierszykiem. Nie każdego stać na takie zobowiązanie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×